- Polskie firmy potrzebują płynności, której dostarczyć mogą im firmy faktoringowe. Ale one też zmagają się z kosztami pozyskania kapitału - mówi WNP.PL Mariusz Łukasiewicz, prezes BNP Faktoring.
O zapotrzebowaniu na kapitał obrotowy w obliczu wysokiej inflacji, spowolnienia gospodarczego oraz problemów z terminową regulacją zobowiązań, o kondycji branży faktoringowej oraz wyzwaniach, jakim sprostać muszą podmioty budujące wartość polskiej gospodarki, rozmawiamy z Mariuszem Łukasiewiczem, prezesem BNP Faktoring.
Spowolnienie gospodarcze i problemy firm z terminową regulacją zobowiązań sugerują, że faktoring powinien przeżywać prawdziwy rozkwit. Czy faktycznie tak jest?
Mariusz Łukasiewicz, prezes BNP Faktoring: Faktoring zawsze służył do poprawy płynności przedsiębiorstw charakteryzujących się bieżącym zapotrzebowaniem na gotówkę. Utrzymująca się obecnie bardzo wysoka inflacja powoduje wzrost zapotrzebowania na kapitał obrotowy, wobec czego faktoring rośnie, chociażby przez sam fakt wzrostu wartości wystawianych faktur.
Widać, że firmy potrzebują coraz więcej pieniędzy na finansowanie bieżącej działalności w otoczeniu spowolnienia gospodarczego. Dostrzegamy także istotne ograniczanie zakupów, co przekłada się na dłuższe terminy płatności. I tu również faktoring się sprawdza, bo pozwala otrzymać równowartość należności w szybkim tempie. Te dwa czynniki bardzo pomagają rozwojowi rynku przy obecnej, mocno niekorzystnej koniunkturze gospodarczej.
Im gorzej w gospodarce, tym lepiej dla faktoringu?
- Faktoring uważany jest za dobre narzędzie na złe czasy. Gdyby nie wysokie koszty pozyskania finansowania, to faktycznie można by taką tezę postawić. Pamiętajmy jednak, że faktoring też się finansuje kredytem, a firmy faktoringowe nie zbierają depozytów, więc także muszą kupować kapitał na rynku finansowym.
Obecne koszty pozyskania złotówek są dla wszystkich również relatywnie drogie. Nie ma więc takiego boomu, jak mogłaby podpowiadać logika, bo zaplecze finansowe firm faktoringowych też ma swoje ograniczenia. Nieco inna jest sytuacja w przypadku transakcji w euro, zdecydowanie bardziej korzystna, szczególnie dla eksporterów, bo koszt finansowania faktur w euro jest około dwukrotnie niższy niż w złotówkach.
Czyli relatywnie drogi koszt pozyskania kapitału spowodowany wysokimi stopami procentowymi działa hamująco na rozwój branży?
- Wysokie stopy procentowe powodują, że pieniądza w gospodarce jest mniej, jest on droższy. Przekłada się to na wyższe koszty finansowania, więc z jednej strony zapotrzebowanie na faktoring rośnie, ale firmy faktoringowe także potrzebują kapitału, który pochodzi głównie z kredytów. Wobec tego także i nasze możliwości są nieco mniejsze niż chociażby dwa lata temu w otoczeniu zerowych stóp procentowych. Dwa lata temu to marża była głównym kosztem dla firmy korzystającej z faktoringu, teraz jest to koszt marginalny w porównaniu ze stawką bazową WIBOR.
Rozumiem, że niższe stopy procentowe byłyby bardzo mile widziane z punktu widzenia firm faktoringowych?
- Obniżki stóp procentowych z pewnością byłyby istotnym wsparciem dla branży. Nie spodziewam się jednak luzowania polityki monetarnej w 2023 roku. Mimo to, jak powiedziałem, rynek będzie rósł z powodu wysokiej inflacji i idącej za nią luki płynnościowej. Pieniądz będzie nadal potrzebny, a wciąż będzie o niego trudno.
Czyli z jednej strony mamy silny popyt na faktoring, a z drugiej barierę w postaci drogiego kapitału?
- Popyt na faktoring wzrasta ze względu na inflację, brak płynności w firmach, elastyczne dopasowanie usług. Powtórzę jednak, te bardzo wysokie koszty finansowania ograniczają de facto wszystkie typy finansowania krótkoterminowego, w tym także faktoring. Mamy więc zderzenie dwóch przeciwstawnych czynników, które powodują, że branża co prawda rośnie, ale nie do końca na miarę potencjału i przede wszystkim potrzeb, jakie mają przedsiębiorcy.
Czy może pan podać jakieś dane liczbowe obrazujące ten wzrost?
- W 2022 roku faktoring w Polsce urósł o 27 proc., ale to trend w całej Europie, nie tylko u nas. Średni wzrost rynku w Unii Europejskiej wyniósł 20 proc. W tym roku spodziewam się kontynuacji, rynek będzie rósł w ujęciu wartościowym.
Polski oddział BNP Paribas Faktoring należy do Grupy BNP Paribas Factoring, lidera na międzynarodowym rynku faktoringu. Na zdjęciu siedziba banku BNP Paribas w Warszawie. Fot. mat. pras.A jaki typ usług faktoringowych cieszy się obecnie w Polsce największym powodzeniem?
- Wart zauważenia jest fakt, że wyraźnie rośnie popyt na usługę faktoringu z ubezpieczeniem. Coraz więcej firm chce zarówno sfinansować, jak i ubezpieczyć należności jednocześnie, czyli rośnie popyt na bezpieczeństwo.
Z czego to wynika?
- Ze wspomnianego spowolnienia i rosnących obaw o kondycję ekonomiczną firm. Rosną mocno koszty pracy, energii, firmy nie są w stanie wszystkiego przerzucić na klientów. Zauważalnie rośnie także niepewność co do terminowości spłat ze strony kontrahentów.
Te wszystkie bieżące problemy, nazwałbym je kosztowo-inflacyjnymi, dyktują, niestety, warunki gospodarcze. Kumulacja wzrostu kosztów jest w tej chwili dla firm największym problemem. A zależność jest dosyć prosta - firmy mają coraz mniej pieniędzy, więc jeżeli mają zapłacić jeszcze kilkanaście procent więcej za sam dostęp do finansowania, nie licząc marży, to już pojawia się problem.
Natomiast ważna jest świadomość, że z gospodarczego punktu widzenia niepokojące jest to, że psuje się jakość płatnicza.
Co to oznacza?
- Mam tu na myśli to, że coraz więcej firm zaczyna mieć problemy z terminową spłatą zobowiązań. To nie oznacza bankructwa, ale brak płynności jest istotnym zagrożeniem. Pieniądza dla firm w obrocie jest po prostu mało. Skumulowały się problemy, rosnące koszty, rosną też stany magazynowe, bo firmy nie mogą wszystkiego obecnie sprzedać, a dodatkowo kupują na zapas, spodziewając się, że będzie jeszcze drożej. Firmy odczuwają to, że ludzie kupują coraz mniej i to wpływa na ich zdolność do regulacji zobowiązań.
Firmy borykają się obecnie z wieloma problemami, wynikającymi czy to z działań administracji czy też z powodów czysto rynkowych. A czy są branże, którym w szczególny sposób brakuje płynności?
- Zdecydowanie tam, gdzie jest wysoka konsumpcja energii, zapotrzebowanie na płynność - czyli dodatkowy kapitał - jest największe. Nie ma jednak konkretnej branży, którą wskazałbym jako najbardziej potrzebującą płynności, bardziej jest widoczna ogólna zadyszka koniunktury gospodarczej, która rozlewa się relatywnie szeroko.
A czy każdy, kto ma odpowiednie zasoby gotówkowe, może zostać faktorem? Jakie są bariery wejścia na ten rynek?
- Sam faktoring w Polsce nie jest jakoś specjalnie regulowany prawnie, ale przy tym jest technologicznie skomplikowany, Musimy posiadać odpowiednie oprogramowanie do obsługi faktur, kupna, rozliczenia spłaty, te narzędzia są skomplikowane, a jeżeli do tego dojdzie jeszcze split payment czy obsługa rachunków VAT-owskich, można się "zakręcić".
Bariera wejścia na ten rynek jest więc bardzo wysoka, zarówno kapitałowa, jak i technologiczna. Nie ma wymogów regulacyjnych, ale potrzeba dużo pieniędzy. Przykładowo, stan zakupionych faktur na koniec 2022 roku przez BNP Faktoring wyniósł 8,4 mld złotych.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie