- Kanadyjczycy biorą udział w dialogu konkurencyjnym dla drugiej elektrowni jądrowej.
- Jak przekonuje w rozmowie z WNP, która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Jerry Piskorski, dyrektor ds. budowy nowej elektrowni typu CANDU w Polsce w Candu Energy Inc., kluczowe znaczenie w wyborze technologii będzie miało doświadczenie w realizacji projektów na czas i w budżecie.
- CANDU należy do nielicznych technologii wykorzystujących naturalny uran.
Kanadyjczycy z Candu Energy są jednym z oferentów w postępowaniu dotyczącym budowy drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Firma należąca do grupy AtkinsRéalis przekonuje, że w wyborze technologii kluczowe będą nie tylko parametry samego reaktora, ale także możliwość realizacji projektu na czas i w budżecie, bezpieczeństwo paliwowe oraz szeroki udział krajowego przemysłu.
Zdolność realizacji projektu na czas i w budżecie będzie miała ogromne znaczenie. To nie jest dodatkowy atut - to warunek konieczny - mówi WNP Jerry Piskorski, dyrektor ds. budowy nowej elektrowni typu CANDU w Polsce w Candu Energy Inc., należącej do grupy AtkinsRéalis.
Kanadyjczycy w grze o drugi atom w Polsce
Kanadyjska firma bierze udział w dialogu konkurencyjnym dotyczącym drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Choć technologia CANDU jest w Europie mniej rozpoznawalna niż rozwiązania amerykańskie czy francuskie, AtkinsRéalis przekonuje, że właśnie dziś jej specyfika może okazać się dużym atutem.
Jednym z głównych argumentów pozostaje wykorzystanie naturalnego uranu. Reaktory CANDU należą do nielicznych komercyjnych technologii, które nie wymagają wzbogacania paliwa.
Wraz z budową kolejnych reaktorów dostęp do paliwa wzbogaconego będzie coraz większym wyzwaniem. Zasób ten staje się coraz bardziej ograniczony i sytuacja będzie się komplikować - ocenia Piskorski.
Jego zdaniem kwestia paliwa jest dziś niedocenianym elementem debaty o energetyce jądrowej. Tymczasem wraz z renesansem atomu rośnie presja na globalny łańcuch dostaw paliwa jądrowego i zdolności wzbogacania uranu.
Naturalny uran daje przewagi
Kanadyjczycy przekonują, że możliwość wykorzystania naturalnego uranu może stać się ważnym argumentem z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego państwa.
- Z punktu widzenia suwerenności kluczowe staje się to, aby móc pozyskiwać naturalny uran i przetwarzać go na paliwo we własnym kraju - podkreśla przedstawiciel Candu Energy.
Technologia CANDU została opracowana m.in. po to, by maksymalnie wykorzystywać lokalne możliwości przemysłowe. Jak przypomina Piskorski, Kanada nie posiadała zaplecza do produkcji wielkich odkuwek wykorzystywanych w klasycznych reaktorach wodnych ciśnieniowych, dlatego zdecydowano się stworzyć rozwiązanie oparte na innych założeniach technologicznych.
Efektem ma być większy udział lokalnych dostawców i możliwość budowy krajowego łańcucha dostaw wokół energetyki jądrowej.
Kanadyjczycy mocno podkreślają też swoje doświadczenia projektowe. W branży jądrowej, gdzie opóźnienia i przekroczenia kosztów są jednym z największych problemów inwestorów, AtkinsRéalis próbuje budować przewagę na referencjach z zakończonych projektów.
Piskorski wskazuje m.in. na modernizację elektrowni Darlington w Kanadzie. Projekt wart 13 mld dolarów został ukończony pięć miesięcy przed terminem i zgodnie z budżetem.
Nie zaczynamy każdego projektu od zera. Kluczowe jest wyciąganie wniosków z wcześniejszych inwestycji i konsekwentne wykorzystywanie zdobytych doświadczeń - zaznacza.
Obecnie AtkinsRéalis rozwija także projekt nowych bloków CANDU w rumuńskiej elektrowni Cernavodă. Spółka prowadzi tam kwalifikację łańcucha dostaw i proces zakupowy dla bloków 3 i 4.
Kanadyjczycy kuszą budową jądrowego przemysłu
Dla Polski argument terminowej realizacji może okazać się jednym z najważniejszych elementów wyboru technologii dla drugiej elektrowni jądrowej. Szczególnie że kraj dopiero buduje własne doświadczenia w realizacji projektów atomowych.
Kanadyjczycy przekonują, że w przypadku CANDU gra toczy się nie tylko o sam reaktor, ale także o możliwość budowy przemysłu wokół całego projektu - od produkcji paliwa po rozwój krajowych dostawców i technologii związanych z izotopami medycznymi.
- To są elementy, które prezentujemy naszym partnerom w Polsce i które - mamy nadzieję - będą miały realny wpływ na ostateczną decyzję - podsumowuje Jerry Piskorski.