Oficjalnie nie jest źle, Najwyższa Izba Kontroli wskazuje jednak, że użytkownicy sieci nie wiedzą, co robić ani gdzie się zgłosić, gdy staną się ofiarami ataku cyberprzestępców.
Im bardziej się cyfryzujemy, tym większe pole do popisu mają cyberprzestępcy, którzy w cyfrowej rzeczywistości zyskali zupełnie nowe, a przy tym niezwykle szerokie możliwości. Od wyłudzenia dostępu do bankowości elektronicznej, przez wymuszenia okupów za zablokowanie systemów elektronicznych, aż po oszustwa w sklepach internetowych i hakerskie ataki na infrastrukturę - lista jest bardzo długa i cały czas rośnie.
- Wojna w Ukrainie nie przyniosła żadnego widocznego osłabienia w obszarze polskiego cyberbezpieczeństwa, możemy jednak potwierdzić wzrost liczby zagrożeń, które mają związek z sytuacją za naszą wschodnią granicą - mówił Paweł Lewandowski, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii oraz Spraw Zagranicznych, które odbyło się 9 marca.
Równocześnie widać ogromny wzrost liczby zgłoszeń związanych z cyberprzestępczością, które napływają do CERT Polska, czyli zespołu reagowania na incydenty na poziomie krajowym. W 2021 r. zgłoszono 116 tys. incydentów, w roku ubiegłym było ich prawie trzy razy więcej, bo 322 tys.
Chodzi m.in. o ataki DDOS, czyli celowe przeciążenia usługi, serwera lub połączenia sieciowego, co skutkuje ich niedostępnością oraz smishing i phishing, to znaczy wyłudzenia danych logowania do bankowości lub danych karty płatniczej poprzez SMS lub e-mail. To także ransomware, polegające na żądaniu okupu za przywrócenie dostępu do systemu komputerowego lub usługi.
CERT odnotował w 2022 r. 322 tys. incydentów związanych z cyberprzestępczością. Fot. Shutterstock - Obserwujemy kampanię podszywającą się pod serwisy rządowe. Wyzwaniem jest dezinformacja w mediach społecznościowych, a źródła przenoszenia zagranicznych linii narracyjnych do polskiej infosfery w głównej mierze pochodziły z rosyjskojęzycznej części mediów społecznościowych. Dużą rolę odgrywa tutaj serwis Telegram – mówił Paweł Lewandowski.
Cyberbezpieczeństwo znalazło się na celowniku Najwyższej Izby Kontroli, która w tym tygodniu opublikowała wyniki kontroli przeprowadzonej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a także w Komendzie Głównej Policji oraz w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej - Państwowym Instytucie Badawczym (NASK-PIB). - Niestety, wnioski z tego raportu są druzgocące. Wynika z nich jasno, że zwykli obywatele zostali pozostawieni sami sobie albo pozostawieni na pastwę cyberprzestępców - mówi poseł Arkadiusz Marchewka.
W podsumowaniu kontroli można bowiem przeczytać m.in.: "Nie napawają optymizmem również dane dotyczące skuteczności organów państwa w zwalczaniu przestępczości w internecie. Uczestnicy badania sondażowego zleconego przez NIK zadeklarowali, że 85 proc. cyberataków, które zgłosili, nie zostało wyjaśnionych, zakończyło się umorzeniem postępowania lub utratą środków finansowych i danych. Tylko w przypadku 2 proc. spraw doszło do wykrycia i skazania sprawcy lub odzyskania pieniędzy".
Minister Lewandowski: - Kontrola dotyczyła lat 2019-2021, a jej wyniki zostały opublikowane przedwczoraj (7 marca - przyp. red.). W naszej ocenie publikacja raportu, który dotyczy zupełnie innej sytuacji, jest rodzajem manipulacji czy wprowadzaniem opinii publicznej w błąd. Dziś sytuacja jest zupełnie inna, jesteśmy po doświadczeniach covidu, jesteśmy po bardzo szybkiej ścieżce cyfryzowania całego społeczeństwa, cały czas na wysokim poziomie alertu w związku z sytuacją za naszą wschodnią granicą.
- Skoro nasze życie przenosi się do cyberprzestrzeni, to ważne, właściwie kluczowe jest, żebyśmy mogli ufać temu, co tam się dzieje – podsumowała Joanna Karczewska, ekspertka i audytorka ze Stowarzyszenia ISACA Warszawa.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie