W gospodarce nie potrzeba nam chirurga, nowego Balcerowicza - abyśmy nie wpadli jak 30 lat temu w kryzys. Potrzeba nam kogoś, kto zmieni nam dietę. Jeżeli tej szansy nie wykorzystamy, to po pewnym czasie przyjdzie chirurg... – mówi Radosław Koelner, prezes GK Rawlplug.
Z raportów finansowych publikowanych dla inwestorów Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie wynika, że Rawlplug inwestuje.
- Owszem, różne spółki naszej grupy realizowały w ostatnich trzech lata wiele inwestycji. Generalnie skupiały się na trzech kluczowych obszarach.
Pierwszym był rozwój produkcji, czyli realizacja zadań mających na celu m.in. wdrażanie nowych produktów oraz optymalizację wytwarzania - np. dzięki nowym liniom wytwórczym oraz ich automatyzowaniu.
Drugim obszarem były inwestycje, służące obsłudze procesów produkcyjnych, czyli skupione na celach operacyjnych i logistycznych. Są dla nas bardzo ważne, gdyż mamy bardzo szeroki, międzynarodowy zasięg działalności. W łącznych przychodach grupy rynek polski ma ok. 25 proc. udziału.
Wyzwaniem jest zatem np. to, jak dostarczać w ciągu 24 godzin przesyłkę z naszych fabryk – we Wrocławiu lub Łańcucie – do Paryża. Dlatego pod Kożuchowem k. Nowej Soli zbudowaliśmy jedno z największych polskich centrów logistycznych dla towarów drobnicowych. W segmencie „operations” rozszerzamy też działalność naszych fabryk i magazynów w Wietnamie i Tajlandii.
A spółka matka skupia się na akwizycjach i zakupach udziałów w firmach, które uznajemy za atrakcyjne, co jest trzecim obszarem inwestowania.
Radosław Koelner, prezes giełdowej spółki Rawlplug z Wrocławia (dawniej: Koelner SA), która jest wiodącym graczem na rynku zamocowań do budownictwa i przemysłu. Fot. RawlplugW waszych raportach giełdowych mało jest informacji o barierach inwestycyjnych…
- Każdy duży projekt inwestycyjne ma swoje stałe bariery. To przede wszystkim realizacja i spełnienie kilkunastu wymogów i wyzwań.
Na przykład: by inwestycja redukowała poziom emisji CO2 i służyła osiągnięciu poziomu „net-zero”. Taki cel postawiliśmy podczas budowy centrum logistycznego w Kożuchowie. Ma ponad 20 tys. m kw. i by było „zielone”, musieliśmy w nim zbudować magazyn energii o mocy ponad 2,5 MWh oraz zasilanie z OZE.
Branża fixing & fasteners (wiązania i urządzenia mocujące) zderza się ze specyficznymi barierami inwestycyjnymi?
- Nie są one specyficzne, lecz powszechne dla wszystkich inwestorów. To przede wszystkim przewlekłość procesów administracyjnych - niemal na każdym etapie inwestycji. Ale narzekanie na nie nic nie da... Jestem od tego, żeby zrealizować inwestycje; pomimo wszystko nawet bardzo złożone zadania kończymy w założonych terminach.
Czy podziela pan opinię, że bariery inwestycyjne przedsiębiorstw wynikają m.in. z niekorzystnych warunków ich finansowania - np. z powodu drogiego pieniądza w warunkach wysokiej inflacji?
- To jest oczywista sprawa! Ale i tak koszt pieniądza - w porównaniu z realną inflacją - jest ujemny, czyli towary i usługi stają się tańsze w porównaniu z poprzednim okresem, bo maleje siła nabywcza pieniądza.
Mówię tu o inwestycjach realizowanych w złotych, dla których ta sytuacja nie stała się barierą inwestycyjną. W przypadku inwestycji np. w dolarach amerykańskich jest już odwrotnie.
A które ze „spowalniaczy” gospodarki mają charakter strukturalny?
- Bezwzględnie przewlekła jest wysoka inflacja, trwająca już blisko dwa lata - i tu końca widać.
Druga kwestia mająca związek z inflacją to słabo rosnący (lub wcale) popyt konsumpcyjny oraz duża jego zmienność. O ile jeszcze 2022 r. popyt na nasze towary był dobry, o tyle już ubiegły rok był bardzo trudny. Ta sytuacja - „up and down” - to konsekwencja polityki drukowania pieniędzy bez pokrycia.
Jak ocenia pan dostęp do proinwestycyjnego finansowania bankowego i instrumentów rynku kapitałowego?
- Z tym akurat nie ma problemu. Dzisiaj jest tak gigantyczna nadpłynność systemu finansowego, że jeżeli ktoś ma wiarygodny bilans i poprawną historię kredytowania, a także wsad własny, nie ma najmniejszego kłopotu z dostępem do kapitału.
Nadpłynność będzie rosła, bo ruszyły dostępne środki z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), a napłyną też środki z funduszy strukturalnych z wieloletniego budżetu unijnego.
Inną sprawa, czy dystrybucja euro z KPO nie będzie proinflacyjna (jak wskazują podobne przykłady z innych krajów). Sposób „rozdawnictwa” dla większości MŚP jest taki, że w dużym stopniu te darowane pieniądze wykorzystują one nie na cele inwestycyjne i rozwoju, lecz jako zastrzyk gotówki, krótkookresowy stymulator działalności.
Czy proinwestycyjne inicjatywy poprzedniego rządu można ocenić pozytywnie czy też negatywnie?
- Per saldo - negatywnie. Wiele było inwestycji o charakterze pomników politycznych - chwały i glorii rządu czy rządzącego ugrupowania politycznego - lub podejmowanych z chęci zapisania się do annałów historii, jak np. Przekop Mierzei Wiślanej. Niektóre inwestycje teoretycznie można nazwać „nietrafionymi”, bo budowano je na siłę, w złych okolicznościach logistycznych i ekologicznych – vide: elektrownia węglowa w Ostrołęce.
Oryginalny kołek rozporowy stworzony przez Rawlplug w 1911 r. był przebłyskiem geniuszu... Fot. RawlplugW kilku obszarach brakowało stymulatorów inwestycyjnych, a już szczególnie w energetyce odnawialnej. Nie mówię tylko o braku dotacji do wybranych instalacji OZE, lecz braku budowy fundamentu dla nich, tj. nowych mocy energetyki atomowej. Na pięknych chęciach minęło kolejne osiem lat...
Czy sama zmiana rządu stanie się zachętą do inwestowania?
- Mam nadzieję, że obecny rząd w sprawach gospodarczych zakończy etap fruwania i przebywania w pobliżu spraw boskich - i zejdzie na ziemię. Zacznie oszczędzać, a nie zwiększać rozdęte (ponad miarę budżetu i rozsądnego zadłużenia) wydatki socjalne.
Co prawda nie mógł tego zrobić, przyjmując w wymuszonych okolicznościach ustawę budżetową na 2024 rok, ale jeżeli zadba o porządek w gospodarce, zlikwiduje fundacje budżetowe, uprości biurokracje, będę za nim sercem i umysłem.
To scenariusz wskazujący na zagrożenie dla procesu inwestycji publicznych?
- Nie, po prostu uważam, że dużej skali projekty inwestycyjne realizowane za publiczne pieniądze powodują też problemy na rynku finansowym (i nie tylko). Szczególnie, gdy "przegrzany" jest rynek finansowy, a trzeba realizować zaplanowane już lub rozpoczęte inwestycje, które jednak nie mają bytu długoterminowo.
To już przerabialiśmy... Trwonienie pieniędzy na wszystko i na nic; to pozorowanie rozwoju.
Może być inaczej?
- Obawiam się, że niekoniecznie... Obawiam się presji koalicjantów, barier biurokratycznych (począwszy od tych brukselskich) i innych ograniczeń, które mogą uniemożliwić powrót do szybkiego rozwoju gospodarczego. A przed nami wyzwanie delikatnej natury...
Teraz w gospodarce nie potrzeba nam chirurga, nowego Balcerowicza, abyśmy nie wpadli - jak 30 lat temu - w głęboki kryzys. Potrzeba nam innego lekarza - kogoś, kto zmieni nam dietę. Jeżeli tej szansy nie wykorzystamy, to po pewnym czasie przyjdzie chirurg... Taki scenariusz przerabia, zresztą kolejny i kolejny raz, Argentyna.
Gdyby miał pan rekomendować makrodziałania służące aktywizacji inwestycji gospodarki, to co byłoby najważniejsze?
- Rząd dobrze działający przygotowuje we właściwy sposób grunt pod swoje zamierzenia, przede wszystkim od strony prawnej oraz poprawiając funkcjonowanie administracji publicznej.
Chciałbym, by na tych m.in. sprawach skupił się nowy, koalicyjny gabinet. By np. ograniczył nadmiar przepisów, często idiotycznych dla przedsiębiorcy. By ograniczył monopole państwowe, jak na rynku energetycznym. By zlikwidował patologie i dyktat klik urzędniczych, które - dysponując olbrzymimi zasobami państwowymi - potrafią je roztrwonić. To taki urywek ze snu przedsiębiorcy...
Czy podziela pan opinię, że niską aktywność inwestycyjna polskiej gospodarki i niski - w relacji do PKB - poziom inwestycji można tłumaczyć dużym udziałem w gospodarce sektora MŚP?
- To prosta sprawa. Jeżeli opodatkowujemy MŚP "podatkiem janosikowym" w postaci obowiązkowej płacy minimalnej (a nie uwzględniamy, że być może nie każdy pracownik zasługuje na podwyżkę np. o 15 proc., a niektórych krzywdzimy tak niską podwyżką), a ponadto dorzucamy mu do plecaka obowiązków (różne nowe opłaty, ozusowanie i podatki), to trudno się dziwić, że nie może tego udźwignąć. Tym bardziej trudno się dziwić, że nie tylko nie ma pieniędzy na inwestycje, lecz i zdolności kredytowej...
Taka polityka fiskalna dotyka przede wszystkim właśnie MŚP, bo duże przedsiębiorstwa sobie poradzą - mogą podnieść cenę i przerzucić koszty na konsumenta. Małe tak nie zrobią, więc automatycznie nie będą inwestować, bo głowę mają zajętą, jak przeżyć kolejny miesiąc... Ich rentowność finansowa w ub. roku silnie tąpnęła - po jeszcze znośnej w 2022 r. i niezłej w 2021 r.
Ale też pamiętajmy, że to nie MŚP mają decydujący udział w łącznym poziomie inwestycji w kraju.
Rynek pracy stanowi barierę w zwiększeniu inwestycji?
- To bezwzględnie najbardziej kluczowa bariera. Deficyt rąk do pracy wynika z niekorzystnych przemian demograficznych, lecz nie tylko. Kłania się przede wszystkim zmieniony system emerytalny, który przywrócił powszechność przejścia na wcześniejszą emeryturę, co wypchnęło poza rynek pracy setki tysięcy potencjalnych pracowników. Duży i nadmierny potencjał siły roboczej pochłaniają sfera budżetowa i spółki Skarbu Państwa.
Na szczęście, te ubytki uzupełniają w dużej części pracownicy zagraniczni. Ale zawsze jest groźba ich gwałtownego odpływu - z różnych przyczyn. No i warto przypominać, że „kompetencji” szczególnie już brakuje w małych miastach i - nazwijmy to - w regionach farmerskich.
Co jakiś czas pojawia się wątek, ile to pieniędzy w trudnych czasach zamrozili w bezpieczne aktywa przedsiębiorcy. A politycy główkują, jak ten kapitał uruchomić na inwestycje. Dostrzega pan tu problem?
- Na lokatach bankowych przedsiębiorcy trzymają setki miliardów złotych. Tak oceniając sytuację, można odnieść wrażenie, że mamy wielu bardzo zamożnych biznesmenów. To nieprawda, a sprawy są dużo bardziej skomplikowane.
Jest źle, że pieniądze leżą na kontach, bo wysoka inflacja zjada ich wartość. Ale - mimo wszystko - to rezerwa na możliwe jeszcze gorsze czasy, więc wybór jest dobry. Zarazem trudno oczekiwać, by pieniądze gromadzone "na kupce" uruchamiać w inwestycje w niepewnych warunkach.
Ale jest jeszcze jedna sprawa... Wiele osób – mówię o konsumentach, a przedsiębiorcy są ich częścią - po prostu przyjęło postawę konsumpcyjną, nie ma już ambicji zdobycia świata. Taka postawa się już nie zmieni, bo Polacy zaczęli żyć w miarę normalnie - jak na Europę; ba!, często lepiej niż w wielu krajach zachodnich, bo u nas jest taniej i więcej przestrzeni. Korzystamy z tego, konsumujemy i to może być hamulcem szybszego inwestowania i rozwoju gospodarki.
Czy niepewność warunków działania bardziej skłaniała firmy do inwestycji w zwiększanie zatrudnienia, czy w automatyzację lub inne rozwiązania ograniczające bariery rynku pracy?
- Tu nie ma wyboru: "myję nogi czy ręce". Automatyka zawsze się opłaca. Nie stoi za nią też polityka, lecz realia.
Inna kwestia: w jakiej skali w „trudnych czasach” są zamrożone kadry. Pracodawcy o tym wiedzą, ale kalkulują, że lepiej nie uruchamiać procesu zwolnień teraz, bo później, gdy wróci hossa, będzie trudno znaleźć fachowców. I to tworzy pewien nawis rezerwy zatrudnienia.
Sam daję pracę dwu tysiącom osób, spośród których kilkadziesiąt jest teraz ponad nasze potrzeby. Jeżeli jednak nastąpi drugi mocny impuls deflacyjny, a zgodnie z logiką rynku wkrótce się nasili, skoro tak wysoka jest finansowa nadpłynność systemowa i słabo rośnie popyt, to nastąpi i etap dużych zwolnień. I być może wymusi większą automatyzację.
Automatyzacja jest alternatywą dla braku pracowników na rynku. Fot. RawlplugJak na zmianę postawy przedsiębiorców w kwestii większych inwestycji wpłynie odblokowanie dostępu do preferencyjnego finansowania unijnego m.in. z KPO oraz finansowania budżetowego?
- Oczywiście, że zmieni ich postawę - z wyczekującej na bardziej aktywną. Ale przestrzegam, że może to także zwiększyć inflację.
Dlaczego?
- Te „darowane” unijne pieniądze będą w dużym stopniu zmarnowane na nie zawsze dobre projekty.
Dobrą wiadomością jest to, że uruchomią pośrednio – właśnie na skutek realizowanych inwestycji –- większe wpływy podatkowe do budżetu. Unikniemy jego bankructwa, mniejszy też będzie problem łagodzenia 184-miliardowego deficytu.
Czy zmiana nastrojów związana z przebiegiem wojny w Ukrainie ma wpływ na inwestycje?
- Dla nas to jest ważna sprawa. Brak popytu na tamtym rynku oraz brak możliwości importu np. stali i tworzyw sztucznych, podraża naszą produkcję i pogarsza wyniki finansowe. W jakimś stopniu ogranicza też plany inwestycyjne.
Przed wojną nasza grupa w Ukrainie zatrudniała 140 pracowników, teraz - 80. Nie konsoliduję tego oddziału w naszym bilansie, gdyż już w 2014 r. – po zajęciu Krymu przez Rosję – inwestorzy i audytorzy poprosili nas o redukcję wyceny wartości.
A czy lepsza percepcja Polski na świecie po wyborach parlamentarnych 15 października dodatkowo zachęci zagranicznych inwestorów prywatnych do inwestycji u nas?
- Bezwzględnie. Strumień bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) powinien płynąć w większej skali. Liczę też na poprawę relacji politycznych z takimi kluczowymi krajami inwestorów, jak Niemcy – które są głównym nabywcą i eksportem towarów do/z Polski - i Francja. Zwiększy to BIZ i da impuls kolejnym inwestorom.
Szanse na współpracę i wzrost inwestycji upatruję szczególnie w obszarach, które stały się najbardziej obecnie wymagające, jak w przemyśle obronnym i rozwoju nowoczesnych sektorów przemysłowych.
Siedem procent śrub montowanych w samochodach BMW są produkowane w zakładzie Rawlplug w Łańcucie. Fot. RawlplugNie cieszmy się zatem z tego, że gospodarka niemiecka wykazuje obecnie dużą niestabilność, bo to pośrednio i w nas uderza.
Przykład Rawlplugu: siedem procent śrub we wszystkich samochodach BMW jest produkowanych w naszym zakładzie w Łańcucie. Kooperujemy z Mercedesem i Volkswagenem, a także z firmami przemysłu maszynowego i zbrojeniowego. Jesteśmy zatem uzależnieni od takiej współpracy, ale w dobrym znaczeniu. Wolę być kooperantem Francuza, Włocha i Niemca, niż brata znad rzek Moskwa lub Newa.
Jak ocenia pan perspektywy gospodarcze w latach 2024-25: to będzie odbicie, stagnacja, a może dalszy spadek?
- W Polsce powinna wrócić koniunktura. A dzięki pomocy unijnej dostaniemy trochę czasu na adaptację do wyzwań globalnych, takich jak deglobalizacja, odcięcie pewnych kanałów dostaw i zbytu czy dalsze zakłócenia ekonomiczne, choćby na skutek wzmacnia się roli krajów BRICS.
Zarazem w kraju ten rok stoi pod znakiem wyborów do samorządów, ale na GPW nie spodziewam się ani silnych wzrostów, ani spadków. Odbędą się też wybory prezydenta USA, co powinno sprzyjać poprawie koniunktury.
Które sektory gospodarki najbardziej rokują w kontekście ewentualnego odbicia inwestycji w latach 2024-25?
- W Polsce - technologie służące termomodernizacji i rozwojowi OZE. W budownictwie dotacje uruchomią termomodernizacje, tj. będą nakręcać branże produkcji okien, pokryć dachów, instalacji elektrycznych, modernizację sieci ciepłowniczych itd.
W segmencie OZE można spodziewać się – wraz ze zmianą przepisów – boomu budowania rozproszonego systemu energetycznego, tzn. instalacji fotowoltaicznych, wiatrowych, magazynów energii.
Dużych inwestycji można oczekiwać w technologie paliw alternatywnych, w tym wodorowych, czemu towarzyszyć będzie budowa instalacji OZE - niewpinanych do sieci energetycznej, lecz wytwarzających energię pod potrzeby produkcji „zielonego” wodoru.
Nie wskazuje pan np. na rozwój zielonej technologii dla transportu? Polska jest dużym producentem baterii.
- Nie wygłupiajmy się... Napęd elektryczny będzie istotny za 15-20 lat, do tego czasu głównym źródłem pozostanie olej napędowy i benzyna. Możemy być marzycielami, lecz fakty są inne.
Rawlplug to producent zamocowań znajdujących zastosowanie w budownictwie, energetyce, motoryzacji, przemyśle maszynowym i elektromaszynowym, przemyśle wydobywczym, stoczniowym, drogowym oraz drzewnym. Grupa składa się z ok. 30 spółek produkcyjnych i handlowych w ponad 20 krajach na trzech kontynentach. Spółka Rawlplug SA jest notowana na głównym parkiecie GPW.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie