Polska pozostając najważniejszym partnerem handlowym dla Ukrainy i budując ścisłe gospodarcze więzi z tym państwem, jednocześnie ma się czego obawiać. Ogromy potencjał rynku rolnego naszego wschodniego sąsiada stanowi dla nas zagrożenie. Potrzeba tu wyprzedzających działań.
Polska jest tym państwem, które na obecnym stadium wojny ma największe możliwości inwestowania w Ukrainie. Zachodni biznes nie ryzykuje swoich pieniędzy na inwestowanie w gospodarkę ogarniętą wojną.
Volodymyr Lytvyn, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej w Kijowie (fot. PTWP)- Dużo było projektów firm zagranicznych w Ukrainie m. in. duży projekt, który zaczął się przed dużą wojną z niemieckim inwestorem i kiedy już był czas, żeby zakończyć tę inwestycję, Niemcy nie przyjechali i jedynie zdalnie przekazali instrukcje jak obsługiwać sprzęt. Z kolei, Polacy są chętni żeby przyjeżdżać do Ukrainy. Dla nich to jest kraj znajomy i nie mają takiego przekonania, że w trakcie wojny powinno się tego zaprzestać - zauważył Volodymyr Lytvyn, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej w Kijowie.
Jednakże dla przedstawicieli polskiego biznesu inwestycje na rynku ukraińskim są nadal ryzykowne i powstają różnego rodzaju ograniczenia związane chociażby z ubezpieczeniami. W odpowiedzi na pytanie redaktora naczelnego portali WNP.PL, PulsHR.pl i PortalSamorządowy.pl Rafała Kergera, dotyczące polskich inwestycji m.in. infrastrukturalnych w Ukrainie, prezes Unibepu Dariusz Blocher przedstawił główne trudności na tym polu dla polskich przedsiębiorstw.
- Z perspektywy polskiego inwestora bez 100 proc. gwarancji zwrotu to nie (ma mowy o inwestycjach - przyp. red.). W czasie wojny to ja nie jestem w stanie nawet ubezpieczyć, co tam robię – to jest taka prosta odpowiedź. Wracając jednak do pytania, czy Polska jako kraj i przedsiębiorcy powinni budować scenariusze i przygotowywać się realnie do odbudowy Ukrainy, to jak najbardziej tak. Powinniśmy zrobić kilka tych scenariuszy: optymistyczny, pesymistyczny i prawdopodobny i do tego zmierzać - powiedział Dariusz Blocher.
Dariusz Blocher, prezes Unibepu (fot. PTWP)- Dzięki temu zrozumiałem, jak fatalnie działa system zamówień publicznych w Ukrainie. Nikt kto nie jest z branży wojskowej, nie pójdzie z inwestycjami prywatnymi do Ukrainy bez względu na to, czy inwestycje ulokowane są blisko polskiej granicy czy jakiejś innej, jeśli nie będzie 100 proc. gwarancji i nie namówimy nikogo z pracowników, żeby tam pojechał - podsumował Dariusz Blocher.
- My zarabiamy na Ukrainie. Wynik obrotów handlowych z Ukrainą to jest 10 mld dolarów eksportu za 11 miesięcy w 2023 roku - podkreślił Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej w Warszawie.
Jacek Piechota prezes, Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej w Warszawie, (fot. PTWP)W unijnym projekcie pomocowym Ukraine Facility, którego wartość wynosi 50 mld euro, znajduje się 9 miliardów euro przeznaczonych w II filarze na instrumenty finansowego wsparcia krajowych instytucji finansowych, które realizują zadania w Ukrainie. Do tego projektu wpisany jest Bank Gospodarstwa Krajowego.
- My z BGK 12 grudnia 2023 roku przetestowaliśmy, czy są gotowi polscy przedsiębiorcy do działań w Ukrainie. 32 polskie firmy uczestniczyły w spotkaniu z kierownictwem banku, mam na myśli te firmy, które współpracują z naszą izbą - oznajmił Jacek Piechota.
W sprawie przyszłego członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej Polska powinna tłumaczyć specyfikę relacji z państwem ogarniętym wojną.
- Polska powinna nadal być pasem transmisyjnym pomocy Unii Europejskiej dla Ukrainy. Jednakże musimy uświadamiać (w sprawie specyfiki ukraińskiej - przyp. red.) naszych partnerów europejskich, którzy działają w logice tradycyjnego rozszerzenia, a nie warunków wojennych. Ten instrument (Ukraine Facility - przyp. red.) jest tak skonstruowany, że oczekuje się od Ukrainy opracowywania strategii jakbyśmy mieli do czynienia z rozszerzeniem w 2004 r., a nie działaniem w okresie wojny. Stąd ważna jest ta pedagogika, w ramach której powinniśmy tłumaczyć w Brukseli, żeby nie przekładać zasad pomocy strukturalnej do Ukraine Facility - zaznaczyła Jadwiga Emilewicz, była pełnomocnik rządu ds. polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej.
Jadwiga Emilewicz, była pełnomocnik rządu ds. polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej (fot. PTWP)
Zbigniew Jagiełło, członek rad nadzorczych firm Blik, Asseco, EkoEnergetyka oraz MCI (fot. PTWP)- Jak wciągać Ukrainę do Unii Europejskiej i nie tracić wsparcia społecznego rolników i branży transportowej? Wyobrażam sobie, że przez ostatnie dziesięć lat należało zrobić to, co Polska ćwiczyła wchodząc do Unii Europejskiej. Rok 2004 był poprzedzony szeregiem lat w których przygotowywano Polskę do wielu ograniczeń, zwłaszcza tych związanych z rolnictwem. Wtedy zdawano sobie sprawę, że polskie rolnictwo będzie wysoko konkurencyjne wobec krajów ówczesnej UE ze względu na dużo niższe koszty. Wyobrażam sobie, że podobny mechanizm występuje w przypadku ukraińskiego rolnictwa - stwierdził Zbigniew Jagiełło, członek rad nadzorczych firm Blik, Asseco, EkoEnergetyka oraz MCI.
Wejście Ukrainy do Unii Europejskiej mogłoby przynieść również pozytywny efekt w postaci lepszej regulacji relacji handlowych na linii Kijów-Warszawa-Bruksela, również w zakresie standardów dotyczących rolnictwa.
Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej (fot. PTWP)- Przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej może być traktowane nie tylko jako zagrożenie, ale również szansa dla polskiego rolnictwa. Przyszłe wejście Ukrainy do Unii Europejskiej oraz obecna współpraca w kontekście ATM-u (Autonomous Trade Measures - autonomiczne środki handlowe – zniesienie ograniczeń importowych dla towarów z Ukrainy - red.) jako szansę do zreformowania podejścia do polskiego rolnictwa i przetwórstwa i na budowanie długofalowych relacji z Ukrainą - podsumowała Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej.
Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Co możesz zrobić:
Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie