- Michał Gramatyka zaznacza, że podatek cyfrowy uderzy nie tylko w amerykańskich gigantów technologicznych, jak Google czy Meta.
- Prace nad tego typu opłatą w Polsce trwają już prawie siedem lat.
- Wiceminister cyfryzacji uważa, że to same platformy społecznościowe powinny "czyścić" swoje serwisy z patotreści.
- Polityka cyfrowa Polski będzie jednym z tematów poruszanych podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (22-24 kwietnia). Trwa rejestracja na to wydarzenie.
"Big techy mają się jak pączek w maśle"
W zeszłym tygodniu projekt ustawy o tzw. podatku cyfrowym został wpisany do wykazu prac rządu. Zakłada on do 3 proc. podatku od przychodów wielkich firm świadczących wybrane usługi cyfrowe w Polsce.
- Dzisiaj big techy mają się jak pączek w maśle. Wielkie firmy technologiczne w zasadzie nie płacą (u nas - przyp. red.) podatku, faktury za reklamowanie produktów przychodzą z Irlandii. Taka sytuacja nie jest korzystna dla Polski - uważa wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.
Już kilka miesięcy po rozpoczęciu prac, wiceprezydent USA Mike Pence w czasie wizyty w naszym kraju powiedział, że Stany Zjednoczone "z głęboką wdzięcznością przyjęły odrzucenie" przez Polskę propozycji podatku od usług cyfrowych. I ówczesny rząd Zjednoczonej Prawicy zaniechał dalszych prac nad legislacją.
W zeszłym roku ambasador USA w Polsce Tome Rose napisał o podatku cyfrowym na platformie X: "Niezbyt mądre! Autodestrukcyjny podatek, który tylko zaszkodzi Polsce i jej stosunkom z USA. Prezydent Trump odwzajemni się tak, jak powinien. Unieważnić podatek, aby uniknąć konsekwencji!".
Wiceminister Gramatyka podkreślił jednak, że rząd chce być konsekwentny w procedowaniu nowego prawa.
- Tych Amerykanów wszyscy się boją i podchodzą z dużym respektem, ale pamiętajmy, że platformy społecznościowe - szczególnie te najpopularniejsze wśród najmłodszych - to także Chiny - zauważył przedstawiciel Polski 2050.
"Walka z patotreściami nie powinna trafiać do kodeksu karnego"
Według Michała Gramatyki, kodeks karny to nie miejsce na walkę z patotreściami w internecie, gdyż spowoduje to powstanie "masy niedookreślonych przepisów", których ani prokuratura, ani sądy nie będą potrafiły egzekwować.
- Oba sejmowe projekty dążą do tego, aby patotreści trafiły do kodeksu karnego. Moim zdaniem to złe rozwiązanie. Patotreści powinny być usuwane z platform społecznościowych decyzją samych platform - mówi Gramatyka. - Szkoda, że prezydent Nawrocki zawetował DSA (Unijny akt o usługach cyfrowych - przyp. red.). On w jakiejś części zapewniał stworzenie bezpiecznego dla dzieci i młodzieży środowiska przeglądania internetu - dodaje.
Wiceminister cyfryzacji podkreśla, że przez weto wobec DSA, Polska straciła narzędzia do naznaczania nielegalnych treści w internecie.