Władze PLL LOT zapewniły w Sejmie, że spółka nie upadnie. Polskie linie wracają do regularnego latania z Budapesztu do Korei Południowej po pandemicznych turbulencjach.
- Obecność w Budapeszcie jest dla nas strategicznie ważna, bo realizujemy z tego lotniska bardzo dochodowe połączenia na wschód - deklarowała na sejmowej podkomisji stałej ds. transportu lotniczego pełniąca od niedawna obowiązki prezesa PLL LOT Katarzyna Lewandowska. Na Węgrzech polski przewoźnik zatrudnia 51 osób.
O jakie połączenie chodzi? To loty, które nasz przewoźnik wykonuje z Budapesztu do Seulu.
- Korea Południowa jest gigantycznym inwestorem zagranicznym na Węgrzech. W związku z tym jest bardzo duży ruch biznesowy między Seulem a Budapesztem. Latem będą tam realizowane cztery połączenia (tygodniowo - dop. red.) samolotami Boeing 787 Dreamliner - deklarował Michał Fijoł, wiceprezes ds. handlowych w PLL LOT.
Głównym, hubowym portem PLL LOT jest warszawskie Lotnisko Chopina. To w oparciu o ten port przewoźnik buduje swoją siatkę połączeń oraz całą strategię rozwoju. Na długich dystansach, poza Warszawą i Budapesztem, lata także z Krakowa i Rzeszowa do Stanów Zjednoczonych.
- Różnica między Budapesztem a Rzeszowem i Krakowem jest podstawowa - nie mamy tam baz. Dowozimy tam załogi. Moim zdaniem trzeba przeanalizować, ile kosztowało spółkę utrzymywanie bazy w Budapeszcie w pandemii. W tamtym czasie zwalniano pracowników w Polsce, a LOT utrzymywał za to ludzi na Węgrzech, którzy nigdy do Polski nie odprowadzali swoich podatków. To jest wielka niesprawiedliwość - podkreślała Agnieszka Szelągowska ze Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego LOT.
Polskie linie wracają do regularnego latania z Budapesztu do Korei Południowej po pandemicznych turbulencjach wynikających z zakazu lotów i późniejszych ograniczeń dla podróżnych.
Covidowe problemy dotknęły wszystkie linie lotnicze na świecie, a w samym LOT poskutkowały redukcją zatrudnienia o ponad 200 osób.
- O szczegółach rentownościowych nie chcę specjalnie dużo mówić oficjalnie. To są tajemnice przedsiębiorstwa. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na to, że 2 miesiące temu swoją obecność na połączeniu z Seulu do Budapesztu zapowiedział Korean Air. Wydaje mi się, że przewoźnik koreański nie wchodziłby na najmniej rentowne połączenia. Jestem pewny, że szuka tych połączeń, które są wysoce rentowne - przekonywał wiceprezes Fijoł z LOT-u.
Korean Air to największe linie lotnicze Korei Południowej.
- Nie wątpię w to, że pojedyncza trasa z Budapesztu do Seulu jest rentowna. Ten kierunek jest popularny i nie ma zbyt wielu połączeń z Europy Środkowo-Wschodniej. To, że na tę trasę wchodzi Korean Air, jest dowodem na to, że takie połączenie może być rentowne. Faktem jednak jest to, że pojawienie się konkurencji obniży tę rentowność prowadzonego na Węgrzech LOT-owskiego biznesu – przekonuje Dominik Sipiński, analityk CH Aviation.
Jego zdaniem Budapeszt nie ma dla LOT-u wystarczającego potencjału biznesowego na stworzenie tam drugiego po Warszawie hubu z całą siatką połączeń dowozowych. W dodatku lotnisko w stolicy Węgier upodobały sobie tanie linie lotnicze (z Wizz Airem na czele) oferujące połączenia z dużo tańszymi biletami niż te w ofercie LOT-u.
- Stawianie na Budapeszt powoduje rozwodnienie strategii hubowej. LOT ma hub w Warszawie i połączenia spoza Warszawy, zwłaszcza te dalekodystansowe, siłą rzeczy osłabiają potencjał głównego lotniska, jakim w dalszym ciągu jest Chopin w Warszawie - podkreśla Sipiński.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie