Zarządzanie kryzysowe w czasach digitalizacji nie ma szans powodzenia bez wykorzystania technologii chmurowej. Sama chmura może być receptą nie tylko na zagrożenia, ale także sposobem na usprawnienie prowadzonego biznesu, wskazują eksperci z Deloitte.
Niepewność natury geopolitycznej, klęski żywiołowe, możliwość wystąpienia blackoutu - to ryzyka, które odczuwamy wszyscy. Gdy jednak dodamy do tego możliwość utraty wrażliwych danych, zaburzenia w łańcuchach dostaw czy perturbacje na rynku energetycznym, mamy niezwykle ryzykowną mieszankę, którą środowisko biznesowe musi jakoś przełknąć i nie nabawić się przy tym niestrawności.
Piotr Jasiniewski, ekspert ds. strategii biznesowo-technologicznych: Tak, nie ulega wątpliwości, że w ostatnich latach otoczenie biznesowe podlega szczególnie gwałtownym zmianom. Sektor energetyczny, paliwowo-gazowy czy przemysłowy stoją przed wyzwaniami związanymi m.in. z przerwaniem łańcuchów dostaw czy wzrostem cen surowców, a wojna za naszą wschodnią granicą dodatkowo uwydatniła znaczenie rozwiązań zapewniających bezpieczeństwo systemów, aplikacji i danych, czyli DR – z ang. disaster recovery. Byliśmy świadkami tego, jak instytucje i przedsiębiorstwa działające na terenach objętych działaniami wojennymi w krótkim czasie przenosiły zasoby swoich organizacji do chmury. Rozwiązanie disaster recovery można porównać do ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków, gdyż ma stanowić zabezpieczenie – zarówno technologiczne, techniczne, jak i stricte biznesowe dla wyjątkowych sytuacji, w których zakłócona zostaje normalna działalność przedsiębiorstwa.
Termin disaster recovery funkcjonuje jednak już od wielu lat, czyżby nagle zyskał na znaczeniu?
Piotr Jasiniewski: Tak, ale wybuch wojny na Ukrainie i jej wpływ na Europę Środkową spowodował, że obserwujemy nagły wzrost zainteresowania zabezpieczeniem ciągłości biznesu wśród firm działających także na naszym rynku. Jak pokazuje doświadczenie, przedsiębiorstwa z sektorów regulowanych i strategicznych – w tym energetycznego, paliwowo-gazowego czy finansowego, częściej niż w innych branżach, mają za sobą etap analizy rozwiązań, zapewniających możliwość działania bez przerwy. Wydarzenia na Ukrainie skłaniają do poszukiwania odpowiedzi, jak jeszcze lepiej przygotować się na awaryjne sytuacje.
Piotr Jasiniewski, ekspert ds. strategii biznesowo-technologicznych w Deloitte. Fot. DeloitteCzy kluczem jest zatem zabezpieczenie działalności organizacji głównie od strony technologicznej?
Sławomir Lubak, partner i lider zespołu transformacji chmurowych: Niezwykle istotne jest, aby na kwestie związane z zachowaniem ciągłości biznesu i disaster recovery patrzeć w znacznie szerszym kontekście niż tylko aspekt technologiczny. Co prawda wychodzimy od sytuacji, w której mogą zostać zniszczone zasoby IT i na taką ewentualność musimy przygotować organizację, ale podstawą planowania są decyzje biznesowe. Rozmawiamy m.in. o tym, co się stanie, jeśli przedsiębiorstwo straci zdolność produkcji i generowania przychodów, jak długo może działać z negatywnym bilansem finansowym, które procesy są kluczowe i muszą funkcjonować, gdy nastąpi awaria, przerwa w dostawie prądu czy nagle zabraknie pracowników. Patrzymy strategicznie i całościowo na działalność przedsiębiorstwa, a samo disaster recovery, czy też szerzej plan zachowania ciągłości biznesu, traktujemy jako odpowiednik zarządzania kryzysowego, który polega na zapobieganiu zakłóceniom poprzez modelowanie potencjalnych zagrożeń i tworzeniu konkretnych rozwiązań na wypadek pojawienia się zaburzeń.
Żeby stworzyć - jak to panowie ujmują - plan zachowania ciągłości biznesu, niezbędna jest ogromna pula danych. Jak skutecznie podejść do tematu zarządzania kryzysowego, żeby nie pogubić się w natłoku informacji?
Piotr Jasiniewski: Celem jest określenie kluczowych zasobów, danych, procesów i zadań dla działania przedsiębiorstwa, aby mogło ono przetrwać w trudnej sytuacji, np. związanej z aktywnościami militarnymi, wywołanej klęskami żywiołowymi czy spowodowanej nagłym brakiem pracowników. Kluczem do prowadzenia skutecznego i bezpiecznego biznesu jest zdefiniowanie sposobów zabezpieczenia zasobów firmy, zarówno w formie materialnej, jak i cyfrowej. Ważnym aspektem jest też kwestia bezpieczeństwa danych, know-how i technologii wykorzystywanej przez daną firmę w przypadku utraty majątku.
I tu, zdaje się, kluczowa może okazać się właśnie technologia chmurowa?
Piotr Jasiniewski: Zdecydowanie technologia chmurowa, która zapewnia nam elastyczność, skalowalność i oderwanie naszych zasobów firmowych od fizycznej lokalizacji. Obecnie mało realne jest stworzenie skutecznego disaster recovery bez stosowania rozwiązań chmurowych. Dlatego, jak wynika z badań przeprowadzonych przez Deloitte, blisko połowa z polskich firm, które są na początku podróży do chmury i przeniosły tam około 20 proc. swoich zasobów, zdecydowała się na to również w przypadku rozwiązań disaster recovery. Co więcej, okazuje się, że 1/4 z wszystkich organizacji, które korzystały z technologii chmurowych, dodatkowo zdecydowała się na usługę w postaci budowy środowiska zapasowego w chmurze.
Co jeszcze może osiągnąć firma - niezależnie od branży - dzięki “przejściu do chmury”?
Sławomir Lubak: Wiele transformacji chmurowych zaczyna się od aspektów stricte technologicznych, jak np. dążenie do większej skalowalności, elastyczności działania czy zapewnienia dodatkowych mocy obliczeniowych. Dla mnie jednak wartość biznesowa, która przekłada się rozwój przedsiębiorstwa, umocnienie pozycji rynkowej czy dodatkowe przychody, jest kluczowa w inwestycjach chmurowych. W drodze do chmury zazwyczaj jest tak, że w pierwszej kolejności przedsiębiorstwa identyfikują korzyści związane z efektywnością operacyjną, a w kolejnych etapach migracji znaczenia nabierają aspekty związane z szeroko pojętą innowacyjnością. W kontekście innowacyjności sektor energetyczny czy paliwowo-gazowy może obecnie z dużym powodzeniem korzystać z doświadczenia firm telekomunikacyjnych, które od lat skutecznie zamieniają dane na temat zachowań klientów w nowe oferty i prognozy dotyczące konsumpcji usług czy rozwoju sieci. Wykorzystanie posiadanych danych dla lepszego prognozowania popytu i podaży będzie możliwe tylko wówczas, gdy branża otworzy się na pełne wykorzystanie możliwości chmury.
Sławomir Lubak, partner i lider zespołu transformacji chmurowych w Deloitte Fot. DeloittePiotr Jasiniewski: Chmura pozwala na skalowanie w modelu „na żądanie” w niezwykle krótkim czasie – zazwyczaj jest to kilka do kilkunastu sekund. Przy klasycznej infrastrukturze jest to niezwykle czasochłonny i skomplikowany proces, zajmujący minimum kilka miesięcy, nie wspominając o koniecznych, wysokich nakładach finansowych. Dla przykładu: w celu zabezpieczenia większych mocy obliczeniowych na sytuacje kryzysowe jak, np. zerwanie lokalnej sieci elektroenergetycznej skutkujące dużą liczbą zgłoszeń w krótkim czasie, organizacje często inwestują w infrastrukturę zapewniającą większe możliwości przetwarzania. Oznacza to jednak dodatkowe nakłady, które wydają się nieuzasadnione w przypadku, gdy zakupione rozwiązania wykorzystywane są jedynie w niewielkim stopniu.
A czy polskie środowisko biznesowe “uczy się” chmury na tyle szybko i skutecznie, żeby implementacja kluczowych rozwiązań przebiegała bez zakłóceń?
Piotr Jasiniewski: Rzeczywiście, rozumienie i postrzeganie chmury bardzo się zmienia. Największe przedsiębiorstwa coraz lepiej identyfikują korzyści, jakie dają rozwiązania chmurowe, niemniej dla wielu firm chmura wciąż pozostaje terminem dość odległym. Wynika to często ze sceptycznego podejścia do cyfryzacji, trudności z określeniem korzyści z migracji czy obaw dotyczących zabezpieczenia danych. Tymczasem badania pokazują, że informacje gromadzone w chmurze są bezpieczne, a do naszej dyspozycji pozostaje mnóstwo dodatkowych mechanizmów replikacji danych.
Bezpieczeństwo danych jest owszem istotne, ale jak uzmysłowić ludziom, którzy nie zdają sobie sprawy z zaplecza technologii chmurowej, jej przewagę np. nad fizycznym centrum IT w danej firmie?
Piotr Jasiniewski: Informacje gromadzone w chmurze są zdecentralizowane – dane podstawowe oraz kopie ich zapasowe, dzięki zapisaniu ich na serwerach zlokalizowanych w odległych od siebie geograficznie miejscach, pozostają bezpieczne. To ważny aspekt. Co ważne, umowy gwarantują także pełną poufność danych przechowywanych w chmurze. Centra przetwarzania danych (ang. Data Center) globalnych dostawców usług chmurowych dostępne są bezpośrednio na naszym rynku, a dodatkowe mechanizmy zabezpieczające dane nadają im charakter prywatny i nie pozwalają na prostą identyfikację właściciela. To wszystko powoduje, że w przeciwieństwie do tradycyjnych, fizycznych centrów przetwarzania danych, w przypadku wystąpienia niekorzystnych zjawisk, dane magazynowane w chmurze pozostają bezpieczne.
Sławomir Lubak: Patrząc pragmatycznie, rozwiązania chmurowe oferują dużo większe bezpieczeństwo, gdyż wraz z chmurą globalnych dostawców otrzymujemy wbudowane dodatkowe usługi. Jeśli spojrzymy na gigantyczne kwoty, jakie inwestują w zapewnienie cyberbezpieczeństwa globalni dostawcy chmury, widać wyraźnie, że trudno będzie osiągnąć analogiczną jakość, budując własne rozwiązania.
Spróbujmy zatem zdefiniować największe zalety technologii chmurowej z punktu widzenia biznesu…
Piotr Jasiniewski: Jeżeli miałbym zdefiniować zalety chmury, wymieniłbym przede wszystkim: bezpieczeństwo, elastyczność geograficzną, skalowalność, szybkość działania i dodatni bilans ekonomiczny w postaci mniejszych kosztów w długim terminie. Bardzo istotny jest także efekt skali - im więcej jest korzystających z chmury, tym niższe koszty przedsięwzięcia. Co ważne, większość dostawców usług chmurowych oferuje także programy wspierające proces takiej transformacji.
Jaką drogą podążać do chmury? Rewolucyjny wstrząs czy może ewolucyjna transformacja krok po kroku?
Piotr Jasiniewski: Skuteczne przeprowadzenie projektu chmurowego w tradycyjnym biznesie wymaga zastosowania modelu hybrydowego. Trzeba połączyć nowoczesne rozwiązania z tym, do czego firma jest przyzwyczajona - z jej „analogową” częścią. Implementacja rozwiązań chmurowych musi odbywać się na drodze ewolucji, a nie rewolucji, w przeciwnym razie prawdopodobieństwo powodzenia znacząco się zmniejsza. Ewolucja w takim przypadku powinna rozpocząć się od analizy potrzeb biznesowych, narzędzi i usług aktualnie wykorzystywanych do ich realizacji. Kolejnym krokiem jest zastąpienie wybranych usług ich chmurowym odpowiednikiem. Zazwyczaj są to w pierwszej kolejności elementy najprostsze, jak np. serwery wirtualne zamiast fizycznych czy chmurowe magazyny danych – zamiast fizycznych pamięci masowych.
Sprzęt i technologia to jedno, a co z ludźmi, którzy muszą zrozumieć i zaakceptować zmianę charakteru działania pewnych elementów w ich otoczeniu?
Sławek Lubak: To od aspektu ludzkiego często zależy sukces transformacji chmurowej. Z mojego doświadczenia przy dużych projektach transformacyjnych wynika, że kluczowe jest właściwe zaplanowanie dostosowania zespołów do pracy z chmurą oraz wybór odpowiedniej technologii. Odpowiedniej, czyli takiej, która sprosta skali zakładanych zmian i pozwoli na takie zaplanowanie architektury chmurowej, aby w miarę wdrożenia istniejący zespół IT mógł stopniowo nabywać umiejętności konieczne do obsługi nowego rozwiązania. Czyli mówimy tu o budowie rozwiązań chmurowych w sposób, który wykorzystuje istniejący potencjał ludzki w danej organizacji. W razie potrzeby kompetencje wewnątrz organizacji można uzupełnić wsparciem doradczym z zewnątrz, co daje dostęp do dodatkowego doświadczenia i pozwoli uniknąć wielu zawirowań typowych dla projektów informatycznych.
Często trudno jest zdefiniować oczekiwaną wartość z chmury dla danej organizacji. Gdzie szukać konkretnych przykładów korzyści z zastosowania rozwiązań chmurowych, które będą szybko zauważalne?
Piotr Jasiniewski: Chmura daje ogromne możliwości testowania rozwiązań w bezpiecznym środowisku – jest idealnym cyfrowym poligonem doświadczalnym. Środowisko chmurowe oferuje nam nieograniczone wręcz szanse związane z budowaniem obiektów w postaci wirtualnej, stanowiących odwzorowanie ich odpowiedników ze świata fizycznego.
Brzmi jak opis bardzo modnego ostatnimi czasy cyfrowego bliźniaka...
Piotr Jasiniewski: Dokładnie - modelowanie cyfrowe, czyli właśnie cyfrowy bliźniak, pozwala w dowolny sposób, nie zakłócając działania prawdziwego obiektu (np. elektrowni lub farmy wiatrowej), testować różne scenariusze ich działania, zakłóceń czy sytuacji nadzwyczajnych oraz budować strategię zarządzania kryzysowego. Symulacja przeciążenia lub braku odpowiedniego obciążenia sieci, uszkodzeń określonych fragmentów infrastruktury energetycznej byłaby trudna lub wręcz niemożliwa bez modelu cyfrowego. Operowanie na cyfrowym bliźniaku to swoista kwintesencja zarządzania kryzysowego - mamy możliwość przeprowadzenia ćwiczeń na żądanie, działając zgodnie z metodą „just in case”. Możemy przewidywać przyszłość, co wydawałoby się jeszcze kilka lat temu niemożliwe. Jest to gigantyczny skok naprzód.
Wspomnieli panowie o przeciążeniu sieci energetycznej, a to wydaje się obecnie bardzo ważny temat. Czy technologia chmurowa może okazać się pomocna w zapewnieniu ciągłości działania?
Sławomir Lubak: Chmura może być odpowiedzią na szereg wyzwań stojących obecnie przed sektorem energetycznym, paliwowo-gazowym czy przemysłowym, kiedy z jednej strony trzeba jak najlepiej zrównoważyć popyt i podaż energii, a z drugiej jak najefektywniej wykorzystywać moc istniejących instalacji energetycznych czy przemysłowych. Transformacja chmurowa może być skutecznym katalizatorem transformacji energetycznej ze względu na elastyczność i skalowalność konieczną np. przy integracji w jednym ekosystemie energii pochodzącej z różnych źródeł wytwarzania, a także szybkość uruchamiania czy przyłączania kolejnych elementów w chmurze. Ponadto sektor stoi przed koniecznością integracji z Centralnym Systemem Informacji o Rynku Energii (CSIRE), a wymiana ogromnej ilości danych z CSIRE ma się odbywać z zachowaniem wysokich standardów bezpieczeństwa, pełnej kontroli, ciągłości działania, niezawodności i monitoringu wszystkich procesów. Chmura pozwala w kilka miesięcy wdrożyć rozwiązania, których implementacja w innym modelu okazałaby się projektem rozpisanym na lata.
Piotr Jasiniewski: Obszarów, w których można zastosować chmurę i modelowanie cyfrowe, jest bardzo wiele. W sektorze energetycznym są to przede wszystkim modele infrastruktury generacyjnej, przesyłowej i dystrybucyjnej. W przemyśle możemy symulować m.in. zachowania linii produkcyjnych, zarówno pod kątem potencjalnych awarii, jak i możliwości zwiększenia mocy produkcyjnych poprzez zmianę wybranych ich parametrów. Popularne staje się testowanie na wirtualnych modelach prototypów napędów różnego rodzaju: silników lotniczych, elektrycznych czy też działania i efektywności farm wiatrowych lub słonecznych. Modelowanie cyfrowe pozwala zasymulować pracę turbin w konkretnym miejscu, w konkretnych warunkach meteorologicznych i geograficznych – zarówno pod kątem ich wydajności czy efektywności, jak i wytrzymałości podzespołów. To ogromna szansa rozwojowa, którą daje technologia chmurowa i koncept cyfrowego bliźniaka.
Reasumując, technologia chmurowa w firmie to już nie jest kwestia “czy”, tylko “kiedy”?
Nie mamy wątpliwości, że zaczynamy być świadkami chmurowego efektu domino i niebawem kluczowi gracze branżowi przejdą na tego typu rozwiązania. Nie będzie innego wyjścia. Ten, kto nie zdecyduje się na nowe technologie, pozostanie w tyle, a na jego miejsce wejdą nowi uczestnicy rynku, którzy zdecydują się skorzystać z wartości, jakie niesie chmura.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie