Europejski Kongres Gospodarczy 2023

W 2029 r. powstanie pierwszy reaktor SMR w Polsce a w kolejnych latach trzydziestych - kolejnych kilkadziesiąt reaktorów zastępca prezesa Orlen Synthos Green Energy, atomowej spółki Orlenu i Synthosa - mówi Dawid Jackiewicz

Projektowane przez Orlen i Synthos reaktory SMR zasilane będą paliwem z USA i Europy, nie z Rosji. O akceptację społeczną firmy też są spokojne. O atomowych planach Orlen Synthos Green Energy mówi WNP.PL wiceprezes firmy, Dawid Jackiewicz.

  • Orlen Synthos Green Energy, czyli atomowa spółka Orlenu i Synthosa, w najbliższych dniach złoży pierwsze decyzje zasadnicze, czyli rozpocznie oficjalnych proces zdobywania zgód i pozwoleń na lokalizowanie małych reaktorów modułowych SMR w pierwszych lokalizacjach. 
  • Dostawcą paliwa będzie firma GE Hitachi, która produkuje je w USA, i w Europie, w Hiszpanii. W żadnym zakresie nie korzystamy z paliwa dostarczanego przez Federację Rosyjską - zapewnia Dawid Jackiewicz, z którym rozmawialismy przy okazji XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach
  • Na pytanie, czy firma zdąży w zakładanym czasie, do 2029 r. zbudować pierwszy SMR, wiceprezes Orlen Synthos Green Energy mówi, że jeszcze przyspieszy ten termin. 

Ostrołęka, Włocławek, Stawy Monowskie, Dąbrowa Górnicza, Nowa Huta, SSE Tarnobrzeg – Stalowa Wola oraz okolice Warszawy… Poznaliśmy pierwsze lokalizacje, gdzie Orlen wraz z Synthosem chcą budować pierwsze małe reaktory modułowe SMR. Co zdecydowało o tym wyborze?

- Te lokalizacje przeszły przez prescreening, czyli głęboką analizę dotyczącą po kątem wymogów prawnych, zawartych w prawie polskim, jak i międzynarodowym, określonych przez Międzynarodową Agencję Energii Jądrowej w Wiedniu.

Dana lokalizacja musi spełnić szereg takich warunków, aby w ogóle myśleć o lokalizowaniu tam obiektu energetyki jądrowej. Spośród 80 lokalizacji, które braliśmy pod uwagę, do drugiego etapu przeszło ponad 30 a ostatecznie wybraliśmy tych siedem, które są najbardziej obiecujące zarówno od strony bezpieczeństwa ochrony środowiska ale także ekonomiki całego tego przedsięwzięcia.

Natomiast nie jest to jeszcze decyzja ostateczna przed nami jeszcze cały proces monitoringu środowiskowego i konsultacji społecznych.

Mały atom dla przemysłu i miast. Zastąpi też zdekapitalizowane elektrownie węglowe

Czy w każdej z wskazanych lokalizacji macie już wytypowane podmioty, które będą odbiorcami produkowanej tam energii jądrowej?

- Podzieliliśmy lokalizacje na trzy rodzaje. Pierwsze to takie, w których partnerem będzie odbiorca - przemysł energochłonny, czyli te obiekty energetyki jądrowej służyć będą modernizacji i transformacji polskiego przemysłu w kierunku zeroemisyjności.

Drugi rodzaj lokalizacji to takie, w których odbiorcą będą miejskie przedsiębiorstwa energetyki cieplnej, czyli będziemy generować energię cieplną na potrzeby komunalne, dla dużych ośrodków miejskich, aglomeracji.

Trzeci rodzaj lokalizacji to taki, w których chcemy zastępować zdekapitalizowane aktywa węglowe, te które zgodnie z harmonogramem będą w najbliższych latach wycofywane z użytku, takie których żywot dobiega końca i zastępować je naszymi blokami jądrowymi. W ten sposób będziemy uczestniczyć w krajowym procesie transformacji energetycznej właśnie w kierunku zeroemisyjności.

Te lokalizacje, które już pokazaliśmy, należą do wszystkich tych trzech kategorii. Mamy Warszawę i Kraków, gdzie przede wszystkim chodzi o ciepło dla mieszkańców stolicy i Krakowa, mamy takie lokalizacje jak Stalowa Wola, gdzie głównym odbiorcom będą prawdopodobnie podmioty lokalizujące swoją działalność na terenie Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, ale mamy też takie lokalizacje, jak Włocławek czy Stawy Monowskie koło Oświęcimia, gdzie głównym odbiorcom będą duże firmy energochłonne.

Orlen z Synthosem będą budować małe reaktory modułowe w amerykańskiej technologii GE Hitachi. Fot. mat. pras. Orlen z Synthosem będą budować małe reaktory modułowe w amerykańskiej technologii GE Hitachi. Fot. mat. pras.

Paliwo dla małych reaktorów w Polsce nie z Rosji a z USA i Hiszpanii

Czy już na tym etapie projektowania inwestycji można mówić o kierunkach dostaw paliwa dla reaktorów?

- W naszym przypadku sprawa jest o tyle prosta, że dostawcą paliwa będzie firma GE Hitachi. Produkuje to paliwo zarówno w USA, jak i w Europie, w Hiszpanii, dlatego nie ma obaw zachwianie dostaw, gdy pojawią się jakiekolwiek ryzyka.

W żadnym zakresie nie korzystamy z paliwa dostarczanego przez Federację Rosyjską, w związku z tym jesteśmy od tego typu zagrożeń wolni i możemy o wiele łatwiej projektować nasz biznes, bo mamy przewidywalność dostaw paliwa.

Pierwsze lokalizacje ogłoszone. Jakie są kolejne kamienie milowe? Ile potrwają niezbędne badania, i – przede wszystkim - konsultacje społeczne?

- Przed nami dalsze poszukiwania najlepszych optymalnych lokalizacji. Na tych siedmiu zaproponowanych niech poprzestaniemy. Chcemy do końca tego roku zaproponować kolejnych kilkanaście, bo wiemy doskonale, że nie wszystkie przejdą przez proces pogłębionych badań, w tym badań sejsmicznych. Musimy wykluczyć jakiekolwiek ryzyka wstrząsu. Przed nami także cały proces walki o akceptację społeczną w tych lokalizacjach.

Rozpoczynamy od badania lokalizacji i dopiero w momencie, w którym będziemy mieć przekonanie, że rzeczywiście możemy tam posadowić obiekty energetyki jądrowej, wtedy siądziemy do stołu z lokalną społecznością, by w wiarygodny, ale też odpowiedzialny sposób zacząć konsultacje. Wcześniej byłoby to nieracjonalne, ponieważ mogłoby się okazać, że dana lokalizacja nie spełnia warunków.

W najbliższych dniach złożymy pierwsze decyzje zasadnicze, rozpoczniemy w ten sposób oficjalnych proces zdobywania zgód i pozwoleń na lokalizowanie obiektów w tych konkretnych lokalizacjach. Następnie czeka nas długotrwały, bo liczony na kilkadziesiąt miesięcy proces monitoringu środowiskowego i różnego rodzaju przedsięwzięć, które dopiero dadzą nam odpowiedź, czy wolno tam wybudować elektrownię jądrową.

Wszystko sprowadza się do bezpieczeństwa, to jest absolutnie numer jeden przy każdej decyzji inwestycyjnej.

Nie każdy chce żyć w cieniu atomu. Orlen ich przekona

Temat jednak już wzbudza emocje lokalnych społeczności . Odbyły się już pierwsze konferencje lokalnych polityków i działaczy. Nie każdy może chcieć mieszkać w cieniu atomu, nawet tego małego. Jak Orlen chce przekonywać lokalną społeczność, że taka inwestycja jest bezpieczna?

- Będziemy grali w otwarte karty, nie będziemy niczego ukrywać. Mieszkańcy danej lokalizacji, gminy będą mieli dostęp do wszystkich dokumentów związanych z badaniami środowiskowymi, z technologią, jej bezpieczeństwem.

Będą zorganizowane warsztaty, w trakcie których eksperci, również ci, którzy tę technologię opracowali, czyli przedstawiciele GE Hitachi ze Stanów Zjednoczonych, będą odpowiadali na wszystkie pytania zainteresowanych.

Po drugie nie wykluczamy sytuacji, w której na końcu tego procesu razem dojdziemy do wniosku, że dana lokalizacja nie spełnia warunków i oczekiwań zarówno mieszkańców, jak i naszych, jeśli chodzi o ekonomikę tego przedsięwzięcia. Jest to proces, który musi zyskać obopólną akceptację i takie zobowiązanie, które pozwoli nam rozpocząć bardzo skomplikowany i wieloletni proces inwestycyjny.

Po trzecie, chcemy też mówić językiem korzyści dla mieszkańców. Pokażemy tanie ciepło, miejsca pracy, rozwijającą się infrastrukturę w okolicach, szanse dla firm kooperujących, różnego rodzaju usługi dla setek pracowników, którzy będą pracowali w elektrowni, podatki dla gmin liczone w dziesiątkach milionów złotych. Mamy nadzieję, że ten język korzyści, połączony z zapewnieniami i gwarancjami dotyczącymi bezpieczeństwa przekona mieszkańców. Wiemy, że zawsze zdarzy się ktoś, kto będzie chciał na tym zbić kapitał polityczny, liczymy się z tym  i będziemy sobie z tym radzić.

Na koniec najtrudniejsze pytanie, czy zdążycie? Nakreślony horyzont 2029 rok to ambitny plan, biorąc pod uwagę, że sama zgoda ze strony Państwowej Agencji Atomistki może zając rok albo dłużej…

- Nawet jeszcze przyspieszymy (śmiech). Rok 2029 jest realny i osiągniemy ten cel pod warunkiem, że nie staną się rzeczy, na które nie mamy wpływu. Jest dzisiaj dużo zrozumienia dla tego typu inwestycji zarówno w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, w Państwowej Agencji Atomistyki, jak i w rządzie. Nawet opozycja parlamentarna coraz częściej pyta z zainteresowaniem, jak mamy zamiar realizować ten program.

Ten konsensu daje mi wiarę, że w 2029 powstanie pierwszy reaktor w Polsce a w kolejnych latach trzydziestych - kolejnych kilkadziesiąt reaktorów.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie