Europejski Kongres Gospodarczy 2023

Dopiero po kilku dniach wychodzą na jaw informacje na temat przejęcia Credit Suisse przez UBS.

Z wypowiedzi szwajcarskich polityków wynika jasno, że już kilka tygodni temu przygotowywano się na scenariusz związany z możliwością upadku Credit Suisse. Informacje te nie dotarły jednak do akcjonariuszy i rynków finansowych.

  • Rząd szwajcarski już w lutym przygotował plany awaryjne na wypadek upadku Credit SuisseDotychczasowi akcjonariusze zostali pominięci w strategii ratowania banku.
  • Wbrew pojawiającym się opiniom Szwajcaria nie straci na atrakcyjności na rynkach finansowych.
  • O bankach w Europie, a także w Polsce będziemy rozmawiać podczas debaty "Sektor bankowy" w trakcie XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Od podjęcia formalnej decyzji o przejęciu, będącego na skraju upadku szwajcarskiego banku Credit Suisse przez swojego konkurenta bank Union Bank Suisse (UBS) minął tydzień, ale dopiero teraz na światło dzienne wychodzą kulisy prowadzonych rozmów i koncepcje, jakie rozważano.

Choć ze strony oficjeli rządowych i przedstawicieli obu banków padają zapewnienia, że w ciągu zaledwie czterech dni udało się wypracować najlepsze możliwe rozwiązanie, wydaje się, że to nie do końca zgodne z prawdą.

Inne światło na cały proces ratowania banku rzuca szwajcarska minister finansów Karin Keller-Sutter, która osobiście była zaangażowana w przygotowanie umowy międzybankowej.

W wywiadzie udzielonym weekendowemu wydaniu gazety Neue Zuercher Zeitung powiedziała: "Był pomysł wydzielenia klasycznej części w Credit Suisse oraz sprzedaż zarządzania aktywami i części inwestycyjnej, ale istniało niebezpieczeństwo, że będzie to kosztowna operacja - ze wszystkimi konsekwencjami dla szwajcarskiej gospodarki i międzynarodowych rynków finansowych. Wszystkie inne opcje niż ta, która została zrealizowana, były - naszym zdaniem - bardziej ryzykowne".

Z tego wywiadu dowiadujemy się także, że już w lutym, czyli ponad miesiąc temu, widząc zawirowania związane z ciągłym spadkiem notowań Credit Suisse, resort finansów przedstawił wszystkim członkom rządu i prezydentowi Konfederacji Szwajcarskiej awaryjne scenariusze rozwoju sytuacji.

Rząd szwajcarski już w lutym tego roku wiedział, że Credit Suisse ma problemy

W momencie, gdy wyprzedaż akcji nabrała na sile, a bank został zmuszony do opóźnienia publikacji wyników za 2022 rok, sprawa pomocy dla banku stała się czymś oczywistym. Amerykański Nadzór Giełdowy (SEC) zgłosił bowiem zastrzeżenia do sposobu wyceny niektórych aktywów i danych dotyczących ponad 7,4 miliardów franków rocznej straty.

Zapewnienia, że przejęcie Credit Suisse dokonało się z zachowaniem wszystkich procedur, nie do końca są zgodne z faktami. Fot. Shutterstock Zapewnienia, że przejęcie Credit Suisse dokonało się z zachowaniem wszystkich procedur, nie do końca są zgodne z faktami. Fot. Shutterstock

Najwięksi akcjonariusze Credit Suisse podnoszą publicznie kwestię zatajenia ważnej informacji związanej z tym, że z inicjatywy przedstawicieli rządu już 15 marca tego roku doszło do spotkania gremiów kierowniczych obu banków. Niby były to nieoficjalne konsultacje, ale nietrudno zorientować się, że - w obliczu narastającej paniki - rozmawiano o scenariuszach rozwoju wydarzeń.

Niestety, oba banki notowane na giełdzie w Zurychu nie przekazały do publicznej wiadomości żadnego komunikatu. Oznacza to tylko tyle, że akcjonariusze dopiero dwa dni później, czyli 17 marca po zamknięciu sesji, dowiedzieli się, że pod auspicjami rządu rozpoczynają się negocjacje z UBS w sprawie przejęcia banku.

- Odpieram krytykę, że regulator zbyt długo był bierny w obliczu komunikatów wysyłanych z banku i dostrzegalnego spadku wartości akcji na giełdzie. Bank zawsze spełniał ustawowe wymogi kapitałowe i płynnościowe. Do kryzysowej sytuacji doprowadziło złe zarządzanie, ale takich błędów nie da się wyeliminować, a dylematy z tym związane nie zawsze są łatwe do rozwiązania - tak minister Karin Keller-Sutter komentuje opieszałość szwajcarskiego regulatora w sprawie problemów Credit Suisse trwających przecież od ponad dwóch lat.

Nikt z akcjonariuszy nie został poinformowany, dlaczego ustalono taki parytet przymusowej wymiany akcji

Nie do końca wiadomo (ponieważ akurat w tej kwestii nie przekazano żadnego komunikatu), dlaczego w trakcie negocjacji dotyczących przejęcia akcji banku przyjęto parytet 22,48 akcji Credit Suisse za jedną akcję UBC, co oznacza w praktyce, że wycena przejmowanego banku ledwie przekracza 3 miliardy franków, a jedna akcja jest warta 0,76 franka.

Kwota wydaje się śmiesznie niska - nawet w sytuacji, gdy nie udało się sprawdzić wszystkich pozycji bilansowych i bieżących zobowiązań.

W momencie ogłoszenia decyzji o fuzji głównymi akcjonariuszami Credit Suisse byli Saudi National Bank - z udziałem 9,88 proc., Qatar Investment Autority - 6,80 proc., saudyjski fundusz inwestycyjny Olayan - 3,33 proc., angielski fundusz Dodge&Cox - 2,19 proc., amerykański fundusz Silchester International Investors - 1,96 proc. i Norweski Fundusz Inwestycji Emerytalnych  - 1,5 proc. udziałów.

Straty tych podmiotów liczone są w setkach milionów franków, a trzeba jeszcze pamiętać o posiadaczach obligacji zamiennych na akcje, którym umorzono papiery o wartości 16 miliardów franków.

Na najbliższym Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy (4 kwietnia) można się spodziewać niezwykle ostrej dyskusji i deklaracji związanych z przygotowaniem zbiorowych pozwów przeciwko spółce. Lansowana teza o aksamitnej, płynnej operacji ratowania szwajcarskiego bankruta nie do końca jest zgodna z faktami, które poznaje opinia publiczna i sami akcjonariusze.

Na usprawiedliwienie działań pod auspicjami szwajcarskiego rządu przedstawiana jest teza, że gdyby nie decyzja o fuzji, to bank nie przetrwałby zmasowanego ataku giełdowych spekulantów i ostatecznie by upadł. Może tak, a może nie... Dziś już tego scenariusza nikt nie jest w stanie ocenić.

W ten weekend wypowiedział się także publicznie obecny prezes Credit Suisse Axel Lehman, który zaapelował do pracowników, aby ci, pomimo wielu wyzwań i czekających ich jeszcze trudności, nadal sumiennie wykonywali swoje obowiązki, szczególnie jeśli chodzi o obsługę klientów.

- Tego typu fuzje bankowe wymagają wielu miesięcy rozmów, negocjacji, ustaleń. Minimalny okres to - w mojej ocenie - sześć miesięcy, a tu mamy do czynienia z czterema dniami... W naturalny sposób pojawiają się niedomówienia i brak dopracowanych szczegółowych procedur - dodał Axel Lehman w słowach skierowanych do załogi banku.

Szwajcaria utrzyma swoją pozycję na rynku usług finansowych, bo jest Szwajcarią

Niemal natychmiast pojawiły się komentarze analityków i specjalistów od rynków finansowych, wskazujące na to, że upadek Credit Suisse oznacza poważne osłabienie Szwajcarii jako międzynarodowego centrum bankowego.

Wydaje się to mocno przesadzone i emocjonalne. Można się co najwyżej zgodzić z tym, że pewne osłabienie będzie dotyczyć braku konkurencji ze strony dwóch dużych graczy, a także że mamy do czynienia z oczywistym podważeniem wielowiekowej zasady "pewny jak w szwajcarskim banku".

Ale tezy, że teraz to Niemcy, Luksemburg, Londyn czy Cypr przejmą część operacji i wolnego strumienia pieniędzy krążących na globalnym rynku, są mocno przesadzone. Nadal zaletą Szwajcarii pozostaje to, że system bankowy działa poza układem regulacji Unii Europejskiej. Przykład? Bardzo ostrożnie potraktowano majątki rosyjskich oligarchów, na których nałożono sankcje. Warto tam trzymać pieniądze - w takim przekonaniu niektórzy się tylko utwierdzą... Według szacunków rosyjskie państwo, firmy i osoby prywatne mają na kontach ponad 200 miliardów franków, a zablokowano zaledwie 2 miliardy.

W Szwajcarii swoje siedziby ma wiele światowych koncernów lub spółki zależne dokonujące transferów bankowych na ogromną skalę. Właśnie tu cieszą się bardzo dużą dyskrecją.

Miejsce upadłego Credit Suisse z czasem zajmie inny szwajcarski prywatny bank zarządzający aktywami

Miejsce po Credit Suisse, który zarządzał ponad 500 miliardami aktywów, wypełnią inne banki inwestycyjne, bo to właśnie teraz tam będą lokowane ogromne środki.

Wydaje się jednak, że Swiss Financial Market Supervisory Autority (Finma), czyli regulator sektora bankowego, musi wprowadzić efektywne systemy zabezpieczeń, aby z wyprzedzeniem ujawniać oszustwa w sprawozdaniach rocznych i domagać się komunikatów giełdowych - by akcjonariusze mieli pewność, że spółki są zarządzane zgodnie z najwyższymi standardami.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie