- Mamy jasno wyznaczone cel - tj. rozwój zgodnie z koncepcją Industry 4.0. Stajemy się ekologiczną Smart Factory, w której produkowane są nowoczesne maszyny - mówi Leszek Szulc, dyrektor ds. technicznych i produkcji w firmie SaMASZ.
Jakie inwestycje podjęli Państwo w ostatnich 3 latach?
- Firma SaMASZ w tym roku obchodzi 40-lecie działalności, największy jednak rozwój inwestycyjny jest widoczny od 2018 r., w którym przeprowadziliśmy się z Białegostoku do nowej fabryki w Zabłudowie.
Powstał wtedy budynek biurowo-socjalny o powierzchni 7,5 tys. m2 i hale produkcyjne o powierzchni ponad 2,8 ha, a także ośrodek badawczo-rozwojowy (pow. 2,2 tys. m2), który po 3 latach rozbudowywaliśmy.
Już w połowie 2021 roku odbyło się oficjalne otwarcie nowej hali prototypowni, która służy nam do badań i budowy coraz większych oraz bardziej złożonych modeli maszyn.
Leszek Szulc, dyrektor ds. technicznych i produkcji w firmie SaMASZ (fot. Karol Hołownia/Farmer/PTWP)Dodam, że ową rozbudowę zrealizowaliśmy w ramach projektu OBR2 – „OBR.SaMASZ.PL” jako element koncepcji SuperFabryka 4.0 na potrzeby Klastra Obróbki Metali – Krajowego Klastra Kluczowego.
Poza rozbudową w ramach projektu zakupiliśmy giętarki trzpieniowe do rur i profili, wycinarkę laserową do rur i profili, zrobotyzowane stanowisko do spawania, urządzenia spawalnicze, oraz zrobotyzowaliśmy stanowisko do tłoczenia i wykrawania. Zainstalowaliśmy także stanowiska do testowania maszyn i do badań zmęczeniowych oraz wdrożyliśmy system informatyczny, wspomagający digitalizację procesów technologicznych, jak również niezbędne systemy wspierające.
Drugi projekt, wykonywany równolegle, to inwestycja w ramach Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W połowie 2021 r. podpisaliśmy umowę z SSSE, w której zadeklarowaliśmy minimum 40 mln zł do 2026 r. na nowe inwestycje, polegające na zwiększeniu zdolności produkcyjnej przedsiębiorstwa. W ramach tej inicjatywy rozbudowaliśmy już główne hale produkcyjne o kolejne 4 tys. m2. Zatem „pod dachem” mamy teraz łącznie 3 ha.
Nabyliśmy też maszyny i urządzenia wpisujące się w projekty automatyzacji procesów produkcyjnych i logistyczno-magazynowanych. Zdecydowaliśmy się m.in. na automatyczny system do wycinania laserowego. Instalacja składa się z automatycznego magazynu blach (24 wieże o maksymalnej pojemności 2,5 tys. t blachy).
Cięcie odbywa się na 2 laserach (docelowo 3), połączonych z automatycznym magazynem za pomocą zintegrowanego systemu załadunku blachy, sortowania wyciętych detali i rozładunku ażuru po cięciu. Całym system zarządza 7 zintegrowanych systemów informatycznych. Te systemy zostały skutecznie połączone z różnymi sterownikami, w tym m.in. sterownikami laserów Mitsubishi, oraz sterownikami magazynu automatycznego.
Dzięki tej integracji, wszystkie niezbędne informacje są przekazywane automatycznie między systemami, eliminując konieczność wielokrotnego wpisywania tego samego do różnych programów. Systemy wymieniają się danymi dotyczącymi m.in. założonych zleceń produkcyjnych, dostaw surowców, aktualnych stanów magazynowych, konkretnej puli zarezerwowanej blachy pod określone zlecenie, liczby wyciętych detali z przypisaniem konkretnego zlecenia oraz liczby posortowanych detali.
Dodatkowo system umożliwia identyfikację numeru konkretnej palety, na której posortowane detale zostały umieszczone oraz ich lokalizację w automatycznym magazynie.
W ramach wspomnianej inwestycji zakupiliśmy również 2 prasy krawędziowe. Z pierwszą prasą zintegrowano robot, który wykonuje operację gięcia na prasie krawędziowej.
Całe stanowisko posadowiono przy automatycznym magazynie - dzięki temu wyeliminowaliśmy większość operacji logistycznych, ponieważ detale do gięcia robot pobiera bezpośrednio ze stacji wydawczej automatycznego magazynu.
SaMasz. Jeden z kluczowych etapów produkcji kosiarek – montaż listew tnących (fot. Karol Hołownia/Farmer/PTWP)
To wszystko?
- Nie. Poza automatycznym magazynem blach zainwestowaliśmy również w magazyny paletowe do przechowywania półfabrykatów przed procesem spawania oraz automatyczne regały pionowe do przechowywania przyrządów spawalniczych i elementów zakupowych do montażu.
W ramach inwestycji w SSSE zainwestowaliśmy bardzo mocno w wydział spawalni. Zwiększyliśmy jej powierzchnię o ponad 700 m2, powiększyliśmy system filtrowentylacji, zakupiliśmy nowe urządzenia spawalnicze, specjalistyczne stoły spawalnicze oraz zainstalowaliśmy kolejne zrobotyzowane stanowiska spawalnicze.
Obecnie w firmie posiadamy już 9 robotów spawalniczych na 6 stanowiskach.
Od momentu podpisania umowy z Suwalską Specjalną Strefą Ekonomiczną (czyli od połowy 2021 r.) do końca 2023 r. wydaliśmy na inwestycje ponad 40 mln, a przecież realizowane są jeszcze inwestycje w tym roku.
Warto tutaj wspomnieć też m.in. o budowie uruchomionej w lutym 2024 r. farmy fotowoltaicznej na powierzchni 1 ha usytuowanej przed fabryką (jej moc to 0,8 MWp).
Ostatnia inwestycja, o której chciałbym powiedzieć, to Transformacja Cyfrowa (TC) całej naszej organizacji. Opieramy ją na synergii 3 głównych filarów - tj. ludzi, technologii i procesów. Głównym celem TC pozostaje zwiększenie efektywności, stymulowanie innowacyjności oraz usprawnienie procesów biznesowych. Program obejmuje wdrożenie w całej organizacji zintegrowanego systemu informatycznego w zakresie PLM (Product Lifecycle Management), ERP (Enterprise Resource Planning), WMS, HR, zawierając w sobie koncepcję Industry 4.0 w (tym m.in.: cyfrowe bliźniaki, internet rzeczy, Big Data, rozwiązania z cyberbezpieczeństwa).
Jakie inwestycje podejmiecie w horyzoncie 5-letnim? Które z rodzajów inwestycji – w Państwa ocenie – mają szanse wieść prym w naszej gospodarce nadchodzącym 5-leciu i dlaczego?
- To bardzo dobre pytanie - tym bardziej w momencie recesji na rynku…
Jako SaMASZ mamy jasno wyznaczone cel - tj. podążanie zgodnie z koncepcją Industry 4.0. Stajemy się ekologiczną Smart Factory, w której produkowane są nowoczesne maszyny m.in. do zbioru zielonki - przy zastosowaniu innowacyjnych systemów i układów, pozwalających na prowadzenie zrównoważonego, precyzyjnego rolnictwa.
Potwierdzeniem realizacji tego celu stało się rozpoczęcie wspomnianej już Transformacji Cyfrowej (TC), która - według mnie - jest też głównym trendem rozwoju i nowych inwestycji w najbliższych latach.
Ważnym elementem programu transformacji będzie wykorzystanie technologii opartych na sztucznej inteligencji oraz uczeniu maszynowym (Machine Learning), które wspierają zarówno proces analizy danych, jak również wnioskowania na ich podstawie i podejmowania decyzji - z uwzględnieniem wszystkich dostępnych źródeł danych (np. prognozy, zamówienia, dane zbierane z maszyn w ramach koncepcji Internetu rzeczy).
Obecnie zatwierdzamy koncepcję biznesową nowego systemu ERP – Infor LN, który będzie zarządzał całą organizacją. Równolegle przygotowujemy się do warsztatów, szkoleń i migracji danych do tego nowego systemu. System ERP będzie zintegrowany z nowym systemem do kompleksowej obsługi HR; system Infor LN zostanie również skorelowany z systemem PLM (Product Lifecycle Management), który jest najistotniejszym systemem w ośrodku badawczo-rozwojowym.
Inne inwestycje, jakie będą się rozwijały w najbliższych latach, to oczywiście automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych oraz wprowadzanie autonomicznych, mobilnych robotów do m.in. zadań logistycznych.
W firmie SaMASZ zainwestowaliśmy bardzo dużo w te procesy i w nachodzących latach będziemy usprawniać, doskonalić zautomatyzowane funkcje, aby przynosiły jak największą wartość dla firmy.
Nie od rzeczy będzie również dodać, że automatyzacja łączy się ze zrównoważonym rozwojem - poprzez usprawnianie działań w obszarze ESG (Environmental, Social, Governance), umożliwia też organizacjom czerpanie korzyści ze zrównoważonego rozwoju.
Już teraz widzimy, że dzięki automatyzacji procesów, mocno redukujemy zużycie zasobów naturalnych, takich jak energia, surowce, co wpływa na minimalizację emisji CO2, ogranicza odpady oraz poprawia efektywność energetyczną.
Ostatnie lata w firmie SaMASZ to ogromne inwestycje w automatyzację i robotyzację oraz w nowoczesne systemy zarządzania - pracuje już m.in. 9 robotów spawalniczych (fot. Karol Hołownia/Farmer/PTWP)
Jakie bariery inwestycyjne w przypadku Pana firmy i branży konkretnie wchodzą w grę? Które ze „spowalniaczy” w przypadku gospodarki i PKB mają charakter przewlekły czy strukturalny, a które mają spore szanse na relatywnie szybkie, postępujące uśmierzanie?
- Firma SaMASZ notowała wzrosty sprzedaży rok do roku, jednak ostatni rok zmienił tę tendencję. Wpływa na to wiele czynników – pierwszym z nich jest oczywiście obecna koniunktura gospodarcza i widoczna recesja.
W sektorze agro (choć nie tylko) widać obecnie światowy kryzys gospodarczy – wszyscy producenci notują mają spadek obrotów, a rolnicy mierzą się z wieloma problemami.
Sytuacja jest tak napięta, że wybuchają rolnicze protesty; główne postulaty to m.in. rezygnacja z przepisów europejskiego Zielonego Ładu oraz zaostrzenie kontroli granicznej w celu ograniczenia importu produktów rolno-spożywczych spoza obszaru Unii Europejskiej.
Działania te wynikają oczywiście z trudności finansowych, w tym gwałtownego spadku dochodów rolników (wskutek obniżenia cen produktów rolnych, w tym m.in. mleka i zbóż).
SaMASZ 60 proc. swoich produktów eksportuje do wielu krajów na świecie, kryzys jednak jest globalny. Na całym globie rolnicy stawiają czoła wyzwaniom związanym z wysoką inflacją, skutkami pandemii oraz suszami.
Wzrost cen nawozów, energii elektrycznej i paliw negatywnie oddziałuje na zarówno duże, jak i małe gospodarstwa rolnicze.
Dodatkowo należy pamiętać, że mamy wojnę za naszą wschodnią granicą - po agresji Rosji na Ukrainę - która wprowadza kolejny element niepewności i ryzyka do sytuacji makroekonomicznej.
To wszystko wpływa na firmy takie jak SaMASZ, bo rolnicy przestają inwestować w nowoczesny sprzęt, a to się wprost przekłada na producentów.
Jak ocenia pan dostęp do proinwestycyjnego finansowania bankowego i instrumentów rynku kapitałowego - z poziomu własnego przedsiębiorstwa (które źródła finansowania inwestycji Państwa firma preferuje), ale i rozwoju tego rodzaju systemu w naszym kraju?
- Finansowanie inwestycji w firmie SaMASZ w dużej mierze realizuje za pomocą środków własnych. Całe wypracowane zyski z działalności operacyjnej przerzucamy na inwestycje, czyli zarząd nie wypłaca sobie dywidend, tylko corocznie inwestuje w rozwój.
Drugim bardzo ważnym źródłem finansowania inwestycji pozostają oczywiście pożyczki bankowe (leasingi, kredyty), które realizujemy we współpracy z PKO BP oraz BGK. Mimo ogromnych inwestycji w ostatnich latach nie mieliśmy problemu z uzyskaniem finansowania bankowego.
Hybrydowy model finansowania inwestycji, oparty właśnie na środkach własnych i pożyczkach bankowych, jest obecnie dla nas wystarczający do stabilnego rozwoju firmy.
Dodam, że część naszych projektów w ramach działań badawczo-rozwojowych wspierają fundusze europejskie.
Czy rynek pracy stanowi barierę dla zwiększeniu inwestycji?
- Oczywiście, ma ogromny wpływa na inwestycje. Starzejące się społeczeństwo to jedno z głównych wyzwań…
Według Eurostatu tylko w latach 2020-2029 zmiana struktury społecznej doprowadzi do skurczenia rynku pracy aż o milion pracowników! Dekadę później zmniejszy się on niemal o 700 tys. osób, a w latach 2040-2049 – niemal o 2,2 mln.
Kolejnym możliwym problemem może być „powrotny” odpływ pracowników do Ukrainę po zakończeniu wojny, co może tylko pogłębić braki kadrowe e firmach.
Dla wsparcia przedsiębiorców konieczne będzie wprowadzenie przez rząd przyjaznej polityki migracyjnej. Jasne i stabilne przepisy dotyczące migracji mogą przyciągnąć wykwalifikowaną siłę roboczą z zagranicy – idzie rzecz jasna o to, by zaspokoić potrzeby rynku pracy.
Biorąc pod uwagę problemy, jakie występują lub pojawią się na rynku pracy: na pewno zmieni się podejście do inwestycji. Oznacza to, że nie będzie mowy o reinwestycjach w zakup starszej lub obecnej technologii - firmy będą zmuszone szukać nowych rozwiązań, opartych na automatyzacji i robotyzacji procesów technologicznych oraz biznesowych (RPA, RDA).
Przypomnę, że RPA (Robotic Process Automation) to technologia automatyzacji procesów biznesowych, która polega na stosowaniu oprogramowania do automatyzacji rutynowych zadań i operacji, zwykle na poziomie aplikacji i systemów komputerowych. RDA (Robotic Desktop Automation) zaś to rodzaj RPA, koncentrujący się na automatyzacji interakcji na poziomie pulpitu użytkownika. Oznacza to, że roboty w przypadku RDA mają dostęp do interfejsu użytkownika (UI) - i są w stanie symulować działania wykonywane przez ludzi na swoim własnym komputerze.
Będziemy musieli przyzwyczaić się pracować ze sztuczną inteligencją i pożytkować ją, współpracować z cobotami czy wykorzystywać autonomiczne mobilne roboty…
Należy pamiętać, że wdrażanie i inwestycje w nowe technologie wymaga także inwestycji w edukację i rozwój nowych umiejętności pracowników. Obecne kompetencje mogą nie odpowiadać potrzebom nowych inwestycji, co będzie wymagać czasochłonnej i kosztownej edukacji oraz szkoleń pracowników.
Czy – pana zdaniem – polskie firmy zamroziły kapitał w bezpieczne aktywa w związku z podwyższoną niepewnością wywołaną przez kryzysy zewnętrzne i brak stabilności regulacyjnej, w tym częste zmiany podatkowe?
- Patrząc na to z ogólnej i własnej perspektywy: to zależy od branży, bo spowolnienie gospodarcze dotknęło różne sektory w trochę innym czasie.
Jeżeli np. mówiło się, że budownictwo zaczyna mocniej hamować, to jeszcze w niektórych innych działach gospodarki nie było to w ogóle odczuwalne. Był tzw. boom pocovidowy, w którym ludzie bardzo mocno inwestowali - i tak robiło wiele firm. Ale myślę, że bardziej dojrzałe przedsiębiorstwa, które cechuje „stabilny rozwój”, zamrażały kapitał, czekając na to, co się wydarzy w późniejszym czasie.
Były też firmy takie jak nasza, którą kryzys dotknął bezpośrednio dopiero w drugiej połowie 2023 r.; mieliśmy jednak umowy podpisane wcześniej – przed kryzysem i wszystkie podjęte inwestycje realizowaliśmy; czyli – mówiąc wprost: my pieniędzy nie zamroziliśmy.
Znam oczywiście firmy, które nie miały umów, pieniądze zamroziły, a teraz są z takich decyzji zadowolone; w mojej ocenie – to też był dobry ruch. Jeśliby SaMASZ nie miał zobowiązań i zawartych umów z lat 2021-2022 i początku 2023 r., to na pewno nie wcielaliśmy w życie niektórych przedsięwzięć inwestycyjnych...
Czy podwyższona niepewność bardziej skłaniała firmy do zwiększania zatrudnienia niż inwestycji?
- Po dołku covidowym, kiedy wszystko ruszyło, wiele firm tak naprawdę borykało się z brakiem pracowników. W związku z tym były zmuszone do inwestycji w nowe technologie i automatyzację procesów – po to, aby spełnić oczekiwania i adekwatnie reagować na popyt.
Ale czy w kryzysie firmy realnie wolą zatrudniać, zamiast inwestować? Myślę, że nie. Raczej inwestują i zatrudniają albo nie inwestują i nie zatrudniają…
Zwolnienie ludzi to raczej decyzja odwracalna, ale - mimo wszystko - koszty zatrudnienia znacząco wzrosły i też są dużym obciążeniem dla firm.
Czy firmy przyjęły postawę wait-and-see - wyczekiwania na dostęp do preferencyjnego finansowania unijnego (m.in. z KPO) czy budżetowego? Jakie widzi pan szanse na wzrost inwestycji dzięki odblokowaniu funduszy unijnych, w szczególności w infrastrukturę, sieci itp.?
- Mimo iż KPO oficjalnie było zablokowane, rząd uruchomił programy, na podstawie których można było składać wnioski. Też było to na swój sposób novum, jeśli chodzi o tę pulę środków…
Złożyliśmy wniosek do KPO w połowie 2023 r. o dofinansowanie na cyfryzację procesów w naszej firmie. Jego rozpatrywanie jednak się przeciąga; nie powzięto jeszcze decyzji, mimo iż pierwotnie miała być wydana już w listopadzie, a później - w lutym. Wiele firm czeka na to dofinansowanie…
Uruchomiono inne programy, jak np. Ścieżkę Smart z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Wiem, że bardzo wiele przedsiębiorstw złożyło wnioski w ramach tego programu, lecz również wiele z nich zostało odrzuconych.
Podsumowując: działania wspierane i podejmowane przez fundusze UE jak najbardziej mobilizują do inwestowania.
Czy i jakie było - czy też jest - oddziaływanie na inwestycje wynikające ze zmian nastrojów związanych z przebiegiem wojny w Ukrainie (problemy z kontrofensywą, napięcia sektorowe - zboże, usługi transportowe) i odsuwającą się w czasie perspektywą na udział w odbudowie tego kraju?
- Tu się nałożyły tak naprawdę na to dwie kwestie... Z jednej strony była pandemia, po pandemii zaś „boom”, kiedy wszyscy zaczęli się „towarować” - i doszło to tzw. zerwania łańcuchów dostaw. A potem doszła wojna w Ukrainie. I w końcu zrobiło się mocne zawirowanie na rynku.
To nie był normalny czas… Bo jeżeli jest jeden czynnik, to wtedy fajnie widać (jeżeli się śledzi koniunkturę w gospodarce czy przemyśle), że na przykład jest mocne załamanie, gdyż panuje covid. Potem „wstawanie” po pandemii było różne w poszczególnych branżach - i dlatego ciężko też przypisać konkretne rzeczy, efekty wojnie w Ukrainie.
Postawił pan zatem trudne pytanie… Ale odpowiadając generalnie: tak, wojna w sąsiednim kraju oddziałuje na procesy inwestycyjne przedsiębiorstw w Polsce.
Z perspektywy SaMASZ-u: odczuliśmy kryzys dopiero w drugiej połowie 2023 r. W roku covidowym, czyli 2020, odnotowaliśmy przychód na poziomie 240 mln zł. Rok później – 300 mln (to niemal 40-procentowy wzrost). W roku 2022 r., czyli w roku rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie - przychód urósł do 360 mln, czyli zwiększyliśmy go podobnie jak rok wcześniej. A zatem pod tym względem u nas nie było jeszcze widać tej wojny, był to biznesowo dla nas rok rekordowy i pełen optymizmu.
Dopiero w 2023 r. mieliśmy kilkunastoprocentowy spadek przychodu (ok. 300 mln zł, czyli tyle co w 2021 r.). To znaczy, że kryzys dotknął nas właściwie dopiero teraz…
Trzeba tutaj jednak dorzucić to, o czym już wspominałem: bardzo wysokie ceny płodów rolnych w skupach w 2021-22 r. i duże przychody w rolnictwie, co przełożyło się też na duży popyt na sprzęt.
Potem jednak nastąpiło gwałtowne hamowanie w 2023 r., na co wywarło wpływ wiele czynników, w tym nadprodukcja zbóż i - jednocześnie - zmniejszenie hodowli. Oczywiście w tym wszystkim nie pomaga cała sytuacja związana z eksportem zboża z Ukrainy i nastroje rolników.
Czy lepsza percepcja Polski na świecie (wizerunek, zmiany polityczne) dodatkowo zachęci zagranicznych inwestorów prywatnych?
- Sama zmiana rządów w Polsce doprowadziła do tego, że złoty się umocnił. Widać zatem, że tego rodzaju przemiana miała wpływ na sytuację geopolityczną.
Czy wizerunek Polski w świecie się zmieni? Na pewno tak, tylko samym wizerunkiem nie robi się biznesu… Wizerunek, owszem, może być fajny, ale jeśli koszty produkcji będą wysokie, to będzie ciężko ściągnąć inwestorów do Polski; m.in. wzrost płacy minimalnej sprawia, że nasz kraj jest coraz mniej atrakcyjnym miejscem, w którym się inwestuje. Zbliżamy się coraz bardziej pod tym względem do państw zachodnioeuropejskich.
Dość mocno widoczne jest nasilenie napływu towarów z Chin i Indii – i to uważam za duże zagrożenie. Jeśli tu nie wprowadzi się dodatkowych barier, to w Europie możemy mieć duży problem, jeśli chodzi o wytwarzanie produktów – właśnie ze względu na koszty produkcji.
Myślę, że sporo mogą w tym względzie przynieść wybory do europarlamentu. Zobaczymy jak to wszystko poukłada się po tym wydarzeniu.
Czego się można spodziewać w latach 2024-2025 (po spadkach stopy inwestycji w ostatniej dekadzie): odbicia, stagnacji, a może dalszej obniżki? Jaką rolę i kiedy spełni tu napływ środków Unii?
- W 2024 r. mamy jeszcze – przynajmniej przez pewien czas – tarczę antyinflacyjną, czyli m.in. zmniejszony VAT na energię i żywność. Według ostatnich prognoz NBP w przypadku wzrostu PKB z tarczą osłonową ma on wynieść 3,5 proc. w 2024 r.; w 2025 - 4,2 proc.
Moim zdaniem ten rok w wielu sektorach gospodarki branżach będzie podobny do ubiegłego. Wiemy, że wiele firm w naszym sektorze przewiduje spadek sprzedaży (w porównaniu do zeszłego roku) i będzie też ciężko, jeśli chodzi o inwestycje - tym bardziej, że wiele przedsiębiorstw jest po prostu w tej chwili „zatowarowanych”.
Dealerzy mają do nas dużo zapytań i wiemy też, że końcowi odbiorcy naszych towarów, czyli rolnicy, aktualnie mocno wstrzymują się z inwestycjami. Nawet nie chodzi o brak kapitału czy finansowania, lecz o strach, co będzie dalej i związaną z tym ostrożność w inwestowaniu.
Myślę, że dopływ środków, czyli uruchomienie programów (np. KPO) może dać spory impuls do inwestycji. Trzeba też jednak pamiętać, że KPO ma też swój „deadline”, więc ten dość krótki czas na ich wykorzystanie może wpłynąć na to, że firmy zaczną intensywnie inwestować.
We wnioskach KPO, których składanie uruchomiono w 2023 r., były dodatkowe punkty za projekty realizowane do końca 2024 r. Tyle że ciężko było to deklarować firmom – nam również – kiedy nie wiadomo było, kiedy rozstrzygną się owe wnioski...
Już marzec - i jeżeli my złożyliśmy np. wniosek na transformację cyfrową i inwestycje w maszyny i urządzenia, to w tym momencie nie zdążylibyśmy tego zrealizować, bo trzeba by minimum roku, aby zakupić nową technologię. Jednak nie zaryzykowałem i nie zgłosiliśmy realizacji wniosku do końca bieżącego roku…
Jakie sektory gospodarki są najbardziej rokujące w kontekście ewentualnego odbicia inwestycji w latach 2024-25?
- Uważam, że największy potencjał rozwoju w najbliższych latach ma branża technologiczna, zwłaszcza w dziedzinie sztucznej inteligencji i innowacji.
Innym sektorem z coraz większymi możliwościami jest oczywiście e-commerce, który w ostatnich latach rozwija się bardzo dynamicznie. Istnieją również pozytywne perspektywy dla sektora budowlanego czy transportu.
Osobiście życzę całej naszej branży, aby w 2024 roku „odbił się” sektor rolniczy, ale w przypadku naszej firmy nie spodziewamy się jednak jakiegoś większego przyspieszenia...
To będzie ciężki rok dla całej branży – bardziej na przetrzymanie. Jest stabilnie, ale obstawiałbym, że jeśli chodzi o rolnictwo odbicie może nastąpić bardziej w 2025 r.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie