Inwestycje zagraniczne w Europie Centralnej

wnp.pl (Katarzyna Walterska)
Fot. Shutterstock

Inwestycje zagraniczne, nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach regionu przybierają zupełnie nowy kształt, wchodzą w nowe obszary. Ale to dobra opinia o polskich pracownikach, a nie sytuacja polityczna determinuje decyzje o lokowaniu inwestycji - wynika z debaty "Inwestycje zagraniczne w Europie Centralnej", która odbyła się podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Od początku transformacji zarówno Polska i kraje naszego regionu były atrakcyjne dla inwestorów zagranicznych. W zasadzie nieprzerwanie od 1991 roku mieliśmy do czynienia z napływem kapitału zagranicznego. Z danych na koniec 2015 roku wynika, że bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce to kwota 712 mld zł co stanowi 40 proc. PKB. Inwestycje te to głównie przemysł, usługi finansowe, handel. Pozostałe kraje regionu, zwłaszcza te mniejsze w relacji do gospodarki mają jeszcze więcej kapitału bo ponad 69 proc. PKB – Węgrzy, 62 proc. PKB – Czechy, 56 proc. Słowacja. Nie należy zapominać, że to inwestorzy zagraniczni pomagali w procesie prywatyzacji. Wchodzili na nasz rynek po to, żeby być bliżej lokalnego konsumenta.

GALERIA  9 ZDJĘĆ

- Z punktu widzenia zmian, które zachodzą na arenie międzynarodowej można powiedzieć, że pewien model napływu inwestycji zagranicznych do Polski, czy innych krajów regionu zaczyna się wyczerpywać, ponieważ w zasadzie wszyscy poważni gracze są w tych krajach obecni. Nowych podmiotów raczej ciężko się spodziewać. Nawet jeśli przyciągamy jakąś inwestycję zagraniczną, to wiąże się to z dużą konkurencją ze strony innych krajów i  wysokimi kosztami. Czy w najbliższych latach inwestorzy zagraniczni zamierzają inwestować więcej , mniej czy mniej więcej tyle samo co w ostatnich latach – pytał moderator debaty Adam Czerniak, główny ekonomista Polityki Insight.

Patryk Borzęcki, dyrektor zarządzający ds. przetwórstwa, usług na kraje Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej, Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju stwierdził, że inwestycje zagraniczne nie tylko w Polsce ale i w innych krajach przybierają nowy kształt, wchodzą w nowe obszary.

- Kraje, które są bardziej rozwinięte nie mają preferencji co do inwestycji zagranicznych, bo czym mogą się one różnić od inwestycji krajowych. Należałoby patrzeć na inwestycje bardziej ogólnie i w takim kontekście, że inwestycje realizowane przez polskie podmioty w krajach, które osiągnęły pewnie poziom rozwoju. Lub zastanowić się, czy wspierać i dotować inwestycje zagraniczne, które służą wspieraniu dobrze rozwiniętych bogatych firm zagranicznych kosztem środków, które posiadają kraje o niższym poziomie rozwoju – mówił ekspert.

I przyznał, że to dość drażliwy temat, ale też nie do końca jednoznaczny. - To zupełnie naturalne, że w pewnym momencie zaczynany selektywnie podchodzić do inwestycji i wybierać a z drugiej strony jednak wspierać inwestycje zagraniczne swoich firm. Od 2005 roku w Polsce i regionie poziom inwestycji zagranicznych realizowanych przez firmy krajowe systematycznie wzrasta – podkreślił.

Zwrócił uwagę, że przez ostatnie 2-3 lata poziom inwestycji zagranicznych jest znacząco poniżej tego, który obserwowaliśmy na początku lat 90-tych czyli przed wybuchem kryzysu. Jego zdaniem  poziom inwestycji zagranicznych powinien nadal trochę rosnąć w krajach regionu a wynika to z tego, że nadal z tych krajach są pewne przewagi konkurencyjne związane z wykwalifikowaną, ale nadal tańszą siłą roboczą.

- Po kryzysie w roku 2008 poziom zainteresowania inwestycjami zagranicznymi drastycznie spadł. Później zaczął się odbudowywać – dodał Patryk Borzęcki.

Z jego opinią nie zgodziła się Iwona Chojnowska-Haponik, dyrektor Departamentu Inwestycji Zagranicznych Polskiej Agencja Inwestycji i Handlu. - Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że w czasie kryzysu Polska zanotowała obniżenie bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Lata kryzysu były doskonałym czasem dla Polski. Zmienił się rodzaj inwestycji, co płynęło na ich wolumen. Nie mieliśmy już do czynienia z transakcjami prywatyzacyjnymi. Przestaliśmy mieć wielkie inwestycje typu greenfield, zaczęliśmy przechodzi w dojrzalszą fazę gospodarki, która przyciąga inny typ inwestycji. Wśród nich sektor usług nowoczesnych dla biznesu. Warto zatem analizować statystyki nie tylko z punktu widzenia wartości napływającego kapitału, ale też pokazywać miejsca pracy, które są tworzone dzięki nowym inwestycjom. Sektor usług nowoczesnych dla biznesu jest tego najlepszym przykładem – powiedziała.

Zwróciła uwagę, że w Polsce pojawiły się w zamian inwestycje typu brownfield, czyli rodzaj inwestycji realizowanych poprzez ponowne wykorzystanie terenów, budynków lub obiektów infrastruktury przemysłowej.

- Wynikało to z tego, że np. Niemcy w czasie kryzysu nie chcieli u siebie rozbudowywać zakładów, zwiększać mocy produkcyjnych. Chcieli szybko realizować zamówienia. Stąd zamiast inwestycji typu greenfield zaczęli lokować projekty w wynajętych powierzchniach magazynowych czy produkcyjnych już istniejących. 47 proc. zainwestowanego kapitału to były reinwestycje - dodała.

Jak to wygląda z perspektywy firmy doradczej? Czy protekcjonizm może szkodzić inwestycjom zagranicznym, czy nie? Marcin Diakonowicz, partner w dziale audytu firmy doradczej Deloitte zwrócił uwagę, że z jednej strony poruszamy się w świecie globalnych korporacji i możemy mówić o globalnym podejmowaniu decyzji, ale polski rynek szczególnie rynek środkowo-wschodniej jest trochę inny niż nam się wydaje.

- Szczególnie w Polsce jest dużo firm rodzinnych, które pochodzą z Europy Zachodniej. W Polsce, na Węgrzech czy w Czech gros inwestycji realizowanych jest przez firmy rodzinne z Niemiec. Oni nie zawsze podejmują decyzje na podstawie dokładnych analiz, tylko bliskości geograficznej, mentalności czy wyczucia biznesowego właścicieli. Bardzo często te inwestycje nie są ujęte w statystykach PAIiH, bo agencja klasyfikuje zadeklarowane inwestycje dużych korporacji – mówił ekspert.

Marcin Diakonowicz stwierdził, że szczególnie firmy rodzinne trzymają się z daleka od polityki.

Iwona Chojnowska-Haponik zwróciła uwagę, że liczba inwestorów zainteresowanych ofertą Polski rośnie skokowo. - Wszystkie duże firmy trafiają bezpośrednio do agencji, ale też mamy do czynienia z mniejszymi podmiotami, które rozwijają swoją działalność. Poza tym naszymi klientami coraz częściej są polskie firmy, które widzą wartość dodaną ze współpracy z PAIiH również z powodu obsługi, która mają zagwarantowaną zagranicą, a którą agencja może świadczyć – dodała.

Innym miernikiem atrakcyjności inwestycyjnej są badania ankietowe. Co roku publikuje jest Polska-Niemiecka Izba Przemysłowo Handlowa (AKH) a dotyczą one atrakcyjności inwestycyjnej Polski i innych krajów regionu. – Dla niemieckich inwestorów Polska zawsze była atrakcyjnym miejscem do inwestycji ze względu na niższe koszty i wykształcenie pracowników – powiedział Michael Kern, dyrektor generalny, członek zarządu, AHK Polska. Zwrócił uwagę, że niemieccy inwestorzy bardzo cenią sobie wykształcenie polskich pracowników. - I to jest miarą, konkurencyjności Polski na tle krajów regionu teraz w przyszłości – dodał. Ważne jest – zdaniem Michaela Kerna – jak będzie kształtowany system edukacji szczególnie wyższej.

Załóżmy jednak, że niemiecki przedsiębiorca przeczytał w polskiej gazecie, że polski rząd nie chce inwestorów zagranicznych. Czy w takim razie ten inwestor ma zainwestować w Polsce, czy nie? - pytał moderator debaty Adam Czerniak, główny ekonomista, Polityka Insight.

- Globalne koncerny mają swoje działy analiz i zwracają uwagę także na tego typu sygnały, ale mamy też niemieckie firmy rodzinne, które mogą być dotknięte sytuacją protekcjonistyczną – stwierdził Marcin Diakonowicz.

- Z naszych analiz wynika, że koncerny nie obawiają się protekcjonistycznego zachowania. Ale w odpowiedzi na nasze badania jestem z prezesów dużego niemieckiego koncernu powiedział, że różnica między Polską a Czechami czy Węgrami polega na tym, że  inwestowanie poza Pragą czy Budapesztem jest praktycznie niemożliwe. Natomiast w Polsce, przez to, że kraj jest zdecentralizowany – we Wrocławiu, Katowicach czy Poznaniu znajdzie tak wykwalifikowanych pracowników jak w Warszawie - dodał Diakonowicz.

Zwrócił uwagę, że nie sytuacja polityczna a bardzo dobra opinia o polskich pracownikach to jeden z aspektów, który podkreślają inwestorzy zagraniczni. Dla inwestorów ważną rolę odgrywa też bliskość kulturowa. - To zależy z jakim krajem Polska konkuruje. Niezwykle ważny okazała się ten aspekt w sektorze usług nowoczesnych dla biznesu. Polska konkurowała z Indiami - zagłębiem firm z tego sektora. Po wielu latach doświadczeń okazało się, że Hindusi mówią znakomicie po angielsku, natomiast nie są w stanie porozumieć się z Brytyjczykami. Różnica w mentalności jest ogromna. Oczywiście kraje z regionu są dla siebie bezpośrednimi konkurentami. Przykładem jest walka o inwestycje motoryzacyjne - na ostatniej prostej Polska musi mierzyć się z Czechami lub Węgrami – podkreśliła Iwona Chojnowska-Haponik. 

Z kim kraje regionu konkurują najczęściej? - Polska konkuruje ze wszystkimi. Patrząc na projekty, które obejmują kraje Bałtyckie, Polskę, Bałkany i wolumen transakcji to właśnie Polska w nadal przyciąga większość inwestycji - 40-50 proc. To wynika również z tego, że Polska ma dość duży rynek wewnętrzny – podkreślił Patryk Borzęcki z EBOiR-u.

Ale też  - na co zwrócił uwagę moderator debaty – w dobie Brexitu, Polska zaczyna konkurować z Niemcami, z Francją o inwestorów z Londynu. – Niestety nie w każdym obszarze mamy szanse wygrać tę konkurencję. Ale np. centra usługowe zdecydowanie tak. Wyraźnie widać, że jest grupa inwestorów, którzy wybierają się na zakupy do Wielkiej Brytanii i tam przejmują firmy i są aktywnym graczem – powiedział Patryk Borzęcki.

« POWRÓT
EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.