Nowy kapitalizm - ale jaki?

wnp.pl (Piotr Stefaniak)
Fot. PTWP

Wiadomo: kapitalizm jest ułomny, ale wiadomo także, iż nikt nie wymyślił lepszego systemu gospodarczego. Musimy znaleźć sposoby eliminacji jego największych wad. Jest wiele koncepcji takiej „naprawy”; problem, że nie ma przyzwolenie różnych grup społecznych na ich wprowadzenie w życie.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

Światowe debaty po kryzysie gospodarczym 2008 r. dowodzą, że współczesny kapitalizm nadal nie rozwiązuje wielu problemów, a nawet je pogłębia. Diagnoza jego największych wad i opisanie prób ich usuwania w polskich warunkach były tematem środowej debaty „Nowy kapitalizm, ale jaki?” podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

GALERIA  11 ZDJĘĆ

Wady


Być może kapitalizm przeżywał złoty wiek przez ok. 25 lat po II wojnie światowej. Wtedy m.in. gospodarki notowały krótkie cykle dekoniunktury, a kraje miały niskie relacje długu publicznego do PKB i realizowały politykę niskiego bezrobocia, wyrównując też polityką socjalną szansę rozwoju społeczeństw. W efekcie w rozwiniętej gospodarczo części świata powstały „państwa dobrobytu”. Ale nie był to stan dany raz na zawsze - do zmian doszło m.in. wskutek procesów globalizacji gospodarki i zmiany roli biznesmena.

- W miejsce przedsiębiorcy inwestującego w poszukiwaniu rynków zbytu i tworzącego miejsca pracy, pojawił się finansista-rentier, który dąży do maksymalizacji stopy zwrotu z kapitału - mówił Jerzy Osiatyński, członek Rady Polityki Pieniężnej NBP. - Przełożyło się to też na zmianę polityk gospodarczych rządów, gdyż nadrzędnym celem - by chronić wartość aktywów - stała się walka z inflacją.

Te przemiany przyczyniły się do rosnącego rozwarstwienia społecznego. Narastającym nierównościom dochodowym towarzyszy medialna promocja najbogatszych, co wręcz nakręca spiralę wręcz ostentacyjnej konsumpcji; w rezultacie większą część ludzi żyjących „z pracy rąk” de facto utraciło podmiotowoś

Jak przypomniano w dyskusji, nim Adam Smith napisał traktat „Badania na naturą i przyczynami bogactwa narodów” (tę biblię gospodarki rynkowej) zajmował się filozofią moralną… Współcześni przedsiębiorcy-kapitaliści w dużej części odeszli od rozważań o swej społecznej roli. Dlatego część osób odwraca się od takiego kapitalizmu, kontestując go w rozmaity sposób. A to leży u podstaw buntów (np. przeciw globalizmowi) i rosnącego populizmu, co znajduje odzwierciedlenie w wielu krajach przy urnach wyborczych.

Co zmieniać?


Niewątpliwie potrzebna jest „odnowa” moralna przedsiębiorców. Ale to trudne. Kuszą ich bowiem m.in. możliwości inwestowania w mniej ryzykowne przedsięwzięcia niż własny biznes - w papiery wartościowe i obligacje. Pełnymi garściami podsuwają je fundusze inwestycyjne, pośredniczące w ich sprzedaży w imieniu rządów i korporacji. To tendencja niesprzyjająca bynajmniej powstawaniu nowych miejsc pracy i swoistemu dzieleniu się efektami pracy i mnożeniu dochodów rzeszy zatrudnionych. A ze ludzie żyjący dostatnio mnie są podatni na prostackie, populistyczne argumenty - to kółko się zamyka…

W zmiany i naprawy kapitalizmu powinno się włączać czynnie państwo. Nie tylko szerzej realizować rolę opiekuńczą, szczególnie w nowoczesnych formach - raczej nie wypłacania „zapomóg” i zasiłków, lecz zapewniania wędki i systemu zachęt do pracy czy doskonalenia umiejętności.

To państwo też powinno osłabiać motywację przedsiębiorców do lokowania ich zysków w papiery wartościowe i skarbowe, tworząc zachęty do produktywnego z punktu widzenia społeczeństwa wykorzystania ich pieniędzy. Niestety, dzieje się inaczej.

Jak podkreślili niemal wszyscy uczestnicy debaty, państwo polskie od lat utrzymuje niepewność inwestowania, ale i rozwija biurokrację, która „zjada” wnoszone podatki i mnoży nieufność wobec przedsiębiorców.

Rządzący zatem jakby nie rozumieli, że celem nie jest funkcjonowanie państwa jako samoistnego bytu, ale wspieranie i ochrona działalności (w tym: gospodarczej) obywateli przez aparat i instytucje państwa. Te zmiany leżą w naszym zasięgu i są niezależne od procesów globalnych.

Powiedzieli w czasie debaty



Brunon Bartkiewicz, prezes zarządu, ING Bank Śląski SA

- Wzorce etyczne i moralne dla przedsiębiorców, sformułowane przed blisko stu laty przez Josepha Schumpetera, w zasadzie dopiero teraz stają się rzeczywistością. Niestety, wiele instytucji nie nadąża za zmianami. Media pokazują celebrytów, ale nie np. biznesmenów, którzy osiągnęli sukces startując z pozycji start-upu. Nie nadążają też za tym struktury państwowe. Częściowo trzymają nas w okowach starego porządku, a częściowo - nie pozwalają wyżej wzlecieć. Rządzący nie rozumieją, że celem nie jest funkcjonowanie państwa jako samoistnego bytu, ale wspieranie przez państwo obywateli i ochrona ich działalności.

Zbigniew Jakubas, właściciel, Grupa Kapitałowa Multico

- Ocena kapitalizmu powinna być indywidualna: jego oblicze w Polsce jest bardziej ludzkie niż w większości krajów wolnorynkowych. Dlatego że nasi przedsiębiorcy mają większą wrażliwość na sprawy społeczne, gdyż całkiem niedawno się dorobili. Bliższa jest też im filozofia jednego z najbogatszych ludzi XIX wieku - Andrew Carnegie, który uważał, że jego rolą pozostaje nie tylko pomnażanie pieniędzy dla konsumpcji, ale także służba społeczeństwu (co znalazło wyraz choćby w zbudowaniu 200 bibliotek).

Przemysław Krych, założyciel, prezes zarządu, Griffin Real Estate

- W Polsce mamy problem, z którym trzeba się mierzyć: brak kultury kompromisu. To było charakterystyczne dla etosu mieszczaństwa, tak słabego przecież w polskiej historii. Nowym elitom politycznym, pochodzącym z chłopstwa lub szlachty, daleko do uznania, że - jak często bywa w biznesie - mogą wygrać obie strony, a nie musi być „moje na wierchu”. Niestety, taka postawa uderza w biznes.

 Ks. Jacek Stryczek, założyciel Stowarzyszenia Wiosna i współtwórca akcji Szlachetna Paczka

- Przedsiębiorcy powinni płacić uczciwie podatki, ale nie są do tego zachęcani przez państwo, gdyż nie istnieją umowy z rządem, że te pieniądze będą wydawane na dobre cele, także społeczne. To zły stan, że państwo nie jest zobowiązane do takiej powinności.

Ale należy także zmieniać postawy i oczekiwania społeczne. Nie może być tak, że ktoś daje pracę, a ktoś inny - tylko ją bierze. Należy oczekiwać, że „pracobiorcy” będą czynić wysiłki, by się rozwijać - bo wtedy łatwiej dostaną pracę.


WIDEO

« POWRÓT
EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie