Europejski Kongres Gospodarczy 2023

Krzysztof Kwiatkowski przypomniał, że od ponad roku unijna dyrektywa antykorupcyjna leży na biurku marszałek Sejmu Elżbiety Witek

Największym wyzwaniem dla biznesu światowego jest korupcja. Nie ma kraju, w którym zjawisko korupcji by nie występowało. Korupcja w mniejszym stopniu dotyczy krajów o wysoko rozwiniętej demokracji, ale i one miewają przypadki afer.

O tym, że walka z przypadkami korupcji w Polsce nie przebiega bezproblemowo, mogą świadczyć opóźnienia we wdrażaniu dyrektyw unijnych do polskiego systemu prawnego. Mówił o tym podczas panelu "Biznes przeciwko korupcji" na XV Europejskim Kongresie Ekonomicznym senator obecnej kadencji, były szef Najwyższej Izby Kontroli, Krzysztof Kwiatkowski.

Przypominał, że w grudniu 2021 roku Parlament Europejski przyjął kolejną dyrektywę antykorupcyjną. Od ponad roku dokument ten spoczywa w szufladzie marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że parlamentarzyści w Polsce są zajęci już wyborami. Bardziej ich zajmuje choćby organizacja komisji do spraw badania wpływów rosyjskich w Polsce.

Za bardzo ważne w walce z korupcją dyskutanci uznali wprowadzenie w życie ustawy o ochronie sygnalistów. Niestety, jak do tej pory idzie to bardzo opornie. Bez tej ustawy urzędnicy administracji celno-skarbowej tylko nieoficjalnie powiadomili Krzysztofa Kwiatkowskiego, że problem zboża ukraińskiego to między innymi skutek odgórnego nakazu, żeby zrezygnować z jakiejkolwiek kontroli wwożonej pszenicy.

Choć procedura zdejmowała z importu zboża cło, wcale nie wykluczało to kontroli. Także tej sanitarnej. Jednak tego, kto takie polecenia wydawał, urzędnicy nie zdradzili byłemu prezesowi NIK. W obawie przed reakcją zwierzchników.

Implementacja prawa europejskiego o ochronie sygnalistów miała wejść do polskiego systemu prawnego w grudniu 2021 roku. Projekt ustawy w polskim parlamencie pojawił się dopiero w styczniu 2023 r.

Z drugiej strony senator przypomniał, że wydanie (jak się okazało, całkowicie bezsensownie) prawie 1,5 miliarda złotych na budowę, a potem rozbiórkę elektrowni w Ostrołęce, nie spotkało się z żadną reakcją niezależnej ponoć prokuratury.

- Rząd nie traktuje sprawy poważnie. To są jaja! - skwitował Krzysztof Kwiatkowski.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie