Europejski Kongres Gospodarczy 2023

Alaksandr Łukaszenka na początku marca złożył wizytę w stolicy Chin, gdzie szukał możliwości kompensowania skutków zachodnich sankcji dla białoruskiej gospodarki.

Trud wkładany w oszukańcze omijanie sankcji to dowód na ich rosnącą dolegliwość dla gospodarki Rosji i Białorusi. Zerwane relacje z Zachodem ma kompensować poszerzenie handlu z Chinami.

  • Białoruś i Rosja szukają nowych sposobów omijania sankcji. I znajdują sojuszników.W oszustwach handlowych pomaga zmiana kodów towarowych.
  • Na Białorusi inflacja zmniejsza się, ale spada dostępność towarów. 
  • Łukaszenka zacieśnia relacje z Chinami. Lekiem na sankcje ma być budowa nowego portu pod Murmańskiem.
  • Polityka Zachodu względem Białorusi i Rosji będzie jednym z tematów debaty "Ukraina – wojna, wsparcie, odbudowa" w ramach XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Choć publicznie Władimir Putin próbuje sankcje wyśmiewać, to wskaźniki ekonomiczne wykazują, że Zachód powoli osiąga swoje cele: sytuacja gospodarcza Rosji oraz jego głównego satelity – Białorusi systematycznie się pogarsza.

Jak trwoga, to do Chin. Alaksandr Łukaszenka przywiózł z Pekinu nowe umowy

Wychodzeniu z gospodarczych kłopotów była poświęcona choćby ostatnia (3 marca) wizyta Alaksandra Łukaszenki w Pekinie. Umowy tam podpisane mają pomóc w omijaniu zachodnich sankcji. Nie ma w tej sprawie żadnej wątpliwości działający w Polsce białoruski instytut dziennikarzy śledczych „Nawaja Ziemla”. Mówi o tym jeden z pragnących zachować anonimowość dziennikarzy białoruskich związanych z instytutem.

- Umowy chińsko-białoruskie mają pomóc w dostarczaniu towarów objętych sankcjami do Rosji oraz Białorusi. Jest wielce prawdopodobne, że będzie to dotyczyło również potajemnych dostaw broni. Ponadto Łukaszenka chciałby dzięki tej wizycie lekko zdystansować się od kontaktów z Putinem, na rzecz Chin. Białoruś już obecnie jest mocno zadłużona w Chinach. To nie mniej jak 11 miliardów dolarów - podaje nasz informator.

Białoruś próbuje obchodzić sankcje, podmieniając kody celne

Wedle analiz instytutu „Nawaja Ziemla” sankcje próbuje także omijać białoruski producent nawozów - „Grodno Azot”. Litewscy policjanci odkryli w wagonach jadących z Białorusi do portu w Kłajpedzie nawozy mocznikowe o wartości ponad 2 milionów euro. Według danych litewskiego ośrodka dziennikarzy śledczych „Siena”, litewscy importerzy próbowali dla przewozu nawozu wymieniać kody celne towarów, tak aby transport formalnie nie stał w sprzeczności z europejską polityką sankcyjną.

W lutym tego roku na Litwę miało wjechać 67 wagonów z białoruskimi nawozami mocznikowymi. Te przypadki spotkały się z ostrą reakcją litewskich władz. Prezydent Gitanas Nauseda nawet zasugerował, że niezbędne może być całkowite zamknięcie przewozów tranzytowych pomiędzy Białorusią i Kaliningradem.

W omijaniu sankcji ma także aktywnie uczestniczyć biznes estoński. Jak informuje nas litewski dziennikarz śledczy Sarunas Cerniauskas, dostawy białoruskich produktów naftowych przez Estonię wzrosły prawie trzykrotnie. Znów podstawowym sposobem było podmienianie kodów celnych. W sprawę miał być zamieszany białoruski oligarcha Mikałaj Warabiej.

Przed wprowadzeniem przez Zachód sankcji na Białoruś głównymi portami tranzytowymi tamtejszego biznesu były porty w Kłajpedzie, Rydze, Windawie. Szlak ten został formalnie zablokowany w czerwcu 2021 roku, po zmuszeniu przez Białorusinów do lądowania w Mińsku samolotu linii Ryanair.

Sankcje zostały nałożone na kluczowe kategorie produktów naftowych: benzynę, olej napędowy, parafinę i olej opałowy. Po wprowadzeniu ograniczeń nagle jednak wzrósł eksport białoruskich wyrobów naftowych nieobjętych sankcjami. To między innymi oleje, benzen, toluen, ksylen, naftalen. W ciągu dwóch lat ten „eksport” białoruski wzrósł prawie czterokrotnie.

Handel pod przykrywką i białoruskie pranie spółki. Prymitywne, ale - niestety - skuteczne

Dochodzenia dziennikarskie wykazały jednak, że w wagonach jechały nadal towary objęte sankcjami, tyle że ze zmienionymi kodami celnymi. Główny strumień nielegalnego eksportu popłynął w kierunku Estonii. Dowiodły tego dopiero działania dziennikarzy śledczych, gdyż rzecznicy estońskiej służby celnej cały czas zapewniali, że badania laboratoryjne nie wykazują prób podmiany kodów.

Dziennikarze śledczy dowiedzieli się także, iż białoruskie produkty naftowe były transportowane do Estonii przez estońską firmę Merktrans. W 2021 roku firma ta przewiozła z Białorusi prawie dwa  miliony ton ładunków płynnych. Wedle przedstawicieli firmy były to produkty naftowe, nieznajdujące się na liście sankcji. Dziwnym trafem jednak ilość produktów naftowych przewożonych przez Merktrans pokrywa się z danymi Eurostatu o imporcie białoruskich olejów.

Dziennikarze śledczy odkryli powiązania między tą firmą a Mikałajem Warabiejem – wpisanym na europejską listę sankcyjną jeszcze w roku 2020. Warabiej był związany z Merktransem poprzez kontrolowaną przez siebie spółkę BiełKazTrans. Spółka ta do grudnia 2020 roku należała do Warabieja. Wtedy to (tuż przed wpisaniem Warabieja na listę sankcyjną) właścicielką firmy nagle stała się Białorusinka Lidzija Uszakowa. To była pracownica firmy Warabieja. Była też wspólniczką innego oligarchy objętego sankcjami, Alaksieja Aleksina. We wrześniu 2021 roku Uszakowa zbyła firmę spółce zarejestrowanej na Cyprze, której właścicielem jest obywatel Azerbejdżanu.

Białoruscy handlarze ropą naftową wcześniej niejednokrotnie (już w latach 2011-2012) dopuszczali się manipulacji kodami celnymi. Kupowali w Rosji bezcłowo produkty naftowe, a następnie sprzedawali je do Europy pod przykrywką innych produktów chemicznych.

Łukaszenka chce sobie otworzyć nowe okno na świat – w Rosji nad Morzem Białym

Elementem ułatwiającym ewentualne omijanie sankcji zachodnich może być pomysł wybudowania portu nad Morzem Białym (nieopodal Murmańska), który choć na terenie Rosji, byłby pod całkowitą kontrolą łukaszenkowskiej Białorusi. W tej sprawie do Murmańska jeździła ostatnio wielka delegacja białoruska. Oceniano przydatność terenów na potrzeby nowego portu.

W Mińsku zakładają bowiem, że bliższe geograficznie Morze Bałtyckie może być zamykane dla handlu rosyjskiego przez kraje NATO. Ponadto choć Murmańsk jest o wiele dalej niźli choćby Zatoka Fińska, to tam oczy europejskich kontrolerów mogą nie sięgać. Ostateczna decyzja w sprawie budowy portu ma zapaść jeszcze w tym roku. W ubiegłym roku ładunki eksportowe z Białorusi były obsługiwane w 20 rosyjskich portach. Teraz byłyby skoncentrowane w okolicach Murmańska.

Specyficzna i szybko upowszechniająca się forma kompensowania skutków sankcji to zastępowanie wyrobów zachodnich, które zniknęły z rosyjskiego i białoruskiego rynku, podróbkami udającymi oryginalne towary.

Białoruski odpowiednik IKEA, firma Swed House, produkująca artykuły gospodarstwa domowego, meble, tekstylia w stylistyce IKEA, może otworzyć 10 sklepów w Moskwie w 2023 roku. Prócz Moskwy ma powstać jeszcze 40 sklepów tej firmy w innych rosyjskich miastach. Firma Swed House ma fabryki na Białorusi, w Rosji, Kazachstanie i Chinach.

Kraje Unii Europejskiej uszczelniają granice w Białorusią. (fot. Shutterstock) Kraje Unii Europejskiej uszczelniają granice w Białorusią. (fot. Shutterstock)

Wedle białoruskich mediów ograniczenia sankcyjne tylko nieznacznie wpłynęły na handel Białorusi z Polską. W okresie styczeń-grudzień 2022 roku polskie firmy wyeksportowały na Białoruś towary o wartości 1,9 miliarda dolarów. W stosunku do roku 2021 oznacza to spadek o niecałe 200 milionów dolarów. Na Białorusi polskie firmy sprzedawały głównie owoce, warzywa, papier, polimery, wyroby z tworzyw sztucznych, leki, konstrukcje metalowe z metali żelaznych do samochodów i traktorów, produkty spożywcze.

W tym samym 2022 roku firmy białoruskie sprzedały w Polsce towary o wartości 1,1 miliarda dolarów. To oznacza spadek polskiego importu z kraju rządzonego przez Łukaszenkę o około 600 milionów dolarów. W Polsce sprzedawano głównie wagony kolejowe lub tramwajowe, płyty wiórowe, wagony bagażowe, pocztowe i inne bez własnego napędu, nawozy potasowe, węgiel kamienny.

O tym, że jednak sankcje w Białorusi działają, świadczy wzrastająca inflacja. Łukaszenka znalazł i na to własny sposób - urzędową regulację cen. Ceny więc jak na razie przyhamowały, ale za to towarów w sklepach zrobiło się jakby mniej.

Inflacja? Niedobory? Łukaszenka przestawia rynek na ręczne sterowanie

Białoruscy przedsiębiorcy poprzez swoich przedstawicieli zakomunikowali (a ochoczo to podchwyciły tamtejsze media ekonomiczne, niepodlegające tak ścisłej cenzurze jak informacje stricte polityczne), że w związku z regulacją cen nastąpił wzrost kosztów administracyjnych, zmniejszenie obrotów i zmniejszenie asortymentu sprzedawanych towarów. Przedsiębiorcy wskazywali również, że polityka regulacyjna nie zawsze jest jasna, a często niespójna i nieprzewidywalna. Przedsiębiorcy skarżą się na dużą liczbę kontroli i inspektorów, którzy odwiedzają obiekty handlowe oraz odciągają od pracy. Kary (grzywny, sprawy karne) są często niewspółmierne do uchybień.

Enklawą wolnego rynku pozostaje białoruski sektor IT. To reakcja na gigantyczną emigrację specjalistów tej branży po roku 2020. Regulacja cen ma zaś niebawem być wprowadzona także w stawkach czynszowych w centrach handlowych. To dotyczy sklepów w galeriach handlowych.

Efektem tej polityki jest wprawdzie zmniejszenie do 8 proc. inflacji, ale przy wciąż występujących brakach towarowych.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie