Covid-19 COVID-19 Nasze wydarzenia odbywają się z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Dowiedz się więcej

EEC 2021

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube
  • LinkedIn
Rejestracja
Finalizacja zmian gazowych w kraju, budowa Baltic Pipe

Choć nie są widoczne, tak jak autostrady, to są również bardzo ważne. Pod ziemią skrywają się tysiące kilometrów nowych gazociągów przesyłowych. Zwieńczeniem rozbudowy naszej infrastruktury jest już realizowana budowa gazowego połączenia z Danią – rurociągu Baltic Pipe.

  • Reorientacja polskiego systemu gazowego to efekt zmian politycznych i potrzeby uniezależnienia się od gazu z Rosji.
  • Po 2023 roku może się okazać, że całkowicie pożegnamy rosyjski gaz.
  • Dywersyfikacja dostaw gazu oznacza także zmiany na terenie kraju i dostęp surowca dla wielu nowych odbiorców.
  • Co dalej? Gdzie kolejne wyzwania? O gazowej infrastrukturze i szerzej o zmianach na rynku gazu będziemy dyskutowali pod patronatem WNP.PL podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Choć gazociągi służą do transportu gazu ziemnego i są jednym z najważniejszych elementów infrastruktury energetycznej, to zarazem mogą stać się przedmiotem polityki, nacisku politycznego i próby zwiększania strefy wpływu. Nic więc dziwnego, że gazociągi są tak kluczowe i ich rozbudowa oraz utrzymanie w dobrej kondycji tak ważne. Polska infrastruktura gazowa nigdy nie była rozbudowywana na tak dużą skalę, część inwestycji bliska jest już ukończeniu.

Układ podlega zmianom

Początkowo gaz i gazociągi były w Polsce traktowane po macoszemu. Socjalistyczna gospodarka stawiała na węgiel. Raz, że zasoby paliwa znajdowały się  na miejscu, dwa - iż oznaczało to oszczędność dewiz.

O tym, że gaz był przez wiele lat w PRL traktowany jako paliwo o mniejszym znaczeniu świadczyć może także i to, że w odróżnieniu od np. węgla, nikt przez długi czas przesyłu i dystrybucji gazu oraz jego sprzedaży nie centralizował.

Tak ważny dla obecnej krajowej gospodarki PGNiG narodził się bowiem dopiero w 1982 roku. To wówczas pod jedną pieczą skupiono wszystkie aspekty związane z gazem ziemnym. Dość powiedzieć, że PGNiG utworzyło aż ponad 60 zakładów.

Oczywiście nie oznacza to, że gazu wówczas nie użytkowano. Jednak był on wykorzystywany głównie do celów przemysłowych. Co prawda w latach 70. i 80. poprzedniego stulecia doszło do gazyfikacji wielu miast i rejonów Polski, ale nadal ponad połowa Polaków nie miała z gazu możliwości skorzystać.

Należy pamiętać, że ówczesne zaopatrzenie gazowe kraju odbywało się z dwóch głównych kierunków. Pierwszym była własna produkcja gazu pokrywająca około 40 proc. zapotrzebowania, a resztę stanowił import z ówczesnego ZSRR.

Nowe kierunki dostaw

To co całkowicie zmieniło sytuację, to upadek bloku wschodniego i niezawisłość także gospodarcza naszego kraju. Jednak, przynajmniej w gazie, nie było jej łatwo faktycznie uzyskać. Problem w tym, że wówczas Polska była sklejona gazowo z Rosją.

Nie było praktycznej możliwości importu gazu z innych niż wschodni kierunków. Co prawda, już na początku lat 90. poprzedniej dekady (rządy Jana Krzysztofa Bieleckiego) myślano o budowie niewielkich 1-2,5 mld m sześc. zdolności przesyłowych gazu z kierunku zachodniego. Tyle że ze względów finansowych szans na to nie było żadnych.

Pierwszą próbą dywersyfikacji kierunku dostaw, która faktycznie mogła się powieść, była podpisana już z Norwegami umowa na budowę gazociągu z Norwegii do naszego kraju.

Warto napisać, kto stał za tymi planami. Jedną z wiodących osób był obecny pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Ideę wspierał również kierowany przez Janusza Steinhoffa resort gospodarki.

Jednak wówczas do budowy gazociągu nie doszło. Umowę z Oslo zerwał rząd Leszka Millera.

– Nigdy nie zrozumiałem tej decyzji. Oceniając ją wówczas, gazociąg dawał alternatywę, pozwoliłby nam na zaoszczędzenie dużej ilości pieniędzy – tłumaczy Janusz Steinhoff.

Jak się bowiem rychło okazało, Rosjanie brak gazowej alternatywy naszego kraju wykorzystali w brutalny sposób. Narzucili bowiem bardzo wysokie ceny gazu. A rozwijający się przemysł i rosnące krajowe zapotrzebowanie na gaz spowodowały, że znaleźliśmy się pod ścianą. Gaz trzeba było kupować, przepłacając za niego.

Inne gazowe realia

Jednak dziś to uzależnienie nie istnieje. Teoretycznie Rosjanie mogą nam ograniczyć dostawy surowca, ale dysponujemy alternatywą. Po pierwsze od kilku już lat działa gazoport. Ten zarządzany przez Gaz-System terminal jest jednym z najbardziej obłożonych w Europie. Co ważne, trwa jego rozbudowa i terminal będzie mógł przyjmować o ponad 50 proc. surowca więcej (obecnie 5 mld m sześc. gazu).

Do tego dochodzi krajowe wydobycie oraz możliwy import interkonektorami. Właściwie Polska jest zabezpieczona, aby móc odbierać całość gazu z innych niż wschodni kierunków.

Dopełnieniem tych starań jest budowa Baltic Pipe. Ten gazociąg połączy nasz system gazowy z duńskim i dalej norweskim. Rocznie będzie mógł on dostarczać do naszego kraju 10 mld m sześc. gazu – czyli nieco więcej niż pokrywają Rosjanie. Z chwilą uruchomienia gazociągu, co ma nastąpić jesienią przyszłego roku, polska zrzuci resztki gazowego uzależnienia od Rosji.

Co prawda Rosjanie bagatelizują rolę i znaczenie Baltic Pipe, ale gdy okazało się, że budowa na terenie Danii napotyka problemy legislacyjne, media rosyjskie wprost wieściły, że Polska będzie musiała najpewniej kupować jeszcze rosyjski gaz i to na rosyjskich warunkach, czyli prawdopodobnie bardzo drogo.

Płonne to były nadzieje, bo okazało się, że inwestycja napotkała stosunkowo łatwą do usunięcia przeszkodę.

Budowa gazociągu na terenie Danii jest w pełnym toku. Zatrzymanie budowy trwało kilkanaście dni; decyzją administracji środowiskowych w Danii, Energinet (spółka odpowiedzialna za inwestycję po duńskiej stronie) dostał zgodę na wznowienie prac.

– Nasz duński partner potwierdził, że w przyszłym roku ta inwestycja zostanie ukończona. Chodzi o to, by gaz Baltic Pipe popłynął jesienią przyszłego roku i tak będzie. To nie jest zagrożone. Realizujemy tę inwestycję w przewidzianym terminie – skomentował sytuację minister Piotr Naimski.

O tym, że Rosjanie się już chyba pogodzili z tym, że stracili Polskę jako klienta na swój gaz, może świadczyć i to, że nie zamierzają przez nasz kraj przesyłać już gazu do zachodnich odbiorców.

Cywilizacyjny postęp

To, o czym często się zapomina w realizowanej gazowej rewolucji infrastrukturalnej, to fakt, że nie tylko gazoport i Baltic Pipe są w niej kluczowymi elementami.

Równie ważne są bowiem elementy gazowego korytarza północ-południe oraz interkonektory z naszymi sąsiadami.

To co bowiem jest wyzwaniem, to przepompowanie 17,5-18 mld m sześc. gazu, jakie po uruchomieniu gazociągu do Norwegii znajdzie się na północno-zachodnim wybrzeżu.

Rozwiązać ten problem ma korytarz północ-południe. Docelowo połączy on terminal LNG w Świnoujściu oraz Baltic Pipe, południową Polskę, Republikę Czeską, Słowację i Węgry z terminalem LNG w Chorwacji. Oprócz tego ma umożliwić rozprowadzenie gazu także na terytorium naszego kraju.

Znaczące odcinki korytarza już zostały zrealizowane. Inwestor musiał się przy tym mierzyć z wieloma wyzwaniami. Należało do nich pokonywanie wielu szerokich rzek, w tym np. Odry.

Co najistotniejsze w korytarzu z bardziej lokalnego punktu widzenia, to że pozwala on także na rozprowadzenie gazu po kraju. Faktycznie to właśnie on pozwoli, aby cała Polska, a nie tylko jej fragmenty, mogły być zasilane surowcem innym niż rosyjski.

Co więcej, w ten sposób przyczynia się on do gazyfikacji kraju. Niestety pod względem dostępności tego paliwa nasz kraj jest w UE na jednej z ostatnich pozycji. Budowa korytarza umożliwi dostawy surowca do wielu „białych gazowych plam”.

Jest to kluczowe m.in. z powodów środowiskowych i gospodarczych. Z tych pierwszych, bo spalanie gazu jest dwa razy mniej emisyjne niż paliw stałych. To zaś oznacza, że doprowadzenie gazu do niektórych miejscowości znacząco wpłynie na poprawę jakości powietrza.

Drugim czynnikiem jest poprawa możliwości gospodarczych. Dostęp do paliwa gazowego jest bowiem kluczowy dla rozwoju niektórych branż.

Także gaz na zewnątrz

Warto zauważyć, że taka całkowita reorientacja kierunku dostaw oznaczać będzie nowe możliwości handlowe dotyczące gazu ziemnego. Nie jest tajemnicą, że Gazprom, dostarczając gaz, często w kontraktach ograniczał możliwość reeksportu surowca. Teraz bez rosyjskiego dyktatu będzie to możliwe.

Stąd też dalsza rozbudowa intekonektorów. Elementem tych działań jest tzw. GIPL – czyli mające 343 km długości połączenie z Litwą. Dzięki niemu możliwe będzie przysłanie gazu w obu kierunkach, a biorąc pod uwagę, że gazociąg połączy docelowo dwa gazoporty, rośnie także bezpieczeństwo dostaw surowca do obu krajów.

Podobnie wzmacnia bezpieczeństwo przesyłu gazu także gazowe połączenie pomiędzy Polską i Słowacją. Także i tu klamrą spinającą są gazoporty - nasz w Świnoujściu i chorwacki.

Co jednak nas czeka w następnych latach?

Wydaje się, że kolejnym spektakularnym gazowym placem budowy mogłaby się stać inwestycja w drugi terminal gazowy – tym razem w Zatoce Gdańskiej. Ze względu na strategiczne znaczenie, być może konieczne byłoby także jeszcze jedno duże połączenie gazowe. Wiele wskazuje, że celowe byłoby, aby nasz system gazowy połączyć także intekonektorem o dużej przepustowości z ukraińskim. Kijów, chcący całkowicie wyzwolić się spod wpływu Moskwy, może takim gazociągiem i kupowaniem za jego pośrednictwem gazu być zainteresowany.

EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.