Europejski Kongres Gospodarczy

Jedna z lokomotyw Vectron, które weszły w skład floty DB Cargo Polska w 2021 r.

W ostatnich latach nie sprzyjała nam narracja polityczna, w  której dominował negatywny PR wobec partnerów biznesowych z Zachodu. Musieliśmy włożyć znacznie więcej energii, by przekonać właściciela, że warto inwestować w naszym kraju - mówi Marek Staszek, prezes DB Cargo Polska.

  • - Zachwianie relacji z Unią Europejską doprowadziło do dramatycznego załamania inwestycji na rynku kolejowym. Ten okres jest już stracony, a nadrobienie zaległości jest niemożliwe, bo procesy inwestycyjne na kolei rządzą się swoimi prawami - mówi Marek Staszek, prezes DB Cargo Polska.
  • - Państwowe inwestycje koncentrowały się na wspieraniu tzw. czempionów narodowych, co negatywnie oddziaływało na konkurencyjność sektora prywatnego - zauważa nasz rozmówca.
  • - Dziś mamy nowe otwarcie. To, że wymiana handlowa między Polską a Niemcami jest korzystna dla obu stron, i że jesteśmy silenie powiązani gospodarczo, jest znowu postrzegane jako walor, a nie jako przeszkoda - ocenia Marek Staszek.
  • Rozmowa powstała w ramach projektu "Inwestycje w Polsce oczami biznesu. Regres i nadzieje", realizowanego wspólnie przez ING Bank Śląski i Europejski Kongres Gospodarczy (EEC). Premiera raportu przygotowanego na podstawie rozmów z menedżerami kluczowych polskich firm - w czasie EEC w Katowicach (7-9 maja 2024 r.).
  • Na tegorocznym Europejskim Kongresie Gospodarczym sprawy transportu, infrastruktury komunikacyjnej i mobilności będą szeroko omawiane. To jedna z głównych ścieżek tematycznych EEC.

Jakie inwestycje spółka DB Cargo Polska podjęła w ostatnich 3 latach, a jakie podejmie lub je rozważa w horyzoncie 5-letnim? Które z rodzajów inwestycji - w Pana ocenie - powinny wieść prym w naszej gospodarce nadchodzącym 5-leciu - i dlaczego?

- Jako DB Cargo Polska - grupa spółek z kapitałem niemieckim działających w Polsce i w krajach ościennych - inwestowaliśmy relatywnie dużo.

Nie zawsze były to łatwe działania. Mierzyliśmy się w ostatnich latach nie tylko ze wszystkimi trudnościami, które towarzyszą zwykle działalności gospodarczej. Negatywnie skutki wywierały na nas także pandemia, a następnie agresja Rosji na Ukrainę.

Dodatkowo nie sprzyjała nam narracja polityczna, w ramach której dominował negatywny PR wobec partnerów biznesowych z Zachodu.  Tym samym musieliśmy włożyć znacznie więcej energii by przekonać właściciela, że warto inwestować w naszym kraju.

Mimo tego w ostatnich latach udało nam się zainwestować w tabor kolejowy i sprzęt - w dużej mierze dzięki wsparciu funduszy unijnych. Kupowaliśmy m.in. lokomotywy, wagony, ale też suwnice i dźwigi do naszego terminala portowego w Szczecinie, jak również sprzęt dla naszej spółki infrastrukturalnej - taki jak podbijarki czy koparki drogowe.

Marek Staszek, prezes DB Cargo Polska. Fot. PTWP Marek Staszek, prezes DB Cargo Polska. Fot. PTWP

Inwestycje w sprzęt finansowaliśmy głównie z środków własnych właściciela wspieranych funduszami unijnymi. Korzystaliśmy też z leasingu sprzętu, również lokomotyw wielosystemowych, które wykorzystujemy do przewozów transgranicznych.

Oprócz zakupów sprzętowych i taborowych, inwestowaliśmy również w infrastrukturę. Wybudowaliśmy nowoczesny zakład do produkcji i modernizacji taboru w Rybniku, wyposażony w nowoczesne urządzenia i zrobotyzowaną linię produkcyjną.

Wcześniej w naszym dotychczasowym zakładzie zainstalowaliśmy zupełnie nową, zdigitalizowaną linię do diagnostyki zestawów kołowych. Generalnie obserwujemy, że to trend, który zaczyna dominować... Inwestycje albo od początku są zdigitalizowane, zrobotyzowane, albo też robi się to w procesie rozwoju infrastruktury, którą już się posiada.

W DB Cargo Polska wprowadziliśmy dedykowany program digitalizacji procesów zarządczych. Świadomie dążymy do cyfrowego kierowania firmą, wyposażając wszystkich zatrudnionych w tożsamość cyfrową i urządzenia mobilne. Pozwoliło nam to na dotarcie do pracowników z propozycją cyfrowych procesów i umożliwiło wciągnięcie ich w program, który jest ważnym punktem na horyzoncie naszych działań innowacyjnych.

Warto podkreślić, że wiele naszych inwestycji wpisuje się w nurt zrównoważonego rozwoju. Ta perspektywa - w moim przekonaniu - jest i będzie coraz ważniejsza. Jeżeli tylko Europa zechce utrzymać cele Zielonego Ładu, to podejście do oceny inicjatyw inwestycyjnych musi ulec odpowiedniemu dostosowaniu.

Już teraz należy przygotowywać się do zmiany użytkowanych obecnie środków produkcji na takie, które będą mogły być wykorzystywane w okresie, kiedy nie będziemy już chcieli emitować CO2. Stąd dużo działań polegających na wyłączaniu starych lokomotyw i modernizacji silników lokomotyw manewrowych. Na kolei da się jeździć pod trakcją i wozić towary z wykorzystaniem energii elektrycznej, ale przecież nie cała sieć jest zelektryfikowana i nie do ostatniej mili...

Zaczęliśmy też budowę terminala przeładunkowego - w odpowiedzi na potrzeby sieci kolejowej w Polsce. W porównaniu do Europy Zachodniej mamy tu dużo do zrobienia. Jeżeli chcemy poważnie myśleć o zwiększeniu udziału kolei w miksie transportowym, nowe terminale muszą się pojawiać.

Naszego właściciela przekonaliśmy do inwestycji, odwołując się m.in. do integracji europejskiej oraz powiązań gospodarczych między Polską a Niemcami. To ma być multimodalny hub umożliwiający przeładunki zarówno kontenerów jak i ładunków general cargo w jednej z naszych lokalizacji na Górnym Śląsku.

Wydaje się, że mimo problemów, o których powiedział pan przed chwilą, w ostatnich latach wasza aktywność inwestycyjna była spora.

- To sprawa zaangażowania właściciela i jego odwagi biznesowej (pomimo nie zawsze sprzyjających okoliczności). Żywię nadzieję, że zmiana ekipy rządzącej i podejścia do przedsiębiorcy przyniesie gospodarce bardzo dużo pozytywów.

Dziś mamy nowe otwarcie. To, że wymiana handlowa między Polską a Niemcami jest korzystna dla obu stron, i że jesteśmy silenie powiązani gospodarczo, znowu postrzega się jako walor a nie jako przeszkodę... To będzie istotny impuls dla rozwoju inwestycji w Polsce.

O jakiej skali inwestycji można mówić w przypadku kierowanej przez pana spółki?

- Kilkadziesiąt milionów złotych - w perspektywie ostatnich trzech lat. W pięcioletnim horyzoncie nasze wydatki CAPEX są rzędu kilkuset mln zł. W skali gospodarki narodowej to nie są duże liczby, ale pozwalają na stworzenie nowych miejsc pracy i nowych istotnych źródeł PKB.

Zachwianie relacji  z Unią Europejską i negatywny wpływ na konkurencyjność sektora prywatnego

Wskazał już pan na problemy wynikające ze stosunku poprzedniej władzy do zachodniego kapitału. Jakie inne bariery inwestycyjne spółka czy branża kolejowa napotkała na swej drodze? Które ze „spowalniaczy” w przypadku gospodarki i PKB mają charakter przewlekły czy strukturalny, a które spore szanse na relatywnie szybkie, postępujące uśmierzanie?

- Do „spowalniaczy” zaliczyłbym ograniczenie dostępu do środków unijnych. W mojej ocenie to może jednak nie problem strukturalny, ale wynikający z określonego wizerunku naszego kraju w ostatnich latach, czego efektem mogło być ograniczenie zaufania Unii Europejskiej do rzetelności nadzoru nad właściwym wydatkowaniem przyznanych środków.

Mam dużą nadzieję, że to się szybko zmieni. Część naszych inwestycji udało się przeprowadzić dlatego, że te środki były dostępne. Potem nastąpiła spora przerwa... Jeżeli się one pojawią, pojawi się też zainteresowanie nowymi inwestycjami w tabor i infrastrukturę przeładunkową, szczególnie terminalową.

Oczywiście, wysokie stopy procentowe i brak odpowiednich zachęt do inwestowania w rozwój - mam tu na myśli robotyzację i cyfryzację - to nadal niewątpliwa wada systemu gospodarczego, ale można ją usunąć.

Przyszłość naszej gospodarki będzie zależała od tego, jak umiejętnie skorzystamy z nowych technologii, także jeśli chodzi o rynek pracy. Świat nie ustaje w wyścigu technologicznym i nie utrzymamy się w nim, bazując na tym, że nasi pracownicy są tańsi. Nasza gospodarka musi być bardziej produktywna niż inne.

Jak pan ocenia proinwestycyjne inicjatywy rządu w ciągu minionych ośmiu lat - ich rezultaty w realnej gospodarce? Co tu szczególnie warto wymienić pochwalić lub skrytykować?

- Jeśli miałbym powiedzieć coś pozytywnego, to wskazałbym na szybkie zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego w chwili kryzysu po agresji Rosji na Ukrainę. Uniezależnienie się od rosyjskiego gazu było i jest potrzebne nie tylko Polsce, ale i Europie. Zakładam, że nowa władza będzie kontynuować politykę zmiany miksu energetycznego i dywersyfikacji źródeł dostaw surowców energetycznych.

Trudno mi niestety znaleźć więcej pozytywów.

Zachwianie relacji z Unią Europejską doprowadziło do dramatycznego załamania inwestycji na rynku kolejowym. Ten okres jest już stracony, a nadrobienie zaległości jest niemożliwe, bo procesy inwestycyjne na kolei rządzą się swoimi prawami.

Z kolei państwowe inwestycje koncentrowały się na wspieraniu tzw. czempionów narodowych, co negatywnie oddziaływało na konkurencyjność sektora prywatnego.

Zgodnie z moją wiedzą, tak jak my musieliśmy znacząco zwiększyć starania, aby przekonać właściciela do inwestycji w Polsce, tak podobne problemy dotykały innych firm z kapitałem zagranicznym. Nieufność wobec kapitału prywatnego i zagranicznego była kompletnie niepotrzebna.

Wierzę, że to się zmieni. Tym bardziej, że globalny klimat dla Polski jest bardzo dobry. Polska to świetny kraj do reshoringu. Znakomicie nadaje się do tego, żeby lokować tu inwestycje z Dalekiego Wschodu.

Ważne jest także to, że im więcej zaangażowania Zachodu w Polsce, tym większe zabezpieczenie również na wypadek militarnego zagrożenia naszego kraju.

100 dni rządu Donalda Tuska. Jaki plan na gospodarkę ma nowa ekipa?

Liczy pan, że nowa władza sprawi, że atmosfera wokół inwestycji będzie lepsza, ale czy jest ona dobrze przygotowana do wyzwań gospodarczych? Czy po 100 dniach nowego rządu wyłania się obraz jego zamierzeń w gospodarce?

- Podoba mi zapowiedź racjonalizacji zarządzania spółkami Skarbu Państwa. Wybór menedżerów w konkursach daje szanse, że pojawiają się w zarządach ludzie, którzy wiedzą, jak zająć się wspólnym dobrem, a nie osoby z przypadku czy nadania politycznego.

Mogę odnieść się do tego, co deklaruje Ministerstwo Infrastruktury i wiceminister ds. kolei, Piotr Malepszak. Najsilniejszy przekaz dotyczy racjonalnego wydatkowania publicznych pieniędzy.

Wszyscy doskonale wiemy, że środki finansowe można wydać relatywnie łatwo, ale znacznie trudniejszą sztuką jest stworzenie dzięki takim wydatkom  długofalowych, pozytywnych skutków.

Oczywiście, po ośmiu latach czuć oczekiwanie, by zmiana w gospodarce narodowej nastąpiła relatywnie szybko - pytanie tylko, co to znaczy: czy miesiące, czy lata... Ważna pozostaje deklaracja, że przedsiębiorcy to nie potencjalni przestępcy, lecz grupa w społeczeństwie, która ma duże znaczenie dla sukcesu naszego państwa i przynosi mu wartość dodaną.

Mamy nadzieję, że to nastawienie przełoży się na stanowienie nowego, lepszego prawa, które w pozytywny sposób wpłynie na prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce.

Gdyby miał pan rekomendować makrodziałania na rzecz aktywizacji inwestycji w gospodarce, to co byłoby najważniejsze?

- Mile widziana jest kreatywność. Wskazałbym na wsparcie inwestycji w robotyzację, digitalizację, ulgi inwestycyjne, podatkowe w tym zakresie, jak również aktywizację funduszy wspierających (i to zarówno krajowych jak i unijnych) w celu pomocy przedsiębiorcom w budowaniu kompetencji cyfrowych.

Czy relatywnie duży udział sektora MŚP, w tym firm rodzinnych, może tłumaczyć niższą aktywność inwestycyjną w gospodarce? Jeśli tak, to czy można skłonić małe i średnie firmy do większej śmiałości w inwestowaniu?

- Z pozycji menedżera dużej firmy trudno mi się do tego odnieść... Mogę jedynie podzielić się osobistym spojrzeniem.

Polska gospodarka jest relatywnie młoda. Polskie firmy, małe i średnie, które wykształciły się po roku 1990, dzisiaj dorastają do przełomu. Często łączy się to ze zmianami pokoleniowymi, przekazywaniem firmy kolejnemu pokoleniu.

Tam, gdzie nie ma sukcesora, będzie dochodzić do sprzedaży majątku. Zapewne ułatwi to drogę do konsolidacji małych i średnich przedsiębiorstw, co podniesie ich potencjał inwestycyjny. Ten proces na szerszą skalę jest jeszcze jednak przed nami.

Czy rynek pracy stanowi barierę dla zwiększenia inwestycji?

- Stanowi i barierę, i szansę dla inwestycji. Jeżeli zabraknie ludzi do obsługi urządzeń i maszyn, które chce się kupić, może to być barierą.

Są już takie przykłady w Polsce. Inwestor, żeby ratować swoją inwestycję próbuje pozyskać pracowników z innych firm, ale mu się to nie udaje, bo w ogóle ich brakuje na rynku.

W Polsce niedobór pracowników jest częściowo przykrywany imigracją. W naszym kraju pracuje dziś wielu Ukraińców. U nas też jest ich dość liczna grupa, ale są też przybysze z innych stron świata. Bez nich polska gospodarka nie byłaby dziś w stanie sobie poradzić. 

Z drugiej strony: przedsiębiorca, który ma świadomość, że ludzi brakuje, jest zmuszony szukać rozwiązań alternatywnych właśnie w postaci automatyzacji procesów produkcyjnych. Co za tym idzie, bolączki rynku pracy w pewien sposób "wpychają" nas wszystkich w innowacyjne inwestycje.

Branże, które najlepiej rokują dla inwestycji w Polsce

Skoro wskaźnik inwestycji w gospodarce w ostatnich latach był niski - także w związku z podwyższoną niepewnością wywołaną przez kryzysy zewnętrzne i brak stabilności regulacyjnej - to co firmy robiły z zarobionymi pieniędzmi? Mroziły kapitał w bezpiecznych aktywach?

- Szukały bezpieczeństwa gdzie indziej niż polityka państwa i... wykorzystywały możliwości, które się pojawiały. Każda zmiana stanowi szansę. Łatwo to zauważyć.

Można tak spojrzeć nawet na sytuację wywołaną wojną w Ukrainie. Z jednej strony spowodowała ona znaczne ograniczenie transportu na korytarzu chińskim, z drugiej - ustanowiła nowe szlaki transportowe, nowe potoki ładunkowe.

Rolą przedsiębiorcy pozostaje poszukiwanie sposobów przekucia zmiany albo nawet zagrożenia w szansę.

Czyli nie było odkładania na „lokatę”?

- Ja tego nie widziałem... Na przykład pandemia stworzyła potężne biznesy. Przepływy towarów, które nagle się pojawiły, ktoś musiał obsłużyć...

Zamrażanie pieniędzy jest sprzeczne z istotą biznesu. Odkładając na lokatę, nic się nie zarobi. Jaki cel miałoby kumulowanie środków w banku?

DB Cargo Polska zajmuje się m.in. przewozem ładunków masowych. Fot. PTWP DB Cargo Polska zajmuje się m.in. przewozem ładunków masowych. Fot. PTWP

Wspomniał pan przed chwilą o wojnie w Ukrainie. Czy zmiana nastrojów związanych z jej przebiegiem (problemy z kontrofensywą, napięcia sektorowe - zboże, usługi transportowe) i odsuwającą się w czasie perspektywą na udział w odbudowie tego kraju ma wpływ na podejmowane przez firmy inwestycje?

- Nie sądzę, żeby tak było. W moim przekonaniu Ukraina prędzej czy później zakończy tę wojnę i jakiejś mierze będzie integrowana z Europą.

Przygotowania do tego na pewno będą długofalowe. To procesy z natury wieloletnie i upłynie sporo czasu zanim pojawi się pierwszy buldożer na placu budowy. Prace koncepcyjne trwają.

To, że w Polsce obserwujemy eksplozję liczby centrów logistycznych, to w moim przekonaniu dowód, że biznes już przygotowuje się nie tylko do lepszej obsługi polskiej gospodarki, ale także do tranzytu towarów do i z Ukrainy.

Czego się można spodziewać w gospodarce w latach 2024-2025 po spadkach stopy inwestycji w ostatniej dekadzie: odbicia, stagnacji, a może dalszej obniżki?  

- To trudne pytanie, na które usiłuje odpowiedzieć rzesza ekspertów. Nie czuję się upoważniony, żeby takie prognozy wygłaszać.

Oczywiście, patrząc na cykl koniunkturalny, zakładam, że jeszcze pewnie parę lat będziemy w trendzie spadkowym a potem nastąpi odbicie.

Widać sporo czynników, które mają na to wpływ - również decyzje dotyczące produkcji zbrojeniowej i gotowość Europejczyków do wydawania pieniędzy na obronność.

Żyjemy w tak dynamicznym świecie, że przedstawianie twardych prognoz nie jest możliwe.

Zapytam zatem może nie o prognozę wskaźników, ale branże w gospodarce, które najlepiej rokują dla odbicia inwestycji?

- Stawiałbym na robotyzację i digitalizację. Wymieniłbym również inwestycje w przemyśle zbrojeniowym. Wzrost jego potencjału stał się zapewne nieunikniony.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie