Spotkamy się w wyjątkowym miejscu – Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach! Niezwykła bryła obiektu, zielona dolina prowadząca do Spodka, niepowtarzalny klimat i energia, powierzchnia i pojemność, to właśnie tam realizowane są wielkie wydarzenia.
Sprawdzona, ukształtowana przez kilkunastoletnie doświadczenie formuła organizacyjna Europejskiego Kongresu Gospodarczego to trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem znamienitych gości.
25 kwietnia 2022 • Katowice, Międzynarodowe Centrum Kongresowe
26-27 kwietnia 2022 • Katowice, Uniwersytet Śląski, Wydział Humanistyczny
Europejskie Forum Młodych Liderów zapewni uczestnikom z Polski, innych krajów Unii Europejskiej, Bałkanów Zachodnich, Europy Wschodniej i Kaukazu, przestrzeń do dzielenia się doświadczeniami, nawiązywania kontaktów oraz dyskusji o ważnych dla młodych ludzi w całej Europie tematach.
IMPREZA TOWARZYSZĄCA XIV EUROPEJSKIEMU KONGRESOWI GOSPODARCZEMU
Najwyższy czas uznać, że lekarz z Ukrainy nie jest gorszym specjalistą
Tomasz Wolf - 27-01-2022
Luka pokoleniowa w grupie wiekowej lekarzy 30-40 lat jest ogromna - mówi Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med
Brak lekarzy, pielęgniarek i pracowników biurowych zagraża funkcjonowaniu firm z branży medycznej. - Sytuacja jest bardzo trudna. Lux Med ma szerokie potrzeby kadrowe, bo oprócz części medycznej mamy typową część biurową. Sytuacja jest bardzo trudna, gdyż absolutnie jest to rynek pracownika, którego charakter bardzo się zmienił, szczególnie w przypadku młodego pokolenia. Pracownik przede wszystkim myśli o tym, żeby część swojego czasu poświęcić na pracę, a część na realizację swoich pasji i upodobań – mówi w rozmowie z WNP.PL Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med.
Świat bardzo szybko rozwija się technologicznie i pewne, powtarzalne czynności będą wykonywały maszyny. Na rynku będą królowały nowe zawody, które trudno nam sobie dzisiaj wyobrazić – mówi Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med.
W Polsce automatyzacja i robotyzacja postępują stosunkowo powoli, ale już dziś niektóre, powtarzalne czynności w przypadku zawodu lekarza mogą usprawnić technologiczne innowacje telemedyczne czy w zakresie telemonitoringu.
Istotny jest rozwój telemedycyny. Technologia ta musi się w Polsce szybko rozwijać, aby minimalizować nierówny dostęp do opieki medycznej. Teleporady powinny mieć więcej standardów – ocenia Anna Rulkiewicz.
Jak na działalność firmy wpływa obecna sytuacja na rynku pracy. Jakie są bolączki branży medycznej?
Anna Rulkiewicz: Lux Med ma szerokie potrzeby kadrowe, bo oprócz części medycznej mamy typową część biurową. Sytuacja jest bardzo trudna, gdyż absolutnie jest to rynek pracownika, którego charakter bardzo się zmienił, szczególnie w przypadku młodego pokolenia. Dzisiaj bardzo istotny jest work-life balance. Pracownik przede wszystkim myśli o tym, żeby część swojego czasu poświęcić na pracę, a część na realizację swoich pasji i upodobań. W związku z tym nie jest to pokolenie, które pracowałoby za wszelką cenę, aby zrobić karierę.
Czym skutkuje taka zasada zarządzania przez pracownika czasem, w której za cel stawia się odnalezienie równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym?
- Pracownicy mają konkretne wymagania: chcą pracować w dużej mierze online, chcą mieć dużo wolnego czasu, chcą, aby dbano o ich potrzeby, zdrowie psychiczne. Wynagrodzenie jest dziś bardzo istotne, a nawet – powiedziałabym – najważniejsze. Rozmowa kwalifikacyjna zaczyna się nie od dodatkowych benefitów, a od kwestii związanych z wynagrodzeniem. Jego wysokość zajmuje 70 proc. czasu rozmowy, a dopiero potem dyskutuje się o bonusach. Nowy pracownik nie zakłada też, że będzie pracował w firmie do końca życia, albo zatrzyma się w niej na dłużej. Jest to dla niego przygoda, świat leży u jego stóp, więc to on będzie decydował, gdzie będzie pracował i jak długo.
Jakie rodzi to wyzwania dla pracodawcy?
- To zasadnicza, mentalna zmiana i bardzo istotne jest to, że – jeśli chcemy pozyskiwać pracowników, rozwijać się – musimy przygotować się do tego organizacyjnie. Budowanie więzi z pracownikiem, który pracuje online, albo hybrydowo, jest dużo trudniejsze, niż w przypadku pracownika zatrudnionego na stałe w biurze, który codziennie przychodzi do pracy i bierze udział w różnego rodzaju spotkaniach integracyjnych. W tym pierwszym przypadku integracja z firmą, z innymi ludźmi, integracja emocjonalna zachodzi na dużo mniejszą skalę. Dlatego strategia pracodawcy jako innowatora, który kreuje nową rzeczywistość, dba o zrównoważony rozwój, o wartości, które są tożsame z wartościami pracownika, będzie miała dużo większy sens niż w przeszłości. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że na rynku zaszły zasadnicze zmiany. To dziś bardzo trudny rynek, mocno pracowniczy, w dużej mierze on-linowy, inaczej budowane są na nim więzi między pracodawcą a pracownikiem, wynagrodzenie stanowi główną treść rozmowy, a inflacja i Polski Ład nie pomagają, aby o wynagrodzeniach móc rozmawiać spokojnie.
Nowe technologie wpływają na codzienną pracę specjalistów. Co to oznacza dla pracodawców?
- Świat bardzo szybko rozwija się technologicznie i pewne, powtarzalne czynności będą wykonywały maszyny. Na rynku będą królowały nowe zawody, które trudno nam sobie dzisiaj wyobrazić. Pracownicy, szczególnie ci, którzy dzisiaj są zatrudniani i mają już spore doświadczenie zawodowe, będą musieli zdobywać nowe umiejętności, albo się przekwalifikować, jeśli nie będą dysponowali jakimiś dodatkowymi umiejętnościami wyniesionymi ze swojej edukacji.
W Polsce automatyzacja i robotyzacja postępują stosunkowo powoli. Maszyny nie zastąpią więc szybko człowieka. Ten proces będzie długofalowy, ale już dziś niektóre, powtarzalne czynności w przypadku zawodu lekarza mogą usprawnić technologiczne innowacje telemedyczne czy w zakresie telemonitoringu. Funkcjonują one już od lat, a jednak nie każdy podmiot medyczny je stosuje, bo do tego potrzebne jest jeszcze mentalne przekonanie człowieka, który ma brać na siebie całą odpowiedzialność, a zastępuje go maszyna. Świadomość całego społeczeństwa jednak rośnie, a pandemia przyspieszyła ten proces. Jeszcze nie tak dawno teleporady i telekonsultacje wydawały się niemożliwe, a dziś są stosowane. Pewne rzeczy niespodziewanie doznały nagłego przyspieszenia wywołanego przez tsunami, które przetacza się przez nasz świat w formie pandemii. Technologie muszą się zmieniać, a nasze umiejętności rozszerzać, czynności powtarzalne będą zastępowane, ale to jest długofalowy proces.
A jeśli chodzi o kadrę medyczną, w jaki sposób branża radzi sobie z jej brakiem?
- Zarówno w przypadku pielęgniarek, jak i lekarzy, są to starsze pokolenia, gdzie średnia wieku sięga 50 lat. Młodsza grupa wiekowa, czyli lekarze-rezydenci, po pierwsze mają mniejsze doświadczenie w pracy z pacjentem, a po drugie, do niedawna masowo wyjeżdżali za granicę po odbyciu rezydentury. Teraz próbujemy ich ze wszech sił zatrzymywać różnego rodzaju umowami, dodatkami, możliwością pracy już podczas rezydentury, starając się, aby atrakcyjne wynagrodzenie zachęciło ich do pracy w kraju. Widać już pozytywne zmiany, ale nadal pod względem liczby lekarzy i pielęgniarek na tysiąc mieszkańców znajdujemy się na samym końcu Unii Europejskiej. Sytuacja jest dramatyczna, bo mamy ogromną lukę pokoleniową.
Obecnie zwiększono liczbę miejsc na uczelniach medycznych i stosuje się różne mechanizmy w celu zatrzymywania lekarzy na rezydenturze i budowania ich lojalności poprzez umożliwienie szybszego zarobkowania, przy wyższych wynagrodzeniach. Nadal jednak luka pokoleniowa w grupie wiekowej lekarzy 30-40 lat jest ogromna. Gros pielęgniarek zrezygnowało z zawodu, zaś lekarze masowo wyjeżdżali i robili specjalizacje poza granicami Polski. Każdy lekarz po studiach w kraju, który uzyskał nostryfikację dyplomu, z uwagi na te same regulacje może pracować w każdym innym kraju Unii Europejskiej.
Czy rozwiązaniem są pracownicy medyczni spoza Polski?
- Nie są. W naszym kraju wymagany jest język polski, który jest trudny do przyswojenia. Najszybciej asymilować się mogą ludzie ze wschodu. Jest to jakiś kierunek, zwłaszcza, że Polska ułatwiła nostryfikację dyplomu. Ale nadal trwa ona od roku do półtora, co powoduje, że lekarze nie mogą wykonywać przez ten czas swojego zawodu. Lekarzy z Białorusi, w obecnej sytuacji w tym kraju, trudno jest nam pozyskiwać. Z kolei lekarzom z Ukrainy nie jest łatwo podjąć decyzję o przyjeździe do Polski w kontekście zarabiania przez półtora roku bardzo małych pieniędzy.
Co mogłoby poprawić sytuację?
- Szybsza nostryfikacja dyplomu. Potrzebna jest też większa otwartość środowiska medycznego. Uznanie, że lekarz z Ukrainy nie jest gorszym specjalistą. Nasze systemy nauczania różnią się, ale w sytuacji braków w kadrze medycznej dużo bezpieczniej jest mieć lekarza z zagranicy niż wakat. Należy podjąć też próby łagodzenia skutków braku wynagrodzenia do czasu uzyskania nostryfikacji dyplomu. Może warto tych lekarzy szybciej przyjmować do pracy pod większą kontrolą, zamiast trzymać ich z dala od tego zawodu. Trzeba też robić wszystko, żeby rezydenci leczyli w Polsce, stwarzając im takie warunki, by pozostawali w kraju.
Istotny jest też rozwój telemedycyny. Technologia ta musi się w Polsce szybko rozwijać, aby minimalizować nierówny dostęp do opieki medycznej. Teleporady powinny mieć więcej standardów, a telemonitoring powinien być bardziej rozpowszechniony, co dzięki zdalnej pracy z pacjentem pozwoliłoby lepiej wykorzystywać potencjał lekarzy, którzy leczyliby chorych spoza swojej miejscowości.
Trzeba także kształcić nowe kadry medyczne. Pojawiają się wątpliwości, że na uczelniach medycznych jest dużo miejsc dla studentów i nie wiadomo, czy będą oni dobrymi lekarzami. Życie ich zweryfikuje, nie przejmowałabym się więc tym dziś aż tak bardzo. Jeżeli stworzyliśmy możliwości do kształcenia, to teraz trzeba zrobić wszystko, aby wszyscy ci, którzy przejdą przez te ciężkie studia, pozostali w kraju.
Szanowny Użytkowniku!
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.