- - Nagły wzrost popytu na produkty sektora obronnego tworzy problem, ponieważ przez lata przemysł produkował nie za wiele, bo "zapotrzebowanie nie uprawniało do produkcji seryjnej". Teraz, gdy produkcję trzeba zwiększyć, pojawiają się dziury, związane na przykład z dostawami komponentów – mówił pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk w rozmowie z WNP przeprowadzonej podczas EEC Trends.
- - Proces konsolidacji w PGZ nie będzie rozłożony na dekady, bo tempo w zbrojeniówce przyspieszyło. - Pewnie będzie musiał być szybszy, niż byłby jeszcze pięć lat temu, natomiast z całą pewnością to nie jest proces na rok – zapowiedział też Bąk.
- - Konsolidacja nie zawsze musi polegać na tym, że jedna spółka kupi drugą, ale na tym, że obie muszą mieć wspólną strategię produktową i sposób działania – mówił prezes PGZ.
- Siódma edycja konferencji EEC Trends była prologiem do szerszej dyskusji dotyczącej przyszłości polskiej gospodarki, która nastąpi podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC), 22-24 kwietnia w Katowicach.
Polska Grupa Zbrojeniowa sama podaje, że skupia niemal 70 spółek. Jej zarząd mniej więcej od przełomu roku coraz częściej mówi o konsolidacji. Wiele wskazuje, że dojdzie do połączenia historycznej spółki H. Cegielski-Poznań z Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi w tym samym mieście. Na początku roku PGZ rozpoczął też proces formalnej likwidacji Stomilu-Poznań, który od dekady przynosił straty.
"Racjonalne jest poszukiwanie synergii"
Pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk powiedział w rozmowie z WNP, że konsolidację wymusza rynek.
Skoro rynek wymusza, że mamy mieć większą zdolność do produkcji pojazdów pancernych tej lub innej klasy, to racjonalnym jest poszukanie synergii między spółkami, które to robią, i niekoniecznie pompowanie jednego czy drugiego zakładu, tylko obu w racjonalny sposób – tłumaczył w rozmowie przeprowadzonej podczas EEC Trends.
Dodał, że konsolidacja nie zawsze musi polegać na tym, że jedna spółka kupi drugą, ale na tym, że obie muszą mieć wspólną strategię produktową i sposób działania tak, by jak najlepiej wykorzystać współpracę między różnymi zakładami robiącymi podobne rzeczy.
Samobieżna haubica Krab produkowana w Hucie Stalowa Wola, która wchodzi w skład PGZ. Fot. Materiały prasowe / ZOOM MON / st. sierż. Tomasz Borsuk / 19 BZPod koniec 2025 r. nastąpiło formalne włączenie Wojskowych Zakładów Łączności numer 2 w Czernicy koło Wrocławia do spółki PIT-Radwar, która centralę ma w Warszawie, ale jeden z oddziałów we Wrocławiu. – Mamy bardzo blisko, nawet fizycznie, oddział, który poza nazwą nic nie traci ze swojego potencjału Wojskowych Zakładów Łączności numer 2. Natomiast wchodząc do PIT-Radwaru, zyskuje duże zamówienia. PIT-Radwar nie musi powiększać zdolności u siebie tylko przekazuje to zlecenie do WZŁ-2 i Czernica może to wykonać – mówił Bąk. Z drugiej strony – dodał – oddział w Czernicy wnosi zdolności w zakresie łączności do PIT-Radwaru, którego specjalizacja jest inna i dotyczy radiolokacji.
Wiceprezes PGZ mówił też, że czasy zmieniły się na tyle, że trzeba na nowo łączyć spółki, które kiedyś wydzielano z zakładów zbrojeniowych.
Czy to oznacza, że proces konsolidacji będzie rozłożony na wiele lat, może nawet na dekady? Wiceprezes Bąk uważa, że nie, bo tempo w zbrojeniówce przyspieszyło. Proces konsolidacji – powiedział – "pewnie będzie musiał być szybszy, niż byłby jeszcze pięć lat temu, natomiast z całą pewnością to nie jest proces na rok".
SAFE szansą na większą skalę produkcji
Nasz rozmówca mówił także o unijnym programie pożyczek na obronność SAFE. Przypomnijmy, że w Polsce ważą się obecnie losy ustawy wdrażającej SAFE, która leży na biurku prezydenta. 4 marca Karol Nawrocki przedstawił własną alternatywę dla programu.
Wiceprezes Bąk w rozmowie z WNP wskazał z kolei na tempo, które dla PGZ – i całego sektora obronnego – jeśli chodzi o program – jest wyzwaniem. Pieniądze z SAFE należy bowiem wykorzystać do końca 2030 r., a to oznacza, że do tej daty powinny się zakończyć dostawy wszystkich zamówień finansowanych z tego źródła. W rozmowie z WNP wiceprezes Bąk przyznał, że wyzwaniem będzie utrzymanie wydajności, która została zaplanowana, i szybkie osiąganie kamieni milowych w poszczególnych zamówieniach. Jednak podkreślił, że SAFE to także pomysł, by uzyskać większą skalę produkcji dla wyrobów takich jak na przykład bojowe wozy piechoty (bwp) Borsuk i samobieżne haubice Krab kalibru 155 milimetrów, a w przyszłości być może ciężkie bwp Ratel.
We wrześniu 2025 r. Huta Stalowa Wola pokazała model ciężkiego bojowego wozu piechoty Ratel w skali 1:4. Fot. Rafal Lesiecki / PTWPBąk zwrócił przy tym uwagę na przemysł obronny z Korei Południowej, który po 2022 r. z rozmachem wszedł do Polski, stając się drugim po Stanach Zjednoczonych dostawcą uzbrojenia z zagranicy. – Przecież to nie przewaga technologiczna stoi za południowokoreańskim przemysłem zbrojeniowym – zauważył wiceprezes PGZ – lecz raczej zdolność do produkcji w skali większej niż w Europie.
Tymczasem SAFE – zdaniem rozmówcy WNP – tworzy problem zarządzania nagłym wzrostem popytu w sytuacji, w której przemysł przez lata produkował nie za wiele, bo "zapotrzebowanie nie uprawniało do produkcji seryjnej". Teraz, gdy produkcję trzeba zwiększyć, pojawiają się dziury, związane na przykład z dostawami komponentów.
Nowe zamówienia w spółce, która nie wyrobiła się z dotychczasowymi
Przykładem spółki z Grupy PGZ, która ma tego typu kłopoty, jest Jelcz, producent ciężarówek z Dolnego Śląska. W ubiegłym roku nie zrealizował planowanej produkcji. W firmie został wymieniony zarząd i wdrożony program naprawczy. – Jelcz się skaluje kilkukrotnie. To nie jest zmiana produkcji o 10, 20, 30 czy 50 proc., tylko kilkukrotnie. W związku z tym wzrost jest w jakimś opóźnieniu w stosunku do zapotrzebowania – usprawiedliwiał wiceprezes Bąk z PGZ.
W styczniu resort obrony podpisał umowę na nowy system przeciwlotniczy, w tym przeciwdronowy, o kryptonimie San. Dostawy mają zostać zrealizowane w dwa lata, co dla przemysłu zbrojeniowego oznacza tempo sprinterskie. Wszystkie elementy Sanu mają być mobilne, umieszczone na prawie 700 pojazdach – mniej więcej połowę będą stanowiły samochody ciężarowo-osobowe Legwan od spółki Rosomak (też wchodzi w skład PGZ) i ciężarówki Jelcza. To dodatkowe, wcześniej nieplanowane zamówienia u obu producentów.
Dlatego Jelcz musi kontynuować dywersyfikację produkcji. Bierze w niej udział Autosan z Sanoka (także część PGZ, za pośrednictwem Huty Stalowa Wola) oraz przemysł prywatny. PGZ przymierza się też do uruchomienia produkcji w Raciborzu w halach po dawnym Rafako.
Mimo kłopotów Jelcz niedawno poinformował, że Grecja chce kupić u niego tysiąc ciężarówek i sfinansować zakup z SAFE. Czy firmie starczy mocy produkcyjnych? Arkadiusz Bąk odpowiedział, że od roku 2027 jest potencjał na kolejne zamówienia.
Pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk (po lewej) podczas EEC Trends Fot: Joanna Matuszyńska / PTWP