Transformacja energetyczna w Polsce przyspiesza. W przyszłym miksie energetycznym znaczną rolę mają odgrywać odnawialne źródła energii, w tym lądowe oraz morskie elektrownie wiatrowe, które - wraz z blokami na węgiel - mają nam umożliwić "dojechanie do atomu".
Aktualnie przygotowywane do realizacji lub wchodzące w fazę budowy projekty morskich farm wiatrowych z tzw. I fazy to około 5,9 GW odnawialnych, zeroemisyjnych mocy wytwórczych.
Nowelizacja ustawy o promowaniu wytwarzania energii z morskich farm wiatrowych przewiduje, że łącznie powstanie 18 GW - do 2040 roku. Jednakże potencjał offshoru w Polsce jest większy.
- Polska ma potencjał offshore wind na poziomie 33 GW - tak wynika z opracowanego przez naszych ekspertów raportu. Jeśli całkowity potencjał Bałtyku zostanie wykorzystany, morska energetyka wiatrowa mogłaby zaspokajać nawet 57 proc. całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce, a local content mógłby osiągnąć 65 proc., co bez wątpienia stanowi szansę dla polskiej gospodarki - zaznacza Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. - Te liczby mówią same za siebie; morskie farmy wiatrowe mogą stać się strategicznym elementem budowy bezpieczeństwa i niezależności energetycznej Polski.
Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (fot. mat.pras.)Wskazuje przy tym, że nasze gałęzie przemysłu: morski, konstrukcyjny, produkcyjny i logistyczny są w złożony sposób powiązane z morską energetyką wiatrową.
- Bez uznania i wykorzystania tych synergii - poprzez jasną politykę przemysłową - nie tylko tracimy możliwości wzrostu, ale także ryzykujemy stagnację w branżach, które - przy odpowiednim wsparciu - mogłyby przodować na rynkach międzynarodowych - ocenia Gajowiecki. - Musimy przyznać, że jest to pilne, zrozumieć stawkę i działać zdecydowanie. Czas na politykę przemysłową skupioną na łańcuchu dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej. Politykę nowoczesną, przyszłościową, wykorzystującą potencjał polskiej gospodarki, popytu europejskiego rynku offshore - apeluje Janusz Gajowiecki.
Energetykę wiatrową czeka dalszy rozwój (fot. Pixabay)Odnawialne źródła energii, w tym elektrownie wiatrowe, dzisiaj nie są już konkurencją dla tradycyjnie postrzeganej energetyki węglowej, ale stanowią̨ jej uzupełnienie. Nadchodzące zmiany w sektorze energetycznym pokazują, że obydwie te technologie w procesie transformacji mogą się uzupełniać.
W niektórych krajach Unii Europejskiej rolę stabilizatora systemu miał pełnić gaz, którego spalanie wiąże się z mniejszymi emisjami niż w przypadku węgla. Ale w obliczu wojny na Ukrainie, sankcji i niedoborów gazu to rozwiązanie nie może być wprowadzone w życie.
Stabilizatorem systemu energetycznego może być energetyka konwencjonalna oparta na węglu. Polska potrzebuje zarówno węgla, jak i energii z OZE. Wiatr może być zatem cennym uzupełnieniem konwencjonalnych źródeł wytwórczych.
- Zawsze mówię, że polski Bałtyk to nasze dobro narodowe, bardzo cenny zasób - zaznacza w rozmowie z WNP.PL Alicja Chilińska-Zawadzka, prezes EDF Renewables w Polsce. - Ale morska energetyka wiatrowa to też inicjacja wielu kwestii społeczno-gospodarczych. I koło zamachowe dla polskiej gospodarki. Myślę, że morska energetyka wiatrowa doskonale wpisuje się w realizację obu celów, czyli tej sprawiedliwej transformacji energetycznej, ale również budowania bardzo ważnej gałęzi polskiej gospodarki.
Zainteresowanie realizacją inwestycji offshorowych w Polsce jest widoczne i deklarowane przez wiele podmiotów. Zachodzi pytanie: czy rację mają ci, którzy wskazują, że rozwój energetyki wiatrowej na lądzie i na Bałtyku oraz utrzymanie energetyki węglowej pozwoli nam dotrwać do zbudowania w Polsce elektrowni jądrowych?
- Zdecydowanie tak. Energia z lądowych źródeł wiatrowych jest obecnie najtańsza co do ponoszonych kosztów zmiennych - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Piotr Maciołek, członek zarządu firmy Polenergia SA. - W przypadku offshoru jest ona droższa, ale również konkurencyjna względem energii pozyskiwanej z węgla. Im większy będziemy mieli udział wiatru w naszym miksie energetycznym, tym mniejszy będzie udział węgla. A systemowy koszt energii i emisyjność będą sukcesywnie spadać. Nie jesteśmy jeszcze na etapie, w którym polska gospodarka może całkowicie polegać na energetyce odnawialnej. Stąd konieczność korzystania z bloków węglowych czy gazu.
- Jeżeli chodzi o bloki węglowe, to te najnowsze, wybudowane przez PGE, Tauron czy Eneę, na pewno są bardziej elastyczne i mniej emisyjne - podkreśla Piotr Maciołek. - Mają też zapewnione 15-letnie wsparcie w ramach rynku mocy. Rozwijana jest też flota źródeł gazowych, które będą stanowić uzupełnienie miksu energetycznego - zaznacza.
W dłuższej perspektywie z miksu energetycznego będzie eliminowany węgiel. Również udział gazu znacznie spadnie. Nastąpi przejście w kierunku atomu, energetyki rozproszonej OZE oraz instalacji wodorowych.
- Za 50 lat najbardziej będą się opłacać właśnie małe, rozproszone i elastyczne źródła energii. System elektroenergetyczny ulegnie zmianie tak, jak kiedyś zmienił się system telekomunikacji na świecie - ze scentralizowanego w rozproszony - mówi portalowi WNP.PL Hubert Kowalski, dyrektor zarządzający VSB Energie Odnawialne Polska. - Ważne, żeby już teraz, od początku, budować źródła rozproszone, niezależne, elastyczne i sterowalne. Im więcej sterowalnych zespołowo przekształtników/inwerterów (czy to wiatrowych, fotowoltaicznych, czy też wchodzących w skład magazynów energii), tym płynniej i szybciej nasz polski system elektroenergetyczny stanie się elastyczny i dynamiczny, płynnie podążający za lokalnym zapotrzebowaniem.
Jeszcze długo węgiel będzie istotnym składnikiem naszego miksu energetycznego (fot. PGG)Polska elektroenergetyka ma swą specyfikę. Nadal w przeważającej mierze bazujemy na węglu kamiennym i brunatnym. I obecnie to węgiel właśnie zapewnia nam bezpieczeństwo energetyczne.
A zatem do tempa wprowadzania nowych źródeł wytwarzania musi być dostosowany program wycofywania z eksploatacji bloków węglowych. Tak, aby pozostały one w potencjale na czas konieczny dla zabezpieczenia systemu elektroenergetycznego w niezbędną moc gwarantowaną i sterowalną.
- Rosja przypomniała światu, że geopolityka to najnowsza technologia, zasoby paliw i brutalna siła armii. Nie wolno o tym zapominać - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Herbert Leopold Gabryś, były wiceminister przemysłu odpowiedzialny za energetykę.
Zatem widać, że nie da się skokowo i nazbyt gwałtownie odejść w polskiej elektroenergetyce od węgla. Rola generacji z węgla kamiennego oraz brunatnego, chociaż będzie się zmniejszać, to jeszcze długo pozostanie istotna.
- Moim zdaniem, ze względu na nasze zapóźnienie "węglowe" oraz odległe w czasie terminy budowy źródła zastępczego w podstawie (atom duży czy też mały - SMR), powinniśmy - uniezależniając się od paliw obcych - jeszcze czasowo z naszego węgla korzystać, usprawniać i w miarę możliwości uelastyczniać w pracy elektrownie węglowe - ocenia dla WNP.PL Hubert Kowalski. - Realne odejście od węgla, to dalej, moim zdaniem, 2050 rok, jeśli zbudujemy - jako branża - wspólnie jasną i przyszłościową politykę energetyczną Polski - dodaje.
Kluczowe, by odchodzenie od węgla na rzecz OZE przebiegało tak, aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii. Polska będzie uzupełniać OZE generacją energii z bloków węglowych. W przyszłości natomiast istotnym składnikiem naszego miksu energetycznego powinna być energia z atomu. Bo to energetyka jądrowa ma w przyszłości wypełnić dużą część miksu wytwarzania energii elektrycznej w Polsce, stając się zeroemisyjną alternatywą dla wycofywanych elektrowni węglowych.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie