- Polska zainwestuje bilion złotych w energetykę w ciągu najbliższych dziesięciu lat. To szansa i wyzwanie jednocześnie.
- Rząd przyjął Politykę zakupową państwa na lata 2026-2029, nie precyzując w niej dotąd definicji komponentu krajowego. Pomóc ma jednak ruch MAP, które wreszcie pokazało, jak rozumie ideę local content.
- Przedsiębiorcy liczą na jasne wytyczne, które umożliwią im skuteczne konkurowanie z podmiotami zagranicznymi.
-
O roli krajowych firm w wielkich inwestycjach będą rozmawiać m.in. uczestnicy debaty "Local content w energetyce - kto zarobi na inwestycjach?" podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się w dniach 22–24 kwietnia w katowickim Spodku oraz Międzynarodowym Centrum Kongresowym. Trwa rejestracja na wydarzenie.
Po wielkim oczekiwaniu na ogłoszenie, czym będzie local content w polskich przepisach, rynek doczekał się pierwszych mniej lub bardziej konkretnych założeń. Wbrew pierwotnym założeniom, rynek nie poznał tej definicji w pierwszym kwartale 2026 roku, ale 9 kwietnia br. Ministerstwo Aktywów Państwowych przedstawiło swoje zamiary i efekt prac specjalnego zespołu.
Polski biznes już miał pomysły, jak mogłoby wyglądać wyliczanie komponentu krajowego, ale i tak czekał na definicję, by zaplanować najbliższe lata i inwestycje. Szczególny wymiar ma to w energetyce, która jako pierwsza ma zostać objęta wymogami związanymi z wytycznymi local content.
Bilion złotych na energetykę
W grze są ogromne pieniądze, bo - jak mówił niedawno premier Donald Tusk - w ciągu dekady Polska zainwestuje bilion złotych w energetykę. Inwestycje obejmują nowe odnawialne źródła energii elektrycznej, nowe połączenia sieciowe i ich modernizację, a także rozwój energetyki gazowej, jądrowej i magazynów energii.
Dobrze byłoby, gdyby część tego tortu przypadła krajowym firmom. Te na razie czekają na wytyczne, choć pierwsze oznaki zmian już widać. Rząd pod koniec marca przyjął Politykę zakupową państwa na lata 2026-2029.
Kluczowe pozostaje jednak, by zarówno przemysł, jak i firmy usługowe, wiedziały, na co tak naprawdę się przygotować. Bo są sektory, w których nie dadzą rady szybko zaistnieć, ale nie z powodu braku potencjału, a po prostu niewystarczającego doświadczenia, którego nie zdobędą z dnia na dzień. Nie dostarczą choćby turbin gazowych, niektórych long lead items (elementy o długim czasie realizacji) jak te dla wyspy jądrowej w elektrowni atomowej.
Są też kwestie mocy produkcyjnych, przy tak szerokim programie inwestycyjnym, krajowe spółki mogą nie być w stanie obsłużyć jednocześnie wielu projektów.
Rola polskich spółek urośnie?
Mimo przeszkód, firmy z polskim rodowodem lub te z zagranicy, ale działające na terenie kraju (nie sprecyzowano wciąż, czy będą one uznawane za "polskie" na potrzeby local content), mogą na tym nadchodzącym boomie skorzystać. O ile dogonienie zagranicznych dostawców elementów dla fazy CAPEX może być trudne, jeśli nie niemożliwe, tak włączenie się np. w obsługę projektów (faza OPEX) - już jak najbardziej jest w ich zasięgu.
Nie brakuje też firm z Polski, które dotychczas realizowały przedsięwzięcia głównie poza granicami kraju i teraz mogą pokazać swoje doświadczenie tutaj. Wymaganie od inwestorów, żeby zapraszali do swoich projektów polskie firmy to też wieloletni sygnał: rynek będzie tak skonstruowany, że warto już teraz myśleć o tym, gdzie będzie firma za 5 czy 10 lat. W końcu chodzi o to, by local content doprowadzał do sytuacji, w której jak najwięcej pieniędzy z inwestycji "zostaje" w kraju.
Właśnie tym zagadnieniom poświęcimy wiele miejsca w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się w dniach 22–24 kwietnia 2026 roku w Katowicach. O local content i jego wpływie na energetykę oraz inne sektory będziemy rozmawiać podczas kilku debat i paneli tegorocznej edycji EKG. Są to:
- "Local content w energetyce" (23 kwietnia, godz. 16.30-18.00),
- "Inwestycje w sieci" (23 kwietnia, godz. 11.30-13.00),
- "Local content w atomie" (23 kwietnia, godz. 15.00-16.00),
- "Nowa energia - dobre praktyki" (24 kwietnia, godz. 9.30-11.00).