EEC 2020

Wiele wskazuje, że wodorowa rewolucja trafi prędzej czy później także do hutnictwa. Zanim jednak to się stanie, europejska branża stalowa musi się zmierzyć z wyzwaniami związanymi z emisjami dwutlenku węgla, niekontrolowanym napływem stali z Azji czy z sytuacją wynikłą z pandemii koronawirusa. Jak to zrobić, zastanawiali się uczestnicy panelu „Hutnictwo” podczas 12. edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

  • Pozaeuropejscy producenci stali wykorzystują restrykcyjne dla naszych stalowni przepisy i oferują taniej swe produkty.
  • Bez wyrównania szans naszym stalowniom będzie groziła zapaść, a nawet likwidacja.
  • Paliwem przyszłości będzie wodór, ale na razie bez koksu się nie obejdziemy.

Pandemia koronawirusa jeszcze pogłębiła trudną sytuację branży stalowej. Jednak być albo nie być dla branży jest znalezienie czystszego niż węgiel paliwa. Na razie sektor musi konkurować z napływającą do Europy stalą z Azji czy Rosji.


Nie jest to łatwa walka. Ceny wyrobów stalowych, jakie oferują zagraniczni producenci, są bowiem bardzo atrakcyjne.

Jak przyznaje Marek Frydrych, prezes zarządu, Sunningwell, azjatyccy konkurenci oferują np. blachę stalową w cenach, w jakich na europejskim rynku sprzedawane są tzw. slaby (półprodukt przeznaczony do dalszego walcowania - przyp. red.). – Jak widzimy, konkurować nie jest nam łatwo - dodaje menedżer.

Marek Frydrych, prezes zarządu, Sunningwell. Fot. PTWP.

Czytaj też: ArcelorMittal Poland nie podjął żadnych decyzji ws. części surowcowej krakowskiej huty

Teoretycznie taka sytuacja działa na korzyść odbiorców. Ci mogą bowiem kupić wyroby taniej. Sęk w tym, jak przyznaje Stefan Dzienniak, prezes zarządu Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, taka sytuacja nie trwałaby wiecznie.

Trzeba się bowiem byłoby liczyć, że zalew tanich wyrobów położyłby europejskich producentów. Następstwem tego byłby znaczący skok cen importowanych produktów, a innego wyjścia niż ich zakup by nie było.

Dlaczego wyroby z Azji czy krajów byłego ZSRR są tak atrakcyjne? Głównym czynnikiem są kwestie środowiskowe. Opłaty emisyjne powodują, że branża stalowa w Unii jest mało konkurencyjna, ma bowiem wyższe koszty. To cena m.in. za zmniejszanie emisji i dostosowywanie się do coraz bardziej rygorystycznych przepisów środowiskowych. Takich ograniczeń nie mają azjatyccy producenci.

Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu. Fot. PTWP

- Już widać wzrost importu do Unii Europejskiej asortymentu stalowego. Zagraniczni producenci chcą sprzedawać więcej stali na rynku Unii – przyznaje Jerzy Bernhard, prezes zarządu, dyrektor generalny Stalprofilu, spółki zajmującej się m.in. handlem wyrobami stalowymi, ale i także produkcją wyrobów na rzecz branży gazowej.

Problem w tym, że ograniczyć import zgodnie z prawami Światowej Organizacji Handlu wcale nie jest łatwo. Prezes Bernhard przyznaje jednak, że jednym z możliwych rozwiązań byłoby wprowadzenie tzw. carbon tax – czyli podatku od emisji powstałych w wyniku produkcji wyrobów.

W praktyce importowane do Unii Europejskiej wyroby byłyby więc opodatkowane. Zagraniczni producenci musieliby więc wprowadzić mechanizmy zmniejszające emisję. Efektem tego byłoby podniesienie cen wyrobów. To zrównałoby szanse na skuteczne rywalizowanie z pozaeuropejskimi firmami stalowymi.

Bez tego przemysł stalowy w Unii Europejskiej będzie miał bardzo trudno, aby sprostać zagranicznej konkurencji. A to oznacza likwidację miejsc pracy.

Stefan Dzienniak, prezes zarządu Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Fot. PTWP.

- I nie chodzi o zatrudnienie bezpośrednio w hutach czy stalowniach, lecz także o tysiące innych miejsc pracy. Jedno miejsce pracy w hutnictwie generuje bowiem aż sześć innych w otoczeniu – tłumaczy prezes Dzienniak.

- Musimy być konkurencyjni. Jednak jeżeli tylko na nas będą nakładane obostrzenia dotyczące redukcji emisji, to wówczas branża nie będzie mogła skutecznie walczyć na rynku z producentami stali z innych kontynentów – podkreśla prezes Frydrych.

Przykładem to, że nawet firmy, które zainwestowały setki milionów złotych w czystą produkcję mają problemy, jest ArcelorMittal Poland. Firma wyłączyła w krakowskiej hucie wielki piec i czeka na lepsze czasy. – Jesteśmy w gotowości; ludzie są na postojowym lub gdzie indziej wykorzystywani. Jeśli pojawią się warunki, piec odpalimy – przyznaje Tomasz Ślęzak, dyrektor energii i ochrony środowiska, członek zarządu ArcelorMittal Poland.

Tomasz Ślęzak, dyrektor energii i ochrony środowiska, członek zarządu ArcelorMittal Poland. Fot. PTWP

Na horyzoncie wodór

Na razie jednak firma czeka - i to pomimo wcześniejszych proekologicznych działań. Zdaniem Marka Serafina, prezesa zarządu, dyrektora zarządzającego spółki Koksownia Częstochowa Nowa, widoczny jest postęp technologiczny w branży, zmierzający do ograniczeń emisji, ale pewne kwestie nie sposób jeszcze ominąć.

- Bez koksu nadal nie da się żyć. Wielką nadzieję branża wiąże z wodorem i zastosowaniem tego paliwa. Jednak to dopiero melodia przyszłości, na razie pierwszeństwo będą miały tradycyjne technologie – podkreśla Serafin. Jak zaznacza, widoczne są dążenia do poszukiwania alternatywy wobec koksu - i branża koksownicza pilnie się temu przygląda.

Wodór uważany jest za paliwo przyszłości. Problem w tym, że wciąż jest on dość kosztowny. Jednak postępuje komercjalizacja technologii produkcji i wykorzystania wodoru jako paliwa. Zaletą tego gazu jest to, że nie powoduje on praktycznie żadnych emisji.

Marek Serafin, prezes zarządu, dyrektor zarządzający, Koksownia Częstochowa Nowa. Fot. PTWP

Na razie poszukiwania innych dróg trwają. Stopniowo są rozszerzane alternatywne technologie produkcji stali, do których należą redukcja bezpośrednia rud DRI (Direct Reduction Iron). Problem w tym, że choć są mniej emisyjne, to dużo kosztowniejsze i w Unii Europejskiej praktycznie niestosowane. W praktyce zatem zdani jesteśmy na obecne metody produkcji stali, warto więc, aby europejscy politycy wprowadzając Zielony Ład, pomyśleli także o wyrównaniu szans z zagraniczną konkurencją.

EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.