Sektor motoryzacyjny jest znakomitym przykładem na obopólną korzyść z zagranicznych inwestycji z jednej strony i inwestycyjny efekt śniegowej kuli z drugiej. Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)

Inwestycje zagraniczne były silnym wsparciem dla Polski w ostatnim ćwierćwieczu. Co zrobić, by nim pozostały na kolejnym etapie rozwoju naszej gospodarki? Jakich inwestycji potrzebujemy i w jaki sposób je przyciągać, a jakie możemy sobie darować? To temat do dyskusji na Europejskim Kongresie Gospodarczym (10-12 maja 2017, Katowice).

W kolejnych rankingach dotyczących atrakcyjności inwestycyjnej Polska od kilku lat plasuje się w ścisłej europejskiej czołówce, Jest też liderem w regionie, jeśli chodzi o przyciąganie zagranicznych inwestorów. Zagraniczne firmy cenią sobie w Polsce dobrze wykwalifikowaną i wciąż stosunkowo tanią (chociaż niskie koszty pracy już przestały być głównym polskim atutem) siłę roboczą, stale rozwijająca się w bardzo przyzwoitym tempie gospodarkę i stosunkowo dużą (przynajmniej do niedawna) stabilność polityczną.

Co ważniejsze zagraniczni przedsiębiorcy nie żałują decyzji o inwestycji w naszym kraju. Z badań wynika, że 97 proc. zagranicznych inwestorów obecnych w Polsce chciałoby ulokować tu kolejne projekty. Korzyść jest zresztą obopólna. Z prezentowanego niedawno raportu opracowanego przez Polityka Insight na zlecenie 14 izb bilateralnych wynika, że przez ostatnie ćwierćwiecze polski PKB dzięki zagranicznym inwestycjom był o 15,6 proc. wyższy w stosunku do scenariusza, niż gdybyśmy mieli opierać rozwój gospodarki tylko na rodzimym kapitale. Według wspomnianego raportu płace są o 8,9 proc. wyższe, a zatrudnienie większe o 8,5 proc., niż w sytuacji, gdyby wartość zagranicznych inwestycji utrzymała się na poziomie z 1990 roku. W sumie od 1990 roku zagraniczni inwestorzy zainwestowali u nas 712 mld zł - to więcej niż uzyskaliśmy z UE w dwóch siedmioletnich perspektywach budżetowych. Warte podkreślenia są również mniej wymierne korzyści - wprowadzenie na polski rynek nowej kultury korporacyjnej, transfer technologii itp.

Inwestycje nie zwalniają tempa. Według danych PAIIiIZ (która od lutego zmieniał nazwę na Polską Agencję Inwestycji i Handlu) w ubiegłym roku Agencja sfinalizowała 64 projekty o łącznej wartości 1,75 mld euro, które dadzą zatrudnienie 16 tys. osób. A warto zauważyć, że za pośrednictwem agencji realizowanych jest tylko niewielka część projektów inwestycyjnych. Według danych Agencji zainteresowanie nie słabnie - pod koniec lutego PAIH prowadziła 185 projektów inwestycyjnych (rok wcześniej było ich o 20 mniej). Gdyby wszystkie doczekały się realizacji zainwestowano by 4,4, mld euro i powstałoby 52,3 tys. nowych miejsc pracy.

Ważna jest jednak nie tylko, a nawet już nie przede wszystkim ilość i wartość inwestycji, ale ich jakość. Polskie władze może nie zniechęcają, ale też i coraz mniej entuzjastycznie spoglądają na inicjatywy inwestycyjne, których efektem będą proste montownie oparte na taniej sile roboczej. - Oczekujemy inwestycji, które nie niszczą polskich firm, które są z najwyższej półki technologicznej i tworzą najlepsze miejsca pracy - deklaruje wicepremier Mateusz Morawiecki.

Nie są to deklaracje bez pokrycia, bo od kilku lat krajobraz inwestycji zagranicznych w Polsce zdecydowanie się zmienia. W ostatnich latach coraz częściej lokowane są w Polsce centra obsługi biznesu - tylko w ubiegłym roku inwestycje z sektora BSS stanowiły 55 proc. zrealizowanych przez PAIiIZ projektów. Ale i inwestycje produkcyjne mają inny charakter niż jeszcze dekadę wcześniej. Coraz częściej zagraniczny kapitał inwestuje u nas w produkcję opartą o nowoczesne technologie. Dość wspomnieć kilka ostatnich dużych projektów - Daimler zbuduje w Jaworze fabrykę silników samochodowych nowej generacji, Toyota planuje fabrykę automatycznych skrzyń biegów w Wałbrzychu. Japoński koncern chce też rozbudować zakład silników w Jelczu-Laskowicach.

Sektor motoryzacyjny jest zresztą znakomitym przykładem na obopólną korzyść z zagranicznych inwestycji z jednej strony i inwestycyjny efekt śniegowej kuli z drugiej. To pierwsze zagraniczne inwestycje motoryzacyjne w naszym kraju (nawet jeśli były to tylko montownie) dały impuls do rozwoju branży automotive. Dziś rozwinięty sektor automotive stanowi inwestycyjny magnes dla koncernów motoryzacyjnych, które wiedzą, że poza wykwalifikowaną siła roboczą znajdą tu w okolicy poddostawców większości potrzebnych do produkcji komponentów.

Technologiczny przełom zwiastuje natomiast zapowiadana inwestycja koreańskiego LG Chen, który w podwrocławskich Biskupicach Podgórnych firma rozpoczęła budowę fabryki. Produkowane tam będą baterie litowe do samochodów elektrycznych. LG Chem zainwestuje w zakład 1,3 mld zł, tworząc tysiąc nowych miejsc pracy. Ta inwestycja z kolei doskonale wpisuje się w jedno ze sztandarowych projektów zawartych w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju - rozwoju elektromobilności. Warto też dodać o inwestycjach z innych branż - lada dzień rozpocznie się budowa centrum serwisowania najnowocześniejszych silników Lufthansy i General Electric w Środzie Śląskiej.

Inwestycje zagraniczne, szczególnie w obszarze Europy Centralnej, będą jednym z tematów Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, 10-12 maja 2017 r. Dowiedz się więcej o wydarzeniu

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon