Europejski Kongres Gospodarczy 2023

Wojna i zakręcenie kurka z rosyjską ropą i paliwami całkowicie zmieniły zasady gry na rynku paliwowo-naftowym

Zmiana kierunku dostaw ropy i paliw, szok cenowy, ale także nowy kierunek eksportowy dla polskich firm. To główne - zdaniem prezesów firm paliwowych - zmiany na rynku, jakie wywołała wojna w  Ukrainie.

  • Wojna i zakręcenie kurka z rosyjską ropą i paliwami całkowicie zmieniły zasady gry na rynku paliwowo-naftowym. 
  • Skutki tej sytuacji są długotrwałe - niektóre bolesne, niektóre zaskakujące. 
  • O najbardziej brzemiennych w skutkach zmianach na rynku paliwowo-naftowym, jakie wywołała wojna, WNP.PL mówią przedstawiciele Orlenu, Unimotu i Anwimu.
  • O branży paliwowej będziemy rozmawiać podczas sesji "Nafta od nowa" w trakcie XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach w dniach 24-26.04.2023 r.

Minął rok od brutalnej napaści Rosji na Ukrainę i choć końca konfliktu nie widać, już wiadomo, że ten "rok z wojną" wywrócił rynek paliwowo-naftowy do góry nogami.

Solidarność Zachodu z walczącą z najeźdźcą Ukrainą spowodowała odcięcie od rosyjskich surowców i paliw. Biorąc pod uwagę, że jeszcze w 2021 roku blisko 1/4 wykorzystywanej w Unii Europejskiej ropy naftowej o wartości 48 mld euro pochodziła właśnie z Rosji, nie było to - i wciąż nie jest - proste zadanie. Wymazywanie Moskwy z paliwowej mapy świata trwa i ma określone konsekwencje.

Ze zmianą kierunków zakupów paliw pogodzić musieli się wszyscy gracze na rynku

- Wojna wymusiła zmianę kierunku dostaw ropy i paliw gotowych. To przede wszystkim wyzwanie logistyczne, ale mające też wpływ na koszty, które finalnie przekładają się na cenę płaconą przez konsumentów - mówi WNP.PL Leszek Wiwała, prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

- Do wybuchu wojny Rosja była głównym kierunkiem importu surowca, paliw gotowych oraz LPG do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym także do Polski. Wraz z kolejnymi pakietami sankcji oraz zwiększonym ryzykiem logistycznym zmianie musiały ulec kierunki zakupów surowców oraz paliw gotowych - mówi Rafał Pietrasina, prezes Anwimu, największego w kraju niezależnego operatora stacji benzynowych, zarządzającego siecią pod marką Moya.

Na wyzwania logistyczne, które wywołała zmiana kierunków importu paliw, wynikająca z wprowadzania kolejnych pakietów sankcji, uwagę zwraca także Robert Brzozowski, wiceprezes zarządu ds. handlowych Unimotu (największego niezależnego importera paliw w Polsce). Przed owym wzywaniem stanęła nie tylko Polska, mocno uzależniona od importu z Rosji, ale i cała Europa.

Nowe kierunki dostaw, inwestycje w logistykę. Oto cena za zerwanie z rosyjską ropą

Działające na rynku firmy musiały odpowiedzieć na to wyzwanie - i każda odrobiła lekcję z tego kryzysu.

Unimot, jako największy niezależny importer paliw w Polsce, po 5 lutego 2023 r. sprowadza olej napędowy w 100 proc. z innych kierunków niż rosyjski; przygotowywał się do tej sytuacji od momentu wybuchu wojny.

- W związku z tym na początku kwietnia 2022 r. wynajęliśmy terminal w duńskim Gulfhavn, który umożliwia przeładunek oleju napędowego z największych tankowców przypływających do Europy z innych kierunków niż Rosja oraz dalszy transport paliwa do Polski, a także - w razie potrzeby - do wszystkich innych portów w basenie Morza Bałtyckiego. Dzięki niemu do tej pory zrealizowane zostały trzy dostawy oleju napędowego: dwie z Arabii Saudyjskiej i jedna z Indii. Umowa dotycząca wynajęcia terminala została zawarta na rok - z możliwością jej przedłużenia, z czego Grupa Unimot już skorzystała i wydłużyła ją o kolejny rok - mówi WNP.PL Robert Brzozowski.

W latach 2021-2022 Unimot sprowadzał produkt również z rafinerii europejskich, w tym ze Szwecji, Finlandii, Niemiec i Holandii, bezpośrednio do portu w Gdyni.

- To kierunki, z których zamierzamy korzystać również teraz, po wprowadzeniu sankcji na produkty ropopochodne z Rosji. Ponadto w połowie lutego 2023 r. Grupa Unimot pierwszy raz sprowadziła również do Polski olej napędowy ze Stanów Zjednoczonych - dodaje wiceprezes importera paliw.

Kolejną dziedziną działań pozostają inwestycje w logistykę kolejową, by możliwie szybko i efektywnie kosztowo transportować produkt drogą lądową.

- Zakupiliśmy kolejne partie cystern kolejowych, a finalizacja zainicjowanej pod koniec 2022 r. transakcji zakupu logistycznej spółki Olavion, która dysponuje lokomotywami, odpowiednimi licencjami i ma wysoko wykwalifikowany personel, pozwoli Grupie Unimot uzupełnić ten łańcuch wartości i wykorzystać efekt synergii - wskazuje Brzozowski.

Wiele firm w odpowiedzi na konieczność zmiany kierunków dostaw musiała zainwestować w logistykę. Fot. PTWP Wiele firm w odpowiedzi na konieczność zmiany kierunków dostaw musiała zainwestować w logistykę. Fot. PTWP

Również Anwim podjął działania, pozwalające na import paliw - zarówno diesla, jak i benzyny - z innych kierunków niż Rosja.

- Obecnie jesteśmy przygotowani na zwiększenie łącznych ilości importowanych paliw w stosunku do roku poprzedniego nawet o 50 proc. Jednocześnie, zawierając umowy terminowe, zagwarantowaliśmy sobie również dostęp do istotnych wolumenów na rynku krajowym - zarówno tych produkowanych w Płocku, jak i w Gdańsku - mówi Rafał Pietrasina.

Anwim wzmacnia także zaplecze logistyczne, m.in. poprzez zwiększenie dostępnych pojemności magazynowych w terminalach oraz inwestycje w rozwój transportu, przewożącego paliwo drogą lądową - zarówno koleją, jak i autocysternami.

- W swoich działaniach zawsze kierujemy się bezpieczeństwem zaopatrzenia naszych partnerów, a na drugim miejscu ekonomią biznesu - podkreśla prezes Anwimu.

Również Orlen, największa firma paliwowa, musiał dostosować się do zmian kierunków dostaw. Jak podkreśla koncern, prace nad zróżnicowaniem dostawców surowca prowadzone w Orlenie były już od 2016 roku.

- Przez ostatnie lata intensywnie budowaliśmy globalne relacje, które pozwoliły otworzyć nowe kierunki importu ropy do naszych zakładów w Polsce, na Litwie i w Czechach. W ten sposób zerwaliśmy z historycznym uzależnieniem od rosyjskiego surowca, który jeszcze w 2015 r. stanowił prawie 100 proc. ropy trafiającej do rafinerii grupy Orlen - mówi prezes Orlenu Daniel Obajtek.

Od początku lutego tego roku, po wygaśnięciu kontraktu z firmą Rosnieft, dostawy rosyjskiej ropy pokrywały tylko ok. 10 proc. zapotrzebowania koncernu na ten surowiec. Były to wyłącznie dostawy rurociągowe, na które nie zostały wprowadzone międzynarodowe sankcje. Orlen zrezygnował też ze sprowadzania ropy naftowej drogą morską oraz gotowych paliw z Rosji już od początku wojny w Ukrainie, czyli znacząco wcześniej niż wprowadzono embarga unijne na tego typu dostawy.

Obecnie portfel importowy Orlenu opiera się na dostawach ropy pochodzącej z Morza Północnego, Afryki Zachodniej, basenu Morza Śródziemnego, a także Zatoki Perskiej i Meksykańskiej. Ważnym partnerem koncernu jest Saudi Aramco, z którym PKN Orlen zawarł w 2022 r. strategiczny kontrakt na dostawy ropy naftowej.

Wojna otworzyła dla polskich firm paliwowych nowy kierunek eksportowy - Ukrainę

Zakręcenie przez Zachód kurka z rosyjską ropą i paliwami miało też inny skutek, który mocno odczuły działające na rynku polskie firmy. Wojna spowodowała otwarcie dla nich nowego kierunku eksportowego - Ukrainy.

- Rosyjska inwazja sprowokowała duży deficyt paliw w Ukrainie - ze względu na zatrzymanie importu z Rosji i Białorusi, a także zniszczenia infrastruktury, w tym ukraińskich rafinerii. Import z kierunków europejskich pomógł Ukrainie ustabilizować rynek paliw, a najważniejszym partnerem handlowym Ukrainy w UE jest Polska – mówi Rafał Pietrasina, prezes Anwimu, który jest jednym z eksporterów paliwa na Ukrainę.

Według danych GUS-u z deklaracji celnych polski eksport paliw do naszego wschodniego sąsiada zwiększył się w ciągu 11 miesięcy ub. r. o 84 proc. rok do roku (2,1 mln ton). Z tego w listopadzie 2022 r. wyniósł aż 1,2 mld zł (+675 proc. rok do roku) i 252 tys. ton.

- Było to ogromne wyzwanie operacyjne i logistyczne, któremu jako Polska sprostaliśmy i solidarnie wspieraliśmy - i cały czas wspieramy - naszego wschodniego sąsiada w dostawach paliw - mówi Robert Brzozowski, wiceprezes Unimotu, zwracając zarazem uwagę, że uruchomieniu nowego kierunku eksportowego, będącego wynikiem zbrojnej napaści Rosji na niepodległą Ukrainę, towarzyszył wzrost popytu na paliwa w Polsce.

Ostatnie dane POPiHN mówią o wzroście konsumpcji paliw w Polsce w 2022 r. - o 4,4 proc. rok do roku, pomimo wysokiej inflacji, przy czym w przypadku oleju napędowego był to przyrost o 3,1 proc., w przypadku benzyny wzrost o 5,5 proc., a w przypadku LPG wzrost o 8,5 proc.

- Było to zatem podwójne wyzwanie, by zapewnić dostępność odpowiedniego wolumenu paliw na polskim rynku i jednocześnie odpowiedzieć na potrzeby zmagającej się z wojną Ukrainy - mówi Robert Brzozowski. - Jednocześnie chciałbym podkreślić, że zmiana kierunku dostaw paliwa ze Wschodu na Zachód, a także eksport paliwa na terytorium Ukrainy, były niejako testem na umiejętność dywersyfikacji i solidarność Europy, który wydaje się, że zdaliśmy celująco.

Szok cenowy kolejnym skutkiem wojny. Niestety długotrwałym

Polskim firmom udało się dostosować do zmian na paliwowej mapie świata. Ale lista zmian na rynku, wywołanych wojną i jej reperkusjami, jest dłuższa.

- Wybuch wojny spowodował rekordowy wzrost cen na globalnych rynkach naftowych. Było to związane z dużą niepewnością czy wręcz paniką (szczególnie w pierwszych tygodniach wojny), które - wraz z kolejnymi zapowiedziami, a później wprowadzanymi sankcjami - wywindowały ceny ropy do wartości przekraczających 120 dolarów za baryłkę; to był najwyższy poziom od 13 lat. Wzrost ten był szczególnie dotkliwy na polskim rynku ze - względu na istotne osłabienie złotego. Konsekwencją tego stały się drastyczne wzrosty cen paliw na rynku hurtowym i detalicznym - i to pomimo wprowadzenia tarczy inflacyjnej - wskazuje Robert Brzozowski, wiceprezes zarządu ds. handlowych Unimotu.

- Ceny paliw oderwały się od notowań ropy. Szczególnie mocno doświadczamy tego w Unii Europejskiej, gdyż unijne rafinerie nie są w stanie zaspokoić całości zapotrzebowania na paliwa w regionie - mówi Leszek Wiwała, prezes POPiHN.

Z kolei Robert Brzozowski zwraca uwagę, że wojna spowodowała nie tylko wzrost cen paliw, ale także energii elektrycznej oraz gazu zimnego, którego ceny osiągnęły historyczne rekordy.

- Ceny surowców i mediów miały bezpośredni wpływ na gwałtowny wzrost inflacji, z której skutkami musimy się w dalszym ciągu mierzyć. Trwający na terytorium Ukrainy konflikt zbrojny nasila niepewność w kwestii światowego rozwoju gospodarczego - mówi.

Wojna tylko przyspieszyła rozpoczętą transformację energetyczną sektora

I wreszcie dochodzimy do zmian wywołanych przez wojnę, które może nie są widoczne już teraz ani nie będą w najbliższej przyszłości tak, jak zmiana kierunków dostaw czy szok cenowy na rynku paliwowym.

Mowa o transformacji energetycznej. Przed wojną obserwowaliśmy falę zielonych deklaracji we wszystkich firmach sektora paliwowo-naftowego. Co zostało z tych zapowiedzi w świecie naznaczonym wojną Putina?

- Krótkoterminowo nastąpi spowolnienie transformacji energetycznej i wzrost znaczenia paliw kopalnych w bezpieczeństwie energetycznym. Długofalowo jednak wojna w Ukrainie wskazuje na potrzebę przyspieszenie transformacji, w szczególności szukania oszczędności oraz zwiększenia efektywności energetycznej – stwierdza Leszek Wiwała.

Tego samego zdania jest PKN Orlen. Jak wskazuje koncern, skutkiem konfliktu jest konieczność przyspieszenia i pogłębienia trwającej już transformacji energetycznej Unii Europejskiej.

Po stronie firm utrzymujących się z produkcji i przerobu paliw kopalnych oznaczać to będzie konieczność zdynamizowania działań na rzecz znalezienia alternatywnych źródeł przychodu. Wojna i  związane z nią zmiany zarówno po stronie podażowej, jak i popytowej, uwypukliły znaczenie bezpieczeństwa i ograniczania ryzyka w strategii korporacyjnej.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie