Nie ma co liczyć na to, że masowa imigracja z najbiedniejszych krajów zaradzi naszemu kryzysowi demograficznemu i deficytowi pracowników – mówi w wywiadzie dla WNP.PL Robert Jędrzejowski, prezes firmy Pekabex.
- Chcieliby państwo, żeby docelowo eksport stanowił 30 proc. przychodów Pekabeksu. Obecnie Grupa Pekabex ma już 400 mln zł z eksportu. Jaka to część jej przychodów?
Robert Jędrzejowski, prezes firmy Pekabex: - 25 procent.
- Na których rynkach zagranicznych Pekabex jest najsilniejszy?
- Jesteśmy mocni na rynku skandynawskim, mamy tam już 50 mln euro przychodów rocznie. Budujemy naszą pozycję na tamtejszym rynku od 10 lat.
Jesteśmy też obecni na rynku niemieckim, gdzie nie tylko eksportujemy nasze produkty, montujemy je na miejscu, przywozimy tam całą konstrukcję, ale kupiliśmy w Niemczech także własny zakład produkcyjny. Ten zakład ma być naszymi drzwiami do tego rynku.
Uważam, że Niemcy to jest niezwykle perspektywiczny rynek, choć niełatwy. Chcemy być tam obecni nie tylko jako dostawca konstrukcji, ale także jako generalny wykonawca oraz jako deweloper. Mamy już pod Berlinem pilotażowy projekt deweloperski oraz działkę, na której będziemy go realizować. Jesteśmy na etapie zbierania wiedzy, uczenia się tego rynku na projektach mniejszej skali, zrozumienia go, aby później móc skorzystać z jego potencjału, który jest olbrzymi.
- Na które segmenty niemieckiego rynku najbardziej się państwo nastawiają?
- Przede wszystkim na mieszkaniówkę i obiekty logistyczne. To robimy w Polsce i jest to prostsze niż duże, złożone obiekty przemysłowe.
W naszym kraju, jeśli chodzi o generalne wykonawstwo, skupiamy się na logistyce, obiektach przemysłowych czy parkingach.
Prefabrykowane konstrukcje żelbetowe, w których się specjalizujemy, wytwarzamy nawet dla największych obiektów, takich jak stadiony czy duże fabryki. Wykonywaliśmy też taką konstrukcję dla gazoportu w Świnoujściu.
- Jak obecnie rozwija się budownictwo prefabrykowane w technologii żelbetowej, w czym Pekabex się specjalizuje?
- Rynek prefabrykacji to obecnie między 5 a 10 proc. rynku budowlanego w Polsce. Reszta to konstrukcje monolityczne lub stalowe. To są technologie, z którymi my konkurujemy - czyli rywalizujemy z tradycyjnymi metodami. Budownictwo pozostaje bardzo konserwatywnym sektorem, siła przyzwyczajeń jest w nim bardzo duża, a rynek był przez lata przygotowany pod konstrukcje monolityczne.
Moim zdaniem przyszłością jest właśnie prefabrykowanie. Dlaczego? Główne powody to czas i praca, które możemy zaoszczędzić dzięki prefabrykacji. To klucz. Im bardziej pracownicy będą w budownictwie dobrem rzadkim i mniej dostępnym, tym bardziej automatyzowanie procesów budowlanych – poprzez ich przygotowanie w fabryce – będzie doceniane i coraz bardziej korzystne ekonomiczne.
Prezes Pekabeksu Robert Jędrzejowski podczas jednej z sesji EEC Trends (fot. PTWP)
- Sam budowałem dom z wykorzystaniem technologii prefabrykowanej, ale drewnianej, kanadyjskiej i dzięki temu budowa trwała – z wykończeniem pod klucz – tylko siedem miesięcy. Choć mogła trwać tylko cztery miesiące, gdyby nie opóźnienie z przyłączem prądu do domu...
- My powołaliśmy własny start-up, nazywający się P.Homes, który buduje domy jednorodzinne pod klucz w jeszcze krótszym czasie – w trzy miesiące. Z tym, że - moim zdaniem - nasze domy, w konstrukcji żelbetowej, są duże trwalsze, solidniejsze, lepsze i bezpieczniejsze niż te w konstrukcji drewnianej, kanadyjskiej.
Trzeba bowiem brać też pod uwagę, że w Polsce, w związku ze zmianami klimatycznymi, coraz częściej dochodzi do ekstremalnych zjawisk, pogodowych, w tym do huraganów, którym domy o drewnianej, lżejszej konstrukcji mogą się nie oprzeć.
- Jak obecnie rozwija się rynek budownictwa prefabrykowanego?
- Zainteresowanie tą technologią zwiększa się, choć może na pierwszy rzut oka tego nie widać. Polski rynek jest bardzo trudny, bardzo konkurencyjny, a do tego przechodzimy już trzeci etap kryzysu, po pandemii oraz wzroście kosztów budów w 2021 r. mamy wojnę w Ukrainie, kryzys energetyczny i bardzo wysoką inflację.
W takich okolicznościach, w okresach krótkoterminowych wahań, trudniej zobaczyć długoterminowy trend. A takim trendem, który się nie zmienia, jest to, że pracownicy są u nas coraz drożsi i coraz trudniej dostępni. Nie zmieni tego import siły roboczej spoza Europy.
Branża budowlana, ale i przemysł, muszą zdać sobie sprawę, że jeśli szybko nie przeprowadzimy znaczących inwestycji w automatyzację, w nowe technologie, to będziemy mieć bardzo duży problem. Z tym wyzwaniem musi zmierzyć się cała Europa - np. w Niemczech społeczeństwo starzeje się dużo szybciej niż polskie.
Jeśli zatem nie chcemy być skazani na to, że gros potrzebnych nam produktów będziemy musieli importować z Chin, to musimy działać, by temu zapobiec. Pekabex to już robi. Podejmujemy świadome działania w kierunku zwiększania nakładów finansowych i ludzkich na rozwój technologiczny.
- Jak ocenia pan obecną sytuację branży budowlanej w Polsce? Co ją czeka w najbliższych miesiącach? Rynek budowlany znalazł się w trudnej sytuacji, bo bardzo wzrosły kosztów budów oraz kredytów, wciąż mamy też wysoką inflację i rozchwiane ceny.
- Z tych czynników, które pan wymienił, najtrudniejsza dla branży budowlanej jest niepewność. Do rozwoju i inwestycji potrzebne są wydatki i kapitał, który to sfinansuje. Niepewność wywołana kolejnymi falami kryzysu sprawia, że banki mniej chętnie udzielają kredytów, są dziś bardziej konserwatywne w tej sferze, ale też same firmy są ostrożniejsze.
Ta niepewność jednak bardziej wynika z ludzkich emocji i obaw niż z cyfr i chłodnej kalkulacji. Nie widzę bowiem jakiejś tragedii na rynku, jakiegoś armageddonu i jestem dużo bardziej optymistycznie nastawiony, jeśli chodzi o przyszłość.
Konkludując: trzeba nadal inwestować, choć już nie w takie proste rzeczy, jak np. zakup maszyny, ale w tworzenie nowych technologii, automatyzowanie czynności i procesów, które dotychczas nie były zautomatyzowane. I Pekabex to robi.
Dla przykładu: dostaliśmy grant z NCBiR na projekt, w którego ramach chcemy opracować system automatycznej kontroli zbrojeń budowlanych dzięki AR ((ang. augmented reality- rzeczywistość rozszerzona - przyp. red.). Uważam, że to będzie bardzo dobre i potrzebne rozwiązanie, jeśli uda się to zrealizować.
Osiedle w Lublinie, zbudowane przy użyciu prefabrykatów Pekabeksu Fot. Pekabex - Podzielam tę opinię. To jednak oznacza, że polskie firmy powinny podejmować - tak, jak my robimy to w Pekabeksie - inicjatywy i projekty, które obarczone są też potencjalnym ryzykiem niepowodzenia. Ale to ryzyko podejmować trzeba.
- Na jakim są państwo etapie, jeśli chodzi o tworzenie nowych technologii, pozwalających na automatyzację budów?
- Churchill podobno powiedział kiedyś tak: może to nie jest początek końca, ale na pewno koniec początku. I my na takim etapie jesteśmy.
Mamy zasoby, mamy ludzi, którzy rozumieją, o co w tym chodzi, szukamy nowych możliwości technologicznych.
- Czy jesteście państwo pionierami w swoim segmencie rynku?
- Na pewno jesteśmy pionierem w skali kraju, ale to już za mało. Chcemy być pionierem w skali Europy. To cel, który sobie postawiliśmy. Jestem przekonany, że budownictwo modułowe, prefabrykowane, będzie się rozwijało, że konserwatyzm budowlany, o którym wcześniej mówiłem, będzie musiał ulec zmianie. I nie na zasadzie zaklęć, regulacji, poleceń i instrukcji - wymusi to rynek.
- Ze względu na ograniczone zasoby pracowników?
- Tak, właśnie z tego powodu. Trend, polegający na tym, że praca jest coraz droższa i coraz mniej dostępna, cały czas trwa. I nie dostrzegam żadnych czynników, które mogłyby go zahamować.
Ktoś mógłby powiedzieć: jeśli to problem, no to ściągnijmy ludzi spoza Europy, chociażby z Bangladeszu. I tak się dzieje - np. sprowadza się Filipińczyków, a kilka takich osób – w ramach eksperymentu – pracuje w Pekabeksie.
Moim zdaniem jednak to nie jest realna i powszechna droga – z wielu powodów. Po pierwsze: jeśli chce pan pracować bezpiecznie, dokładnie, to przy tak dużej barierze językowej, komunikacyjnej jest to bardzo utrudnione. Firma nie może być wieżą Babel, gdzie jest wiele języków z krajów pochodzenia pracowników.
To też kwestia mentalności. Ukraińcy, których migracja do Polski bardzo nam pomogła w krótkim okresie, mają mentalność podobną do naszej - to ten sam krąg kulturowy. I dlatego oni u nas szybko się integrują, szybko zaczynają mówić po polsku.
Jeśli zatrudniamy wiele osób z zupełnie innej kultury i mentalności, to - według mnie - na tym wiele zbudować się nie da. Doświadczenia Europy pokazują jasno, jak to się kończy, jak ogromne są problemy z integracją imigrantów spoza Europy, z innych kręgów kulturowych. Nie ma zatem co liczyć, że masowa imigracja z najbiedniejszych krajów zaradzi naszemu kryzysowi demograficznemu i deficytowi pracowników.
- Które rynki europejskie - według państwa - są najbardziej perspektywiczne? Gdzie budownictwo prefabrykowane najszybciej się rozwija?
- Dziś naszym głównym celem są Niemcy, gospodarka wielokrotnie większa od Polski, olbrzymi rynek. Wkładamy dużo wysiłku, żeby poznać i zrozumieć ten rynek. Myślę, że tam możemy wiele zdziałać. Potem przyjdzie czas na następne kraje.
- W Niemczech to będzie głównie mieszkaniówka?
- Jestem przekonany, że to będzie mieszkaniówka, prawdopodobnie logistyka, a potem zobaczymy.
Jedna z hal magazynowych zbudowanych przez Pekabex Fot. Pekabex- Dziś Skandynawia to jest dla nas mieszkaniówka, ale nie w generalnym wykonawstwie. Dostarczamy tam pod klucz nasze konstrukcje. Tam rynek budowlany też trochę "siada", więc szukamy możliwości, by temu zaradzić, zwiększyć tam swoją obecność w innych obszarach.
- Czy nie jest tak, że w Polsce rynek budowlany bardziej się skurczył niż w zachodniej Europie, chociażby dlatego, że mamy dużo wyższe stopy procentowe niż strefa euro, a w ślad za tym - dużo droższe kredyty.
- Myślę, ze trochę tak jest, co wynika też z tego, że kraje zachodnioeuropejskie, jak np. Niemcy, są dużo bardziej dojrzałymi, a przez to bardziej stabilnymi gospodarkami. Ale kilkuprocentowe wahania rynku, których doświadczamy teraz w Polsce, w dłuższej perspektywie nie są problemem.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie