Europejski Kongres Gospodarczy 2023

Polska energetyka kończy 2023 rok nadal z dużym udziałem węgla w produkcji prądu, który po 9 miesiącach 2023 roku - według danych PSE - wyniósł blisko 68 proc. (węgiel kamienny i brunatny razem).

Jakie było ostatnie 8 lat w polskiej energetyce? Co PiS zostawi po sobie jeśli straci władzę? Nie udało się ustalić daty odejścia od węgla, wskazują w rozmowie z WNP.PL eksperci. Do plusów zaliczają m.in. rozwój energetyki prosumenckiej i  dywersyfikację źródeł dostaw gazu.

  • Maciej Burny, prezes firmy doradczej ENERXperience, wśród plusów ostatnich 8 lat wymienia m.in. skuteczną budowę Baltic Pipe, a na minus zapisuje brak ustalenia ambitnej strategii odejścia od energetyki węglowej.
  • Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii, jako plus wskazuje m.in. wsparcie rozwoju przydomowej fotowoltaiki, a w puli negatywów pozostawienie państwowych spółek energetycznych z problemem rosnących kosztów energetyki węglowej.
  • Remigiusz Nowakowski, prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych, wiceprezes zarządu Qair Polska, za minus uznaje m.in. decyzję o zniesieniu tzw. obliga giełdowego na prąd, a za plus - liberalizację tzw. ustawy 10H, określającej minimalną odległość nowych turbin wiatrowych od zabudowań.
  • Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego, za pozytywne uważa rozpoczęcie projektów rozwoju energetyki jądrowej i morskiej energetyki wiatrowej, a wśród negatywnych wektorów umieszcza - jego zdaniem - brak równego traktowania w energetyce sektorów prywatnego i państwowego.
  • O energetyce dyskutować będziemy w trakcie piątej edycji EEC Trends, konferencji organizowanej przez PTWP, a wyznaczającej główne tematy do dyskusji na Europejskim Kongresie Gospodarczym.

Maciej Burny, prezes zarządu firmy doradczej ENERXperience, wskazuje, że przez osiem lat nie udało się ustalić realistycznej daty odejścia od węgla w energetyce i ciepłownictwie

Maciej Burny, prezes zarządu firmy doradczej ENERXperience (Fot. mat. spółki) Maciej Burny, prezes zarządu firmy doradczej ENERXperience (Fot. mat. spółki)

Maciej Burny, prezes zarządu firmy doradczej ENERXperience, do plusów czasu VIII i IX kadencji Sejmu zalicza przede wszystkim skuteczną budowę gazociągu Baltic Pipe, co - jak wskazuje - pozwoliło na szybkie uniezależnienie się od dostaw gazu ziemnego z Rosji.

- Zwłaszcza biorąc pod uwagę realizowane i planowane gazowe inwestycje wytwórcze w Polsce zastępujące odstawiane instalacje węglowe, była to inwestycja kluczowa. Byliśmy tu mądrzy przed szkodą, jak pokazały następne zdarzenia i rosyjska agresja w Ukrainie - komentuje Maciej Burny. 

Drugim istotnym pozytywem wskazanego okresu jest zdaniem Macieja Burnego realizacja programu rozwoju energetyki jądrowej, w tym pozyskanie decyzji środowiskowej i podpisanie umowy na zaprojektowanie pierwszej elektrowni w Polsce.

- Elektrownie jądrowe pozwolą na bardziej bezpieczną transformację energetyczną w Polsce, zapewniając stabilne i zeroemisyjne źródło energii, uzupełniając rozwój OZE - mówi Maciej Burny. 

Jako trzeci plus wymienia "dynamiczny rozwój fotowoltaiki w Polsce, przede wszystkim w gospodarstwach domowych, co było efektem wprowadzenia atrakcyjnego systemu wsparcia".

- Upodmiotowiło to kilka milionów prosumentów na rynku energii, przyczyniając się istotnie do dywersyfikacji miksu energetycznego i uniezależnienia się odbiorców od cen ustalanych przez energetykę konwencjonalną, której czynniki kosztotwórcze - ceny CO2 i paliw - stale rosną - wskazuje Maciej Burny. 

Jako największy minus ekspert ocenia natomiast "kontynuację 'szpagatu' energetycznego i brak opracowania ambitnej strategii odejścia od energetyki węglowej, w połączeniu z opóźnieniem odbudowy mocy opartych na gazie ziemnym".

- Przez osiem lat nie udało się ustalić realistycznej daty odejścia od węgla w energetyce i ciepłownictwie. 2049 r. ustalony w umowie społecznej z górnikami z pewnością nie jest taką datą. Wynikową tego braku jest oderwana od obecnych realiów rynkowych i regulacyjnych Polityka energetyczna Polski do 2040 r. oraz wstrzymanie jej nowelizacji w bieżącym roku - mówi Maciej Burny.

Drugim minusem jest - według niego - pozostawienie państwowych spółek energetycznych z problemem rosnących kosztów energetyki węglowej przy oczekiwaniu, że będą one nadal motorem transformacji energetycznej, realizując megaprojekty w OZE, jak np. wielomiliardowe inwestycje w morskie farmy wiatrowe.

- Brak wydzielenia energetyki węglowej to kolejny "szpagat" komplikujący transformację zwłaszcza dla PGE czy Enei, które wydają dziesiątki miliardów złotych rocznie tylko na rozliczenie się z emisji CO2 - mówi Maciej Burny. I dodaje: - Do tego nie wdrożono Funduszu Transformacji Energetycznej, który miał być narzędziem wspierającym inwestycje w transformację energetyczną z przychodów z aukcji CO2. Te środki zamiast tego w dużej mierze poszły na rekompensaty z tytułu mrożenia cen energii.

Za trzeci minus, który, jak akcentuje nasz rozmówca, jest częściowo efektem pierwszego z wymienionych minusów, uważa ustawę odległościową dla lądowej energetyki wiatrowej; podkreśla też "jej ostatnią konserwatywną liberalizację, która nadal mocno ogranicza obszar Polski dostępny dla rozwoju tej najtańszej technologii wytwarzania energii".

Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii, zalicza na plus wsparcie rozwoju przydomowej fotowoltaiki, która zwiększyła popularność odnawialnych źródeł energii

Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii (fot. PTWP) Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii (fot. PTWP)

Zdaniem Joanny Maćkowiak-Pandery, prezeski Forum Energii, "niestety bilans działań w energetyce jest ujemny".

- PiS zostawia energetykę w bardzo trudnej sytuacji - i tu nie chodzi nawet o sytuację sektora, ale o wzrost cen dla odbiorców i brak perspektyw na obniżenie cen energii ciepła i energii elektrycznej oraz bardzo trudną sytuację bilansu energetycznego od strony mocy wytwórczych - komentuje Joanna Maćkowiak-Pandera.

Szefowa Forum Energii na plus ocenia wsparcie rozwoju przydomowej fotowoltaiki, "która zwiększyła popularność odnawialnych źródeł energii", a także rozpoczęcie dyskusji o odchodzeniu od węgla, "która jest ważna, bo wtedy otwierają się opcje i pomysły - co może w danej perspektywie czasowej ten węgiel zastąpić".

- Nie tylko od strony wytwarzania - na przykład w przypadku Bełchatowa ważne jest znalezienie alternatywy rozwoju dla całego regionu po wygaszeniu węgla brunatnego, a czasu jest bardzo mało. Pozytywnie też oceniam działania po stronie rynkowego wsparcia elastyczności, ale to zasługa PSE (Polskich Sieci Elektroenergetycznych - red.), a nie rządu - uważa Joanna Maćkowiak-Pandera.

Do minusów ostatnich 8 lat w energetyce Joanna Maćkowiak-Pandera zapisuje "brak koordynacji transformacji, wiele ośrodków decyzyjnych realizujących sprzeczne strategie", niedostosowaną do realiów rynku i niezaktualizowaną politykę energetyczną państwa, "co skutkuje m.in. zaniedbaniami po stronie rozwoju sieci energetycznych i problemami z przyłączeniem nowych instalacji OZE - które przecież są Polsce potrzebne".

Minus ostatnich lat to - według Joanny Maćkowiak-Pandery - także "upolitycznienie spółek Skarbu Państwa, które w tym czasie zajmowały się głównie realizacją zamówień politycznych, a nie inwestycjami w energetyce czy poprawą konkurencyjności (sterowanie cenami pod dyktando polityków, dosypywanie wielkimi strumieniami pieniędzy do węgla - bez refleksji, co dalej)".

Prezeska Forum Energii minus stawia też przy stanie ciepłownictwa systemowego, oceniając go jako "tragiczny" i twierdząc, że brak jest "jakichkolwiek działań strategicznych, które ten zjazd w dół mogłyby powstrzymać". 

Remigiusz Nowakowski, prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych, wiceprezes Qair Polska, negatywnie ocenia brak nowelizacji polityki energetycznej Polski, która szła w dobrym kierunku i brak finalizacji projektu NABE

Remigiusz Nowakowski, prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych, wiceprezes zarządu Qair Polska (fot. mat. Remigiusz Nowakowski) Remigiusz Nowakowski, prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych, wiceprezes zarządu Qair Polska (fot. mat. Remigiusz Nowakowski)

- Do działań, które po 2015 roku negatywnie wpłynęły na stan polskiej energetyki, zaliczam wprowadzenie tzw. ustawy 10H (określającej minimalną odległość nowych turbin wiatrowych od zabudowań - red.), która na długo zablokowała rozwój nowych projektów energetyki wiatrowej na lądzie, będących obecnie najtańszym pod względem kosztów produkcji źródłem energii elektrycznej - mówi Remigiusz Nowakowski, prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych, wiceprezes zarządu Qair Polska.

Menedżer, analizując okres po 2015 roku w polskiej energetyce, mówi, że minus postawiłby też przy decyzji o zniesieniu tzw. obliga giełdowego na prąd, "bo to zmniejszyło transparentność rynku energii elektrycznej".

- Poza tym negatywnie oceniam brak nowelizacji polityki energetycznej Polski, która szła w dobrym kierunku i brak finalizacji projektu NABE (Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego - red.), czyli wydzielenia aktywów węglowych z grup energetycznych kontrolowanych przez państwo. To miał być sposób na uwolnienie potencjału inwestycyjnego ważnych spółek, a niestety nie udało się - komentuje Remigiusz Nowakowski.

Jego zdaniem na plus okresu po 2015 roku w energetyce "należy zaliczyć mimo wszystko liberalizację tzw. ustawy 10H, wprowadzenie przepisów o cable poolingu, bo pozwolą lepiej wykorzystać potencjał istniejących przyłączy do sieci i zwiększyć potencjał rozwoju OZE oraz nowe przepisy o linii bezpośredniej, które dają szansę na zwiększenie aktywności przemysłu w rozwoju OZE".

- Sukcesem, moim zdaniem, były programy Mój prąd i Czyste powietrze, które m.in. przyniosły rozwój energetyki prosumenckiej. Rozwój fotowoltaiki prosumenckiej za rządów PiS-u był nadzwyczajnie szybki i chociaż poprzez zmianę modelu rozliczeń został przyhamowany, to trwa. Pozytywne było też przejście z certyfikatowego na aukcyjny model wsparcia OZE, który również przyniósł wymierne efekty - mówi Remigiusz Nowakowski.

Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego, na plus rządów PiS-u zapisuje konsekwentną, skuteczną dywersyfikację źródeł dostaw gazu

Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego (Fot. PTWP) Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego (Fot. PTWP)

Zdaniem Marcina Roszkowskiego, prezesa Instytutu Jagiellońskiego, w energetyce na plus rządów PiS-u należy zapisać konsekwentną, skuteczną dywersyfikację źródeł dostaw gazu, "którego pochodzenie w przeszłości było elementem uzależnienia polskiej gospodarki od dosyć agresywnego dostawcy, czyli od Rosji".

- Na energetyczny plus rządów PiS-u zapisałbym też rozpoczęcie kilku projektów długofalowych, w tym dotyczących rozwoju energetyki jądrowej (tzw. duży i mały atom), morskiej energetyki wiatrowej, która weszła w fazę realizacji i budowy kolejnych magazynów energii w postaci elektrowni szczytowo-pompowych - mówi Marcin Roszkowski.

Wskazuje też, że "mimo pewnego niedosytu widocznego chociażby u niektórych jeszcze opozycyjnych dzisiaj polityków udało się znacznie rozwinąć OZE, do blisko 27 GW mocy zainstalowanej i zważywszy skalę odmów przyłączeń do właściwie wyczerpania możliwości systemu dystrybucyjnego".

- Ten system swoją drogą wymaga gruntownego przemyślenia, zdefiniowania na nowo jego roli w związku z rozwojem właśnie energetyki rozproszonej. Uważam, że operatorzy systemów dystrybucyjnych nie są dobrze włączeni w transformację energetyczną, są trochę jakby odrębnymi księstwami - mówi Marcin Roszkowski.

Prezes Instytutu Jagiellońskiego uważa, że "w czasie sprawowania władzy przez PiS mocną stroną w energetyce na pewno nie była stabilność prawa".

- Szczególnie wprowadzanie rozwiązań nadzwyczajnych dotyczących tzw. mrożenia cen energii zarówno w 2019 roku, jak i w 2023 roku powodowało dość duże turbulencje rynkowe. W tych przypadkach rządzący zachowywali się niezgrabnie, jak słoń w składzie porcelany - komentuje Marcin Roszkowski. 

I dodaje, że w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy zauważalny był też brak równego traktowania w energetyce sektorów prywatnego i państwowego, który zyskał prymat i spółki kontrolowane przez państwo w wielu przestrzeniach zaczęły wypełniać rynek, korzystając z tego, że były de facto preferowane. 

Ponadto zdaniem Marcina Roszkowskiego "na pewno w ostatnich latach zabrakło szczerego oświadczenia rządzących, że wydobycie węgla kamiennego się kończy".

- Politycy różne czary odprawiali, ale jest tak, że w Polsce zapotrzebowanie na węgiel kamienny w energetyce spada wolniej niż jego krajowe wydobycie i powstaje luka podażowa konieczna do uzupełniania przez import. Nikt z rządzących nie stanął w prawdzie i nie powiedział tego na przykład związkowcom... Swoją drogą oczywiście wyzwaniem pozostaje wypełnienie luki mocy po wygaśnięciu wydobycia węgla brunatnego, co stanie się mniej więcej w połowie lat 30. - mówi Marcin Roszkowski.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie