- W trakcie debaty „Rola państwa w gospodarce” na XVIII Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach (EEC) główny spór pomiędzy uczestnikami dotyczył roli administracji publicznej w finansowaniu projektów.
- - Rolą państwa jest to, aby energia elektryczna… rozwijała każdy biznes, również prywatny. I nie ma tutaj jakiegoś wielkiego zero-jedynkowego podziału między tych, którzy są prywatni i państwowi - podkreślił Grezgorz Wrona podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
-
- Złe prawo to jest dla mnie ukryty podatek. Znaczy, złe prawo tworzy ogromne koszty, jest nietransparentne i nieprzejrzyste - stwierdziła Anna Partyka-Opiela.
Polska gospodarka przechodzi obecnie przez wyzwania związane z wprowadzaniem nowych wysokokosztowych technologii oraz wielkich projektów modernizacyjnych w zakresie infrastruktury, jak również energetyki. Pojawia się więc dylemat, jak sfinansować te często wielomilionowe czy nawet miliardowe inwestycje.
W trakcie debaty „Rola państwa w gospodarce” na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach główny spór pomiędzy uczestnikami dotyczył roli administracji publicznej w finansowaniu projektów.
Prof. Leszek Balcerowicz ocenił, że wszelkie interwencje państwa w zakresie realizacji projektów gospodarczych prowadzą do etatyzmu. Budowniczy polskiej transformacji gospodarczej zauważył, że w Polsce na tle Unii Europejskiej nadal istnieje bardzo wysoki udział własności publicznej w gospodarce na poziomie 17 proc. PKB.
Leszek Balcerowicz, wicepremier i minister finansów w latach 1989-1991 oraz w latach 1997-2001, prezes Narodowego Banku Polskiego w latach 2001-2007, przewodniczący, Rada Forum Obywatelskiego Rozwoju Fot: Studio PTWP- Własność państwowa nie jest w stanie na dłuższą metę wytrzymać konkurencji prywatnej. W związku z tym jeżeli się dłużej utrzymuje, to ma pozycję monopolistyczną – podkreślił prof. Balcerowicz.
Dla odmiany wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona zwrócił uwagę w swojej wypowiedzi na dużą synergię pomiędzy państwem a biznesem prywatnym, np. w kwestiach związanych z energetyką.
- Rolą państwa jest to, aby energia elektryczna… rozwijała każdy biznes, również prywatny. I nie ma tutaj jakiegoś wielkiego zero-jedynkowego podziału między tych, którzy są prywatni i państwowi. Mamy pełną świadomość tego, że firmy francuskie, angielskie, niemieckie są uczestnikami tego biznesu. Są uczestnikami również prywatyzacji, która się w Polsce dokonywała – zaznaczył przedstawiciel rządu.
Przemysł obronny to synergia sektora prywatnego i publicznego
Prof. Balcerowicz przyznał, że państwo jest odpowiedzialne za niektóre obszary, takie jak polityka obronna, ale koszt jej utrzymania wynosi w czasach pokoju jedynie od 1 do 4 proc. PKB. Z kolei w kontekście firm zbrojeniowych były wicepremier zauważył, że bardziej efektywne są firmy prywatne na wzór USA.
Z tą koncepcją nie zgodziła się była minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz, według której nawet w modelu amerykańskim, gdzie występują prywatne firmy zbrojeniowe, to jednak finansowanie armii zapewnia państwo.
Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii oraz minister rozwoju w latach 2018–2020, wiceprezes Rady Ministrów w 2020, pełnomocnik rządu ds. polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej w 2023 Fot: Studio PTWP- 90 proc. wydatków związanych z bezpieczeństwem w USA stanowią te realizowane z pieniędzy publicznych – podkreśliła Emilewicz. Za przykład podała smartfona, którego krańcowy efekt jako urządzenia był dziełem prywatnego biznesmena, ale nie powstałby bez wcześniejszych osiągnięć sfinansowanych przez państwo, jak system GPS czy ekran ciekłokrystaliczny.
Z tą opinią zgodził się Grzegorz Wrona. - Owszem, firmy zbrojeniowe w Stanach Zjednoczonych są prywatne, ale sojusz tych firm z rządem jest tak silny i tak nierozerwalny, że nie byłoby żadnej z tych amerykańskich firm, które również mają swoją produkcję w Polsce, bez istotnego udziału państwa, bez roli państwa. I to jest klucz – wiceszef MAP.
Grzegorz Wrona, podsekretarz stanu Ministerstwo Aktywów Państwowych Fot: Studio PTWP"Przechodzimy do dyskusji o państwie strategicznym"
Jadwiga Emilewicz, odnosząc się do wypowiedzi Leszka Balcerowicza o etatyzmie, zaznaczyła, że debata o tym, czy państwo ma być etatystyczne czy wolnościowe, nie istnieje we współczesnej dyskusji publicznej w Europie.
Nikt nie postuluje powrotu do dużego państwa, co nie znaczy, że nie postuluje powrotu do silnego państwa. Mówimy o zmianie paradygmatu. Przechodzimy do dyskusji o państwie strategicznym – podkreśliła była minister.
Jako przykład sprawczości państwa, której oczekują obywatele, była minister podała rozwiązania z czasu pandemii COVID-19.
- W momencie kiedy wybuchła pandemia COVID-19, to gotowość do zawieszenia wolności na kołek i przekazania w znacznej części zarządzania naszą prywatną wolnością w domenie publicznej była charakterystyczna nie tylko w Polsce, tak? Była charakterystyczna w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, we Francji. Przecież poddawanie się reżimom fitosanitarnym nie zadziałało dzięki temu, że ktoś je opresyjnie wyznaczał… Był pewien moment zaufania społecznego - zaznaczyła Emilewicz.
Państwo nie zastępuje rynku, ale współgra z nim tam, gdzie może
Pierwsza wiceprezes BGK prof. Marta Postuła stwierdziła, że pomoc publiczna jest jednym z elementów strategicznego oddziaływania państwa w tych obszarach, gdzie wolny rynek radzi sobie gorzej. Jedną z takich interwencji, jakie oferuje państwo, jest dedykowana dla małych i średnich przedsiębiorstw pomoc de minimis.
- Od 2013 roku dzięki temu mechanizmowi udzielono 484 miliardy złotych akcji kredytowej dla małych i średnich przedsiębiorstw – podkreśliła Marta Postuła.
Pierwsza wiceprezes BGK prof. Marta Postuła Fot: Studio PTWPWiceprezes BGK zaznaczyła też, że tego rodzaju pomoc nie jest żadnego rodzaju dotacją. Środki te zostały przekazane przedsiębiorstwom jako pożyczka zero procent. - Był to dedykowany instrument dla konkretnej grupy podmiotów przez bank rozwoju i my tak jako BGK postrzegamy naszą rolę w pomocy przedsiębiorcom – skonstatowała prof. Postuła.
Wiktor Janicki, prezes, Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA porównał zdominowany przez kapitał prywatny w 80 proc. rynek amerykański ze ściśle regulowanym rynkiem farmaceutycznym w Unii Europejskiej. Podkreślił, że wynik wygląda następująco: - Stany Zjednoczone wydają około 13 procent PKB na zdrowie, osiągając wyniki na poziomie 78 lat przewidywanej długości życia. Unia Europejska wydaje średnio 8,5-9 procent PKB na zdrowie, a średnia przewidywalna długość życia wynosi 80 lat, co sugerowałoby, że ten system, w którym dochodzi do pewnej interwencji państwa, jednak daje trochę lepsze efekty niż to, co zakładalibyśmy, że system w pełni sprywatyzowany działa efektywniej – oznajmił.
Wiktor Janicki, prezes, Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA Fot: Studio PTWPJanicki zauważył też, że wiele istotnych badań dla branży farmaceutycznej odbywa się w publicznych instytucjach. Z kolei prywatne podmioty pomagają skomercjalizować badania i zaadaptować je do potrzeb rynku i pacjentów.
Regulowanie rynku zamiast zarządzania spółkami
Zdaniem Marka Serafina, prezesa Koksowni Częstochowa Nowa, państwo nie powinno wchodzić w rolę, która zarezerwowana jest w jego przekonaniu biznesowi.
- Uważam, że państwo nie powinno zastępować rynku. Państwo powinno tak naprawdę skupić się na regulacji tego rynku, kreować transparentne i dobre zasady, które w tym rynku obowiązują, a nie zastępować rynku, a co za tym idzie, powinniśmy zgasić wszelkie chęci do tego, by państwo stawało się właścicielem branż, szczególnie tych, gdzie powinna obowiązywać konkurencja, albo tych, gdzie mamy model mieszany – zauważył przedstawiciel biznesu.
Serafin dodał, że państwo ma do wypełnienia ważną rolę w obszarze dóbr publicznych, a nie w interweniowaniu w rynek konkurencyjny.
Marek Serafin, prezes, Koksownia Częstochowa Nowa Fot: PTWP- Zauważam, że wszystkie sytuacje nadzwyczajne typu pandemie, wojny, zagrożenia różnego rodzaju ideologicznie stanowią uzasadnienie dla polityków, żeby coraz bardziej tę sferę sobie zawłaszczać – podsumował prezes.
Biznes potrzebuje deregulacji. Polska idzie w dobrym kierunku, ale nie we wszystkim…
Biznes, oprócz stworzenia odpowiednich warunków do prowadzenia działalności gospodarczej, potrzebuje również od państwa jasnych reguł. W ostatnich latach biznes cierpiał jednak głównie z powodu nadmiaru regulacji, ale to się zmienia…
- Jesteśmy w dobrym momencie, ponieważ w zeszłym roku wyprodukowaliśmy 12 470 stron regulacji w Polsce. To jest najniższy wynik od 19 lat. To pokazuje, że deregulacja stała się faktem. Jednocześnie, żeby nie było tak zupełnie słodko, chciałam państwu powiedzieć, że 47 aktów przepisów zostało uchylonych, na co zostało stworzonych i zmienionych (odpowiednio) 772 i 405 czterysta pięć w obszarze gospodarczym – powiedziała Anna Partyka-Opiela, partnerka kierująca praktyką Compliance, Forensic oraz ESG w kancelarii Rymarz Zdort Maruta.
Anna Partyka-Opiela, partnerka kierująca praktyką Compliance, Forensic oraz ESG, kancelaria Rymarz Zdort Maruta Fot: PTWPZauważyła przy tym, że kolejnym etapem po deregulacji w Polsce powinno być stworzenie nowych ram prawnych, które nie blokują gospodarki
- Złe prawo to jest dla mnie ukryty podatek. Znaczy, złe prawo tworzy ogromne koszty, jest nietransparentne i nieprzejrzyste – skonstatowała Anna Partyka-Opiela.