Rozporządzenie dotyczące emisji metanu to próba przyspieszonej likwidacji polskich kopalń. Uczciwiej ze strony Unii byłoby nakazać ich zamknięcie, zamiast zasłaniać się metanem - mówi w rozmowie z portalem WNP.PL Tomasz Rogala, prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej.
Rozporządzenie unijne wprowadza normę emisji metanu w wysokości 5 ton metanu na 1000 ton wydobytego węgla. Miałoby to wejść w życie już w 2027 roku. A w 2031 roku miałoby też objąć kopalnie węgla koksowego.
Polska strona będzie zabiegać o kompromis w unijnym rozporządzeniu metanowym, dający możliwość emitowania przez polskie kopalnie 8 ton metanu na 1000 ton wydobywanego węgla.
- Należy dokonać wszelkich działań, aby to rozporządzenie zmienić, żeby wprowadzić w rozporządzeniu limity, które są możliwe do wykonania i które honorują te starania, które w przedsiębiorstwach górniczych przez ostatnie lata podejmowano - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Tomasz Rogala, prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej.
Należy tu dodać, że efektywność odmetanowania w PGG wynosząca dziś 37 proc. osiągnie w najbliższych latach poziom 48 proc., natomiast stopień zagospodarowania ujętego gazu (obecnie 55 proc.) wzrośnie do 90 proc. (w 2027 roku pracować będzie w stacjach przy kopalniach PGG 17 silników metanowych, które podwoją do ponad 360 tys. MWh rocznie obecną produkcję energii elektrycznej i ciepła).
Umowa społeczna dla górnictwa przewiduje stopniowe odchodzenie w Polsce od wydobycia węgla kamiennego energetycznego do 2049 roku. Rozporządzenie unijne dotyczące emisji metanu to nic innego jak próba przyspieszonej likwidacji polskich kopalń.
- Tak jest, dużo uczciwiej byłoby powiedzieć, że macie zakaz prowadzenia działalności wydobywczej i macie zamknąć swoje kopalnie, zamiast zasłaniać się metanem - ocenia w rozmowie z portalem WNP.PL Tomasz Rogala.
Zobacz cały wywiad z Tomaszem Rogalą, prezesem zarządu Polskiej Grupy Górniczej:
Szef Polskiej Grupy Górniczej wskazuje również, że głęboki sprzeciw musi budzić plan zastąpienia węgla produkowanego na miejscu surowcem importowanym, wobec którego niemożliwe będzie monitorowanie rzeczywistej emisyjności metanu.
To jasny przekaz dla importerów, żeby nie produkować węgla w Polsce, tylko sprowadzać go z odległych kierunków. Oni będą musieli jedynie składać oświadczenie o metanowości tego węgla, którego żaden z unijnych organów nie jest w stanie zweryfikować.
Zdaniem Tomasza Rogali obecne projekty regulacyjne prowadzić będą do dzikiej transformacji. Wskazuje on, że potrzebujemy nowych źródeł energii a nie dokumentów likwidujących wydobycie węgla w Polsce.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie