- Wojna z Iranem zmienia układ sił w regionie, gdzie kwestionuje się wartość gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA. Konflikt na Bliskim Wschodzie zdominował debatę ekspercką „Geopolityka, gospodarka, kryzysy” na XVIII Europejskim Kongresie Gospodarczym.
- Przez cieśninę Ormuz przepływało dotychczas około 20 proc. światowej ropy i gazu skroplonego. Międzynarodowa Agencja Energii określiła kwietniowy szok dostaw ropy jako największy w historii nowoczesnego rynku.
- W Unii Europejskiej, szukającej strategii wobec permanentnej niestabilności i geopolitycznych turbulencji, zarysowało się napięcie między zwolennikami de-riskingu (alternatywni dostawcy, dywersyfikacja) a nearshoringiem (produkcja bliżej rynku).
- Polska zyskuje na znaczeniu w regionie Bliskiego Wschodu jako partner gospodarczy i technologiczny.
Czeka nas „meblowanie Bliskiego Wschodu”, któremu towarzyszy cały zestaw fundamentalnych pytań – w większości bez jednoznacznej odpowiedzi. Próbowali się do nich zbliżyć eksperci uczestniczący w debacie „Geopolityka, gospodarka, kryzysy”, zorganizowanej w ramach zakończonej niedawno XVIII edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Nie wiemy, jaki może być długofalowy skutek wojny na Bliskim Wschodzie, choć wiadomo już, że wiele branż jest lub będzie dotkniętych jej skutkami. Wiele państw próbuje już je łagodzić.
- Nasłuchujemy, kiedy w końcu Cieśnina Ormuz będzie odblokowana, bo z tym już zaczęliśmy wiązać możliwość spadku cen ropy - zauważył wprowadzając do debaty moderator Maciej Zakrocki, dziennikarz TVP i TOK FM.
- Bliski Wschód to nie jest region dla optymistów, to jest znakomite pole do wszelkich błędów analitycznych - zauważył Stanisław Smoleń, były ambasador RP w Iraku, zarysowując polityczne tło debaty. - Konsekwencje tego konfliktu będą wcale niemałe i długofalowe. Już dzisiaj obserwujemy zmianę układu sił na Bliskim Wschodzie. Powrót do rzeczywistości nie będzie łatwy i to nie będzie ta rzeczywistość, którą znamy.
Stanisław Smoleń, były ambasador RP w Iraku. fot. PTWPWojna, Ormuz i co dalej? Ekonomiczne skutki konfliktu
Kraje arabskie Zatoki, jak zauważył dyplomata, już mierzą się z dylematem, na ile trwałe i wiarygodne są gwarancje bezpieczeństwa amerykańskiego, którymi cieszyli się, za które płacili. Czy trzeba będzie poszukać nowych sposobów zagwarantowania sobie bezpieczeństwa w tym niebezpiecznym regionie?
Czy trwający konflikt „wykopie” rów nie do zasypania? Co z ukrytymi rozbieżności między krajami arabskimi tego regionu?
Eksperci podkreślili strategiczne znaczenie cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20 proc. światowych dostaw ropy i gazu skroplonego, a jej blokada grozi poważnymi skutkami gospodarczymi. Długotrwałe zakłócenia mogą spowodować wzrost cen ropy o około 16 proc. ponad poziomy sprzed konfliktu, a światowa gospodarka może odczuć spadek tempa wzrostu (z 3,3 do 3,1 proc.).
Małgorzata Fronczek z Katedry Międzynarodowych Stosunków Ekonomicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. fot. PTWP- Długotrwała blokada powoduje kłopoty po stronie odbiorców, bo będzie niedobór surowca, wzrost cen, który przełoży się na inflację - prognozowała Małgorzata Fronczek z Katedry Międzynarodowych Stosunków Ekonomicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
- Mamy cały szereg negatywnych konsekwencji po stronie odbiorców, ale dla dostawców to też nie jest dobra wiadomość, bo co prawda cena wzrośnie, ale jak tę ropę, ten gaz przetransportować? Magazyny mają ograniczoną pojemność, więc ogranicza się wydobycie. Nawet po odblokowaniu cieśniny przez dłuższy czas sytuacja się nie unormuje. Napotkałam oszacowania, które mówią, że do ceny sprzed ataku na Iran gospodarka nie wróci. W najbardziej optymistycznej wersji będzie to cena powyżej stanu sprzed wojny o około szesnaście procent - dodała.
Kryzys to impuls dla dywersyfikacji, transformacji energetyki i zmiany w globalnych łańcuchach dostaw
W trakcie debaty zidentyfikowano trzy nasilające się trendy, które wojna z Iranem wzmacnia: przyspieszenie transformacji energetycznej, rozwój wielowektorowych projektów geoekonomicznych (np. chińska inicjatywa „Jeden pas, jeden szlak” i inne mające cel uniezależnienia wymiany gospodarczej na megakontynencie eurazjatyckim od dróg morskich, a także rosnącą blokowość gospodarczą (friendshoring, nearshoring, autonomia strategiczna).
Jak zauważył Maciej Srebro, dyrektor Departamentu Wsparcia Eksportu, w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, sytuacja w Zatoce Perskiej stała się dodatkowym impulsem mobilizującym alternatywne projekty i transformacyjne programy energetyczne - m.in. związane z wykorzystaniem wiatru.
- To jest element z punktu widzenia polskiej agendy niezwykle ważny, bo Polska w Europie ma największą otwartą portmonetkę, jeśli chodzi o projekty w energetyce wiatrowej, nie tylko lądowej, ale również offshore’owej - zauważył Srebro. - Drugi element: Polska jest w pewnym stopniu uzależniona od ropy i gazu z Zatoki Perskiej. Dlatego wyzwaniem strategicznym dla polskich firm jest budowanie alternatyw jeżeli chodzi o te paliwa. Argentyna, Angola, Afryka to są miejsca, gdzie te źródła występują. Duże polskie konglomeraty przemysłowe powinny się tymi rynkami zainteresować.
Na możliwe przyspieszenie transformacji energetycznej zwrócił też uwagę Aleksander Siemaszko, dyrektor Departamentu Handlu i Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.
Może dojść po pierwsze do przyspieszenia transformacji, żeby uniezależnić się od wąskich gardeł gospodarki światowej, a po drugie uelastycznienia niektórych parametrów, większego nacisku na ograniczenie finansjalizacji ETS czy pozwoleń emisyjnych - wskazał Siemaszko.
Jego zdaniem może też dojść do „majstrowania” przy datach końcowych lub benchmarkach dekarbonizacji, ale przy potwierdzeniu celu. Dekarbonizacja pozostanie, jak to ujął Siemaszko, „strategicznym projektem bezpieczeństwa, a nie zielono-dobroczynym”.
Polska zyskuje na znaczeniu w regionie Bliskiego Wschodu oraz na globalnym rynku
Polska nie była dotąd gospodarczym czy handlowym priorytetem dla krajów Bliskiego Wschodu, ale obecnie zyskuje w tym regionie na znaczeniu. Kraje tamtego regionu będą bowiem (doświadczone przez konflikt i w nowych powojennych realiach) szukały gospodarczych alternatyw i dywersyfikacji partnerów, ale również możliwości budowy systemu bezpieczeństwa (obrona antydronowa, antyrakietowa, obrona cywilna, odporna infrastruktura).
Aleksander Siemaszko, dyrektor Departament Handlu i Współpracy Międzynarodowej, Ministerstwo Rozwoju i Technologii. fot. PTWP- Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że Bliski Wschód stał się niezwykle ważny nie tylko w naszej polityce, gospodarce, ale również myśleniu o bezpieczeństwie - zaznaczył Stanisław Smoleń.
- Przez ostatnie lata nauczyliśmy się posługiwać wszystkimi instrumentami, które mamy jako państwo do dyspozycji w odniesieniu do tych krajów. Mamy aktywną politykę i stosunki gospodarcze. Mamy aktywną politykę wojskową. Nasza obecność w misjach w Libanie, w misji natowskiej w Bagdadzie, w szeregach koalicji międzynarodowej do walki z Państwem Islamskim – to są dzisiaj symbole naszej obecności - dodał.
Polska Agencja Inwestycji i Handlu posiada biura w Dubaju oraz Rijadzie i obserwuje wzrost zainteresowania polskich firm rynkami Bliskiego Wschodu, ale także Ameryki Południowej (np. Argentyna). W tym kontekście istotne jest wsparcie państwa dla polskich przedsiębiorców - zwłaszcza w sektorach takich jak obrona, budowlanka, cyberbezpieczeństwo oraz nowe technologie. Jej przedstawiciel zwrócił uwagę na możliwość wykorzystania doświadczeń Polski z transformacji ustrojowej.
- Każdy kryzys, umowa, furtka, możliwość, którą daje regulacja globalna, jest pozytywnie wykorzystywana przez polskiego przedsiębiorcę - przekonywał Maciej Srebro.
Na co stawia Unia Europejska: de-risking, nearshoring, dywersyfikacja
W dyskusji wskazano na fakt, że Unia Europejska nie prezentuje spójnej polityki wobec Bliskiego Wschodu, a kraje członkowskie podchodzą do regionu bilateralnie.
- Świetnie pokazali, jak powinno się to robić, premier Meloni i premier Starmer - stwierdziła Małgorzata Fronczek. - Mówią: „dostarczymy wam wszystko, czego potrzebujecie. Jesteśmy z wami na dobre i na złe”. Komunikat jest jasny. Za kilka miesięcy, jak sytuacja się uspokoi, będą to kraje (tj. Włochy, Wielka Brytania - dop. red.), które będą otrzymywały lukratywne kontrakty. Teraz jest moment pokazania solidarności i przyjaźni.
Wobec międzynarodowych napięć i konkurencji UE waha się między - niekiedy sprzecznymi - politykami: de-riskingu a nearshoringu, co zauważył Krzysztof M. Zalewski, prezes Instytutu Boyma.
- Logika de-riskingu, czyli nie zerwanie z Chinami, ale posiadanie innego dostawcy oprócz Chin. Z drugiej strony nearshoring, czyli robienie jak najwięcej rzeczy jak najbliżej finalnego rynku. A UE od dawna ma na agendzie pogłębianie integracji. Niemiecki Instytut IFO mówi, że pogłębienie wspólnego rynku o usługi zwiększyłoby PKB Unii o ponad dwa i pół procenta. Z drugiej strony zawieramy dużo umów handlowych, których efektem jest wzrost o ułamek procenta. Pytanie, czy jako wspólnota nie poświęcamy zbyt dużo uwagi i kapitału politycznego na umowy handlowe, które spotykają się z dużym sprzeciwem - pytał Zalewski, nawiązując m.in. do Mercosuru.
Krzysztof M. Zalewski, prezes Instytutu Boyma. Po lewej w głębi - Maciej Srebro, dyrektor Departamentu Wsparcia Eksportu, w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu fot. PTWPI wreszcie dywersyfikacja, gdzie europejska sprawczość nie wygląda najlepiej…
- Zdywersyfikowana polityka handlowa buduje bezpieczeństwo. Australia, dla której Chiny są głównym partnerem eksportowym, szuka dywersyfikacji rynków zbytu, a Europa dywersyfikacji łańcuchów dostaw minerałów krytycznych - zaznaczył Aleksander Siemaszko z MRiT. - Ograniczenia eksportowe Chin na metale ziem rzadkich w zeszłym roku były szokiem dla UE. Problem rozwiązano dopiero w bilateralnych rozmowach amerykańsko-chińskich. To nie jest pozycja, w której chcemy się znajdować.
Gospodarka, szczęście, dobrobyt i… to, czego nie można sobie wyobrazić
Model gospodarczy krajów Zatoki Perskiej oparty na dywersyfikacji i nowoczesnych technologiach może być nowym impulsem dla całego regionu, choć nie jest pewne, czy konflikt doprowadzi do zmian ustrojowych, a już zdecydowanie wątpliwe jest otwarcie regionu na europejskie rozwiązania regulacyjne, normatywne.
Jakub Sławek, były ambasador RP w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, inicjator Gulf House na Uniwersytecie Śląskim, ze zdecydowanym sceptycyzmem odniósł się nawet do prób proponowania krajom Bliskiego Wschodu europejskich modeli rozwojowych.
Jakub Sławek, były ambasador RP w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. fot. PTWP- Nie dalej jak wczoraj wiceprezydent i władca Dubaju podpisał umowę o wartości dziewięciu miliardów dolarów na budowę trzeciej linii metra. Prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich rozmawia z szefem BlackRock, największego funduszu inwestycyjnego na świecie, i z Elonem Muskiem. Ten przekaz może się podobać lub nie, ale światem rządzą fundusze, pieniądz, inwestycje, dobre informacje z gospodarki. Wiara w Zatoce jest taka, że dobrze funkcjonująca gospodarka jest odpowiedzią na potrzebę szczęśliwego życia i dobrobytu społeczeństw - opisywał Sławek.
„Multikryzysowość” ostatnich lat nie musi jednak prowadzić do powszechnego czarnowidztwa. Permanentna destabilizacja może być rodzajem uodparniającego treningu.
- Od 2008 roku żyjemy w kryzysie - wskazał Krzysztof M. Zalewski, prezes Instytutu Boyma. - Od kryzysu finansowego poprzez kryzys zadłużenia publicznego, covid i wojnę w Ukrainie. W tym czasie światowa gospodarka urosła o 72 proc. Musimy odnaleźć w sobie optymizm i… drogę do radzenia sobie w świecie kryzysów.
O optymizmie mówił też, nieco przekornie, Dominik Kopiński, starszy doradca w zespole gospodarki światowej Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Dominik Kopiński, starszy doradca w zespole gospodarki światowej Polskiego Instytutu Ekonomicznego. fot. PTWP- Zachęcam jednak do poszerzenia przestrzeni wyobraźni: „wczoraj tego nie mogłem sobie wyobrazić, a dziś okazuje się, że to możliwe”. Minister finansów Indonezji powiedział, że jego kraj rozważa nałożenie opłat na okręty przepływające cieśniną Malakka, przez którą przechodzi dwadzieścia pięć procent handlu morskiego. To jest Ormuz na sterydach! Wycofał się, ale Singapur, Indonezja, Malezja podejmują takie rozmowy. Otwórzmy się na scenariusze, które trudno sobie wyobrazić – konkludował ekspert PIE.