Dostępne dziś OZE są zależne od pogody, co musi brać pod uwagę operator systemu przesyłowego
Na środowej sesji EKG dotyczącej energetycznej infrastruktury krytycznej Onichimowski zaznaczył, że system potrzebuje przede wszystkim elastyczności na co dzień.
Szef PSE diagnozował, że światowa gospodarka jest w przełomowym momencie przejścia w kierunku procesów bardzo szerokiej elektryfikacji, co w części państw przekłada się kryzysy związane z pozyskiwaniem czy transportem paliw kopalnych.
- W związku z pójściem w kierunku energii elektrycznej jako uniwersalnego medium, które będzie dostarczało nam energię nie tylko do domu, ale też do transportu, ciepła czy przemysłu, pojawia się mnóstwo znaków zapytania związanych z tym, że chcielibyśmy, żeby ta energia była nam dostarczana maksymalnie bez zależności od wąskich gardeł związanych z paliwami kopalnymi. Czyli energetyka odnawialna i energetyka jądrowa - wskazał szef PSE.
Zastrzegł, że dostępne dziś OZE są zależne od pogody, co musi brać pod uwagę operator systemu przesyłowego. Przypomniał, że szerokie wykorzystanie OZE przyłączonych do sieci dystrybucyjnych sprawi, że rola PSE mocno się skurczy: zamiast przesyłu 80 proc. energii wytwarzanej w Polsce, udział ten spadnie do 20-30 proc., przy czym reszta źródeł też będzie przyłączona do sieci dystrybucyjnych, w roli strażnika systemu.
Ze względu na wzrost OZE rośnie udział godzin, w których w systemie pojawia się nadmiar energii
Onichimowski uściślił, że bezpieczeństwo będzie zapewniało przede wszystkim zwiększanie różnorodności miksu. Czyli do dużej już ilości fotowoltaiki należy dokładać jak najwięcej magazynów energii i lądowej energetyki wiatrowej - jako najtańszych dziś źródeł energii oraz baterii, które pozwalają wykorzystać OZE w dłuższym horyzoncie czasu oraz redukować koszty rynku, chociażby usług systemowych.
Szef PSE mówił, że ze względu na wzrost OZE rośnie w roku udział godzin, w których w systemie pojawia się nadmiar energii. Jak podkreślił, wynika on z niedostatecznej dotąd elastyczności systemu, chociażby poprzez niewielkie dotąd wykorzystanie ciepła z zielonej energii, które w jego ocenie może być największym w Polsce źródłem elastyczności.
- Najlepszy przykład, że mamy ujemne ceny, a jednocześnie nie widzimy nagle wzrostu popytu wynikającego z tych ujemnych cen. Czyli nikt nie potrafi reagować, mimo że zdolności technologiczne mamy. Bo prawie każdy, kto ma np. w domu pompę ciepła, ma przy tej pompie ciepła bufor, więc pompa ciepła nie musi pracować 24 godziny na dobę; wystarczy, że pracuje dwie, trzy, kiedy energia jest najtańsza - zobrazował Onichimowski.
Podobnie firmy, które mają nawet stałe zapotrzebowanie na energię elektryczną - jeśli będą miały magazyny energii, stałe zapotrzebowanie nie będzie oznaczało stałego poboru. - Musimy rzeczywiście stanąć w tym do dyskusji - wskazał.