W latach 2015-2023 moc odnawialnych źródeł energii w Polsce wzrosła z ok. 7 tys. MW do 23,4 tys. MW - to prawie trzyipółkrotny wzrost. Dalszy rozwój OZE może zostać jednak powstrzymany przez niewydolne sieci elektroenergetyczne.
Jak zapowiada, w roku 2025 przekroczymy 28 GW mocy zainstalowanej, a w 2030 r. przekroczymy moc 50 GW. Jak podkreśla, nie są to prognozy, lecz informacje wynikające z kontraktów zawartych w aukcjach OZE oraz z wydanych warunków przyłączenia dla projektów OZE.
Ireneusz Zyska przypomina, że 29 marca 2022 r., czyli nieco ponad miesiąc po agresji Rosji na Ukrainę, polski rząd przyjął uchwałę o aktualizacji założeń polityki energetycznej Polski do 2040 r.
Tam wprowadzono ważne elementy, związane z celem osiągnięcia określonych mocy wytwórczych OZE w 2030 r. (to ponad 50 GW) oraz zużycie energii brutto na poziomie 50 proc. Jego zdaniem ten cel też jesteśmy w stanie osiągnąć.
- Dzisiaj są inne wyzwania w polskiej elektroenergetyce, jeśli chodzi o rozwój źródeł wytwórczych. 23 kwietnia mieliśmy nadmiar energii w systemie elektroenergetycznym, co było niespotykaną wcześniej sytuacją... Teraz głównym zmartwieniem polskich energetyków, zarówno w PSE, jak u operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD), będzie to, co zrobić z nadmiarem energii, który okresowo może się pojawiać - wskazuje Ireneusz Zyska.
Jak podkreśla, w Polsce niezbędna jest przebudowa systemu elektroenergetycznego, która uwzględni nowe uwarunkowania po stronie wytwarzania energii.
Ireneusz Zyska, pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii i sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Fot. PTWP- Jesteśmy nie tylko podmiotem, ale i przedmiotem transformacji. Zmieniamy swoje aktywa węglowe; w grudniu 2022 r. sprzedaliśmy je do Skarbu Państwa. W 2023 r. mamy nadzieję na zakończenie procesu budowy Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE) i sprzedaży naszych aktywów wytwórczych opartych na węglu kamiennym - informuje Patryk Demski, wiceprezes firmy Tauron Polska Energia ds. strategii i rozwoju.
Jak zapewnia, to pozwoli Tauronowi upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze: w postaci NABE wyłoni się operator, który będzie bilansował wszystkie mankamenty, powstawające wraz z kompulsywnym, gwałtownym postępem OZE.
- Rozwój OZE to nie tylko korzyści i zalety, ale też wyzwania i różnego rodzaju projekcje wymagające pewnej ostrożności - zaznacza Patryk Demski.
Wskazuje, że NABE w dużym stopniu przejmie na siebie wyzwania wynikające z bilansowania rynku mocy. Są prognozy mówiące, że w niedalekiej przyszłości osiągniemy zużycie energii na poziomie 244 TWh, co pokazuje, jak wielkie wyzwania są przed polskim systemem elektroenergetycznym - zarówno przesyłowym, jak i dystrybucyjnym.
- Powstanie NABE to lewar, który daje nam perspektywę do oceny zarówno przez instytucje finansowe, fundusze wspierające zielony rozwój, jak i banki kredytujące OZE; jako podstawę do tego, abyśmy mogli wyruszyć w podróż w kierunku OZE ze zdwojoną siłą - mówi Patryk Demski.
Przypomina, że w ogłoszonej w 2022 r. strategii Zielony Zwrot Taurona założono do 2030 r. sześciokrotne zwiększenie mocy zainstalowanej w odnawialnych źródłach energii oraz ograniczenie emisyjności o prawie 80 proc.
W 2025 roku grupa planuje dysponować 1600 MW zainstalowanymi w elektrowniach wiatrowych, fotowoltaicznych i wodnych, a w 2030 roku - 3700 MW. Będzie to stanowić ok. 80 proc. całego miksu wytwórczego grupy Tauron.
Patryk Demski, wiceprezes firmy Tauron Polska Energia ds. strategii i rozwoju- Zazwyczaj kiedy mówimy "zielona energetyka", to mamy na myśli zieloną energię elektryczną - a tak nie musi być - komentuje Grzegorz Wiśniewski, prezes EC BREC Instytutu Energetyki Odnawialnej.
Zwraca uwagę, że odnawialnych źródeł energii jest wiele. Jakbyśmy szukali wyróżnika zielonej energetyki, to jest nim emisja CO2, ale nie tylko w procesie wytwarzania, lecz także w łańcuchu dostaw surowców, materiałów i paliw.
Przypomina, że produkcja energii z węgla generuje prawie 900 kg CO2 na MWh, w przypadku gazu ziemnego to prawie 500 kg CO2 na MWh, a energetyka słoneczna, wiatrowa i wodna oznaczają emisje od 10 do 40 kg CO2 na MWh (powstają w trakcie dostaw urządzeń i materiałów).
- Musimy dbać, żeby urządzenia służące do produkcji zielonej energii miały jak najmniejszy ślad węglowy. I gdy na to kompleksowo spojrzymy, to dopiero wtedy możemy powiedzieć, że to coś jest zielone albo nie jest zielone, ale może udawać zielone - ocenia Grzegorz Wiśniewski.
Zwraca uwagę, że transformacja polskiej energetyki trwa blisko 30 lat i - jak na tak długi okres - to wiele nie osiągnęliśmy, ponieważ nadal mamy prawie 70 proc. energii elektrycznej z węgla.
Podkreśla jednak ograniczenia technologiczne niektórych odnawialnych źródeł energii. W Polsce nie rozwija się mocno wykorzystywanie biomasy, ponieważ nie mamy dużo tego paliwa; przed wojną w Ukrainie importowaliśmy ją z Rosji, Białorusi i Ukrainy. A w obecnej sytuacji ten import nie jest możliwy.
Nie rozwija się u nas - z przyczyn ekonomicznych - geotermia, ponieważ mamy bardzo głęboko położone zasoby; aby z nich skorzystać, potrzebujemy wielkich nakładów finansowych.
W Polsce nie mamy też na dużą skalę energetyki wodnej, biogaz zaś jest świetną technologią, ale drogą.
- Rozwijamy dwa źródła, czyli energię słoneczną i wiatrową. I tak jest na całym świecie. Co roku na globie przybywa prawie 200 GW nowych źródeł odnawialnych; prawie 95 proc. to energia wiatrowa i fotowoltaiczna - wskazuje Grzegorz Wiśniewski.
Jak dodaje, energetyka odnawialna narusza interesy potężnego sektora energetycznego, ale duża część naszego społeczeństwa postrzega energetykę odnawialną jako zieloną, zeroemisyjną i - przede wszystkim - tanią.
Grzegorz Wiśniewski, prezes EC BREC Instytutu Energetyki Odnawialnej Fot. PTWP- Nie zauważamy, że zbliżamy się wszyscy do klifu, a tym klifem są ograniczenia sieci dystrybucyjnej i sieci przesyłowej - zauważa Wojciech Hann, ekspert ds. rynku finansowego.
Przypomina niedawny raport Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) i Politechniki Lubelskiej, z którego wynika, że łączną dostępną moc przyłączeniową do sieci przesyłowej do roku 2027 określono na 775 MW.
- Skoro jest dobrze i mamy bezprecedensowy rozwój odnawialnych źródeł energii w Polsce, to dlaczego jest tak źle? Dlatego, że mamy śpiące królewny w postaci OSD (skrót od: operator systemu dystrybucyjnego - przyp. red), które od 20 lat - zamiast rozbudowywać sieci dystrybucyjne i przesyłowe - tego nie robią. Rocznie w sieci przesyłowe i dystrybucyjne inwestuje się łącznie między 7 mld a 8 mld zł. Do 2030 r. inwestycje w sieć przesyłową powinny sięgnąć 130 mld zł, a w sieci dystrybucyjne 45 mld zł, czyli razem mamy blisko 180 mld zł. Jak to podzielimy przez 7 lat, to średnio wychodzi 25 mld zł rocznie. Zamiast 7 mld zł powinniśmy wydawać co roku na sieci 25 mld zł, czyli prawie 3,5 razy więcej - wylicza Wojciech Hann.
Jego zdaniem znaleźliśmy się w przededniu zatrzymania fantastycznego boomu OZE w Polsce.
Wiele pytań dotyczy tego, jak najlepiej finansować inwestycje w OZE. Jak wskazuje Wojciech Hann, inwestycje w OZE należy finansować z wykorzystaniem najlepszych praktyk na świecie, czyli modelu project finance, w oparciu na cash flow projektu, nie zapominając przy tym o ratingu i realnej kondycji sponsorów.
- Należy wprowadzić transparentne mechanizmy udzielania pozwoleń przyłączeniowych. Żyjemy w labiryncie, w którym nikt nie wie, czy dostanie pozwolenie przyłączeniowe, czy go nie dostanie. W ramach jednego OSD nie wiadomo, jakie praktyki stosujemy w jednym podregionie, a jakie praktyki w innym... To wszystko jest kosmicznym labiryntem. Musimy to "utransparentnić". I zapewnić publiczny dostęp do tych informacji, powinno być wiadomo, na co inwestorzy mogą liczyć. To nie może być królik z kapelusza - podpowiada Wojciech Hann.
Jego zdaniem powinny pojawić się zachęty dla OSD, także finansowe, aby minimalizować odmowy przyłączenia nowych źródeł OZE.
Wojciech Hann, ekspert ds. rynku finansowego Fot. PTWP- Najbardziej zielonym źródłem energii jest energia zaoszczędzona. Musimy popatrzeć na wysiłki, które- jako społeczeństwo - możemy podjąć wspólnie, żeby oszczędzać energię. To już się dzieje - podkreśla David Delgado Romero, partner i dyrektor na Europę Środkowo-Wschodnią funduszu inwestycyjnego Meridiam z siedzibą w Paryżu.
Informuje, że we Francji w 2022 r. zaszło sporo istotnych wydarzeń w sektorze energetycznym, np. produkcja energii spadła o 55 proc. rdr - głównie ze względu ma mniejszą produkcję w elektrowniach jądrowych. Jednocześnie podjęto wysiłki w celu oszczędzania energii, żeby uświadomić ludziom, że energia już nie jest tanim zasobem. I nagle pojawiły się dane, które pokazują efekty podejmowanych działań. Musimy je jeszcze korygować ze względu na warunki pogodowe, gdyż ostatnia zima była stosunkowo łagodna - wskazuje David Delgado Romero.
- Osiągnęliśmy ok. 4-8 proc. spadku zużycia energii, podczas gdy wysiłki rządu były niekierowane na zmniejszenie zużycia energii o 10 proc. Oczywiście częściowym powodem oszczędności jest cena energii, ale to również wpływ zmiany zachowań konsumentów - ocenia David Delgado Romero.
Zaznacza, że Meridiam zainwestował we Francji w spółkę, która - dzięki inteligentnym licznikom energii - wprowadza u klientów domowych mikrooszczędności energii, które w okresach szczytowego zapotrzebowania są sprzedawane do sieci.
Meridiam zainwestował także w instalację odzyskiwania ciepła w elektrowni jądrowej w Finlandii.
David Delgado Romero, partner i dyrektor na Europę Środkowo-Wschodnią funduszu inwestycyjnego Meridiam Fot. PTWP- Samorząd - z jednej strony - może być inwestorem, a z drugiej - stwarza warunki do inwestowania w zieloną energię. Inwestycje muszą być gdzieś zlokalizowane, często w jakimś stopniu dana inwestycja zależy od samorządu - przypomina Tomasz Koprowiak, pełnomocnik zarządu Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej.
Jego zdaniem energetyka rozproszona jest remedium na problemy związane z sieciami energetycznymi. Kiedy energia jest wytworzona i skonsumowana w okolicy, to w dużym stopniu jest w stanie odciążyć system przesyłowy.
- Jednak żeby tak się stało, musi być dobre prawo, muszą być stworzone odpowiednie warunki, muszą być pieniądze, świadomość i wola. Tych czynników i barier trochę zatem jest, ale pójście w tym kierunku pozwala przezwyciężyć wiele problemów. Po pierwsze: możemy wykorzystać lokalne zasoby. Po drugie: zbudować energetykę akceptowalną społecznie, co jest bardzo istotne w wielu miejscach. A do tego - jak wspomniałem - odciążamy system przesyłowy - podkreśla Tomasz Koprowiak.
Przypomina, że na tych zasadach miały opierać się klastry energii. Jego zdaniem prawdziwych, dobrze działających klastrów energii w Polsce jest bardzo mało.
Podobnym rozwiązaniem miały być spółdzielnie energetyczne, których w Polsce pracuje również niewiele. Spółdzielnia energetyczna jest ograniczona do mocy 10 MW, klastry energii tego ograniczenia nie mają, ale obowiązuje je z kolei ograniczenia terytorialnie: mogą powstawać na terenie jednego powiatu.
- Jednym z elementów klastra energii jest współpraca z OSD. Jest prawny obowiązek podpisania umowy o współpracy, ale na jakich warunkach to się ma odbywać, to tego już nikt nie określił... W tej dziedzinie prawodawstwo powinno iść dalej. Prawo nie zawsze promuje takie rozwiązania, które byłyby w danym momencie właściwe - ocenia Tomasz Koprowiak.
Tomasz Koprowiak, pełnomocnik zarządu Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej Fot PTWPOglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie