Konflikt w Zatoce Perskiej wprowadza w branży paliwowej bardzo duży niepokój. Szczególnie groźna jest blokada cieśniny Ormuz. Co prawda Unia Europejska, ze względu na dywersyfikację dostaw, jest dość bezpieczna, ale czym konflikt będzie trwał dłużej, tym sytuacja będzie się pogarszała.

  • W dłuższej pespektywie konflikt na Bliskim Wschodzie będziemy odczuwać coraz bardziej.
  • Obecna sytuacja podkreśla rolę dywersyfikacji dostaw i wagę transformacji energetycznej.
  • Kwestie bezpieczeństwa paliwowego były poruszane podczas ostatniej edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w panelu zatytułowanym "Rynek paliw".

Choć mamy do czynienia z szybkimi zmianami, a transformacja energetyczna jest coraz bardziej widoczna, to ropa naftowa wciąż napędza świat. Nie chodzi zresztą o surowiec tylko do produkcji paliw, ale również podstawowy surowiec dla przemysłu petrochemicznego.

Ireneusz Sitarski, wiceprezes Orlenu ds. downstreamu Fot. PTWP Ireneusz Sitarski, wiceprezes Orlenu ds. downstreamu Fot. PTWP

Ma on strategiczne znaczenie dla niemal wszystkich branż, w tym tak kluczowego w nowoczesnej gospodarce przemysłu chemicznego.

Rośnie rola dobrego przygotowania się do kryzysów

Napaść Izraela i USA na Iran spowodowała zablokowanie jednej z kluczowy tras morskich na świecie - cieśniny Ormuz. Z rynku "wypadło" około 20 proc. światowych dostaw LNG i 15-20 proc. dostaw ropy naftowej. Region broni się, transportując surowiec ropociągami, ale tych jest po prostu zbyt mało.

Co w związku z tym, jakie będą następstwa?

Jak podkreślił Ireneusz Sitarski, wiceprezes Orlenu ds. downstreamu, pomimo kłopotów związanych z sytuacją w cieśninie Ormuz, Polski nie dotknęły następstwa związane z przerwaniem dostaw.

Stanęliśmy wszyscy na wysokości zadania i dostępność paliwa była zapewniona, logistyka poradziła sobie - podkreślił menedżer.

Orlen od początku kryzysu produkuje paliwa z pełną mocą, na stacjach sprzedaż benzyn, jak i oleju napędowego odbywa się bez przeszkód.

Wtórowali mu inni uczestnicy dyskusji, którzy podkreślili, że system zadziałał dobrze, a branża spisała się "na medal".

Piotr Gryska, wiceprezes PERN Fot. PTWP Piotr Gryska, wiceprezes PERN Fot. PTWP

Jak przyznał wiceprezes PERN Piotr Gryska:

Dzisiaj nie musimy uruchamiać zapasów obowiązkowych.

- To jest efekt dywersyfikacji i rozwoju infrastruktury - stwierdził menedżer. Warto podkreślić, że w ostatnich latach nasz kraj sporo inwestował zarówno w infrastrukturę służącą do magazynowania paliw i surowej ropy naftowej, jak i do ich przesyłu.

Mocną stroną naszego kraju jest posiadanie naftoportu. W ten sposób możemy odbierać surowiec niemal od wszystkich producentów ropy naftowej na świecie. Jedyną barierą są kwestie technologiczne. Chodzi bowiem o to, aby nasze rafinerie miały dostarczane takie gatunki ropy naftowej, które zagwarantują produkcję paliw i petrochemikaliów w najbardziej efektywny i ekonomiczny sposób.

Jednak obecna sytuacja będzie bazą dla wielu analiz i przemyśleń, a także być może zmian.

Adam Ambrozik dyrektor ds. korporacyjnych i regulacji, BP Europa SE Fot. PTWP Adam Ambrozik dyrektor ds. korporacyjnych i regulacji, BP Europa SE Fot. PTWP

Jak zaznaczył Adam Ambrozik dyrektor ds. korporacyjnych i regulacji, BP Europa SE, Oddział w Polsce obecne kryzysy (pandemia, wojna na Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie) wymusiły "reset", czyli dostosowanie do bieżących wyzwań, ale nie zmieniają długofalowego celu dekarbonizacji.

Spółki paliwowe nadal będą uczestniczyły w zmianach rynkowych, a długoterminowe strategie transformacji energetycznej, mimo bieżącego kryzysu, pozostaną raczej niezmienione.

Katarzyna Konowrocka dyrektor ds. transformacji energetycznej, Shell Polska Fot. PTWP Katarzyna Konowrocka dyrektor ds. transformacji energetycznej, Shell Polska Fot. PTWP

Katarzyna Konowrocka, dyrektor ds. transformacji energetycznej, Shell Polska podkreśliła w obecnej sytuacji znaczenie dywersyfikacji portfela energii, firmy inwestują nie tylko w tradycyjne paliwa, ale także w infrastrukturę LNG i stacje ładowania aut elektrycznych. Po prostu jest to dla nich bezpieczniejsze.

Jak zaznaczyła specjalistka:

Węglowodory na długo pozostaną w naszym miksie energetycznym, równocześnie należy wdrażać rozwiązania związane z zieloną energią, ale "z głową".

Dywersyfikacja źródeł zasilania zwłaszcza pojazdów będzie postępowała, ale obecnie kluczem jest jednak ropa naftowa.

Alternatywa paliwowa pozostaje obecnie zbyt droga

Wojciech Labuda dyrektor ds. regulacji, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego przyznał, że owszem, w ostatnich latach miały miejsce liczne inwestycje w infrastrukturę paliwową, ale inna sprawa, czy były one wystarczające.

Wojciech Labuda dyrektor ds. regulacji, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego Fot. PTWP Wojciech Labuda dyrektor ds. regulacji, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego Fot. PTWP

Jeśli popatrzymy na sytuację Polski, która jest sytuacją wyjątkową w skali Europy, nasz rynek paliw płynnych w ciągu ostatnich dziesięciu lat wzrósł o ponad 70 procent, czyli szybciej niż polskie PKB - powiedział specjalista.

Jak zauważył jednocześnie, Polska jest krajem uzależnionym od importu.

Aż 97 proc. przerabianej przez nas ropy sprowadzamy. Krajowe wydobycie wynosi bowiem około 1,3 mln ton zarówno na lądzie, jak i na morzu, a zapotrzebowanie Orlenu to 38 mln ton surowca. Blisko 40 proc. oleju napędowego i 1/3 benzyn pochodzi z zagranicy i te ilości trzeba do kraju sprowadzić.

I choć, jak przyznał Labuda, inwestycje były realizowane, to kluczowym pytaniem jest, czy nie powinno być ich więcej.

Michał Hojowski, wiceprezes zarządu ds. transformacji energetycznej, Unimot poruszył rolę paliw alternatywnych w obecnej sytuacji.

Michał Hojowski, wiceprezes zarządu ds. transformacji energetycznej, Unimot Fot. PTWP Michał Hojowski, wiceprezes zarządu ds. transformacji energetycznej, Unimot Fot. PTWP

Cena paliw alternatywnych, np. HVO (syntetyczne biopaliwo produkowane z odpadów, takich jak zużyte oleje kuchenne i tłuszcze zwierzęce. Jest to bezpośredni zamiennik tradycyjnego diesla - przyp. aut.), odstaje od ceny standardowego diesla, co wpływa na konkurencyjność gospodarki - podkreślił menedżer.

Zwrócił uwagę, że choć poszukiwane są alternatywy to inwestycje muszą mieć sens biznesowy, a technologie są wciąż niejasne.

Jakby tych problemów było mało, przed branżą stoi szereg wyzwań legislacyjnych i regulacyjnych np. dyrektywa RED III i dalszy rozwój ETS. Stanowi to dla niej poważne wyzwanie. Widocznym tu problemem jest brak stabilności i przewidywalności regulacji, co utrudnia planowanie i realizację kosztownych inwestycji dekarbonizacyjnych.

Dyskusję podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego moderował dyrektor A.T. Kearney Michał Krawczyk.

Cała relacja z panelu dostępna jest poniżej:

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie