- - Ewidentnie widać, że Europa traci konkurencyjność - zauważa Tomasz Konik, prezes Deloitte na Europę Centralną, w wywiadzie dla portalu WNP, który odbył się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
- - W USA wiele rzeczy się po prostu dzieje, a w Europie dopiero mówimy, że chcemy je zrobić. A w przypadku Azji jest jeszcze inna dynamika - dodaje.
- Jego zdaniem, waga ciężkości technologii i nowych rzeczy przesuwa się właśnie do Azji.
- Geopolityka obecnie szaleje. De facto jakby każdego dnia mamy jakąś niespodziankę i ciężko jest przewidywać i dostosować się do tego tempa i do głębokości tych zmian, z którymi mamy do czynienia - podkreśla w rozmowie z WNP Tomasz Konik, prezes Deloitte na Europę Centralną.
Jak dodaje, widać, iż Europa traci konkurencyjność.
- Jest wiele raportów, które to potwierdzają. Raport Draghiego (raport z 2024 r. dotyczący konkurencyjności Europy i przyszłości Unii Europejskiej, którego autorem jest były prezes Europejskiego Banku Centralnego i były premier Włoch Mario Draghi - przyp. red.) był analizą i pokazywał pewien obraz. A potem był kolejny raport pokazujący, że brakuje progresu. Nie tylko, że Europa odstaje, ale niestety wydaje się, że ta różnica się pogłębia - zaznacza Tomasz Konik.
"Nie chodzi tylko o konkretne rzeczy, które się dzieją, ale bardziej o filozofię działania"
Zwraca przy tym uwagę na niezwykle istotną kwestię.
Nie chodzi tylko o konkretne rzeczy, które się dzieją, ale bardziej o filozofię działania - tłumaczy Tomasz Konik.
- Ostatnio miałem okazję wielokrotnie być w Stanach Zjednoczonych. Widzę, że tam rzeczywiście otwartość na nowe rzeczy - które są jednak związane z pewnym ryzykiem, ale warto je spróbować, choć nie wszystkie się udają - jest dużo większa niż w Europie. I to jest fundamentalny problem, bowiem bez naszej akceptacji dla zwiększonego ryzyka i dlatego, że coś może się nam nie udać - ale dzięki temu możemy się czegoś nauczyć - ciężko nam będzie ten dystans nadrobić - ocenia Tomasz Konik.
- Technologia jest jednym z przykładów. W USA wiele rzeczy się po prostu dzieje, a w Europie mówimy, że chcemy je zrobić - zaznacza Tomasz Konik. - A w przypadku Azji jest jeszcze inna dynamika. Ta waga ciężkości technologii i nowych rzeczy przesuwa się do Azji. Coraz więcej ekspertów dostrzega, że to Chiny mogą wkrótce być ośrodkiem już nie czegoś taniego i niskiej jakości. Ale raczej czegoś dobrego, wysokiej jakości, co może służyć całemu światu. Ta gra jest bardzo dynamiczna - mówi Tomasz Konik.
"Polityka Europy jest zastanawiająca"
Chiny w 2025 roku wydobyły 4,83 mld ton węgla i stale rozwijają energetykę węglową. Ale poza tym są liderami w zakresie odnawialnych źródeł energii, rozwijają również atom. Pytamy zatem Tomasza Konika, czy w tym zakresie UE za nimi nadąża.
- Polityka Europy jest zastanawiająca - przyznaje Tomasz Konik. - Z jednej strony Francja, czy Wielka Brytania pozytywnie spoglądają na energię z atomu. A z drugiej strony Niemcy odeszli od atomu i żałują. Niezależność i dostęp do własnych surowców to jest element krytyczny też dla naszej suwerenności. Stabilne źródła energii są tutaj podstawą. Spoglądając na Chiny, odnawialne źródła energii to będzie ten kierunek. Niemniej trzeba zapewnić stabilne źródła energii, oparte o surowce, które kontrolujemy. Do atomu paliwo przejściowe, które mamy, to jest węgiel. W okresie przejściowym nie jesteśmy w stanie zupełnie odejść od węgla. Nie mamy innego stabilnego źródła energii. Jestem zwolennikiem energetyki atomowej i myślę, że stawianie dużych elektrowni oraz poszukiwanie i eksploracja w zakresie SMR-ów (Small Modular Reactors, czyli małe reaktory modułowe - dop.red.) też jest konieczne - konkluduje Tomasz Konik.
Wskazuje przy tym, że bez pewnych źródeł korzystnej cenowo energii ciężko będzie mówić o budowie przemysłu i reindustrializacji.