Spotkamy się w wyjątkowym miejscu – Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach! Niezwykła bryła obiektu, zielona dolina prowadząca do Spodka, niepowtarzalny klimat i energia, powierzchnia i pojemność, to właśnie tam realizowane są wielkie wydarzenia.
Sprawdzona, ukształtowana przez kilkunastoletnie doświadczenie formuła organizacyjna Europejskiego Kongresu Gospodarczego to trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem znamienitych gości.
25 kwietnia 2022 • Katowice, Międzynarodowe Centrum Kongresowe
26-27 kwietnia 2022 • Katowice, Uniwersytet Śląski, Wydział Humanistyczny
Europejskie Forum Młodych Liderów zapewni uczestnikom z Polski, innych krajów Unii Europejskiej, Bałkanów Zachodnich, Europy Wschodniej i Kaukazu, przestrzeń do dzielenia się doświadczeniami, nawiązywania kontaktów oraz dyskusji o ważnych dla młodych ludzi w całej Europie tematach.
IMPREZA TOWARZYSZĄCA XIV EUROPEJSKIEMU KONGRESOWI GOSPODARCZEMU
W tej chwili na giełdzie można bardzo dobrze zarobić
Bartosz Dyląg - 24-03-2022
- Na pewno przedłużająca się wojna nie jest dla inwestorów dobrą wiadomością - podkreśla prezes GPW Marek Dietl.
- W siłę rośnie sektor zbrojeniowy, ale jego reprezentacja na warszawskim parkiecie jest minimalna. Spodziewałbym się wzrostów w obszarze spółek surowcowych, których mamy sporo na GPW. Mogą też zyskać branże związane z infrastrukturą czy budownictwem - wskazuje w rozmowie z WNP.PL prezes Giełdy Papierów Wartościowych Marek Dietl.
Zdaniem Marka Dietla, dla inwestorów długoterminowych ważne są dwie kwestie: ścieżka inflacji i stopy procentowe w Polsce oraz rozstrzygnięcie zmierzające w kierunku zawieszenia broni lub wycofania się wojsk rosyjskich z Ukrainy. Takie scenariusze byłyby najlepszą informacją.
- Podstawowym warunkiem poprawy sentymentu do Polski jest oczywiście unormowanie sytuacji w Ukrainie. Im szybciej będzie tam spokojnie, tym lepiej dla Polski i całego regionu. Dlatego w centrum uwagi są teraz pertraktacje pokojowe - podkreśla prezes GPW.
- Można wyobrazić sobie sytuację, w której Rosja na długi czas zostanie pariasem i nie będzie funkcjonowała w świecie gospodarczym. Scenariusz ten oznacza zupełnie inne podejście do kwestii bezpieczeństwa surowcowego czy żywnościowego - dodaje Marek Dietl.
Inwestowanie i przyszłość rynku kapitałowego to jeden z ważniejszych tematów, który poruszymy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Rejestracja na event już trwa.
Jakie są dziś nastroje wśród inwestorów obecnych na GPW?
– Mają racjonalne nastawienie; wszyscy wiedzą, że wojna toczy się poza granicami Polski, jesteśmy członkami NATO i UE, w zupełnie innej sytuacji geostrategicznej niż Ukraina.
Z drugiej strony w tym momencie inwestorzy niezbyt przychylnie patrzą na polskie aktywa, a tym bardziej na ukraińskie, które są pod presją.
Bardzo mocno pracujemy z inwestorami, by potwierdzić bezpieczeństwo Polski. Nasze aktywa powinny być znów bardziej widoczne "na radarze".
Krótkoterminowi inwestorzy są w swoim żywiole, bo jest bardzo duża zmienność, na której można bardzo dobrze zarabiać. W zależności od informacji z frontu rosyjsko-ukraińskiego, dotyczących negocjacji pokojowych, giełda rośnie i spada - z tendencją jednak spadkową. Do tego wszystkiego dochodzi niepewność co do ścieżki inflacji, a co za tym idzie – kursu walutowego.
Niezwykle istotna w tym kontekście jest także wizyta w Polsce prezydenta USA Joe Bidena w tym tygodniu.
Jak bardzo zauważalny jest odpływ inwestorów z GPW oraz napływ kapitału na warszawski parkiet z giełd wschodnich?
– Obserwujemy dwie tendencje. Z jednej strony mamy napływ kapitału pasywnego, związany z tym, że wzrosła nasza waga w indeksach po wyrzuceniu Rosji. Z drugiej – widać delikatny odpływ aktywnie zarządzanego kapitału długoterminowego. To ma związek z tym, że aktywa złotowe nie są obecnie w cenie. Czytaj też: Banki zarobią dodatkowe miliardy. Ale kolejne podwyżki stóp mogą im zaszkodzić Jak wspomniałem, w związku z bardzo dużą zmiennością, mamy napływ kapitału krótkoterminowego, lokalnego i światowego.
W jakiej sytuacji handel spółek wchodzących w skład indeksu WIG-Ukraine może być zawieszony?
– Nie chcemy zawieszać handlu żadnymi spółkami. Możliwe byłoby to w przypadku pojedynczej spółki, gdybyśmy mieli do czynienia z zamrożeniem aktywów. Na razie nic takiego nie nastąpiło.
Oczywiście, dochodzi do sporych przecen ukraińskich spółek na naszym parkiecie, co nie jest jednak nieracjonalne ze strony inwestorów. Bardziej dziwi mnie ich zachowanie w stosunku do polskich spółek.
Który scenariusz rozwoju sytuacji w Ukrainie byłby najkorzystniejszy - z punktu widzenia inwestorów obecnych na GPW?
– Dla krótkoterminowych inwestorów najlepsza jest zmienność, czyli na przemian dobre i złe informacje z frontu. Dla inwestorów długoterminowych ważne są dwie kwestie: ścieżka inflacji i stopy procentowe w Polsce oraz rozstrzygnięcie zmierzające w kierunku zawieszenia broni lub wycofania się wojsk rosyjskich z Ukrainy. Takie scenariusze byłyby najlepszą informacją.
Na pewno przedłużająca się wojna nie jest dla inwestorów dobrą wiadomością... Podobnie przedłużane i wzmacniane sankcje. Przy czym warto zauważyć, że spółki notowane na GPW mają relatywnie mały udział w przychodach z Rosji czy Ukrainy.
Podstawowym warunkiem poprawy sentymentu do Polski jest oczywiście unormowanie sytuacji w Ukrainie. Im szybciej będzie tam spokojnie, tym lepiej dla naszego kraju i całego regionu. Dlatego w centrum uwagi są teraz pertraktacje pokojowe.
Ważne jest ponadto, jak będzie przebiegała ścieżka sankcji wobec Rosji.
Spółki których branż mogą zyskać w kontekście wojny w Ukrainie?
– Oczywiście w siłę rośnie sektor zbrojeniowy, ale jego reprezentacja na warszawskim parkiecie jest minimalna. Spodziewałbym się wzrostów w obszarze spółek surowcowych, których mamy sporo na GPW. Mogą też zyskać branże związane z infrastrukturą czy budownictwem.
Coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz mocnego, międzynarodowego wsparcia odbudowy Ukrainy, w którym Polska będzie hubem logistycznym tej odbudowy. Wiele branż może z tego skorzystać.
Dodatkowo napływ, często bardzo utalentowanych, osób z Ukrainy pozwoli rozładować niedobory na rynku pracy. Dla branż, które szczególnie mocno ucierpiały w tym aspekcie, powinno być to sporym pozytywnym wzmocnieniem.
Jak wojna w Ukrainie wpływa na strategię GPW?
– Nie ma tu bezpośredniego związku. Robimy swoje i dokładamy kolejne elementy. Pracujemy nad przygotowaniem drugiego domu dla fintechów ukraińskich. Co ciekawe: przed wojną Kijów był wyżej w rankingu miejsc przyjaznych start-upom niż Warszawa. Chcemy stworzyć dla nich biura, by mogły pracować z naszej siedziby oraz pakiet inkubacyjny, by były one stanie odtworzyć brakujące elementy, potrzebne do działania.
Czy GPW nadal planuje ekspansję i przejmowanie kolejnych giełd?
– Jesteśmy na finiszu rozmów z Ormianami. Kontynuujemy też współpracę polsko-węgierską, dotyczącą utworzenia wspólnej, regionalnej izby rozliczeniowej (Central Post-trade Solutions), w skład której wejdą węgierska izba Keler CCP oraz polska Izba Rozliczeniowa Giełd Towarowych.
Część pracowników GPW zaangażowała się w różne formy wsparcia uchodźców. Z tego powodu pewne sprawy mogą się opóźnić, ale sytuacja jest tak nadzwyczajna, że lepiej domknąć projekt później, a teraz pomóc uchodźcom z Ukrainy.
Jaki będzie wpływ konfliktu na złotego?
– Złoty jest teraz pod bardzo czujną obserwacją; sprawdza się, czy nie wykonujemy niestandardowych ruchów. Musimy mocno pracować nad komunikacją i pokazywać, że polska polityka monetarna jest w dobrych rękach.
Po pierwszym szoku widać, że inwestorzy zaczynają mocniej patrzeć na perspektywę zmiany stóp procentowych i deficytu budżetowego.
Są oczywiście emocje, geopolityka, ale powoli zaczyna się pogłębiona analiza ekonomiczna, jak świat może wyglądać po zakończeniu inwazji Rosji na Ukrainę.
Jak - pana zdaniem - europejskie rynki będą zatem wyglądały po wojnie?
– Rosja przed najazdem na Ukrainę miała 1,8 proc. globalnego produktu brutto, liczonego według parytetu siły nabywczej. Nie odgrywała zatem przemożnej roli w gospodarczym świecie. Wyłączenie Rosji i Ukrainy ze światowych rynków nie jest olbrzymią wyrwą.
Dużo zależy od tego, jak zostaną ułożone relacje międzynarodowe. Można wyobrazić sobie sytuację, w której Rosja na długi czas zostanie pariasem i nie będzie funkcjonowała w świecie gospodarczym. Scenariusz ten oznacza zupełnie inne podejście do kwestii bezpieczeństwa surowcowego czy żywnościowego.
Co dalej z rosyjską gospodarką w razie przedłużania się konfliktu zbrojnego w Ukrainie?
– Sankcje są niepełne i opornie wprowadzane, ale jednak uderzają w rosyjską gospodarkę, która nie jest technologicznie samowystarczalna. Nawet wsparcie Chin nie wystarcza w pełni...
Kluczowe jest to, czy sankcje będą dotkliwe dla Rosjanek i Rosjan oraz to, czy nastąpi dekapitalizacja infrastruktury wydobywczej. Pytanie, czy Rosja zacznie tracić swój potencjał wydobywczy...
Dla Polski osłabienie rosyjskiej gospodarki krótkoterminowo oznaczałoby mniejsze zagrożenie agresją. Dlatego w naszym interesie leży, by sankcje były jak najgłębsze i najszersze. Widać jednak, że Zachód tak ostrej perspektywy nie podziela.
Czy według pana sytuacja polityczna w Rosji może w najbliższym czasie się zmienić? Skąd może przyjść impuls do tych zmian?
– Jestem dość sceptyczny, co do szybkiej zmiany władzy w tym kraju. Nie mam wielkich nadziei, że nastąpi tam demokratyczna rewolucja, która wyniesie do władzy przedstawicieli klasy średniej.
Z historii wiemy, że dyktatorzy rosyjscy czy radzieccy w różnych okolicznościach rozstawali się ze swoimi funkcjami. Na razie wydaje się jednak, że Putin skonsolidował olbrzymią władzę w swoich rękach i - mimo oczywistych niepowodzeń militarnych - tymczasem utrzymuje się przy władzy. Zmiana nie jest prosta, zwłaszcza że cieszy się on olbrzymim poparciem społecznym.
Szanowny Użytkowniku!
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.