Lotniska regionalne odpowiadają za wzrost liczby obsłużonych podróżnych i perspektywy rozwoju rynku. 14 portów osiągnie na koniec roku rekordowe 65 proc. udziału w całości ruchu lotniczego.
Statystyki przemawiają na korzyść portów regionalnych – pasażerowie chętniej wybierają lotniska zlokalizowane blisko miejsca zamieszkania.
- To wyraźny trend od pandemii COVID-19, gdy zaczęto doceniać krótszą drogę z domu do samolotu i z powrotem, ceny, loty bez przesiadek i lokalne terminale, w których nie tłoczą się tysiące przylatujących i odlatujących osób. Przyzwyczajenia zwłaszcza do komfortu bardzo trudno jest odwrócić, co również trzeba brać pod uwagę, szacując i przygotowując prognozy dla potencjalnego nowego hubu - mówi Anna Midera, prezes łódzkiego lotniska.
Lotniska regionalne po pierwszych trzech kwartałach 2023 roku obsłużyły średnio o kilkanaście procent więcej podróżnych niż w rekordowym dla branży 2019 roku.
Szeroką analizę tego trendu dokonaliśmy niedawno na naszych łamach. Można ją przeczytać w tekście zajawionym poniżej.
- Aktualna infrastruktura lotniskowa została obliczona na konkretne liczby, tak operacji lotniczych, jak i obsługiwanych pasażerów. Wprowadzając nowe rozwiązania czy modyfikując aktualne, można te limity nieco poprzesuwać, ale ten stan rzeczy nie może trwać w nieskończoność. Dlatego kluczowe jest zwiększanie możliwości operacyjnych, zanim te dojdą do swoich limitów krytycznych - podkreśla Cezary Pacamaj, prezes Airport Wrocław.
- Jednym z podstawowych wyzwań, które będzie nam towarzyszyło w najbliższych latach, jest wypracowanie optymalnej struktury ruchu pasażerskiego na poziomie kraju, w pełni wykorzystującej potencjały wszystkich polskich portów lotniczych. Wszystkie lotniska w kraju powinny współtworzyć jeden spójny, harmonijny system - dodaje Radosław Włoszek, prezes krakowskiego lotniska i jednocześnie prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych (ZRPL).
W połowie września Urząd Lotnictwa Cywilnego wraz z ekspertami z Uniwersytetu Gdańskiego przedstawił prognozy, z których wynika, że ruch lotniczy w Polsce podwoi się do 2040 roku.
Andrzej Samson, prezes ULC, podkreślał przy tym, że wszystkie lotniska w Polsce muszą się do tego czasu poważnie rozbudować. Wyjątkiem jest Gdańsk, który ma jeszcze spore rezerwy w wybudowanym w pandemii terminalu.
Prognozy są bardzo optymistyczne dla polskiego rynku (źródło: Urząd Lotnictwa Cywilnego)We wspomnianej wyżej analizie wskazaliśmy miejsca na lotniskowej mapie regionów Polski, gdzie inwestycje infrastrukturalne są w planach lub już się rozpoczęły. Rozbudowę planują m.in. we Wrocławiu, Katowicach czy w Krakowie.
- CPK będzie nie wcześniej niż za 15 lat, jeśli ma być sensownie zrobiony. Z lotnisk węzła „warszawskiego” na ten czas musi być rozbudowany Chopin, Modlin i Łódź – trzeba zwiększyć ich przepustowość. Strategią państwa powinno być nie wtrącanie się właścicielskie w lotniska regionalne, tylko pomaganie w rozwoju poprzez zmianę absurdalnych przepisów i niewprowadzanie kolejnych - apeluje Tomasz Kloskowski, prezes Airport Gdańsk.
Urząd Lotnictwa Cywilnego prognozuje, że na lotniskach Aglomeracji Warszawskiej ruch pasażerski w najbliższych latach ma wzrosnąć z 17,5 mln w 2022 do 30,5 mln w 2030 i dalej do 38,8 mln pasażerów odprawionych w 2035. Nowe obiekty terminalowe w centrum Polski będą musiały szybko powstać.
Zapowiadany pod skrzydłami Koalicji Obywatelskiej rząd raczej nie będzie spieszył się do kontynuowania prac nad stworzeniem Centralnego Portu Komunikacyjnego. Zapowiadany jest audyt w spółce CPK i ostre hamowanie tempa realizacji tego projektu. I to dla odchodzącego od władzy PiS będzie i tak najbardziej optymistyczna z możliwych wersji.
- Proponowana inwestycja ma charakter centralny i stoi w sprzeczności do policentrycznego charakteru rozwoju przestrzennego kraju wynikającego z uwarunkowań historycznych oraz konstytucyjnego przesłania zrównoważonego rozwoju Polski. Jeśli spojrzy się na mapę Polski i popatrzy na rozmieszczenie ośrodków osadniczych oraz układ sieci drogowej i porówna to z proponowanym w koncepcji CPK układem tak zwanych szprych kolejowych, widać daleko idącą niespójność. Centralizacja ruchu lotniczego i kolejowego stoi w sprzeczności z zasadą budowania odporności systemu transportowego kraju - argumentuje prof. Robert Tomanek z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, wiceminister rozwoju, pracy i technologii w latach 2020-2021.
Nowy rząd, póki nie przeanalizuje sytuacji w spółce CPK, skłaniać się będzie do stworzenia duoportu w oparciu o zapchanego już Chopina i Modlin, którego rozwój przez lata blokowały PPL.
- Modlin położony jest poza stołeczną aglomeracją. Uzupełniając naszą infrastrukturę lepszym dojazdem drogowym i kolejowym oraz przy stabilnej współpracy z naszymi udziałowcami, dajemy szansę lotnisku na duży rozwój. W sposób naturalny będziemy wybierani przez pasażerów z aglomeracji warszawskiej, a także regionów położonych na północny wschód od niej. Staniemy się dla nich prawdziwą bramą na świat. A to wszystko przy zdecydowanie mniejszych nakładach finansowych niż w przypadku CPK. Mówimy tu o nakładach nieprzekraczających 1 mld zł - zapewnia Tomasz Szymczak, prezes tego lotniska.
Zachowany przy tym ma być low costowo-czarterowy charakter Modlina.
- Duoport jest w tej chwili projektem ekonomicznie uzasadnionym i wpływa na poprawę dostępności połączeń lotniczych (connectivity) w ten sam sposób, co ewentualna budowa lotniska CPK. Nie jest sztuką wydać mnóstwo pieniędzy na pomnik - wskazuje Szymczak.
Dodaje, że samo rozpoczęcie dyskusji o konieczności decentralizacji lotnictwa w Polsce jest dostrzegane w europejskim sektorze i dobrze zostało przyjęte.
- Ci, którzy zajmują się aeropolitics, czyli m.in. negocjacjami z przewoźnikami, podkreślają, że te zmiany już wpływają na przebieg rozmów handlowych. Nikt nie lubi bezalternatywnej centralizacji. A taki scenariusz budowano wokół CPK, które miało powstać, a cały sektor transportu w Polsce miał się do niego po prostu dostosować - mówi prezes lotniska w Modlinie.
Co obecnie postuluje większość szefów lotnisk regionalnych w Polsce? Chcą oni wzmocnienia roli samorządów (władz miast i województw) w akcjonariacie spółek zarządzających portami, ale i wsparcia państwa w tworzeniu dobrego otoczenia prawnego dla inwestycji w branży, w tym wzięciu odpowiedzialności za funkcjonowanie całego systemu.
- Musimy w szerokim gronie rozmawiać o potrzebach branży lotniczej, nie skupiać się tylko na CPK i narodowym przewoźniku. W strategii dla branży powinno się wyraźnie uwzględniać interesy i rolę lotnisk regionalnych, linii niskokosztowych, do których należy 60 proc. polskiego rynku, czy też wszystkich podmiotów działających na prężnie rozwijającym się rynku przewozów czarterowych. Nie powinniśmy i nie możemy nikogo ignorować przy rozmowach o przyszłości branży - przekonuje prezes Tomasik z Katowice Airport.
Szefowa łódzkiego lotniska, które w 99 proc. należy do władz samorządowych, wskazuje, że Skarb Państwa powinien mieć udziały we wszystkich kluczowych portach lotniczych w Polsce.
- Biorąc pod uwagę znaczenie infrastruktury krytycznej, jaką zarządzamy, oraz rolę, jaką pełnią lotniska regionalne, uważam, że wszystkie międzynarodowe, certyfikowane porty regionalne powinny w jakimś stopniu stanowić majątek państwa. To również powinno się przyczynić do wyrównania warunków konkurencji na polskim rynku - podsumowuje Anna Midera.
- Nie zapominajmy, że część portów regionalnych to lotniska współużytkowane z polskim wojskiem i spełniające zadania także w wymiarze obronności państwa - uzupełnia Radosław Włoszek, prezes Kraków Airport i ZRPL.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie