Europejski Kongres Gospodarczy 2023

Niedługo możemy mieć problem z brakiem prądu

Za kilka lat czekają nas ograniczenia w dostawach prądu – do takiego wniosku można  dojść po lekturze raportu opublikowanego przez Urząd Regulacji Energetyki.

  • 27 lutego URE opublikował raport dotyczący planowanych inwestycji w nowe moce wytwórcze na lata 2022-2036.
  • W badanym okresie spółki energetyczne zamierzają wycofać z użytku bloki węglowe o łącznej mocy 20 GW (12,2 GW węgiel kamienny, 7,8 GW węgiel brunatny).
  • Oznacza to, że liczba elektrowni zasilanych węglem kamiennym spadnie o połowę, a elektrownie na węgiel brunatny zostaną zlikwidowane niemal w całości.
  • Problemom górnictwa będzie poświęcona debata "Czas na węgiel?" na Europejskim Kongresie Gospodarczym, który odbędzie się 24-26 kwietnia w Katowicach.

Jak przypomina śląsko-dąbrowska Solidarność, jednocześnie do 2036 roku koncerny energetyczne zamierzają oddać do eksploatacji 22 GW nowych mocy wytwórczych. Największe inwestycje mają dotyczyć elektrowni gazowych (9,8 GW), morskich farm wiatrowych (5,2 GW) oraz fotowoltaiki (5,7 GW).

- Innymi słowy elektrownie oparte na węglu, czyli surowcu wydobywanym w naszym kraju, mają zostać zastąpione importowanym gazem, a także wiatrakami i panelami słonecznymi, których również w Polsce nie produkujemy - zaznaczono na stronie śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Energetyka węglowa daje moce dyspozycyjne, a zatem generuje prąd niezależnie od warunków pogodowych

To niestety nie jest jedyny problem. Energetyka węglowa daje bowiem tzw. moce dyspozycyjne, a zatem generuje prąd niezależnie od warunków pogodowych. Jak zaznacza URE, z planowanych przez spółki energetyczne 22 GW nowych mocy wytwórczych ok. 12,6 GW będą stanowić moce uzależnione od warunków atmosferycznych. Zatem będą produkować energię wtedy, kiedy wieje wiatr lub świeci słońce.

- Oznacza to konieczność wprowadzania nowych rozwiązań rynkowych, które zabezpieczą stabilność pracy krajowego systemu elektroenergetycznego, takich jak usługi elastyczności i zarządzania popytem, ale również utrzymania istniejących mechanizmów mocowych - powiedział cytowany w opracowaniu URE prezes tej instytucji Rafał Gawin. O jakie „usługi elastyczności i zarządzania popytem” chodzi? Solidarność śląsko-dąbrowska wskazuje, że niewykluczone, iż niebawem do naszej rzeczywistości wróci znany z PRL-u 20. stopień zasilania, który określa, że odbiorca może pobierać moc do wysokości ustalonego minimum, niepowodującego zagrożeń bezpieczeństwa osób oraz uszkodzenia lub zniszczeniu obiektów technologicznych.

Jednakże wcześniej powszechna stanie się tzw. usługa DSR (Demand Side Response). Najprościej rzecz ujmując, polega ona na tym, że przedsiębiorstwa energochłonne, takie jak np. huty czy zakłady chemiczne, w okresach spadku mocy w systemie redukują jej pobór, wyłączając część produkcji, za co otrzymują finansową rekompensatę.

- DSR stanowi ukryty koszt rozwoju OZE. Z jednej strony przemysł ogranicza produkcję, a więc osłabia gospodarkę, a z drugiej trzeba mu jeszcze za to płacić z publicznych pieniędzy. To raczej kiepski przepis na rozwój gospodarczy - wskazano na stronie śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Zaznaczono jednocześnie, że z raportu URE płynie jeszcze jeden ważny wniosek dotyczący jakości nadzoru rządu nad spółkami energetycznymi. Po wybuchu kryzysu energetycznego spowodowanego rosyjską inwazją na Ukrainę oraz unijną polityką klimatyczną, Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało aktualizację Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku. Choć znowelizowany dokument jeszcze nie został opublikowany, w marcu ubiegłego roku resort przedstawił założenia do aktualizacji PEP.

Warto te założenia zestawić z planami inwestycyjnymi spółek energetycznych opisanymi w raporcie URE. Zgodnie z informacją przedstawioną przez resort klimatu, główną zmianą w PEP ma być podkreślenie wagi suwerenności energetycznej. Ma być ona budowana poprzez wzmocnienie energetyki wykorzystującej krajowe źródła i ograniczenie zużycia importowanego gazu ziemnego.

Plany inwestycyjne dotyczące nowych mocy gazowych powinny podlegać weryfikacji

W założeniach do aktualizacji PEP napisano: „ze względu na zmianę sytuacji geopolitycznej i brak przewidywalności na rynku gazu w ujęciu średniookresowym zwiększeniu może ulec poziom wykorzystania istniejących jednostek węglowych. Również w konsekwencji tych zmian plany inwestycyjne dotyczące nowych mocy gazowych powinny podlegać weryfikacji pod kątem ekonomiki produkcji”.

Kolejny fragment założeń do rządowej strategii mówi o modernizacji i przedłużeniu żywotności działających obecnie elektrowni węglowych: „Elementem nowego dokumentu będzie plan wykorzystania istniejących jednostek wytwórczych z uwzględnieniem możliwości zwiększenia efektywności i okresu funkcjonowania bloków węglowych wraz z niezbędnymi działaniami modernizacyjnymi”.

Suwerenność energetyczna Polski, zgodnie z rządowymi założeniami, ma być też budowana poprzez rozwój nowoczesnych technologii wykorzystania węgla w energetyce: „Mając na względzie optymalne wykorzystanie krajowych zasobów surowcowych, technologicznych i infrastrukturalnych, zintensyfikowane będą również działania mające na celu rozwój czystych technologii węglowych (CTW). Wzmocni to bezpieczeństwo energetyczne przy wykorzystaniu nowoczesnych i niskoemisyjnych technologii oraz budowaniu krajowych przewag konkurencyjnych”.

Energii elektrycznej będzie w Polsce brakowało po roku 2025 w wymiarze ponad 600 godzin rocznie

- Podsumowując, rząd w swojej strategii energetycznej zamierza ograniczyć rolę gazu ziemnego, modernizować elektrownie zasilane węglem i rozwijać czyste technologie węglowe. Z kolei kontrolowane przez państwo spółki energetyczne, które tę rządową strategię mają realizować, planują w tym samym czasie likwidację elektrowni węglowych i zastąpienie ich gazem oraz niestabilnymi OZE. Trudno powiedzieć, co wyłoni się z tego chaosu - wskazano na stronie śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

- Energii elektrycznej będzie w Polsce brakowało po roku 2025 w wymiarze ponad 600 godzin rocznie. To oznaczałoby brak energii elektrycznej przez jeden miesiąc w ciągu roku - podkreślił w niedawnej w rozmowie z WNP.PL prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej, ekspert ds. energetyki.

Prof. Władysław Mielczarski. Fot. PTWP Prof. Władysław Mielczarski. Fot. PTWP

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie