- - Polska jest szóstym co do wielkości krajem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o produkcję przemysłową, a cały nasz region Europy Środkowo-Wschodniej to około 20 proc. produkcji przemysłowej UE - wskazała Julia Patorska z Deloitte.
- - Model konkurencyjności Europy Środkowo-Wschodniej odchodzi od modelu zasadzającego się wyłącznie na niskich kosztach produkcji i pracy - ocenił Sanjay Samaddar, dyrektor zarządzający w Polsce koncernem ArcelorMittal Europe.
- Istotne znaczenie dla konkurencyjności przemysłu mają koszty energii. Mikołaj Budzanowski, prezes InnoEnergy na Europę Środkowo-Wschodnią, stwierdził, że nie ma taniej energii w Polsce i długo jej nie będzie.
- - Ale to, co jest osiągalne w Polsce, to wiedza, i z produktami w zakresie zaawansowanych technologii jesteśmy w stanie konkurować - ocenił Mikołaj Budzanowski.
- W debacie "Europa Centralna jako zaplecze przemysłowe UE" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, wzięli udział także Ionut Farcas z Schneider Electric, Michał Mrożek z ING, Katarzyna Piotrowska-Radziewicz z TZF Polfa i Susanne Szech-Koundouros z Federalnego Ministerstwa Gospodarki i Energii Niemiec.
Podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego roli Europy Centralnej w Unii Europejskiej została poświęcona specjalna debata "Europa Centralna jako zaplecze przemysłowe UE".
Prowadząca dyskusję Julia Patorska, partnerka, liderka portfolio Sustainability & Climate w Polsce i Europie Środkowej w Deloitte. Fot. PTWPProwadząca dyskusję Julia Patorska, partnerka, liderka portfolio Sustainability & Climate w Polsce i Europie Środkowej w Deloitte, wskazała m.in., że Polska jest szóstym co do wielkości krajem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o produkcję przemysłową, a cały region odpowiada za około 20 proc. produkcji przemysłowej UE.
Uczestników panelu pytała m.in. o to, czy nasz region zostaje powoli motorem przemysłu UE, czy jego pozycja to jednak wciąż kwestia niższych kosztów pracy.
Nie ma taniej energii w Europie Środkowo-Wschodniej, ale jest wiedza
Sanjay Samaddar, dyrektor zarządzający koncernem ArcelorMittal w Polsce, w kontekście przemysłu stalowego wskazał, że Europa Środkowa ma bardzo silny kościec przemysłowy, na który składają się konkurencyjne koszty pracy i wykształcona kadra, co przekłada się na wysokiej jakości produkcję przemysłową.
- Ten model w dalszym ciągu się sprawdza. Pojawia się tylko pytanie, czy przewaga związana z niskimi kosztami się nie kończy - nie ukrywał swych obaw Sanjay Samaddar.
Sanjay Samaddar, dyrektor zarządzający koncernem ArcelorMittal w Polsce. Fot. PTWPMenedżer wskazał, że może się wydawać, że jest tendencja, by przenosić część produkcji do Azji, a także iż rośnie znaczenie sztucznej inteligencji i automatyki. Ale przypomniał, że lekcja covidowa nauczyła nas, że warto skupić się na lokalnych łańcuchach dostaw i ważną sprawą są inwestycje w dostępne kosztowo źródła energii.
- Model konkurencyjności Europy Środkowej, a właściwie Europy Środkowo-Wschodniej, bardzo się zmienia, czyli odchodzi od modelu zasadzającego się wyłącznie na niskich kosztach produkcji i kosztach pracy w kierunku niskiej emisyjności i wysokich technologii - komentował.
Mikołaj Budzanowski, prezes na Europę Środkowo-Wschodnią w InnoEnergy, wskazał, że jego firma ma 150 aktywnych inwestycji na terenie całej Europy i ciągle szuka "czegoś, co ma charakter przełomowy w transformacji energetycznej, w budowie własnego zaplecza produkcyjnego w Europie".
Mikołaj Budzanowski, prezes na Europę Środkowo-Wschodnią w InnoEnergy. Fot. PTWP- Trzeba też być realistą. Nie mamy dzisiaj taniej energii w Europie Środkowo-Wschodniej, szczególnie w Polsce. Nie będzie jej za rok, nie będzie za dwa czy pięć lat. A jednocześnie musimy kontynuować wzrost gospodarczy i inwestować w przyszłość, wiedzieć, jak alokować kapitał inwestycyjny - komentował Budzanowski.
Dodał, że jeden z projektów inwestycyjnych InnoEnergy, mianowicie green iron, znajduje się w południowej Francji, gdzie jest dostęp do energii po cenie około 35 euro/MWh, co nie jest osiągalne dzisiaj w Polsce.
- Ale to, co jest osiągalne w Polsce, to wiedza i z produktami w zakresie zaawansowanej chemii, w przetwórstwie metali nieżelaznych, czyli zaawansowanych technologii, jesteśmy w stanie konkurować - stwierdził Mikołaj Budzanowski.
Banki są zainteresowane finansowaniem inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej
Michał Mrożek, Head of Wholesale Banking CEE Network w ING Banku Śląskim, zwrócił uwagę, że przed naszym regionem jeszcze wiele inwestycji, w tym związanych z łańcuchami dostaw.
Michał Mrożek, Head of Wholesale Banking CEE Network w ING. Fot. PTWP- Dużym znakiem zapytania z perspektywy polskiej gospodarki, ale również gospodarki innych krajów w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, jest to, na ile lokalny kontent, o którym tak dużo słyszymy, rzeczywiście uda się zrealizować i zlokalizować łańcuchy dostaw w dużym stopniu na terenie regionu - komentował Michał Mrożek
Wyliczył ponadto, że ponad 40 proc. PKB całego regionu to jest Polska, a druga w kolejności Rumunia to około 15 proc. Ocenił, że te dwa rynki są dobrze zdywersyfikowane, oparte na różnych sektorach gospodarki i z dobrze rozwiniętym sektorem bankowym.
Mrożek wskazał, że w oparciu o transformację energetyczną mamy do czynienia z projektami, które wymagają finansowania na okres wcześniej niespotykany na rynkach naszego regionu, a mianowicie 25 lat plus.
- Zainteresowanie tym finansowaniem pochodzi nie tylko z banków, które operują na tym rynku, ale również z banków globalnych. To powoduje, że zainteresowanie inwestorów pomimo zawirowań geopolitycznych pozostaje dosyć silne - komentował Michał Mrożek.
Ionut Farcas, Zone President, Central Eastern Europe w Schneider Electric. Fot. PTWPIonut Farcas, Zone President, Central Eastern Europe w Schneider Electric, nawiązał do kosztów energii, wskazując, że w Europie, również w Europie Środkowo-Wschodniej, energia jest znacznie droższa niż w USA czy w Chinach i podał wyniki przeprowadzonych w Polsce badań.
- W marcu koledzy i koleżanki przeprowadzali rozmowy z biznesmenami w Polsce. I okazało się, może ku zaskoczeniu wielu, że 48 proc. osób nie patrzy w ogóle na ceny energii - komentował Ionut Farcas, podkreślając, że najtańsza jest energia niezużywana.
Omawiając kwestię łańcuchów dostaw, Farcas wskazał na szereg zjawisk, które zakłócały łańcuchy dostaw, w tym na epidemię koronawirusa. Podał, że Schneider Electric postanowił stworzyć huby europejski, północnoamerykański i chiński obejmujący pozostałą część świata. Wyjaśniał, jak one działają.
- Zaczynamy od badań i rozwoju - R&D. Staramy się patrzeć na to, jakie są potrzeby na określonych rynkach. Dalej staramy się dokonać lokalizacji produkcji. Większość produktów sprzedawanych w Europie produkowanych jest w Europie. Mamy wiele zakładów, również tutaj, w Europie Środkowo-Wschodniej, dwa z nich w Polsce - podał Ionut Farcas.
Są przemysły krytycznie ważne, a wśród nich farmaceutyczny
Susanne Szech-Koundouros, dyrektorka generalna ds. Polityki Europejskiej w Federalnym Ministerstwie Gospodarki i Energii Niemiec,
przypomniała, że wiele niemieckich firm jest obecnych w Polsce.
Susanne Szech-Koundouros, dyrektorka generalna ds. Polityki Europejskiej w Federalnym Ministerstwie Gospodarki i Energii Niemiec. Fot. PTWP- Jesteśmy przyjaciółmi w biznesie, jak i konkurentami w tym samym czasie. Kraje Europy Wschodniej, szczególnie Polska, coraz lepiej sobie radzą, rozwijają się szybko. Innowacyjne umiejętności są tutaj mocno rozwijane - komentowała Susanne Szech-Koundouros.
Oceniła, że globalizacja to był dobry pomysł, ale jak wskazała, "jednocześnie zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo wrażliwe na zakłócenia stały się nasze łańcuchy dostaw".
- To, że mamy partnerów zlokalizowanych blisko naszego kraju, to dla nas wielka zaleta. Jednolity rynek ma kluczowe znaczenie dla Niemiec. Niezależnie od tego, czy mówimy o produktach, czy o kapitale, czy o pracownikach. We wszystkich obszarach jednolity rynek jest naszym największym aktywem, które posiadamy jako Europejczycy - stwierdziła Susanne Szech-Koundouros.
Katarzyna Piotrowska-Radziewicz, członkini zarządu TZF Polfa. Fot. PTWPKatarzyna Piotrowska-Radziewicz, członkini zarządu TZF Polfa, wskazała, że w ciągu ostatnich kilku lat w dużej mierze produkcja szczególnie leków generycznych znalazła się poza UE.
- Ponad 80 proc. substancji czynnych jest wytwarzanych głównie w Chinach, w Indiach, poza Unią Europejską - dodała Piotrowska-Radziewicz, podkreślając, że leki to produkty krytycznie ważne.
Wskazała też, że Komisja Europejska podjęła szereg działań dotyczących problemu wydłużonych łańcuchów produkcji, z wnioskiem, że trzeba je skrócić, spróbować przenieść produkcję części substancji czynnych na teren UE.
Wskazała, że w 2025 r. został przyjęty za prezydencji duńskiej, ale też za prezydencji polskiej procedowany, akt o lekach krytycznych, który adresuje wyzwania dotyczące produkcji leków, o których również mówi przemysł farmaceutyczny, czyli m.in. kwestie wspólnych zakupów.
Niemniej, jak oceniła Katarzyna Piotrowska-Radziewicz, podejmowane działania nie są całkiem spójne, bo jest akt o lekach krytycznych, a z drugiej strony dyrektywa ściekowa, która nakłada duże koszty m.in. na przemysł farmaceutyczny.
- Unijna polityka przemysłowa nie jest do końca w mojej ocenie konsekwentna - podsumowała Katarzyna Piotrowska-Radziewicz.