Ważny sygnał ws. Ukrainy. Polskie firmy stają przed dużym wyzwaniem

Krzysztof Szczepanik • 2026-05-01 20:00
Odbudowa Ukrainy to temat, który jest analizowany obecnie w wielu krajach. Za wielkimi inwestycjami idą przecież wielkie pieniądze. W tym procesie Polska ma szansę odegrać rolę wiodącą. To jeden z wielu wniosków płynących z debaty „Odbudowa Ukrainy” na tegorocznym Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach (EEC).
Odbudowa powojennej Ukrainy trwa mimo wojny - podkreślili uczestnicy panelu na EEC
  • Niezbędne są nowe warunki prawne dla kapitału chcącego inwestować w powojennej Ukrainie - to jeden z wniosków z debaty „Odbudowa Ukrainy”.
  • Ukraińskie banki są bardziej zaawansowane technologicznie niźli polskie - wskazali uczestnicy dyskusji zorganizowanej na XVIII Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.
  • Negocjacje o członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej winny być rzeczowe, twarde, ale z widoczną perspektywą eurointegracji - ocenili dyskutanci.

Najciekawszymi tematami dyskusji „Odbudowa Ukrainy” na EEC były:

  • skala zniszczeń, wyzwania i szanse gospodarcze Ukrainy;
  • odbudowa infrastruktury transportowej, energetycznej i mieszkaniowej;
  • modernizacja ukraińskiej gospodarki – priorytety;
  • integracja z rynkiem UE;
  • udział kapitału prywatnego, instytucji finansowych i organizacji międzynarodowych;
  • bezpieczeństwo inwestycji, ramy prawne i gwarancje;
  • szanse dla Polski i państw sąsiednich w odbudowie i rozwoju współpracy gospodarczej.

Dariusz Szymczycha podkreślił, ze odbudowa oznacza wprowadzanie najnowszych rozwiązań technologicznych. Fot. PTWP Dariusz Szymczycha podkreślił, ze odbudowa oznacza wprowadzanie najnowszych rozwiązań technologicznych. Fot. PTWP

Dariusz Szymczycha, pierwszy wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, wprowadzając do dyskusji przypomniał, że odbudowa oznacza wprowadzanie do Ukrainy najnowszych rozwiązań technologicznych. - Taki proces to jednak wielkie pieniądze. Skąd je brać? - pytał.

Na to pytanie starała się odpowiedzieć Elena Voloshina, dyrektor na Ukrainę w International Finance Corporation (IFC). Podkreśliła, że Polska będzie odgrywała znaczącą rolę w odbudowie gospodarki i infrastruktury ukraińskiej. Pieniądze na odbudowę, wedle niej, w około 40 proc. będą częścią inwestycji sektora prywatnego. Państwo będzie jednak musiało odbudowywać system irygacyjny w rolnictwie, bankowość.

- Energetyka, mieszkalnictwo, transport zaś wymagają prawnych reform strukturalnych. Tak by znalazło się tu miejsce dla sektora prywatnego. Wielkim bowiem zadaniem władz Ukrainy będzie stworzenie takich warunków prawnych, które zachęcą inwestorów zagranicznych oraz bogatych Ukraińców - stwierdziła.

Wedle Eleny Voloshiny w odbudowę Ukrainy zaangażuje się kapitał prywatny. Fot. PTWP Wedle Eleny Voloshiny w odbudowę Ukrainy zaangażuje się kapitał prywatny. Fot. PTWP

Ukraińskie banki nie mają się czego wstydzić

Jerzy Jacek Szugajew, wiceprezes zarządu Banku BNP Paribas, oceniał kondycję sektora bankowego Ukrainy. Wedle niego nad ukraińskimi bankami już nie wisi klątwa oligarchii i wielkich kombinacji. W pierwszej dziesiątce banków w Ukrainie jest aż pięć państwowych. Co do wszystkich są plany prywatyzacji. System bankowy Ukrainy, jak podkreślił Szugajew, pokazał olbrzymią siłę pracując bez zakłóceń przez cała wojnę.

- Banki ukraińskie są też zaawansowane technologicznie - ocenił.

Zwrócił też uwagę, że w ostatnim roku rosną tam bankowe aktywa, bo ludzie już nie boją się trzymać tam swoich wkładów.

- Banki normalnie udzielają kredytów. Dotyczy to nawet kredytów konsumenckich. Sektor bankowy jest więc gotowy do współpracy z firmami przy odbudowie ukraińskiej gospodarki - dodał.

Jacek Szugajew podkreślał dobrą kondycję ukraińskich banków w czasie wojny. Fot. PTWP Jacek Szugajew podkreślał dobrą kondycję ukraińskich banków w czasie wojny. Fot. PTWP

Dochodzi tez do zmian właścicielskich. Niedawno Credit Agricole kupił Lviv Bank. To nieduży bank regionalny działający na zachodniej Ukrainie. Tą akwizycją Credit Agricole chce poprawić swoje notowania. Widać więc, że Ukraina ze swoja sferą bankową może być interesująca. Dla BNP Parisbas przyczółkiem na Ukrainie jest z kolei UKRSIB, bank z pierwszej dziesiątki na Ukrainie.

Biorący udział w dyskusji Jakub Karnowski, prezes ukraińskiego Kredobanku, przypomniał, że bank ten jest własnością PKO BP. - My mamy około pół miliona klientów indywidualnych i nieco ponad 50 tysięcy klientów biznesowych - oznajmił Karnowski.

- Wspieramy głównie małe i średnie przedsiębiorstwa. Jako jedyny duży bank mamy siedzibę we Lwowie. Mamy doświadczenie w funkcjonowaniu w czasach wojennych. Choć nikt nie wie, kiedy i na jakich warunkach ta wojna się zakończy. Dopóki jednak będzie ryzyko, że rosyjskie drony będą spadać na Ukrainę, to i odbudowa będzie się przeciągała.

Jakub Karnowski przedstawiciel polskiego banku na Ukrainie. Fot. PTWP Jakub Karnowski przedstawiciel polskiego banku na Ukrainie. Fot. PTWP

Bartłomiej Babuśka, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, stwierdził natomiast, że polskie firmy budowlane muszą zarobić na odbudowie Ukrainy.

- Odbudowa Ukrainy powinna nam dać możliwość zbudowania wielkiej magistrali eksportowej przez Ukrainę na cały Bliski Wschód. Polski eksport do Ukrainy jest wart za zeszły rok 14 miliardów dolarów i to do kraju objętego działaniami wojennymi - mówił Babuśka.

Jak ocenił, pewnie ta kwota wzrośnie ze względu na większą siłę nabywczą Ukrainy powojennej. Do tej kwoty będzie pewnie można dodać kolejne miliardy za towary jadące przez powojenną Ukrainę na Bliski Wschód. Dodał, że to może być jedna z dźwigni naszej gospodarki, która wyniesie nas wyżej niźli na 20 miejsce w skali największych gospodarek świata.

- Podczas Ukraine Recovery Conference w czerwcu w Gdańsku, powinniśmy podpisać dokumenty, które określą zasady udziału polskich firm w odbudowie ukraińskiego potencjału - oznajmił.

To podczas tej konferencji musimy określić, w jaki sposób wykorzystać wszystko, co jest poprawne w systemie procedur ukraińskich i polskich, żeby w efekcie tego polskie firmy mogły w przejrzystej i nieobjętej żadnymi patologiami procedurze wygrywać. To może być choćby budowa autostrady M10 łącząca Korczową ze Lwowem, będącej przedłużeniem naszej autostrady A4.

Bartłomiej Babuśka podkreśla, że w kontaktach z Ukrainą coraz mniejsza przeszkoda są sprawy historyczne. Fot. PTWP Bartłomiej Babuśka podkreśla, że w kontaktach z Ukrainą coraz mniejsza przeszkoda są sprawy historyczne. Fot. PTWP

Cezary Łysenko, członek zarządu i dyrektor operacyjny Budownictwa Infrastrukturalnego i Ogólnego w firmie Budimex, podkreślił, iż Ukraina pretenduje do bycia członkiem Unii Europejskiej i chce być naszym partnerem gospodarczym.

My jako firma patrzymy w stronę Ukrainy jak na przyszłego członka Unii. Bo musimy patrzeć na perspektywę nawet nie pięcio-, nie dziesięcioletnią, tylko co będziemy robili za lat dwadzieścia, trzydzieści. Ukraina to bowiem nasze wrota do rozwoju gospodarczego Europy Środkowo-Wschodniej. To jest szansa gospodarcza dla kraju, szansa gospodarcza Europy i tym samym szansa gospodarcza dla takich przedsiębiorstw jak Budimex - polskiej firmy liczącej się w całym regionie - powiedział Cezary Łysenko.

- My zakładamy, że Ukraina jest jak Polska dwadzieścia kilka lat temu, będąc w okresie przedakcesyjnym. Dzisiaj my jesteśmy takim namacalnym przykładem sukcesu jako kraj. Nasze drogi, nasi inżynierowie są najlepsze w Europie, najlepsze na świecie. Chcemy tego samego dla Ukrainy. Dlaczego? Bo my na tym skorzystamy gospodarczo. Dlatego chcemy tam być. Niestety obecnie jak się wrzuci w wyszukiwarkę pytanie, z kim Ukraina produkuje drony czy rakiety, to nie pojawia się tam Polska lecz Włochy, Francja, Dania, Holandia. A przecież największym importerem optyki do dronów z Tajwanu jest Polska. Bo w Polsce zainstalowało się już wiele firm ukraińskich, które przejęły polskie przedsiębiorstwa prywatne i u nas realizują swoje zlecenia obronne - dodał.

- Jeśli chodzi o inwestycje w samej Ukrainie, to już teraz widzimy, że dla dużych inicjatyw musi być umowa międzyrządowa. Bo to zabezpiecza obydwie strony działania. Ta sprawa ma być uzgodniona podczas konferencji w Gdańsku. A Francuzi, Niemcy, Hiszpanie już podpisują listy intencyjne. Ze strony Polski też mamy już coś około siedemdziesięciu takich listów. Teraz więc już jest czas na umowy - powiedział Cezary Łysenko.

Zdaniem Cezarego Łysenki Polska jest częstym wzorem dla ukraińskiego biznesu. Fot. PTWP Zdaniem Cezarego Łysenki Polska jest częstym wzorem dla ukraińskiego biznesu. Fot. PTWP

Także Szwecja chce odbudowywać Ukrainę

Martina Quick, ambasador Szwecji w Polsce, zaznaczyła, że także kapitał z jej kraju jest bardzo zainteresowany działaniem w Ukrainie. Stąd jej obecność na tym akurat panelu EEC. Ambasador podkreśliła także rolę Polski w odbudowie powojennej Ukrainy.

- Polska jest bardzo ważnym hubem koncentrującym działania w Ukrainie. Szwecja zaś bardzo mocno wiąże się w kontaktach gospodarczych ze Wschodnią Europą. Elementem tego zainteresowania jest także Ukraina - powiedziała.

Szwecja od kilku lat jest także członkiem bloku NATO. W Sztokholmie nie żałują tego. - To jest skutek inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Widzimy, że Rosja chce zmienić ład bezpieczeństwa w Europie poprzez siłę. W naszej części Europy bezpieczeństwo państw i narodów się znacznie pogorszyło. Członkostwo Szwecji i Finlandii w NATO tworzy strategiczny obszar w rejonie bałtyckim. Musimy być przygotowani do budowy wspólnej odporności na agresję w regionie bałtyckim. To też doprowadziło do ściślejszej współpracy z Polską. Mamy te same interesy. Patrzymy na Rosję z tej samej perspektywy. Musimy wspierać Ukrainę - oznajmiła Martina Quick.

- Wsparcie militarne jest podstawą. Ale są też różne rodzaje wsparcia militarnego. Na początku wojny wysyłaliśmy zapasy z naszych militarnych magazynów. Obecnie to już bezpośrednie finansowanie produkcji sprzętu na potrzeby wojsk ukraińskich. Zwiększamy też współpracę nad innowacją technologiczną, bo możemy się wiele nauczyć od firm ukraińskich. To nie jest coś, na co mamy czekać do czasu umów pokojowych. Choć jesteśmy nowym członkiem NATO, to chcemy być zaangażowani w proces budowy zabezpieczeń przed agresją. Już braliśmy udział w patrolowaniu powietrznym przestrzeni bałtyckiej - dodała.

Martina Quick stwierdziła też, że nie widać żadnych sygnałów, iż Rosja chce pokoju. - Dopóty nie zobaczymy tego, musimy działać tak, by agresja nie popłacała. Musimy naciskać na Rosję poprzez środki gospodarcze. Trzeba też wspierać Ukrainę. W ostatnich czterech latach Ukraina stała się dostawcą bezpieczeństwa. Trzeba też myśleć o Ukrainie jako ważnym partnerze. Chcemy też ułatwiać, naszym firmom wejście na rynek ukraiński. A tu jest wielkie pole do współdziałania z polskimi przedsiębiorstwami - zaznaczyła

Martina Quick podkreśla rolę Polski jako hubu odbudowy Ukrainy. Fot. PTWP Martina Quick podkreśla rolę Polski jako hubu odbudowy Ukrainy. Fot. PTWP

W dyskusji omówiono także system zamówień publicznych w Ukrainie. Bank Światowy dwa lata temu ogłosił, że ukraiński system ProZorro będzie preferowanym modelem dystrybucji środków. Ten system jednak preferuje firmy ukraińskie. To może zmniejszać determinację obcego kapitału do inwestycji w ukraińską gospodarkę.

- Będziemy śledzić ProZorro jako system zamówień. Każdy system ma swoje błędy. Możemy w różne sposoby do tego podejść. Tym bardziej, że system ten ma służyć transparentnym przetargom, ogłaszanym na inwestycje państwowe. W prywatnych inwestycjach firmy nie muszą używać tego systemu. W mojej ocenie ProZorro ma więcej zalet niż wad, ale chętnie popracujemy nad tym wraz ze specjalistami z Banku Światowego, żeby był to model bardziej skuteczny - powiedziała ambasador Szwecji.

W ostatnich tygodniach w polskich mediach głośno był eksploatowany przypadek firmy Control Process we Lwowie. To spór gospodarczy dotyczący kontraktu na budowę zakładu przetwarzania odpadów, w którym po wykonaniu niemal całości prac (około 95 proc.) władze miasta zerwały umowę. Pamiętać jednak trzeba, że polskich firm, działających na Ukrainie jest bardzo dużo. Słyszymy o tych, którym nie poszło, albo którym poszło średnio, albo które potrzebowały wsparcia, bo tak też często bywa, że to wsparcie daje możliwość, żeby mieć jednak sukces.

- Przed wojną polskie firmy zainwestowały w Ukrainie prawie miliard dolarów. I te firmy w zdecydowanej większości nie wycofały się z Ukrainy. Nadal funkcjonują, wpłacają podatki do do budżetu Ukrainy, przynoszą zyski swoim właścicielom. Przykładem niech tu będzie bank, w którym pracuję. W ubiegłym roku zapłaciliśmy więcej do budżetu Ukrainy niż przekazaliśmy zysku do swojego właściciela w Polsce - powiedział prezes Kredobanku Jakub Karnowski.

Jak dodał, do tej pory w Polsce, kiedy mówimy o gospodarce ukraińskiej, to ją utożsamiamy z przemysłem stalowym, z hutnictwem, z surowcami dla hutnictwa albo z rolnictwem, które jest konkurencyjne,dla polskiego rolnictwa. Coś się jednak w tym obrazie zmienia.

- PKB Ukrainy spadło drastycznie w dwudziestym drugim roku. Potem rosło umiarkowanie, około 2-3 procent w kolejnych latach. Teraz mamy niestety moment stagnacji. Część terytorium Ukrainy jest okupowana przez wojska rosyjskie, duża część od 2014 roku. To powoduje spadek potencjału. Jak popatrzymy na sektory gospodarki, to ogromna dynamika, szczególnie w ostatnim okresie, to jest sektor obronny. Szczególnie produkcja dronów. Bo Ukraińcy każdego dnia na polu walki używają coraz więcej bezzałogowców, chroniąc swoich ludzi, bo mają ich po prostu mało. Drugi sektor tradycyjny to jest rolnictwo. Część pól uprawnych w Ukrainie jest zaminowana, albo jest okupowana przez Rosjan - dodał.

- Cala gospodarka jest natomiast coraz bardziej zinformatyzowana. Aplikacje bankowe ukraińskie są z reguły lepsze od polskich. Na bardzo wysokim poziomie są także zabezpieczenia sektora bankowego. Kredobank ma bowiem statystycznie dwa cyberataki na sekundę. Kolejny tradycyjny sektor to logistyka, choć rozbudowa systemu drogowego spowolniła z powodu wojny. Na znaczeniu stracił zaś mocno przemysł ciężki. On był ulokowany głównie na wschodzie, w częściach kraju obecnie okupowanych. Ale powoli odzyskuje znaczenie także i ta dziedzina. My to widzimy choćby po rosnącym zapotrzebowaniu na leasing związany z zakupem nowych maszyn - podsumował prezes Kredobanku.

Uczestnicy dyskusji zwrócili uwagę, że inwestycje to obecnie głównie zachodnia część Ukrainy. To widać we Lwowie i jego okolicach. Przed 2014 rokiem Lwów był peryferyjnym miastem uniwersyteckim. Teraz ulokowało się tu dużo biznesu. Lwów bardzo urósł. Czyli mamy to przesunięcie ze wschodu na zachód w bezpieczniejsze rejony. IT rozlokowało się na Zakarpaciu, czyli w tej najbardziej bezpiecznej części Ukrainy. Duże firmy w całej Ukrainie tracą na znaczeniu. Małe i średnie zyskują. Tracą więc swoje znaczenie także oligarchowie. Zmniejszająca się korupcja to skutek nie tylko zmian prawnych, ale i tego, że wiele biznesów już nie operuje na styku z polityką.

Nie możemy sami odbudować Ukrainy

Jak przypomniał prowadzący panel Dariusz Szymczycha, Polacy zbyt często żyją w ułudzie, że sami mogą odbudować Ukrainę - to jest niepotrzebna megalomania. Zadał więc pytanie o to, jak wyglądają możliwości kooperacji kapitałowej firm polskich z innymi.

- Tam, gdzie te partnerstwo jest naturalne i możliwe, to grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, nasze firmy pracują i współpracują z różnymi partnerami z Unii Europejskiej. Same są obecne w tej Unii, bo nie tylko działają na naszym rynku, więc współpraca będzie występowała nagminnie. W niektórych branżach polskie firmy mogą zaistnieć głównie dzięki partnerstwu, niekoniecznie podbijając rynek samodzielnie, bo z tym mogą mieć kłopot. To jest infrastruktura, energetyka, odbudowa budynków. To jest też przemysł zbrojeniowy w tych największych kontraktach - stwierdził Jerzy Jacek Szugajew.

Jak podkreślił natomiast Cezary Łysenko, jego firma też nie wyklucza jakichś wspólnych działań z partnerami z Unii Europejskiej. - Takie sojusze będą po prostu konieczne - stwierdzi Łysenko. - Mówimy choćby o inwestycjach w technologie, gdzie polski biznes musi posiłkować się kompetencjami partnerów z innych krajów europejskich. Dzisiaj też rozmawiamy na przykład o takich inwestycjach jak spalarnie śmieci, elektrociepłownie.

We wspieraniu polskiego biznesu na Ukrainie istotną rolę może odgrywać Agencja Rozwoju Przemysłu. - Obecnie najbardziej aktualne jest wsparcie program Digit moderującego rozwój cyfryzacji, robotyzacji. W tej branży subsydiujemy działania małych i średnich przedsiębiorstw. Nasza działalność pożyczkowa wzrosła z 250 do 750 milionów złotych rocznie. Wiele z tych inwestycji powstaje na pograniczu z Ukrainą. Rok temu powstał w ARP Departament Międzynarodowy. Jak bardzo jest to narzędzie potrzebne, przekonaliśmy się teraz przy wspieraniu ekspansji polskich firm na Ukrainę. Jesteśmy, ja użyję takiego twardego słowa, psychopatycznie zaangażowani w to, żeby doprowadzić do maksymalizacji szans na największą dynamizację tego procesu - powiedział Bartłomiej Babuśka.

Elena Voloshina również mówiła o potrzebie wsparcia inicjatyw gospodarczych na Ukrainie. To jednak proces, który rozpoczął się trzydzieści bez mała lat temu. - Osobiście zaczęłam pracę w ukraińskiej agencji wsparcia biznesu w 1992 roku, gdy praktycznie nie było jeszcze prywatnego sektora w moim kraju - oznajmiła Voloshina.

- Moim zadaniem jest kojarzenie firm z odpowiednimi partnerami. Jesteśmy doradcami dla rządu w transakcjach publiczno-prywatnych. Organizujemy przetargi na budowę infrastruktury portu w Odessie. Kolejne koncesje przez nas pilotowane dotyczą ochrony zdrowia. Jeżeli dana firma ma pomysł na pracę w innym sektorze może też zwrócić się do nas. Wspólnie wtedy spojrzymy na projekt i ocenimy szanse jego powodzenia. Ostatnio wsparliśmy doradztwem producenta przetworów sojowych. Już trwa eksport tych produktów do Norwegii. Również w sektorze materiałów budowlanych jesteśmy partnerem z ukraińskim podmiotem. Jeżeli chcecie wspólnie działać, kontaktujcie się z nami. Bardzo chętnie omówimy wszelkie możliwości - zaznaczyła.

Ukraina do NATO i Unii Europejskiej

Kiedy mówi się o odbudowie i modernizacji ukraińskiej gospodarki, zawsze występuje temat perspektywy członkostwa w Unii Europejskiej. Jak więc wygląda ta perspektywa europejska Ukrainy? Bo jak się długo obiecuje, to traci się wiarygodność i traci się miłość do Unii Europejskiej. Jaka to jest realna perspektywa i jak ją opisywać, aby nie było wrażenia odrzucenia i porzucenia? W tej sprawie wypowiedział się Paweł Kowal, poseł KO i przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Paweł Kowal podkreśla konieczność ukraińskiej eurointegracji. Fot. PTWP Paweł Kowal podkreśla konieczność ukraińskiej eurointegracji. Fot. PTWP

- Patrzeć na ukraińską perspektywę europejską należy nie przez pryzmat emocji, porzucenia, odrzucenia, tylko przez pryzmat polskiego interesu narodowego i naszego bezpieczeństwa - stwierdził Paweł Kowal.

Wyobraźcie sobie sytuację na Ukrainie za cztery, pięć, dziesięć lat po wojnie. Odpowiedzcie sobie na pytanie, czy z punktu widzenia bezpieczeństwa waszego, waszych dzieci i waszych wnuków dobrze by było, żeby Ukraina była poza Unią i poza NATO. Z naszego punktu widzenia podstawowy interes bezpieczeństwa Polski wymaga tego, żeby jasno i klarownie powiedzieć: na koniec Ukraina powinna być w Unii i w NATO. W polskim interesie leży szybkie wejście Ukrainy do tych instytucji. Szybkie to nie znaczy jutro ani za rok. Szybkie to nie znaczy bez głębokich negocjacji. To nie może być akt wdzięczności, emocji, sympatii. To są po prostu ciężkie negocjacje handlowe i polityczne, które będą też chronieniem polskiego rynku - powiedział polski parlamentarzysta.

- Tak było też wtedy, kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej. Inni chcieli mieć czas na przystosowanie się do konkurencyjnych nowych gości, nowych współgospodarzy Unii. Czyli to dotyczy niektórych sektorów rolnictwa, bo nie całego rolnictwa. Na przykład jeśli chodzi o przetwórstwo, my bardzo dobrze sobie dzisiaj radzimy na Ukrainie. To dotyczy też pewnych elementów, jeśli chodzi o transport. Więc negocjacje są po to, żeby zidentyfikować, gdzie są problemy. To jest taka perspektywa taktyczna na najbliższe lata. Ten proces musi być wiarygodny dla obywateli Ukrainy, ale obywatele Ukrainy oprócz wiarygodności zasługują także na szczerość. Szczerość polega na tym, że to są negocjacje na zawsze. Nie na chwilkę! To nie jest grant, to jest bycie wspólnie w Unii Europejskiej, a ja uważam, że też w przyszłości w NATO. Krótko mówiąc, to jest perspektywa pewnie między dziesięć, a piętnaście lat, żeby te marzenia się dopełniły, ale one muszą się naprawdę dopełniać i one muszą się naprawdę zacząć. Interesem Polski jest też by nie mieć na Wschodzie, po wojnie, kraju, który będzie z wielką milionową armią i z dużą ilością problemów społecznych, traumy powojennej, z setkami tysięcy weteranów. To byłoby absolutnie proszenie się o kłopoty - podsumował Paweł Kowal.

Zobacz zapis wideo całej debaty "Odbudowa Ukrainy":

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.