Zielona energia czy przemysł? W Katowicach padły ostre słowa o przyszłości Polski

BARKA • 2026-04-23 11:09
Polska nie tylko uczestniczy w zielonej transformacji – ona już raz pokazała, że potrafi ją stworzyć od zera. W Katowicach na Europejskim Kongresie Gospodarczym w sesji „Zielona gospodarka” padł przykład, który ustawia debatę: sektor autobusów elektrycznych wyrósł dzięki państwu i popytowi publicznemu, a nie rynkowej „magii”.

Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska podczas EEC 2026 w Katowicach: - Budowa układu odzysku ciepła ze ścieków na Żeraniu to przykład inwestycji, która jednocześnie ogranicza emisje, wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne i buduje krajowe kompetencje technologiczne.
  • Sesja „Zielona gospodarka” podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach dotyczyła roli transformacji energetycznej jako motoru wzrostu, bezpieczeństwa i konkurencyjności Europy w warunkach presji geopolitycznej, regulacyjnej i kosztowej.
  • Transformacja energetyczna została przedstawiona nie jako koszt, lecz jako projekt bezpieczeństwa państwa, w którym kluczowe stają się lokalne źródła energii i wykorzystanie zasobów takich jak ciepło odpadowe – mówiła minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
  • Polska zbudowała od zera sektor autobusów elektrycznych – dzięki wsparciu publicznemu i popytowi miast powstał globalnie konkurencyjny rynek, który stał się jednym z symboli skutecznej industrialnej transformacji – przypomniał zaś były minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka. 

Czy zielona energia jest dziś jeszcze polityką klimatyczną, czy już pełnoprawnym projektem przebudowy państwa, przemysłu i bezpieczeństwa gospodarczego? Wokół tego napięcia toczyła się sesja „Zielona gospodarka” na EEC 2026 w Katowicach.

Energia jako system bezpieczeństwa państwa

Dyskusję otworzyła Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, nadając jej wyraźnie operacyjny, a nie narracyjny charakter. Odwołała się do konkretnego projektu realizowanego w Warszawie – dofinansowania budowy układu odzysku ciepła odpadowego ze ścieków nieoczyszczonych na terenie przepompowni ścieków Żerań, który ma zasilać największy system ciepłowniczy w Europie.

To – jak podkreślała – nie jest to pojedyncza inwestycja infrastrukturalna, lecz fragment większej zmiany modelu energetycznego miasta i państwa. System ma wykorzystywać energię odpadową ze ścieków komunalnych do produkcji ciepła, zastępując paliwa kopalne i jednocześnie domykając lokalny obieg surowców.

Przechodzimy od systemu opartego na imporcie gazu i węgla do systemu opartego na lokalnych zasobach energii odpadowej i krajowych kompetencjach technologicznych – wskazywała.

Minister podkreślała, że projekt realizowany jest w modelu 100 proc. local content, co – w jej ocenie – ma znaczenie równie ważne jak sama technologia. Każdy taki projekt zwiększa bowiem nie tylko efektywność energetyczną, ale też krajową zdolność do projektowania i wdrażania rozwiązań infrastrukturalnych.

– Każdy megawat to dziś element bezpieczeństwa państwa – mówiła, wskazując, że energia przestaje być wyłącznie towarem, a staje się instrumentem odporności systemowej.

Hennig-Kloska osadziła tę zmianę w szerszym kontekście ryzyk, z jakimi mierzy się Polska: od skutków rosyjskiego szantażu energetycznego, przez wojny handlowe, po niestabilność globalnych łańcuchów dostaw i skoki cen surowców.

Zielona gospodarka nie jest już tylko odpowiedzią na kryzys klimatyczny. Jest odpowiedzią na kryzys bezpieczeństwa – podkreślała minister.

W jej ujęciu kluczowe jest to, że transformacja nie może być projektem jednorazowym ani kadencyjnym. – To proces podkadencyjny. Wymaga ciągłości decyzji, inwestycji i kompetencji państwa – zaznaczała.

Regulacje, które stworzyły rynek

W znacznie bardziej przemysłowym i operacyjnym tonie wypowiadała się Jadwiga Emilewicz, była minister przedsiębiorczości i technologii oraz była wicepremier, pokazując, że regulacje nie tylko ograniczają gospodarkę, ale potrafią też ją realnie kreować.

Jako przykład wskazała programy wsparcia transformacji energetycznej, takie jak „Mój Prąd” czy regulacje dotyczące "Czystego Powietrza", które – jak podkreślała – uruchomiły zupełnie nowe segmenty rynku.

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii oraz minister rozwoju w latach 2018–2020, wiceprezes Rady Ministrów w 2020, pełnomocnik rządu ds. polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej w 2023. Fot. PTWP / PTWP Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii oraz minister rozwoju w latach 2018–2020, wiceprezes Rady Ministrów w 2020, pełnomocnik rządu ds. polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej w 2023. Fot. PTWP / PTWP

Efektem zmian legislacyjnych i instrumentów wsparcia było powstanie około 100 tys. miejsc pracy w szeroko rozumianej fotowoltaice – mówiła, wskazując, że państwo poprzez regulacje może realnie tworzyć nowe branże.

Jednocześnie Emilewicz zwracała uwagę na strukturalny problem polskiej transformacji: brak pełnej kontroli nad najbardziej wartościowymi elementami łańcucha technologicznego.

Wskazywała m.in. na sektor offshore, gdzie Polska buduje infrastrukturę i rynek, ale kluczowe komponenty technologiczne – takie jak turbiny – pozostają poza krajową gospodarką.

– Tworzymy rynek, ale największa wartość dodana odpływa za granicę – zauważała, podkreślając, że bez lokalizacji produkcji technologii transformacja nie przełoży się w pełni na wzrost gospodarczy.

Najsilniej wybrzmiał jednak w jej wystąpieniu wątek energetyki jądrowej. Emilewicz wskazała, że Polska znajduje się w kluczowym momencie decyzyjnym, jeśli chodzi o model finansowania i realizacji inwestycji atomowych.

Bez zmiany prawa i stabilnych ram regulacyjnych harmonogram budowy pierwszej elektrowni jądrowej staje się nierealny – ostrzegała, odnosząc się do wieloletniego charakteru takich inwestycji.

Zwracała również uwagę na konieczność zastosowania modelu mieszanego – publiczno-prywatnego – który umożliwiłby wejście kapitału prywatnego w projekty o bardzo długim horyzoncie zwrotu.

– Prywatny kapitał nie wejdzie tam, gdzie nie ma stabilności regulacyjnej i przewidywalności polityki państwa – podkreślała.

W jej wypowiedzi wyraźnie wybrzmiał jeden wniosek: transformacja energetyczna nie jest już kwestią wyboru technologii, ale zdolności państwa do tworzenia stabilnych warunków inwestycyjnych dla całych sektorów gospodarki.

Transformacja to już nie burzenie systemu

Michał Kurtyka, były minister klimatu i środowiska w rządzie PiS, wszedł w debatę z wyraźnie chłodniejszą perspektywą: mniej o narracji, więcej o fizyce systemu energetycznego i ograniczeniach skali, które – jak podkreślał – często są ignorowane w politycznych opisach transformacji.

Odnosząc się do warszawskiego projektu odzysku ciepła odpadowego ze ścieków na Żeraniu, wskazał, że choć kierunek jest właściwy, to jego znaczenie w skali całego systemu bywa przeceniane.

– To jest około kilku procent potrzeb tak dużego systemu ciepłowniczego. To ważny element układanki, ale nie jej rdzeń – zaznaczał, sprowadzając dyskusję do realnych proporcji energetycznych.

Michał Kurtyka ,minister klimatu i środowiska w latach 2019-2021. Fot. PTWP / PTWP Michał Kurtyka ,minister klimatu i środowiska w latach 2019-2021. Fot. PTWP / PTWP

Kurtyka podkreślał, że Europa – w tym Polska – wciąż znajduje się w fazie przejściowej, w której zielone technologie nie zastępują jeszcze systemu, lecz go uzupełniają. W jego ocenie kluczowym błędem debaty publicznej jest założenie, że transformacja już się „domknęła”.

Mamy przed sobą nadal około 80 proc. systemu energetycznego, który wymaga stabilnych, dużych mocy i długoterminowych inwestycji infrastrukturalnych – mówił.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiał jego powrót do tematu energetyki jądrowej. Kurtyka wskazywał, że bez atomu – zarówno w wersji dużej, jak i SMR – Polska nie będzie w stanie zapewnić stabilności systemu w warunkach rosnącej zmienności OZE.

Przypomniał również projekt POLA, czyli koncepcję polskiego reaktora jądrowego rozwijaną w środowisku naukowym przy wsparciu środków publicznych. – Jeśli nie podejmujemy ryzyka technologicznego, pozostajemy wyłącznie importerem cudzych rozwiązań i cudzej wartości dodanej – podkreślał.

W jego wypowiedzi ważny był też szerszy kontekst przemysłowy: transformacja nie jest już – jak mówił – procesem „zamykania starego świata”, lecz budowy nowej bazy produkcyjnej, która musi konkurować globalnie, a nie tylko spełniać cele klimatyczne.

Finanse, rynek i chaos regulacyjny

W dalszej części sesji ciężar dyskusji przesunął się wyraźnie z technologii na to, co w praktyce decyduje o tempie transformacji: stabilność otoczenia, przewidywalność regulacji i zdolność rynku do finansowania ryzyka.

Coraz mocniej wybrzmiewało przekonanie, że bez uporządkowania tych trzech elementów nawet najbardziej ambitne cele klimatyczne pozostaną na poziomie deklaracji.

Michał Purol, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju centrum analityczne i danych środowiskowych ONZ, rozpoczął od diagnozy, która uderzała w sam fundament obecnego modelu transformacji. Odwołując się do Dnia Ziemi oraz wspólnego raportu z T-Mobile, wskazał, że kluczowym problemem nie jest brak kapitału ani technologii, lecz niestabilność debaty i brak przewidywalności kierunku zmian.

Niestabilność dyskusji, spory i zmieniające się narracje sprawiają, że kapitał nie wchodzi w ryzykowne projekty zielonych technologii – podkreślał.

Michał Purol, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju Centrum UNEP/GRID Fot. PTWP / PTWP Michał Purol, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju Centrum UNEP/GRID Fot. PTWP / PTWP

Purol zwracał uwagę, że wcześniejszy model CSR w wielu przypadkach okazał się powierzchowny i oderwany od realnych decyzji inwestycyjnych.

CSR w wielu miejscach był bańką – ładną narracją bez trwałego przełożenia na inwestycje – mówił, dodając, że brak standaryzacji i nadmiar regulacji prowadzą do tego samego efektu co ich brak: paraliżu decyzyjnego.

W jego ocenie kluczowe znaczenie ma dziś nie tylko „twarda regulacja”, ale także mechanizm zachęt. – Transformację napędza nie tylko kij, ale i marchewka – czyli realne korzyści finansowe, rynkowe i efektywnościowe – zaznaczał.

Podkreślał również rosnące znaczenie presji społecznej i reputacyjnej. – Firmy coraz lepiej rozumieją ryzyko reputacyjne, nawet jeśli nie zawsze rozumieją jeszcze w pełni ESG – dodawał.

Bilion euro na zielone inwestycje

W znacznie bardziej systemowym ujęciu wypowiedział się Grzegorz Rabsztyn, dyrektor Grupy Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) w Polsce, przedstawiając skalę europejskiej architektury finansowania zielonej transformacji.

Przypomniał, że EBI – jako „bank klimatu Unii Europejskiej” – utrzymuje założenie, że co najmniej 50 proc. finansowania trafia do projektów zgodnych z Porozumieniem Paryskim, a długoterminowym celem jest wygenerowanie około 1 biliona euro inwestycji w zieloną gospodarkę.

Grzegorz Rabsztyn, dyrektor, Grupa Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Polsce. Fot. PTWP / PTWP Grzegorz Rabsztyn, dyrektor, Grupa Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Polsce. Fot. PTWP / PTWP

Jednocześnie podkreślał, że dziś kluczowa zmiana polega na odejściu od postrzegania zielonych projektów jako kosztu. – Transformacja musi być jednocześnie narzędziem budowy konkurencyjności, odporności MŚP i bezpieczeństwa energetycznego – mówił.

Rabsztyn wskazywał na szeroki katalog finansowanych obszarów: OZE, sieci energetyczne, transport niskoemisyjny, ciepłownictwo, kanalizację, termomodernizację i mieszkalnictwo.

Istotnym elementem jego wypowiedzi była także rola MŚP i lokalnych łańcuchów dostaw.

Local content i lokalne łańcuchy dostaw stają się jednym z kluczowych instrumentów odporności gospodarki – podkreślał.

Zwracał również uwagę, że około połowa technologii redukcji emisji pozostaje nadal w fazie badań, co oznacza ogromną przestrzeń dla innowacji i finansowania ryzyka technologicznego.

Budynki jako ukryty gigant energii

Wątek systemowy uzupełniła Aleksandra Stępniak, public affairs manager Velux Polska oraz przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia Fala Renowacji, wskazując, że jednym z najbardziej niedoszacowanych sektorów transformacji jest budownictwo.

Przypomniała, że w Polsce funkcjonuje około 15 mln budynków, z czego znacząca część ma bardzo niski standard efektywności energetycznej. – Około 70 proc. zasobu budowlanego wymaga głębokiej modernizacji energetycznej – mówiła.

Aleksandra Stępniak, public affairs manager Velux Polska Fot. PTWP / PTWP Aleksandra Stępniak, public affairs manager Velux Polska Fot. PTWP / PTWP

Jej zdaniem bez modernizacji budynków nie da się mówić o realnym bezpieczeństwie energetycznym państwa. – Efektywne energetycznie budynki są równie ważne jak sieci i źródła energii – podkreślała.

Wskazała również, że sektor budownictwa może stać się jednym z głównych motorów inwestycji w zieloną gospodarkę, jeśli zostanie właściwie zsynchronizowany z polityką publiczną i finansowaniem unijnym.

Clean-tech to nie nisza, tylko łańcuch wartości

W tym samym nurcie, ale z większym naciskiem na strukturę przemysłu, wypowiedziała się Sonia Buchholtz, dyrektor ds. strategii fundraisingowej i kierownik programu Gospodarka i Klimat w Instytucie Zielonej Gospodarki. Jej wystąpienie przesunęło ciężar dyskusji z makroenergetyki na konkretne przewagi technologiczne Polski.

Buchholtz zwracała uwagę, że Polska wciąż zbyt często postrzega siebie jako kraj „doganiający”, podczas gdy w wielu segmentach clean-tech już dziś posiada realne kompetencje produkcyjne i inżynieryjne.

Wskazała na sektory takie jak produkcja kabli, transformatorów, komponentów dla energetyki, kolej czy elektromobilność, które tworzą spójny ekosystem przemysłowy, często niedostrzegany w debacie publicznej.

Sonia Buchholtz , dyrektor ds. strategii fundraisingowej, kierownik programu Gospodarka i klimat, Instytut Zielonej Gospodarki. Fot. PTWP / PTWP Sonia Buchholtz , dyrektor ds. strategii fundraisingowej, kierownik programu Gospodarka i klimat, Instytut Zielonej Gospodarki. Fot. PTWP / PTWP

Nie da się przeprowadzić elektryfikacji gospodarki bez kabli, transformatorów i infrastruktury przesyłowej. A w tym obszarze Polska ma realną, konkurencyjną pozycję – podkreślała.

Szczególnie istotny był jej wątek dotyczący tzw. urban mining, czyli odzyskiwania surowców krytycznych z produktów już funkcjonujących w gospodarce. W jej ocenie to jeden z kluczowych kierunków europejskiej autonomii strategicznej. – To nie jest już tylko gospodarka o obiegu zamkniętym. To jest budowa odporności surowcowej Europy – mówiła.

Buchholtz zwracała też uwagę na konieczność precyzyjnego podziału ról między sektorem publicznym i prywatnym. W jej ujęciu państwo powinno wspierać przede wszystkim technologie w fazie ryzyka, natomiast sektor prywatny powinien przejmować te, które osiągnęły już skalę rynkową.

– Clean-tech w Polsce musi przestać być hasłem, a stać się łańcuchem wartości – od badań po eksport – podsumowywała.

OZE nie jako sektor, tylko system sterowania energią

Tomasz Szamocki, członek zarządu ds. operacyjnych Enea Nowa Energia, przesunął dyskusję o OZE z poziomu, „czy to się opłaca”, na poziom znacznie bardziej systemowy: jak w ogóle definiować dziś opłacalność energii w świecie, w którym produkcja, przesył i zużycie przestają być liniowym łańcuchem.

Jak podkreślał, polska energetyka wchodzi w fazę, w której nie da się już mówić o OZE jako osobnym segmencie rynku. Staje się ono częścią większego, zintegrowanego systemu zarządzania energią.

Tomasz Szamocki, członek zarządu ds. Operacyjnych, Enea Nowa Energia. Fot. PTWP / PTWP Tomasz Szamocki, członek zarządu ds. Operacyjnych, Enea Nowa Energia. Fot. PTWP / PTWP

– Przechodzimy z logiki pojedynczych inwestycji OZE do logiki systemu kompleksowego – wskazywał.

W jego ocenie kluczowym błędem dotychczasowego podejścia było traktowanie energii jak klasycznego dobra handlowego, które można po prostu wyprodukować i sprzedać. Tymczasem – jak podkreślał – energia nie jest zasobem magazynowalnym w prosty sposób, co całkowicie zmienia ekonomię inwestycji.

Energia nie jest towarem, który można po prostu przechować i sprzedać później. To system zależności, w którym rośnie znaczenie ryzyka przychodowego i zmienności cen – mówił.

Szamocki zwracał uwagę na rosnące problemy związane z redysponowaniem energii i niestabilnością wolumenu produkcji z OZE, co bezpośrednio wpływa na rentowność inwestycji. W tym kontekście jako kluczowy obszar przyszłych nakładów wskazał magazynowanie energii i infrastrukturę elastyczności systemu.

– Opłacalność przesuwa się dziś w stronę magazynów wielkoskalowych – rzędu 600 MW – oraz instalacji wysokiego napięcia stabilizujących system – wyjaśniał.

Według niego energetyka przestaje być branżą sprzedaży kilowatogodzin, a staje się branżą zarządzania aktywami infrastrukturalnymi w czasie rzeczywistym. – Jesteśmy w fazie, w której energia staje się aktywem, a nie produktem końcowym – zaznaczał.

Szamocki odniósł się również do kwestii globalnych łańcuchów dostaw i struktury technologicznej OZE w Polsce. Wskazywał, że obecnie duża część komponentów – zarówno paneli fotowoltaicznych, jak i elementów magazynów energii – pochodzi z Chin, co ogranicza krajową wartość dodaną.

Na końcu zwrócił uwagę na najważniejszą zmianę strukturalną:

Energetyka coraz bardziej przypomina sektor IT – oparty na danych, algorytmach i zarządzaniu przepływami, a nie tylko na fizycznej produkcji energii – podsumował.

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.