Europejski Kongres Gospodarczy

Gaz był jednym ze współwinnych skokowemu wzrostowi cen energii

Wojna na Ukrainie spowodowała zamęt w europejskiej energetyce. Ceny energii wystrzeliły w górę. Spore wątpliwości budzi sposób, w jaki walczono ze wzrostami cen energii.

  • Interwencje w ceny energii były konieczne, ale czy dobrze skierowane, to już budzi wątpliwości.
  • Konsekwencją szybkich działań w sprawie łagodzenia wzrostów cen energii był chaos na rynku.
  • Państwowa interwencja kosztowała firmy miliardy złotych.

Czy interwencja państwa w sprawie wysokości cen energii powinna była w ogóle nastąpić? Uczestnicy dyskusji zatytułowanej "Rynek energii po kryzysie", jaka miała miejsce podczas XVI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (European Economic Congress – EEC) nie mieli wątpliwości – powinna. Problem w tym, że zrobiono to – jak powiedział Dariusz Bliźniak, wiceprezes grupy kapitałowej Respect Energy – metodą na prowizorkę.

Dariusz Bliźniak, wiceprezes grupy kapitałowej Respect Energy. Fot. PTWP Dariusz Bliźniak, wiceprezes grupy kapitałowej Respect Energy. Fot. PTWP

Wszyscy za interwencją, ale nie w zaproponowanej postaci

Ostrożnie interwencję ocenia Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Jak stwierdził – analiza wsteczna, zawsze skuteczna. Zaznaczył, że jakieś mechanizmy osłonowe były konieczne, choć teraz łatwo jest wytykać ich wady. Jak przypomniał, decyzje były podejmowane w krótkim czasie, w określonych okolicznościach.

Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Fot. PTWP Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Fot. PTWP

O konieczności interwencji jest przekonany Bartosz Krysta, wiceprezes Enei ds. handlowych. Skoro bowiem ceny ciepła i energii wzrosły kilkakrotnie, coś z tym trzeba było zrobić. Jak jednak tłumaczył menadżer, regulacje powinny być wprowadzone w ten sposób, by nie obciążać przedsiębiorców – cały proces powinien wyjść dla nich „na zero”.

Bartosz Krysta, wiceprezes ds. handlowych Enei. Fot. PTWP Bartosz Krysta, wiceprezes ds. handlowych Enei. Fot. PTWP

Ideę interwencji pozytywnie ocenił również Janusz Moroz, członek zarządu ds. handlu w firmie E.ON. Polska. Jak zauważył, być może wsparcie powinno było być nawet większe, tyle że trzeba było się skupić na osobach, którym faktycznie zagraża ubóstwo energetyczne. Dawanie wszystkim wsparcia po równo było jego zdaniem błędem.

Janusz Moroz, członek zarządu ds. handlu w E.ON. Polska. Fot. PTWP Janusz Moroz, członek zarządu ds. handlu w E.ON. Polska. Fot. PTWP

O tym zresztą, że nie wszystko poszło po myśli autorów rozwiązań, może świadczyć to, że przez ostatnich kilkanaście miesięcy klienci indywidualne mieli ceny niższe niż przed rokiem 2021.

I tu rodzi się poważne pytanie, czy spadek cen do takiego poziomu zachęcał do oszczędzania energii? Wydaje się, że nie. Skoro ceny wręcz zmalały, zainteresowanie zmniejszeniem zużycia energii było nikłe nawet tam, gdzie byłoby ono stosunkowo łatwe do wykonania.

Z pozoru tylko mniej istotną kwestią jest to, że kwestie administrowania całym procesem interwencji państwo scedowało na firmy. W praktyce oznaczało to, że wielu pracowników musiało się tym zająć. To wbrew pozorom nie odbywało się bezkosztowo.

Mariusz Caliński, prezes Fortum Marketing and Sales Polska. Fot. PTWP Mariusz Caliński, prezes Fortum Marketing and Sales Polska. Fot. PTWP

- Mimo wszystko nie mogło nie być interwencji. W 2022 roku znacząco wzrosły wskaźniki niewypłacalności, zwłaszcza w gazie. Działania były konieczne - stwierdził Mariusz Caliński, prezes firmy Fortum Marketing and Sales Polska.

Rynek rozchwiany, w chaosie i z wieloma znakami zapytania

Ciekawie sytuację z interwencją widzi Towarowa Giełda Energii. Jak przyznał jej prezes Piotr Zawistowski: z perspektywy giełdy zapanował chaos.

Piotr Zawistowski, prezes Towarowej Giełdy Energii. Fot. PTWP Piotr Zawistowski, prezes Towarowej Giełdy Energii. Fot. PTWP

Spółki bowiem zostały zaskoczone ostatecznym brzmieniem przepisów, które dodatkowo powstawały dość długo. Przy okazji prac nad regulacjami pojawiały się dyskusje, czy wydzielić wytwarzanie ze spółek energetycznych i co zrobić z kwestią obliga giełdowego.

- Moje pytanie brzmi dlaczego doprowadzono do chaosu na rynku hurtowym, podczas gdy można było kierować pomoc bardziej kierunkowo? - zastanawiał się prezes Zawistowski.

Także zdaniem Aliny Wołoszyn, partnera w firmie doradczej KPMG, konsekwencje łagodzenia wzrostów cen energii były poważne. Należy bowiem pamiętać, że każdy z przedsiębiorców tworzył plany. Interwencje wpłynęły na ich realizacje i część z planów nie została zrealizowana. Zresztą, jak zauważyła specjalistka, dotyczyło to nie tylko naszego kraju, ale i innych państw w Europie, gdzie także przeprowadzano podobne interwencje.

Alina Wołoszyn, partner, szef działu Deal Advisory w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej w firmie KPMG. Fot. PTWP Alina Wołoszyn, partner, szef działu Deal Advisory w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej w firmie KPMG. Fot. PTWP

Joanna Pandera zwróciła uwagę na jeszcze jeden istotny skutek nadzwyczajnych regulacji. - Mrożenie cen energii kosztowało nas 70 mld zł. Trzeba postawić pytanie, czy środki te można było lepiej dystrybuować? Kwestia cen energii niestety stała się także przedmiotem sporów politycznych - podsumowała menedżerka.

Joanna Pandera, prezes Forum Energii. Fot. PTWP Joanna Pandera, prezes Forum Energii. Fot. PTWP

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie