Branża paliwowa apeluje o reformę systemu zapasów obowiązkowych i wskazuje, skąd wziąć środki na zmiany w tym kluczowym dla bezpieczeństwa państwa systemie. Na rozstrzygnięcia czeka także kwestia zapasów obowiązkowych LPG.
Obowiązujący w Polsce system rezerw wprowadzono w 2007 r. ustawą o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym. Zgodnie z nim zapasy obowiązkowe surowca i paliw, niezbędne do pokrycia w kryzysowej sytuacji przez 90 dni krajowego zapotrzebowania, częściowo utrzymują firmy, a częściowo Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych.
Obecnie przedsiębiorcy są zobowiązani do przetrzymywania zapasów wystarczających na pokrycie zapotrzebowania na paliwa przez 53 dni, a na Agencji spoczywa obowiązek pokrycia reszty z ustawowego okresu 90 dni obowiązkowych zapasów, czyli 37 dni.
Wybuch wojny w Ukrainie, który zdestabilizował światowy rynek ropy, paliw i innych nośników, był testem dla krajowego rynku. Po wprowadzeniu sankcji i zakręceniu kurka z rosyjskimi surowcami i paliwami pojawiły się obawy o kryzys paliwowy i niekontrolowany wzrost cen.
Polskie firmy paliwowe jednak zdały ten trudny test, sprawdził się też polski system zapasów interwencyjnych. Ale branża paliwowa przypomina, że choć system działa, to wymaga pilnej reformy.
Branża paliwowa od dawna rekomenduje kontynuację rozpoczętej w 2014 r. reformy systemu zapasów interwencyjnych poprzez zmianę proporcji zapasów utrzymywanych przez RARS oraz przez przedsiębiorców.
- Sektor już od dawna wnioskuje, żeby tę reformę kontynuować i dojść do docelowego modelu 60 na 30, czyli powierzenia Agencji obowiązku utrzymywania zapasów na 60 dni przy ograniczeniu tego zobowiązania po stronie przedsiębiorców do 30 dni – mówi Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. Organizacja zrzesza największe firmy sektora paliwowego i naftowego działające w Polsce.
Jak mówi nasz rozmówca, prace analityczne nad tego typu rozwiązaniami toczą się w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz samej Agencji, która dysponuje funduszem zapasów interwencyjnych.
- Środki zgromadzone w Funduszu spokojnie pozwalają już na rozpoczęcie procesu takiej zmiany proporcji – dodaje Krzysztof Romaniuk.
Redakcja WNP.PL zwróciła się z pytaniem o postęp tych prac do resortu klimatu, niestety do czasu publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Cały proces zmiany tych proporcji miałby być rozłożony na kilka lat, tak by w perspektywie 2030 r. dojść do docelowego modelu, który znacznie odciążyłby budżety firm paliwowych. Utrzymywanie bowiem zapasów to kosztowny obowiązek.
Firmy działające na rynku paliw nie chcą mówić o konkretach, z jakimi kosztami wiąże się utrzymywanie zapasów interwencyjnych w Polsce. Zasłaniają się ochroną informacji handlowych i tajemnicą przedsiębiorstwa.
O toczące się prace nad reformą systemu zapasów interwencyjnych ropy naftowej i paliw w Polsce zapytaliśmy grupę Orlen, największego sprzedawcę i zarazem producenta paliw na rynku. W odpowiedzi koncern podkreślił, że proponowane zmiany, które zmierzają do wzrostu odpowiedzialności Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych za utrzymywanie fizycznych zapasów interwencyjnych, niosą ze sobą pozytywne konsekwencje dla przedsiębiorców.
„Ich celem jest zwiększenie bezpieczeństwa paliwowego państwa w zamian za wyższą opłatę zapasową uiszczaną przez przedsiębiorców. To rozwiązanie spowoduje zmniejszenie kosztów finansowych, logistycznych oraz obciążeń administracyjnych związanych z tworzeniem i utrzymywaniem zapasów obowiązkowych. Pozwoli także na poprawę efektywności wykorzystania krajowych pojemności magazynowych” – odpowiedziało nam biuro prasowe Orlenu.
Branża proponuje konkretne rozwiązania, które mają odciążyć firmy działające na rynku paliwowym.
- Rekomendujemy wprowadzenie ułatwień dla przedsiębiorców, zwłaszcza tych mniejszych, którzy sprowadzają do kraju mniejsze ilości paliw i też podlegają ustawowym obowiązkom utrzymywania zapasów. W tym przypadku proponujemy uproszczenie całej procedury i zastąpienie jej opłatą zapasową. To pozwoliłoby bardziej racjonalnie gospodarować zapasami w kraju czy też uwolnić pewne środki, co nabiera na znaczeniu w dobie transformacji energetycznej, gdy potrzeby inwestycyjne firm z branży rosną – tłumaczy Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku POPiHN.
Kolejnym postulatem branży jest określenie kwestii zapasów obowiązkowych gazu płynnego LPG. Po wprowadzeniu unijnych sankcji na ten rodzaj gazu, które wejdą w życie w grudniu tego roku, na rynku mogą pojawić się zawirowania z jego dostępnością. Dlatego branża postuluje i w tym zakresie określone zmiany.
- Rekomendujemy prezesowi RARS, by zapasy obowiązkowe gazu płynnego LPG były tworzone przede wszystkim w postaci benzyn silnikowych, które mogą spokojnie zastępować LPG. Budowanie czy wykorzystanie magazynów na benzyny jest po prostu zdecydowanie tańsze niż na przykład budowanie zbiorników dla LPG – mówi Krzysztof Romaniuk.
Jak wskazuje, obecnie budowa nowych pojemności magazynowych dla LPG nie jest priorytetem. Środki zgromadzone na Funduszu Zapasów Interwencyjnych powinny być w pierwszej kolejności wykorzystywane do wspomnianej reformy systemu zapasów interwencyjnych i bieżącego funkcjonowania tego systemu.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie